Zachowawcze podejście Ferrari

Kierowcy Ferrari zajęli w Grand Prix Kataru odległe siódme i ósme miejsce. Nie były to wyniki, jakich oczekiwali.

Zachowawcze podejście Ferrari

W Meksyku i Brazylii Charles Leclerc i Carlos Sainz przewodzili grupie pościgowej za liderami, dwukrotnie kończąc wyścigi na piątych i szóstych lokatach. To znacznie wzmocniło pozycję Ferrari w mistrzostwach konstruktorów. Włoska ekipa wypracowała sobie niezłą przewagę nad McLarenem.

Natomiast weekend na Losail International Circuit przebiegł według zupełnie innego scenariusza. Leclerc nawet nie dotarł do finałowej części kwalifikacji. W wyścigu, reprezentanci Scuderii byli dopiero na siódmym i ósmym miejscu, za kierowcami Alpine i Aston Martina.

- To nie jest dokładnie to, czego oczekiwaliśmy. Bardzo baliśmy się zużycia opon. Piątkowe dane skłoniły nas do konserwatywnej jazdy - wyjaśnił Sainz. - Pierwszy stint na średniej mieszance okazał się owszem dość dobry i długo pozostawaliśmy na torze, ale potem na twardej byliśmy zbyt zachowawczy. Za bardzo oszczędzaliśmy opony, aż w pewnym momencie postanowiłem przycisnąć. Goniłem Lance’a Strolla, niestety jechał cały czas korzystając z DRS, walczył bowiem z Oconem i dlatego go nie wyprzedziłem. Generalnie w końcówce mieliśmy mocne tempo.

Dla Charlesa Leclerca dodatkowym wyzwaniem w miniony weekend była wymiana uszkodzonego podwozia w nocy przed wyścigiem.

- W (niedzielę) wyczucie od samego początku było dobre. Wyścig okazał się jednak trudny. Startowałem z trzynastego pola i w pierwszym stincie utknąłem za innymi zawodnikami. Dopiero później, gdy znalazłem się w czystym powietrzu, mogłem pokazać mocne tempo. Z drugiej strony, musieliśmy też zarządzać oponami, aby wytrzymały do mety. Generalnie prędkość była niezła, szkoda tylko startu z dalszego pola - powiedział Leclerc.

- Mam nadzieję, że w dwóch ostatnich rundach, uda poskładać się wszystko razem, kwalifikacje i wyścig. Jestem zadowolony z tempa, ale niezbyt z ósmej lokaty, nie jest to bowiem zbyt ekscytujące miejsce - dodał.

Czytaj również:

Ferrari bez pełnej mocy

Kierowcy Ferrari byli pośród tych, którzy z powodzeniem wdrożyli taktykę jednego pit stopu w Katarze.

Z taką samą strategią jechał m.in. Lando Norris z McLarena. W końcówce wyścigu podążał na czwartej pozycji i zapowiadało się na dobrą zdobycz punktową dla brytyjskiej ekipy w walce z Ferrari o trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Jednak doszło do przebicia lewej przedniej opony w jego bolidzie i po wymuszonym drugim pit stopie finiszował na dziewiątej lokacie.

Ferrari uniknęło takich przygód. Szef ekipy - Mattia Binotto przyznał jednak, jako że ich samochody mocno zużywały opony, musieli mocno przykręcić osiągi by jak najdłużej utrzymać ogumienie przy życiu.

- Weekend przebiegł zgodnie z naszymi oczekiwaniami, chociaż oczywiście siódme i ósme miejsce nie jest tym, do czego dążymy - powiedział Binotto. - Wiedziałem jednak, że podobnie jak w przypadku Paul Ricard, będziemy musieli stawić czoła większemu zużyciu opon na tym torze. Oceniam, że tym razem poradziliśmy sobie lepiej niż wtedy we Francji.

- Od pierwszego okrążenia prosiliśmy kierowców, aby nie jeździli z pełną prędkością i próbowali pokonać tor ze strategią jednego pit stopu. Tak naprawdę nie wykorzystywali pełnej mocy, zarówno na średniej, jak i twardej mieszance - przekazał. - Dopiero na ostatnich dziesięciu okrążeniach, kiedy byliśmy już pewni, że ogumienie wytrzyma, pozwoliliśmy im zaatakować. Poradziliśmy sobie lepiej od tych, których spotkały niepowodzenia. Generalnie nasze samochody mocno zużywały opony, ale jako zespół, wszystko obliczyliśmy poprawnie.

 
akcje
komentarze
Kubica zostaje w Alfie Romeo
Poprzedni artykuł

Kubica zostaje w Alfie Romeo

Następny artykuł

Vettel i Schumacher w reprezentacji Niemiec

Vettel i Schumacher w reprezentacji Niemiec
Załaduj komentarze