Zhou zaskoczony hejtem

Zhou Guanyu przyznał, że był zaskoczony falą niechęci i hejtu, która wylała się na niego przed tegorocznym debiutem w Formule 1.

Zhou zaskoczony hejtem

Zhou dołączył do Alfa Romeo F1 Team Orlen i został pierwszym Chińczykiem w historii z wyścigowym etatem w Formule 1. Wielu krytykowało wybór zespołu z Hinwil, wskazując jedynie na stojące za zawodnikiem pieniądze. Sam Zhou spotkał się z falą hejtu, która wylała się na niego głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych.

23-latek odpowiedział jednak krytykom w najlepszy możliwy sposób - podczas debiutu zdobył punkt za dziesiąte miejsce w Grand Prix Bahrajnu.

- Byłem w stanie udowodnić swoje racje i zmienić opinię większości ludzi. Pod tym względem jestem zadowolony - powiedział Zhou w rozmowie z Motorsport.com.

- Trochę to bolesne. Spełniłem marzenie. Wcześniej byłem w czołowej trójce Formuły 2 i uzyskałem punkty do superlicencji. Kiedy ludzie nie śledzą twoich poczynań i wydają takie osądy, to bolesne.

Dopytywany czy chodziło o komentarze w sieci, odparł:

- Tak. W obecnych czasach ludzie dość często używają Internetu i mediów społecznościowych. Kiedy to się pojawiło, byłem zaskoczony liczbą ludzi zamieszczających rasistowskie komentarze i różne takie rzeczy.

- Wciąż są kibice, którzy cię wspierają, ale wielu z nich nie śledzi Formuły 2 czy serii juniorskich. Po prostu oglądają F1, patrzą na to skąd jesteś, widzą, że z Chin i uważają, iż tylko dlatego masz miejsce. To trochę bolało, ponieważ jeśli masz marzenie i wreszcie je spełniasz, spodziewasz się, że ludzie będą ci posyłać gratulacje, a nie [złośliwe] wiadomości mające cię zdołować.

- Jednak ja nie daję się zniechęcić złymi komentarzami czy rzucanymi opiniami. Najlepiej mogę odpowiedzieć na torze. Myślę, że to udowodniłem i to mnie cieszy.

Zhou przyznał również, że pojawia się coraz więcej pochlebnych komentarzy, chociaż dodał, że nie do końca rozumie zmieniające się podejście do kierowcy.

- Media społecznościowe są dobre. Dają każdej dyscyplinie i każdemu sportowcowi szansę na przedstawienie swojej osoby tym, którzy nie mogą się do nas zbliżyć. Są też jednak wady, a ludzie mogą zarzucać różne rzeczy bez powodu. Generalnie myślę, że dobrze sobie z tym radzę.

- Jest inaczej, niż sobie wyobrażałem kiedy podpisywałem kontrakt. Kiedy jesteś w F2, wszyscy mają nadzieję, że dołączysz do F1. W 2021 roku wszyscy liczyli na to, że będę w Alpine.

- I to dziwne, że potem nagle wszystko się zmienia tylko dlatego, że wreszcie masz to miejsce w F1. Tak już chyba po prostu jest.

Czytaj również:
akcje
komentarze
Zdrowie musi być najważniejsze
Poprzedni artykuł

Zdrowie musi być najważniejsze

Następny artykuł

Nie wszyscy wierzyli w Vettela

Nie wszyscy wierzyli w Vettela