Formuła 1
07 sie
Wydarzenie zakończone
14 sie
Wydarzenie zakończone
28 sie
Wydarzenie zakończone
03 wrz
Wydarzenie zakończone
11 wrz
Wydarzenie zakończone
25 wrz
Wydarzenie zakończone
11 paź
Race za
11 dni
W
Portuguese GP
23 paź
Kolejne wydarzenie za
23 dni
W
Emilia-Romagna GP
31 paź
Kolejne wydarzenie za
31 dni
13 lis
Kolejne wydarzenie za
44 dni
W
Sakhir GP
04 gru
Kolejne wydarzenie za
65 dni
Zobacz pełną wersję:

„Żółta kartka” nie zwiększy agresji

akcje
komentarze
„Żółta kartka” nie zwiększy agresji
Autor:
, NobleF1
Współautor: Tomasz Kaliński

Charles Leclerc zaprzeczył sugestiom jakoby wprowadzenie ostrzeżenia w postaci czarno-białej flagi miało zwiększyć liczbę agresywnych manewrów na torze.

Począwszy od Grand Prix Belgii Michael Masi, dyrektor wyścigów Formuły 1, wprowadził ekwiwalent piłkarskich żółtych kartek. Kierowcy, zanim zostaną ukarani, otrzymują ostrzeżenie.

Jednak po agresywnej obronie Leclerca przed Lewisem Hamiltonem podczas rywalizacji na Monzy, która zaowocowała czarno-białą flagą dla kierowcy Ferrari, podniosły się głosy, że zawodnicy podejmować będą większe ryzyko w bezpośrednich pojedynkach, wiedząc, że przy pierwszym wykroczeniu raczej nie spotka ich surowa kara.

Leclerc nie zgadza się z tym punktem widzenia i podkreśla, że sędziowie nadal mogą nałożyć natychmiastową karę i to za to samo przewinienie, za które Masi przyznał jedynie „żółtą kartkę”. Monakijczyk zaznaczył więc, że przepisy nadal muszą być w 100 procentach przestrzegane.

- Koniec końców nie sądzę, by to cokolwiek zmieniło - powiedział Leclerc. - Uczciwie trzeba przyznać, że nigdy nie wiemy czy dostaniemy czarno-białą flagę, czy karę.

- Nie rozmawiałem jednak jeszcze z sędziami, by dowiedzieć się w jakich sytuacjach będą się decydować na któreś z tych rozwiązań. Muszę to wyjaśnić.

Max Verstappen z Red Bull Racing wyraźnie stwierdził, że popiera nowe reguły o bardziej luźnym podejściu do karania. Holender od dawna naciskał na sędziów, by ci wydawali swoje wyroki w sposób konsekwentny.

- Jeśli utrzymają spójność to będę się z tego cieszył, ponieważ przyniesie to więcej twardej walki na torze, której nam brakowało w F1.

- Chodzi o to, że nie mam nic przeciwko kilku delikatnym kontaktom podczas grand prix. Powinna być także możliwość ostrej obrony [przed atakującym].

Decyzja sędziów odnośnie wydarzeń na Monzy była głównym przedmiotem dyskusji podczas piątkowego briefingu kierowców w Singapurze.

Wspólne części w F1?

Poprzedni artykuł

Wspólne części w F1?

Następny artykuł

Leclerc przed Hamiltonem i Vettelem

Leclerc przed Hamiltonem i Vettelem
Załaduj komentarze