Rallycross idzie w świat

akcje
komentarze
Rallycross idzie w świat
26 maj 2012, 01:06

Jeśli ogół sportu samochodowego przyrównać do kuli ziemskiej, rallycross jak dotąd należałoby uznawać za kraj trzeciego świata.

Bo choć barwny, spektakularny i intrygujący, to jednak dobrze poznany zaledwie przez niewielu, leżący gdzieś na uboczu, z dala od wyznaczających standardy popularności mocarstw z Formułą 1, NASCAR i WRC na czele. W Stanach Zjednoczonych rallycross rodzi się jednak na nowo. Rodzi się w wydaniu, dzięki któremu w niedługim czasie sam może urosnąć do rangi mocarstwa.Korzeni rallycrossu trzeba by szukać w późnych latach 60. na angielskim torze Lydden Hill, gdzie z inicjatywy stacji telewizyjnej ITV zorganizowano pierwsze zawody rallycrossowe wygrane przez późniejszego kierowcę Formuły 1 Vica Elforda. Po sukcesie na Wyspach Brytyjskich sport szybko rozlał się na resztę kontynentu, na szczególnie podatny grunt trafiając w krajach skandynawskich.Pomimo dość długiej historii, spektakularnych i kontaktowych wyścigów oraz budzących respekt pojazdów (mocą silnika niemal dwukrotnie przewyższających topowe auta rajdowe) rallycross nigdy nie stał się porywającym masy w pełni profesjonalnym sportem. Pozostał areną zmagań entuzjastów w większości łożących na starty z własnej kieszeni, bez fabrycznych teamów i zawodowych kierowców. Podczas gdy zarówno w rajdach, jak i w wyścigach rozgrywane były cykle o randze mistrzostw świata, dla rallycrossu Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) przewidziała jedynie status mistrzostw Europy.Tymczasem do Stanów Zjednoczonych dyscyplina zawitała ledwie przed chwilą i z miejsca zaczęła zgłaszać wielkie aspiracje. Zaczęło się 2006 roku, kiedy to do programu 12. edycji igrzysk sportów ekstremalnych X Games włączono zmagania kierowców samochodów pod nazwą rally super special. W pamiętnym finale tych zawodów Colin McRae dachował tuż przed metą, prezentując złoty medal Travisowi Pastranie. Trzy lata później triumfował były zwycięzca wyścigu Indianapolis 500 Szwed Kenny Bräck, a zawody spotkały się z zainteresowaniem przerastającym najśmielsze oczekiwania. Właściwy rallycross do programu X Games włączono w 2010 roku. Złoto zdobył Tanner Foust (znany m.in. jako kaskader i gospodarz programów telewizyjnych o tematyce motoryzacyjnej), a wśród uczestników znalazł się sam Marcus Grönholm. Rok 2011 to z kolei pierwsza edycja cyklu Global RallyCross Championship. Także i tu górą okazał się Foust.GRC wkracza w zaledwie drugi sezon istnienia, jest w wieku, w którym powinno raczkować, a tymczasem prze naprzód w zawrotnym tempie, niczym magnes ściągając wielkie koncerny. Już teraz w rywalizację oficjalnie zaangażowały się Ford, Subaru, Hyundai i Dodge, a partnerem rozgrywek została m.in. Puma. Idealnie trafiono również z kalendarzem - nie licząc X Games - zawody lokując na torach owalnych, w towarzystwie czczonych za oceanem wyścigów NASCAR oraz IndyCar.Nad wyraz interesująco przedstawia się tegoroczna stawka uczestników. Tytułu mistrzowskiego bronić będzie Foust. Po czterech latach emerytury przeplatanej okazjonalnymi występami powrót do sportu w pełnym wymiarze zapowiedział Grönholm. Groźni powinni być również Pastrana, Rhys Millen oraz Ken Block, z powodu braku wyników rakiem wycofujący się z WRC. W poszukiwaniu nowej kariery za wielką wodę przybyli weterani europejskiego rallycrossu, panujący mistrz kontynentu Norweg Sverre Isachsen, a także Brytyjczycy Andy Scott i David Binks. Sukces Pastrany, byłego specjalisty od wygibasów na motocyklu crossowym, przekonał do rallycrossu innych speców od sportów ekstremalnych. Stąd zmiana profesji przez jego kolegę po fachu Briana Deegana, a także Dave'a Mirrę i Bucky'ego Laska. Ciekawostkę w tym gronie stanowi 21-letni Toomas Heikkinen, najmłodszy uczestnik GRC, jeszcze trzy lata temu rywal Kuby Giermaziaka w Formule Renault NEC. Wielkim nieobecnym jest natomiast Liam Doran, złoty medalista ubiegłorocznej edycji X Games.GRC uwydatnia atuty klasycznego rallycrossu, osadzając je w bardziej estetycznej, żywcem wyjętej z gry komputerowej scenerii oraz dźwigając odpowiednią machiną promocyjną. Trudny do przecenienia jest także wkład Kena Blocka, który od kilku lat sukcesywnie i skutecznie popularyzuje rajdy i rallycross na tamtejszym rynku. Cykl globalny jest w wielu aspektach, lokalny jak na razie pozostaje jedynie jego zasięg terytorialny, choć i to zdaje się być jedynie kwestią czasu. Plany ekspansji na inne kraje i kontynenty już istnieją.Piotr Magdziarz

Następny artykuł
Pastrana przedstawił Dodge'a

Poprzedni artykuł

Pastrana przedstawił Dodge'a

Następny artykuł

Skorupski powtarzał kwalifikacje

Skorupski powtarzał kwalifikacje
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie World RX
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości