Kluczowy punkt sezonu HRSMP

W stawce Motul HRSMP są zawodnicy, którzy już po rundzie w Świdnicy mogą świętować zdobycie tytułów. Rywalizacja będzie zatem nie tylko zacięta, ale też naznaczona dużym ładunkiem emocji. Czy do tego spektaklu swoje dołoży jesienna pogoda? Trzecia runda historycznych mistrzostw już w ten weekend (3-4 października).

Kluczowy punkt sezonu HRSMP

Rajd Świdnicki-KRAUSE stanowi nieodłączny element polskiego czempionatu już od 1978 roku. Trasy w Górach Sowich są dobrze znane krajowym kierowcom i pilotom, w tym także uczestnikom Motul HRSMP. W ostatnich sezonach zarówno zawodnicy jak i kibice przywykli do tego, że w Świdnicy spotykali się na wiosnę. Jednak w tym roku, po korektach kalendarzy sportu samochodowego, zawody znane wcześniej jako Rajd Elmot przeniesiono na pierwszy weekend października. Nie będzie to pierwszy w historii „jesienny Świdnicki”, ale dla większości nawet doświadczonych załóg to pierwsza okazja, by ścigać się na tych kultowych trasach, gdy z drzew lecą liście, a deszcz towarzyszy nam częściej niż wiosną.

Do trzech razy sztuka?

Wiele wskazuje na to, że obecny sezon będzie niestety jeszcze krótszy. Z kalendarza może wypaść finałowe starcie w Koszycach. Zaplanowany na 16-18 października rajd stoi pod dużym znakiem zapytania ze względu na plany słowackiego rządu, które obejmują wprowadzenie stanu wyjątkowego od 2 października i odwołanie niemal wszystkich imprez sportowych, by ograniczyć wzrost liczby zakażonych i chorych na COVID-19. Jeżeli ten scenariusz dojdzie do skutku, to finałowe rozstrzygnięcia sezonu Motul HRSMP poznamy już w Świdnicy. Regulamin cyklu przewiduje, że do wyłonienia mistrzów koniecznie jest rozegranie co najmniej trzech rajdów. Zawodnicy zdobywali już w tym roku punkty w rajdach Rzeszowskim i Śląska, zatem starcie na oesach 48. Rajdu Świdnickiego-KRAUSE zapowiada się jako kluczowe.

Faworytami do zwycięstwa w Historycznej Klasyfikacji Generalnej są jej liderzy i zwycięzcy z sezonu 2019, czyli Robert Luty i Marcin Celiński (Subaru Legacy), którzy zgromadzili do tej pory komplet, a więc 70 punktów. W każdej z rund do zdobycia jest maksymalnie 35 punktów, co oznacza, że szanse na końcowy triumf zachowały jeszcze cztery inne załogi. - Do startu w rajdzie Świdnickim podchodzimy spokojnie, z chłodną głową. Nie chcemy kalkulować, znamy nasze tempo i będziemy jechać swoje, a jaki będzie wynik? Zobaczymy na mecie, bo tam chcemy się znaleźć – mówi Marcin Celiński, pilot.

Trója do bicia… mistrzów

Wśród załóg, które mogą mieć nadzieje na pokrzyżowanie planów Lutego i Celińskiego są dwa duety, również dysponujące widowiskowymi i mocnymi rajdówkami z napędem 4x4. Marcin Grzelewski i Krzysztof Niedbała zgromadzili do tej pory 51 punktów, a Marek Suder z Marcinem Kowalikiem – 43 „oczka”. Obie załogi pojadą Fordami Sierra 4x4 Cosworth zaliczanymi do kategorii FIA 4/J2 (roczniki 1986-90). Pobić mistrzów mogą też Piotr Zaleski z Piotrem Szadkowskim w Porsche 911 SC (kategoria FIA 3 – auta z lat 1976-81). Na ich koncie są 44 punkty, a Świdnicy mogą dodatkowo przypieczętować tytuł w klasie. Matematyczne szanse na zwycięstwo w Historycznej Klasyfikacji Generalnej zachowali także Piotr Kiepura i Mateusz Galle. Niestety załoga FSO Poloneza 2000 (FIA 4/J1 – roczniki 1982-85) nie może wystartować w Świdnicy.

Kiepura i Galle mogą jednak „korespondencyjnie” zdobyć tytuł w swojej kategorii. Dwa zwycięstwa z rzędu, w połączeniu z problemami rywali dały im przewagę, której konkurenci nie zniwelują w ciągu jednej rundy. – Musimy wygrać Świdnicki, a także Rajd Koszyc – jeśli się odbędzie. Wtedy decydować będą wygrane odcinki. Dlatego celem jest ukończenie rajdu i wygranie możliwie największej liczby odcinków w kategorii – wyjaśnia Witold Molicki, kierowca Łady 2107 VTFS, który ma na koncie 26 punktów, podczas gdy liderujący Kiepura – 64. 26 oczek ma także Łukasz Szymczak, który wraz z Tomaszem Szostakiem pojedzie Volkswagenem Golfem. W ramach kategorii FIA 4/J1 będą się jeszcze ścigać załogi Leśnik/Harczuk (Renault 11 Turbo) oraz Łusiak/Zaborowska (Ford Mercury).

Na prostej trasie do tytułu w swojej kategorii są również Andrzej Wodziński i Marek Kaczmarek (FIA 1 – roczniki 1931-69), którzy przede wszystkim muszą dowieźć swoją Lancię Fulvia do mety.

Deszcz, liście i ciemności

Uczestnicy 48. Rajdu Świdnickiego-KRAUSE będą rywalizować na dziewięciu próbach sportowych. Na sobotę, 3 października zaplanowano trzy oesy. Dwa przejazdy miejskiej próby w Świdnicy (5,3 km, o 18:00 i 20:30) będą przedzielone ściganiem na trasie z Walimia do Michałkowej Dolnej (14,5 km, od 19:00). W niedzielę w planie są dwukrotnie pokonywane odcinki Jedlina-Zdrój – Zagórze (11,5 km, o 10:15 i 14:00), Jawornik – Kamionki (23,5 km, o 10:45 i 14:30) oraz Przełęcz Walimska – Michałkowa Górna (12,75 km, o 11:45 i 15:30).

-Bardzo ciekawa konfiguracja trasy zapowiada ściganie na najwyższym poziomie z kultową Michałkową przejeżdżaną w różnych konfiguracjach, w tym także po zmroku. Szamańskie prognozy zapowiadają na weekend złotą polską jesień, aczkolwiek jesteśmy przygotowani na każde warunki. Wcześniejsze starty pokazały, że na mokrej nawierzchni również jesteśmy mocni – deklaruje Marcin Celiński. – W rajdzie rozgrywanym na początku października trzeba być gotowym na załamanie aury. Jesienna pogoda może oznaczać zarówno piękne słońce, jak i deszcz oraz mokre liście na asfalcie. Jesteśmy jednak przygotowani na każde warunki i nie możemy się doczekać startu do oesów – mówi Piotr Szadkowski, pilot.

Końcowe wyniki 48. Rajdu Świdnickiego-KRAUSE (3. runda Motul HRSMP 2020) poznamy w niedzielę około 16:30.

informacja prasowa

akcje
komentarze
Wypowiedzi po Rajdzie Śląska

Poprzedni artykuł

Wypowiedzi po Rajdzie Śląska

Następny artykuł

Znamy mistrzów Motul HRSMP

Znamy mistrzów Motul HRSMP
Załaduj komentarze