Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska
HRSMP Rajd Nadwiślański

Madziara i Pawłowski po raz drugi

Bartlomiej Madziara i Mateusz Pawłowski wygrali Rajd Nadwiślański, drugą odsłonę sezonu Millers Oils HRSMP 2024.

Bartłomiej Madziara, Mateusz Pawłowski, Subaru Impreza 555

Uczestnicy Millers Oils HRSMP nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek. Niecały miesiąc po efektownym rozpoczęciu sezonu w Świdnicy spotkali się w Puławach, by rywalizować w dziewiątej edycji Rajdu Nadwiślańskiego, który stanowił drugą z sześciu rund zaplanowanych w sezonie 2024.

Lubelska runda historycznego czempionatu wróciła do kalendarza cyklu po trzyletniej przerwie. Poprzednio kierowcy i piloci w rajdówkach sprzed lat rywalizowali na specyficznych asfaltowych trasach w okolicy Lublina i Puław w sezonach 2018, 2019 i 2021.

Rajd Nadwiślański, choć pozornie łatwiejszy od rajdów rozgrywanych na krętych górskich trasach, zawsze stanowił poważne wyzwanie dla stawki Millers Oils HRSMP. Było to spowodowane charakterystyką trasy i porą rozgrywania imprezy. Tutejsze odcinki specjalne obfitują w mocne dohamowania. W wielu miejscach trzeba wytracić dużą prędkość, by skręcić na jednym z licznych skrzyżowań. To z kolei wystawia na próbę sprawność układów hamulcowych w kilkudziesięcioletnich rajdówkach. Ponadto, Nadwiślański odbywa się późną wiosną lub w lecie, więc zadania nie ułatwia wysoka temperatura.

Oprócz sprawnego samochodu, potrzebna jest też właściwa ocena przyczepności. Odcinki specjalne wiodą w rolniczym regionie, często wśród pól uprawnych i sadów, co powoduje na asfalcie zalega cienka, lecz zdradliwa warstwa nawiewanego pyłu.

Lubelszczyzna – ziemia nieznana

W tym roku organizatorzy Rajdu Nadwiślańskiego zaserwowali zawodnikom trasę liczącą nieco ponad 440 km, z czego blisko 135 km przypadało na dziesięć odcinków specjalnych. Po zapoznaniu część kierowców i pilotów mogło powiedzieć, że „gdzieś już słyszeli tę melodię”, ponieważ na wielu odcinkach wykorzystano partie znane z poprzednich edycji. Do Millers Oils HRSMP dołączyło jednak sporo nowych załóg, dla których tutejsze trasy były zupełną nowością, co zwiastowało ciekawą i pełną zwrotów akcji rywalizację.

W harmonogramie pierwszego etapu przewidziano dwie próby – pokonywane dwukrotnie oesy Zakrzów (11,3 km) oraz Wilków (18,92 km). Z kolei na niedzielę zaplanowano po dwa starcia na odcinkach specjalnych Garbów (12,57 km), Jastków (9,81 km) oraz Kurów (14,82 km).

Spod Grupa Azoty Arena, gdzie zlokalizowano serwis i bazę rajdu, do rywalizacji ruszyło 16 duetów w historycznych rajdówkach. Z tego grona na mecie zameldowało się 11 załóg.

Szybka jazda, szybki koniec

Zgodnie z oczekiwaniami, od samego początku ton rywalizacji nadawały załogi w najmłodszych i najszybszych samochodach, a więc ci sami kierowcy i piloci, którzy pokazali świetne tempo w 52. Rajdzie Świdnickim – inauguracyjnej rundzie cyklu.

Na pierwszej próbie imponującą formą błysnął Maciej Lubiak i razem z Grzegorzem Dachowskim „wycisnął” ze swojego Porsche 911 SC drugi czas. Lepszy rezultat zanotowali wyłącznie triumfatorzy poprzedniej rundy - Bartłomiej Madziara i Mateusz Pawłowski w Subaru Imprezie. Były to jednak miłe złego początki. Już na następnym oesie Lubiaka zatrzymały „problemy sercowe” – w jego samochodzie zastrajkował silnik.

Bohaterami pierwszego przejazdu najdłuższej próby Rajdu Nadwiślańskiego byli Paweł Sitek i Kamil Drążkiewicz, którzy tylnonapędową Ładą 2105 wbili się do pierwszej piątki, zostawiając za sobą duety w mocniejszych rajdówkach z napędem 4x4. Jednak dwa oesy później ich również pokonały problemy techniczne – także związane z jednostką napędową.

Po pierwszym etapie czołówkę drugiej rundy Millers Oils HRSMP stanowiły trzy najlepsze załogi Rajdu Świdnickiego, a więc kolejno Madziara/Pawłowski, Marcin Majcher/Daniel Leśniak (Subaru Legacy 4WD Turbo, +39,2 s) oraz Filip Stopa i Rafał Ślęczka (BMW M3 E36, +1:02,2 s). To grono uzupełnili też Arkadiusz Kula i Krzysztof Niedbała (Renault Megane Maxi, +1:28,8 s) oraz Grzegorz Olchawski i Przemysław Bosek (Audi Quattro S1, +1:57,3 s), którzy plasowali się odpowiednio na czwartym i piątym miejscu.

Coraz szybciej w Millers Oils HRSMP

Na pierwszej z dwóch niedzielnych pętli Madziara i Pawłowski robili swoje, a za ich plecami oesowe „ciosy” wymieniali Stopa, Majcher, Olchawski i Kula. Dla tego ostatniego pechowa była przedostatnia próba sekcji. – W sobotę, podobnie jak podczas Rajdu Świdnickiego, mieliśmy problemy z przewodem układu wspomagania, więc w niedzielę chcieliśmy, ale też trochę musieliśmy przyspieszyć. W tym sezonie stawka HRSMP jedzie zdecydowanie bardzie żwawo. Przybyło szybkich zawodników w szybkich samochodach, więc naprawdę trzeba się postarać o dobry wynik. Niestety na jednym z odcinków wypadliśmy z trasy i wylądowaliśmy w rowie wypełnionym wodą i błotem. Wydostaliśmy się, ale straciliśmy tam jednak 22 minuty, a zarówno my, jak i samochód byliśmy przemoczeni i ubłoceni – komentował Arkadiusz Kula, który w historycznym czempionacie ściga się od samego początku, a więc od sezonu 2017.

W tym samym miejscu co Kula i Niedbała jazdę zakończyli Piotr i Izabela Filipiakowie w BMW 320 E21. Uszkodzenia ich samochodu, choć pozornie niezbyt poważne, nie pozwoliły jednak na kontynuowanie rywalizacji. – Źle opisaliśmy jeden z zakrętów, następnie trafiliśmy na bardzo śliski asfalt, na którym nie udało się dohamować i wylądowaliśmy w rowie, 10 cm od samochodu Arka Kuli – opowiadał łodzianin.

Nie taki prosty triumf

Trzy pierwsze z sześciu niedzielnych prób nie zmieniły układu w ścisłej czołówce. Madziara i Pawłowski zjechali na serwis w Puławach z kompletem trzech oesowych triumfów i 1:18,2 s zapasu nad Majcherem i Leśniakiem, za którymi plasowali się Stopa i Ślęczka (+1:46,3 s).

Finałowa pętla również nie przyniosła zmian na szczycie tabeli, co nie znaczy, że rywalizacja toczyła się w leniwym tempie. Blisko wyrwania liderom oesowych zwycięstw byli zarówno Macher z Leśniakiem (+1,7 s na OS 8), jak i Olchawski z Boskiem (+4,7 s na OS 9). Liderzy wypracowali jednak na tyle dużą przewagę, że tylko kataklizm mógł ich pozbawić drugiego z rzędu triumfu w rundzie Millers Oils HRSMP. Ten jednak nie nadszedł i to Madziara z Pawłowskim cieszyli się z pierwszego miejsca w Rajdzie Nadwiślańskim. Na podium, oprócz nich, wjechali także Majcher z Leśnikiem oraz Stopa ze Ślęczką.

– Może z zewnątrz wyglądało, jakbym kontrolował tempo i miał duży zapas, jednak w praktyce nie było wcale łatwo. Jechałem na tyle, ile potrafię, nie porównywałem specjalnie czasów z rywalami. Oczywiście po każdym oesie ambicja podpowiadała, że można było pojechać szybciej. Nie ulegałem jej jednak zbytnio, bo na tych śliskich trasach limit był bardzo blisko, co – przyznam szczerze – kilka razy mnie zaskoczyło. W tym rajdzie mieliśmy dużo miejsc, w których trzeba było precyzyjnie trafić w punkt z mocnym hamowaniem, w czym akurat jestem całkiem niezły – mówił na mecie uśmiechnięty i zadowolony Madziara.

– Jechaliśmy cały czas swoim tempem i to dało nam drugie miejsce. Chyba mieliśmy nieco zbyt miękko ustawione zawieszenie, ale do Madziary i Pawłowskiego nie było podejścia. Owszem, czasem byliśmy bliżej, jeden oes mu wyrwaliśmy, co nie zmienia faktu, że był w tym rajdzie bezkonkurencyjny – komentował Majcher.

Piątka bez mety

W gronie pechowców, którym nie było dane dotrzeć o własnych siłach na metę w Puławach znaleźli się m.in. Krzysztof Mikulski i Jerzy Skrzypek. W ich Porsche 911 SC na piątym oesie posłuszeństwa odmówiła skrzynia biegów. Próby naprawy silnika w Ładzie 2105 nie powiodły się i do ostatniego PKC-u nie dostarli również Paweł Sitek i Kamil Drążkiewicz. Podobnie jak u Lubiaka i Dachowskiego, także w Lancii Delcie HF Integrale załogi Adam Kacprzyk/Jarosław Romańczyk doszło do awarii jednostki napędowej, którą jednak po długiej walce udało się usunąć i dotrzeć do mety. Ostatnim z pięciu duetów, jakie nie ukończyły Rajdu Nadwiślańskiego byli Andrzej Zienkiewicz i Arkadiusz Skorupa w Hondzie Civic VTi.

A już za dwa tygodnie uczestników Millers Oils HRSMP czeka zupełnie inne ściganie. Kolejną rundą będzie Valvoline Rajd Małoposki, rozgrywany na krętych i wąskich odcinkach specjalnych w okolicach Wadowic i Makowa Podhalańskiego.

Klasyfikacja końcowa – 9. Rajd Nadwiślański (2. runda Millers Oils HRSMP):

1. Madziara/Pawłowski (Subaru Impreza) 1:22:54.5 s
2. Majcher/Leśniak (Subaru Legacy RS) +1:43.3 s
3. Stopa/Ślęczka (BMW M3 E36) +2:48 s
4. Olchawski/Bosek (Audi Quattro S1) +3:19.5 s
5. Łusiak/Zaborowska (Ford Escort Cosworth) +6:16.4 s
6. Zaleski/Szadkowski (Porsche 911 SC RS) +8:04.5 s
7. Polak/Baryła (Audi 80 B2 Quattro) +9:02.2 s
8. Elefant/Kotarska (BMW 318 IS) +14:07.9 s
9. Kula/Niedbała (Renault Megane Maxi) +25:29.3 s
10. Rogowski/Rogowski (Łada 2103) +36:47.4 s

W poszczególnych kategoriach pierwsze miejsca zajęli:

Kategoria 2 (roczniki od 1970 do 1975): Rogowski/Rogowski (Łada 2103)
Kategoria 4 (roczniki od 1982 do 1990): Zaleski/Szadkowski (Porsche 911 SC RS)
Kategoria 5 (roczniki od 1991 do 1999): Madziara/Pawłowski (Subaru Impreza 555)
Kategoria Historic Open +2000: Majcher/Leśniak (Subaru Legacy 4WD Turbo)

informacja prasowa

Marcin Majcher, Daniel Leśniak, Subaru Legacy 4WD Turbo

Marcin Majcher, Daniel Leśniak, Subaru Legacy 4WD Turbo

Autor zdjęcia: Maciej Niechwiadowicz

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Sukces Madziary i Pawłowskiego
Następny artykuł Majcher i Leśniak po raz pierwszy

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska