Binder nie mógł uwierzyć

Sensacyjny zwycięzca Grand Prix Czech, Brad Binder przyznał, że ciężko mu uwierzyć, iż nie tylko spełnił swoje marzenie o wygraniu wyścigu w królewskiej klasie MotoGP, ale i dokonał tego już w trzecim występie.

Binder nie mógł uwierzyć

Binder, wicemistrz świata w Moto2, został awansowany do fabrycznej ekipy KTM w MotoGP na początku 2020 roku. Jeździec z Republiki Południowej Afryki nie zachwycił podczas dwóch pierwszych występów w Jerez. W Grand Prix Hiszpanii dojechał jako trzynasty, a powtórkę rywalizacji w Andaluzji zakończył upadek.

Karta odwróciła się w Brnie. Choć kwalifikacje zakończone z siódmym rezultatem, nie zwiastowały aż takiego sukcesu, Binder przejechał świetny wyścig. Bez loterii pogodowej ani nieprzewidzianych wydarzeń, w równej walce pokonał obecną czołówkę królewskiej klasy, dając przy okazji historyczny, pierwszy triumf KTM w MotoGP.

Sam motocyklista przyznał, że jest oszołomiony wynikiem. - To niewiarygodne. Nie sądzę, abym o tym kiedykolwiek zapomniał - powiedział Binder. - Szczerze mówiąc, to coś o czym zawsze marzyłem. Dziś się spełniło i to podczas mojego trzeciego występu. Nie wiem co powiedzieć.

- Chcę podziękować wszystkim, którzy kiedykolwiek mi pomogli. Mojej rodzinie za wsparcie od pierwszego dnia oraz zespołowi za dostarczenie dziś tak niesamowitego motocykla.

Wspominając swoją jazdę po wygraną i walkę z dwoma reprezentantami Petronas SRT: Fabio Quartararo i Franco Morbidellim, 24-latek powiedział:

- Zanim przyjechałem do Brna powiedziałem sobie, że muszę rozpoczynać nieco spokojniej, ponieważ wszystko psułem przez swoje napięcie. Po starcie nie zrobiłem nic szalonego, dostrzegłem swoje możliwości. Na początku podążałem za Fabio i widziałem, że miał trochę więcej problemów niż ja. Potem goniłem Franco i dostrzegłem, iż naprawdę zaczyna mieć kłopoty ze swoją tylną oponą. Moja nadal była w dobrym stanie, więc podążałem za nim i wykonałem manewr.

- Od tamtej pory miałem dziesięć najbardziej szalonych okrążeń w karierze. Wszystko robiłem spokojnie i delikatnie, ponieważ moja tylna opona była martwa. Kiedy znalazłem się na pierwszym miejscu, pomyślałem: „Boże, prowadzę w wyścigu MotoGP”, a gdy zobaczyłem, że różnica się powiększa, byłem jeszcze bardziej zszokowany. Na ostatnich trzech okrążeniach blokowałem odpowiednią linię, mimo że nikt za mną nie jechał - zakończył Brad Binder.

akcje
komentarze
Sensacyjne zwycięstwo Bindera

Poprzedni artykuł

Sensacyjne zwycięstwo Bindera

Następny artykuł

Tortury Quartararo

Tortury Quartararo
Załaduj komentarze