Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Fabio Di Giannantonio, VR46 Racing Team

Di Giannantonio: To był koszmarny widok

Fabio di Giannantonio przeżył chwile grozy podczas Grand Prix Kataru, kiedy o mało nie najechał na upadającego Jorge Martina.

Zawodnik Team VR46, powiedział, że widok upadającego Martina tuż przed jego motocyklem był „najgorszą sceną w jego życiu”.

Włoski kierowca znajdował się zbyt blisko rywala, aby uniknąć uderzenia w Hiszpana, gdy ten stracił panowanie nad swoją Aprilią na wyjściu z szybkiego zakrętu na 14. okrążeniu.

Zaraz po wypadku Martin znajdował się blisko krawędzi toru i nie czuł się najlepiej. Mistrz świata już wcześniej był kontuzjowany i w Katarze wrócił do ścigania po wypadku, którego doznał podczas przedsezonowego treningu.

W wyniku wypadku w Katarze u Martina zdiagnozowano osiem złamanych żeber i uraz klatki piersiowej. Przez kilka dni będzie musiał pozostać w szpitalu w Dosze. Nie wiadomo, czy obrażenia były skutkiem samego wypadku, czy kontaktu z Ducati Giannantonio.

Czytaj również:

- Był przede mną i pojechał trochę szerzej, a ja byłem dość blisko niego - powiedział zawodnik VR46, opowiadając o wydarzeniach z niedzieli. - Próbowałem go wyprzedzić, ale kiedy upadł, znajdował się tuż przed moim motocyklem, a to był naprawdę szybki zakręt.

- Nie miałam szansy go ominąć i uderzyłem w niego.

Zapytany, czy był zaskoczony, że po wypadku nie pokazano czerwonej flagi, di Giannantonio powiedział: - Właściwie tak. Mam gęsią skórkę, jak tylko sobie o tym pomyślę, ponieważ był to najgorszy widok w moim życiu.

Na pierwszych ujęciach zaraz po wypadku widać obolałego Martina klęczącego na ziemi. Sędziowie pokazali w tej sytuacji jedynie żółtą flagę, która powiewała przez prawie dwa pełne okrążenia. Martina ostatecznie zabrano z toru, choć nie pokazano tego w transmisji.

Di Giannantonio dojechał do mety na 16. miejscu po wcześniejszym incydencie z Alexem Marquezem, który wypchnął Włocha z toru.

- Jechałem dalej ale myślałem o nim przez cały wyścig, ponieważ byłem naprawdę przestraszony. Zatrzymałem się przed jego boksem serwisowym tuż pod koniec wyścigu, ponieważ chciałem dowiedzieć od zespołu, czy jest wszystko w porządku – dodał.

Oglądaj: Grand Prix Kataru - podsumowanie

Poprzedni artykuł Sensacja była blisko
Następny artykuł Smutek i rozczarowanie

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry