Zawodnik Team VR46, powiedział, że widok upadającego Martina tuż przed jego motocyklem był „najgorszą sceną w jego życiu”.
Włoski kierowca znajdował się zbyt blisko rywala, aby uniknąć uderzenia w Hiszpana, gdy ten stracił panowanie nad swoją Aprilią na wyjściu z szybkiego zakrętu na 14. okrążeniu.
Zaraz po wypadku Martin znajdował się blisko krawędzi toru i nie czuł się najlepiej. Mistrz świata już wcześniej był kontuzjowany i w Katarze wrócił do ścigania po wypadku, którego doznał podczas przedsezonowego treningu.
W wyniku wypadku w Katarze u Martina zdiagnozowano osiem złamanych żeber i uraz klatki piersiowej. Przez kilka dni będzie musiał pozostać w szpitalu w Dosze. Nie wiadomo, czy obrażenia były skutkiem samego wypadku, czy kontaktu z Ducati Giannantonio.
- Był przede mną i pojechał trochę szerzej, a ja byłem dość blisko niego - powiedział zawodnik VR46, opowiadając o wydarzeniach z niedzieli. - Próbowałem go wyprzedzić, ale kiedy upadł, znajdował się tuż przed moim motocyklem, a to był naprawdę szybki zakręt.
- Nie miałam szansy go ominąć i uderzyłem w niego.
Zapytany, czy był zaskoczony, że po wypadku nie pokazano czerwonej flagi, di Giannantonio powiedział: - Właściwie tak. Mam gęsią skórkę, jak tylko sobie o tym pomyślę, ponieważ był to najgorszy widok w moim życiu.
Na pierwszych ujęciach zaraz po wypadku widać obolałego Martina klęczącego na ziemi. Sędziowie pokazali w tej sytuacji jedynie żółtą flagę, która powiewała przez prawie dwa pełne okrążenia. Martina ostatecznie zabrano z toru, choć nie pokazano tego w transmisji.
Di Giannantonio dojechał do mety na 16. miejscu po wcześniejszym incydencie z Alexem Marquezem, który wypchnął Włocha z toru.
- Jechałem dalej ale myślałem o nim przez cały wyścig, ponieważ byłem naprawdę przestraszony. Zatrzymałem się przed jego boksem serwisowym tuż pod koniec wyścigu, ponieważ chciałem dowiedzieć od zespołu, czy jest wszystko w porządku – dodał.
Oglądaj: Grand Prix Kataru - podsumowanie
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy