Sainz zrezygnował
Carlos Sainz Senior postanowił nie kandydować na prezydenta FIA. Powód tak naprawdę jest jeden.
Ojciec Carlosa Juniora, kierowcy Williamsa w F1, potwierdził w maju, że poważnie rozważa możliwość ubiegania się o fotel prezydenta FIA.
Sainz, który nadal jest czynnym zawodnikiem i wygrał m.in. Rajd Dakar w 2024 roku z Audi, powiedział, że już wcześniej myślał o kandydowaniu na szefa organu zarządzającego sportem motorowym, ale nigdy nie traktował tego poważnie.
Osoby popierające 63-latka uważały, że Hiszpan stając przeciwko Ben Sulayemowi, który sam jest byłym kierowcą rajdowym, przedstawi pozytywny i konstruktywny program, dając delegatom FIA kolejną opcję w zbliżających się wyborach.
Jednak miesiąc temu Ben Sulayem otrzymał odpowiednie wsparcie w postaci listu podpisanego przez 36 klubów, z których większość ma siedzibę w Ameryce oraz takie osoby jak Fabiana Ecclestone, żona Berniego Ecclestone'a i wiceprezes FIA ds. sportu, Carmelo Sanz de Barros, który jako prezes RACE (Real Automovil Club de Espana) pełni także funkcję przewodniczącego Senatu FIA.
W liście nie brakowało pochwał i podziękowań za jego służbę, zaangażowanie i wizję.
Poparcie pojawiło się w momencie, gdy Ben Sulayem najbardziej tego potrzebował, ponieważ jego kadencja została dotknięta falą kontrowersji. Prezes Motorsport UK, David Richards oskarżył Ben Sulayema o „zmianę moralnego kompasu” w FIA.
Z kolei Robert Reid, wiceprezes ds. sportu, odszedł, tłumacząc swoją decyzję „fundamentalnymi naruszeniami standardów zarządzania” i „podejmowanie kluczowych decyzji bez należytego procesu”.
Dodatkowo pojawiły się: niejasne oskarżenia o braku poufności dotyczące spotkań, zwolnienie szefa ds. zgodności FIA, jej komitetu audytowego, dyrektora generalnego, nie wspominając o stewardzie wyścigów F1, Nielsie Wittichu.
Nie było więc zaskoczeniem, że Sainz rzeczywiście rozważał konkurowanie z obecnym prezydentem.
Wiele wysokich rangą osobistości F1 przyjęło tę wiadomość z zadowoleniem, niekoniecznie dlatego, że zagrażała ona panowaniu Bena Sulayema. Sainz jest niezwykle pozytywną postacią i ma ogromne doświadczenie, a kandydowanie na prezydenta leżało w najlepszym interesie współzawodnictwa, ponieważ oferowało członkom głosującym alternatywny wybór.
Podczas gdy Sainz oceniał swoje szanse, czas działał na korzyść Katarczyka, który od kilku miesięcy pracował nad zabezpieczeniem swoich szans. Szybko okazało się, że kampania prezydencka Hiszpana jest już o kilka okrążeń za Benem Sulayemem.
Wcześniej Ben Sulayem przyjął z zadowoleniem decyzję Sainza o kandydowaniu w wyborach. - Niech startuje. To jest demokracja – skomentował.
Ostatnia decyzja Sainza Seniora oznacza, że obecny prezydent będzie ubiegał się o kolejną kadencję bez kontrkandydata i prawdopodobnie otrzyma propozycję nowej kadencji, która potrwa do 2029 roku.
Kolejna kadencja da mu jednak dodatkowy czas na realizację propozycji zawartej w manifeście i dotrzymanie obietnic, które zostały zawarte w liście podpisanym przez 36 klubów członkowskich.
Brak opozycji prawdopodobnie wzmocni również ideę władzy i da mu poczucie nietykalności.
Wybory prezydenckie odbędą się 12 grudnia w stolicy Uzbekistanu, Taszkiencie.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Najciekawsze komentarze