Tyszkiewicz podsumował sezon

akcje
komentarze
Tyszkiewicz podsumował sezon
Autor:
3 gru 2019, 12:57

Rallycross to sport widowiskowy i pełen emocji. Emocji, które w zespole Łukasza Tyszkiewicza w tym roku został wyniesione na zupełnie nowy poziom.

Na sezon Oponeo MPRC 2019 auto zostało gruntowanie przebudowane, aby było konkurencyjne do walki w SuperNational. Plan był taki, aby skupić się na walce w klasie SN-2000 i powalczyć o podium na koniec roku.

Początek sezonu poszedł bardzo dobrze. Pierwsze miejsce w kasie SN -2000 oraz drugie miejsce w SN na inauguracji mistrzostw potwierdziło dobrą dyspozycję kierowcy i auta. Na drugiej rundzie forma była podtrzymana, ale kara 5 sekund w półfinale uniemożliwiła powtórzenie wyniku ze Słomczyna. Kiedy już udało się odzyskać punkty w kolejnych rundach w Słomczynie i Toruniu to przyszła pechowa runda na Litwie. Awaria silnika w półfinale to nie tylko strata punktów, ale także pytanie co dalej z sezonem. Tej awarii nikt nie spodziewał.

Kiedy zapadła decyzja o odbudowie motoru zespół nabrał nowego wiatru w skrzydła. Nie przeszkodziła nawet potyczka z sędziami o przepaloną żarówkę w przedostatniej rundzie. W finałowej walce o wszystko w Toruniu Łukasz nie musiał wygrywać zawodów - wystarczyło dojechać najdalej na piątym miejscu, aby obronić pierwsze miejsce w SN -2000 na którym Łukasz widniał od pierwszej rundy w Słomczynie. Do ostatnich zawodów zespół podszedł bardzo poważnie. Równa jazda od pierwszej kwalifikacji pozwoliła na utrzymanie prowadzenia w SN – 2000, co za tym idzie na zdobycie tytułu Mistrza Polski w SuperNational S2000 oraz wywalczenie II vice Mistrza w klasyfikacji generalnej.

To była największa nagroda dla kierowcy i zespołu, że udało się zwieńczyć ciężką pracę dwoma tytułami. Sezon był bardzo ciężki zarówno z powodu złośliwości przedmiotów martwych, a także za sprawą konkurencji, która ponownie podniosła poprzeczkę w SuperNational. Trzeba więc było cały czas nadganiać i jechać na sto procent każdą kwalifikację, aby nie zostać z tyłu bo finalnie liczył się każdy punkt i to dosłownie bo Łukasz zdobył tytuł II Wicemistrza Polski z zaledwie jednym punktem przewagi nad kolejnym zawodnikiem czyli HALK'iem.

- Sezon 2019 przeszedł już do historii. Dla naszego zespołu jest to piękna historia – powiedział Łukasz Tyszkiewicz. - Ciężka praca zaczęła się już przed pierwszą rundą gdzie dosyć późno zapadła decyzja o starcie. Mechanicy mieli tak naprawdę dwa tygodnie na zbudowanie nowego samochodu. O każdej rundzie można byłoby mówić dużo, a o całym sezonie pewnie udałoby się napisać ciekawą książkę.

- Klasa Supernational w tym sezonie była bardzo wyrównana. Spodziewałem się tego i moim celem na koniec sezonu było podium w Supernational -2000. Po pierwszych zawodach okazało się że jest realna szansa aby wynik taki był możliwy. Jednak motorsport to nieprzewidywalny sport i niczego nie można być pewnym. - kontynuował. - Podczas sezonu mieliśmy różne perturbacje – nieprzewidziane awarie oraz to co najgorsze to niesłuszne kary oraz wykluczenia. Atmosfera w środku sezonu zrobiła się naprawdę gorąca. Po 3 rundzie gdzie po kontakcie uszkodzeniu uległa skrzynia było mało czasu, żeby naprawić ją na kolejną wiec jechałem na skrzyni seryjnej.

- Po naprawie skrzyni pojechaliśmy na kolejną rundę na Litwę. Byłem tam wcześniej w 2005 roku jako kibic podczas startu mojego taty. W torze zakochałem się już po pierwszym okrążeniu i czułem że to będą fajne zawody. Niestety podczas 1 kwalifikacji awarii uległa półoś. Serwis uporał się z usterką natomiast strata z braku ukończonej kwalifikacji była bardzo duża. Reszta zawodów przebiegała po naszej myśli – 3 wygrane kwalifikacje i półfinał dawały nadzieje że pech został wyczerpany. Niestety w finale na 4 okrążeniu wybuchł silnik…. Bardzo duża nerwówka przed przedostatnią rundą czy zdążymy odbudować silnik i czy uda się wystartować. Na szczęście udało się i byliśmy na starcie przedostatniej rundy. Zmienna pogoda nie pozwalała na zapoznanie się z nową charakterystyką silnika. Z ogromną nadzieję podchodziliśmy do finału SN – 2000 ponieważ pogoda się ustabilizowała i była szansa na równą walkę. Niestety tu do walki włączyli się sędziowie którzy najpierw dopuścili mnie do startu, apotem wycofali mnie z pól startowych w związku z niedziałającym światłem pozycyjnym. Rozczarowania, smutku i sportowej złości jaka zapanowała wówczas w całym zespole nie da się opisać.

- Na ostatnią rundę staraliśmy się już jechać bez emocji mimo, że nie było to takie łatwe. Od początku wiedziałem że trzeba jechać równo i być cały czas w czołówce. Tak też się udawało. W finale jechałem bardzo zachowawczo i do mety dojechałem na 2 miejscu co dało nam tytuł Mistrza Polski SN -2000. Równa jazda podczas całego sezonu pozwoliła zaowocowała też tytułem II vice Mistrza Polski w klasyfikacji Generalnej Supernational.

- Jeszcze raz przy tej okazji bardzo dziękuję całemu zespołowi, rodzinie , przyjaciołom i kibicom którzy byli ze mną podczas całego sezonu w radości i smutku. Myślę że radości jaka zapanowała w naszym zespole i wśród kibiców w Toruniu po minięciu mety nie da się opisać i rekompensuję ona wszystkie trudne chwilę podczas całego sezonu. Dziękuję też moim sponsorom bez których nie byłoby to wszystko możliwe - podsumował.

 

Następny artykuł
Nowe tory w kalendarzu Oponeo MPRC

Poprzedni artykuł

Nowe tory w kalendarzu Oponeo MPRC

Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie MPRC , Rallycross
Autor Marcin Wyrzykowski