Przygoński tuż za Nasserem

Kuba Przygoński i Timo Gottschalk wykręcili drugi czas na trzecim etapie Rajdu Maroka.

Przygoński tuż za Nasserem

Po piaszczystych pierwszym i drugim etapie, w poniedziałek zawodnicy biorący udział w Rajdzie Maroka musieli zmierzyć się z kamienistą trasą. Skala trudności odcinka miała zapewnić nieco oddechu zawodnikom, ale na pewno nie pod względem nawigacji.

W stawce samochodowej tempo nadawali zaliczający testowy start Toyotą Hilux T1+ Erik van Loon i Sebastien Delanuay, ale w końcówce odcinka liczącego 340 kilometry spadli na czwartą lokatę. Najmocniejszy finisz zaliczyli liderzy rajdu - Nasser Al-Attiyah i Matthieu Baumel, a tuż za nimi, bo zaledwie ze stratą 26 sekund finiszowali Kuba Przygoński i Timo Gottschalk. Trójkę skompletowali Yazeed Al Rajhi i Michael Orr, których strata do prowadzących w rajdzie Al-Attiyaha i Baumela wzrosła do trzynastu minut.

- To był konkretny, liczący ponownie ponad 300 kilometrów, odcinek, który przejechaliśmy dobrym tempem. Na trasie natrafiliśmy mnóstwo dziur, kamieni oraz krótkich wydm, na których skakaliśmy. Dogoniliśmy Yazeeda Al-Rajhi, który przebił oponę, ale nie zdołaliśmy go wyprzedzić, bo ruszył wcześniej, a my jechaliśmy za nim w kurzu. I trochę szczęścia na koniec, mieliśmy przebitą oponę, ale lekko z niej uchodziło powietrze więc udało się dojechać do mety - powiedział Kuba Przygoński.

Aron Domżała i Maciej Marton przyśpieszyli zdecydowanie, co zaowocowało wygraniem odcinka w T4. Euganio Amos i Paolo Ceci stracili do Polaków 3.10min, a Austin Jones i Gustavo Gugelmin 6.09min. Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk mieli czwarty czas (+7.58min) i utrzymują prowadzenie w T4 z przewagą 3.22 min nad Jonesem. Marek Goczał i Rafał Marton na odcinku byli blisko 39 minut za Domżałą. Złapali dziś aż pięć kapci. Po defekcie półosi do mety dojechali jedynie z przednim napędem. 

W Pucharze Świata FIM na oesowym podium było trzech różnych producentów w Rally GP. Ricky Brabec (Honda) pokonał Sebastiana Buhlera (Hero) o 2.04min i Andrewa Shorta (Yamaha) o 5.24min. Konrad Dąbrowski był na 27 miejscu.

Na prowadzenie w rajdzie wysunął się Ricky Brabec i ma w zapasie dziesięć minut nad Pablo Quintanillą. Matthias Walkner, który otwierał dzisiaj trasę, spadł na trzecie miejsce i jest dwanaście minut za liderem. Trudny dzień ma za sobą Joan Barreda. Za ominięcie punktu kontrolnego otrzymał 45 minut kary.

- Rano startowałem z szóstej pozycji i kurz był naprawdę duży - relacjonował Brabec. - Na tankowaniu nie traciłem czasu, ale też nie odrabiałem strat. W pewnym momencie po tankowaniu okazało się, że musimy wyjechać z koryta rzeki, ale zobaczyłem, że wszystkie ślady przede mną zostały w tym korycie. Chyba zadziałał instynkt. Byłem dwanaście minut za liderami, a nagle przede mną nie było żadnych śladów. Jednak wszystkie urządzenia ostrzegawcze pokazywały, że jadę dobrze i ostatnie 60 km pokonałem sam. Należało skupić się na książce drogowej. Przed nami jeszcze dwa dni rajdu i muszę utrzymać koncentrację.

Trójkę w quadowej stawce utworzyli Manuel Andujar, Aleksander Maksimow (+33s), Alexandre Giroud (+21.28min). Rafał Sonik do trójki stracił 2.24min. Andujar utrzymuje prowadzenie w rajdzie, Maksimow traci do niego 20.26 min. Rafał Sonik awansował na trzecie miejsce (+47,44min).

Czytaj również:

 

 

akcje
komentarze
Przygoński w trójce

Poprzedni artykuł

Przygoński w trójce

Następny artykuł

Skuteczna taktyka Sonika

Skuteczna taktyka Sonika
Załaduj komentarze