Formuła 1
03 lip
-
05 lip
Wydarzenie zakończone
10 lip
-
12 lip
FP3 za
01 Godziny
:
11 Minuty
:
05 Sekundy
WRC
W
Rajd Turcji
24 wrz
-
27 wrz
Kolejne wydarzenie za
74 dni
W
Rajd Niemiec
15 paź
-
18 paź
Kolejne wydarzenie za
95 dni
RSMP
06 sie
-
08 sie
Kolejne wydarzenie za
25 dni
W
Rajd Śląska
10 wrz
-
12 wrz
Kolejne wydarzenie za
60 dni
MPRC
W
Słomczyn
15 sie
-
16 sie
Kolejne wydarzenie za
34 dni
W
Słomczyn
11 wrz
-
13 wrz
Kolejne wydarzenie za
61 dni
Zobacz pełną wersję:

Wypadek Arkadiusza Lindnera

akcje
komentarze
Wypadek Arkadiusza Lindnera
15 lip 2019, 12:12

Arkadiusz Lindner uległ wypadkowi na przedostatnim etapie Silk Way Rally i z trasy zabrał go śmigłowiec. Niemal pół godziny przy swoim koledze spędził Rafał Sonik, udzielając mu niezbędnej pomocy.

Trasa tegorocznej edycji Silk Way Rally wydaje się trudniejsza z każdym dniem, przybliżającym zawodników do mety. Również dzisiaj wytrzymałość uczestników została wystawiona na srogą próbę. W pierwszej części oesu musieli pokonać piaszczysty teren, pełen niewielkich, ściętych wydm, poprzerastanych krzewami i wysokimi trawami. – Ten odcinek kosztował nas mnóstwo energii i sił. Teren był równie paskudny, jak wczoraj, nawigacja wymagała skupienia, a z nieba lał się żar. Niewykluczone, że właśnie potworne zmęczenie miało związek z wypadkiem Arka – mówił na mecie Rafał Sonik.

Lider Silk Way Rally jechał około 200 m za swoim kolegą. W pewnym momencie Lindner zniknął mu za wzniesieniem, a gdy sam je pokonał zobaczył stojący quad i leżącego obok zawodnika. – Natychmiast się zatrzymałem. Arek był nieprzytomny, więc zacząłem go cucić. Nacisnąłem czerwony przycisk na jego quadzie, sygnalizujący wypadek z obrażeniami ciała i wezwałem śmigłowiec ratunkowy. Skropiłem twarz i szyję wodą, osłoniłem od słońca i po chwili zaczął odzyskiwać przytomność. Niewiele pamiętał, więc nie wiem, jak doszło do wypadku. Narzekał na ból nogi, ramienia i miednicy. Zostałem z nim do momentu przybycia śmigłowca – relacjonował krakowianin.

Już w szpitalu okazało się, że Arkadiusz Lindner doznał złamania kości miednicy, a to niestety oznacza dla niego koniec dobrze zapowiadającego się sezonu Pucharu Świata. Rafał Sonik ruszył w dalszą drogę, ale do mety jechał już bardzo ostrożnie. – W takich sytuacjach nie da się utrzymać tempa. Człowiek ma większą skłonność żeby odjąć gaz, dwa razy przemyśleć każdą decyzję i jechać asekuracyjnie. Zwłaszcza, że znów wyprzedziły mnie samochody oraz ciężarówki. Druga, kamienista część etapu była więc zniszczona i pełna pułapek w postaci luźnych kamieni, odłamków skalnych, dziur i wyrw, w których łatwo o błąd – opisywał wyraźnie zmęczony i przygnębiony Sonik.

Dziewiąty etap padł łupem Aleksandra Maksimowa, który wyprzedził polskiego mistrza o zaledwie cztery minuty. To oznacza, że przed ostatnim etapem, liczącym w sumie 556 km, „SuperSonik” zachował nad Rosjaninem niemal dwugodzinną przewagę (1:47.51). We wtorek, na ostatniej „prostej” do Dunhuang, organizator zapowiedział zdecydowanie więcej jazdy po wielkich, pięknych wydmach. Odcinek specjalny będzie liczyć 255 km.

Rafał Sonik, Yamaha Raptor 700

Rafał Sonik, Yamaha Raptor 700

Następny artykuł
Zéphyr na Dakar

Poprzedni artykuł

Zéphyr na Dakar

Następny artykuł

Jutro meta w Dunhuang

Jutro meta w Dunhuang
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy terenowe
Impreza Etap 8