Formuła 1
25 wrz
Wydarzenie zakończone
11 paź
Race za
11 dni
WRC
18 wrz
Wydarzenie zakończone
08 paź
Kolejne wydarzenie za
8 dni
MPRC
12 wrz
Wydarzenie zakończone
W
Slovakiaring
23 paź
Kolejne wydarzenie za
23 dni
RSMP
11 wrz
Wydarzenie zakończone
02 paź
Kolejne wydarzenie za
2 dni
RMPST
W
Baja Poland (RMPST)
03 wrz
Wydarzenie zakończone
W
Baja Drawsko
09 paź
Kolejne wydarzenie za
9 dni
ERC
14 sie
Wydarzenie zakończone
02 paź
Kolejne wydarzenie za
2 dni
Zobacz pełną wersję:

Wysoka Grzęda ze zmiennym szczęściem

akcje
komentarze
Wysoka Grzęda ze zmiennym szczęściem
Autor:

Reprezentanci Wysokiej Grzędy na własnej skórze odczuli trudy wojskowego poligonu w Drawsku Pomorskim. Obie załogi ukończyły jednak drugi dzień rywalizacji w Baja Poland, notując czasy w czołówce Pucharu Świata.

W programie sobotniej części najważniejszej motorsportowej imprezy w naszym kraju - Wysoka Grzęda Baja Poland - widniał podwójny przejazd ponad 170-kilometrowej próby, wytyczonej na poligonie w Drawsku Pomorskim.

Poranny oes odbywał się przy fatalnej pogodzie. Ulewny deszcz zamienił drogę w błotnistą przeprawę. Świetnie w takich warunkach poradzili sobie Krzysztof Hołowczyc i Łukasz Kurzeja. Załoga Mini opatrzonego numerem 205 wygrała OS2 z ponad 5-minutową przewagą nad rywalami.

Równie dobrze od startu odcinka radzili sobie Michał i Julita Małuszyńscy. Prezentowane tempo pozwoliłoby zająć miejsce w ścisłej czołówce, gdyby nie pech w samej końcówce. Około 5 km przed metą w ich Mini doszło do awarii elektryki. John Cooper Works Rally zgasł i nie chciał odpalić przez około 30 minut. Szczęśliwie udało się w końcu uruchomić silnik i rodzinny duet dotarł do mety, notując czas w pierwszej dziesiątce Pucharu Świata.

Choć po południu pogoda była nieco łaskawsza, warunki nadal stanowiły spore wyzwanie, zarówno dla zawodników, jak i sprzętu. Szczęście odwróciło się od liderów. W aucie Krzysztofa Hołowczyca i Łukasza Kurzei zawiódł alternator. Gdy załoga uporała się z problemem, posłuszeństwa odmówiło wspomaganie kierownicy. Strata sięgnęła niemal 3 godzin i oznaczała spadek na siódmą pozycję w rundzie FIA World Cup for Cross-Country Bajas.

- Tak to jest w tym sporcie, że sprzęt bywa zawodny - komentował Hołowczyc. - Najpierw zepsuł się alternator. System jest tak ustawiony, że stopniowo wyłącza wszystkie urządzenia prądowe. Najpierw nie było klimatyzacji, potem nawiewu i ogrzewania szyby. Nic nie widzieliśmy. Łukasz się wypiął z pasów i wycierał. Przejechaliśmy 50 km bez ładowania.

- Wstawiliśmy drugi, zapasowy akumulator. W nim z kolei urwał się kabel i to też musieliśmy naprawić. Na koniec zerwał się pasek klinowy i nie miałem wspomagania kierownicy. Stanęliśmy i zmieniliśmy pasek, ale trwało to bardzo długo. Tak to jest w tym sporcie.

- Jutro pojeździmy sobie już bardziej dla zabawy. Samochód jest super, a my sprawdzamy pewne rozwiązania. Auto jest świetne w prowadzeniu i przy odpowiedniej prędkości daje frajdę z jazdy. Mechanicy wszystko na jutro naprawią i będziemy się bawili. Chcieliśmy wygrać i wyglądało, że jest taka szansa, ale tak to już bywa.

Drugie 172 km, choć niepozbawione przygód, było szczęśliwe dla Michała i Julity Małuszyńskich. Ich Mini przetrwał trudy poligonu i załoga zameldowała się na mecie ze świetnym, trzecim rezultatem. Strata do „Króla Dakaru” Stephane'a Peterhansela była niewielka i wyniosła niespełna 7 minut. W klasyfikacji generalnej Wysoka Grzęda Baja Poland Małuszyńscy zajmują najniższy stopień podium. W drodze do serwisu pomogli bezpośrednim rywalom, holując zepsutą Toyotę Bernharda ten Brinke i Toma Colsoula.

- Staraliśmy się utrzymywać wysokie tempo, choć było bardzo, bardzo ciężko - przyznał Michał Małuszyński. - Drugi przejazd był szczególnie trudny.

- Problemów nie uniknęliśmy, a wręcz była ich cała masa. Zaczęło się od drobiazgu. Spryskiwacze nie polewały mojej części szyby. Musiałem szukać kałuży, aby ją jakoś obmyć. Później zaczął nam się przegrzewać silnik. Cały czas mieliśmy temperaturę pomiędzy 110 a 119 stopni Celsjusza. Przy 118 włącza się tryb awaryjny i tak pokonaliśmy ostatnie 100 km. Może i dobrze, ponieważ było wolniej i dojechaliśmy - zakończył z uśmiechem Michał Małuszyński.

Jutro przed załogami cztery odcinki specjalne i łącznie ponad 50 km ścigania. Pierwszy oes - Lubieszyn-Dobra - rusza o godzinie 8:50.

 

Peterhansel przejął kontrolę

Poprzedni artykuł

Peterhansel przejął kontrolę

Następny artykuł

Przygoński się nie poddał

Przygoński się nie poddał
Załaduj komentarze