Hołek woził Czachora

akcje
komentarze
Hołek woził Czachora
10 lut 2005, 14:58

Krzysztof Hołowczyc powrócił za kierownicę i przy wspaniałej słonecznej pogodzie, w okolicach Olsztyna, odbył kolejny zimowy trening.

Na prawym fotelu rajdowego Subaru Impreza zasiadł kolega z zespołu, Jacek Czachor. Dla motocyklowego wicemistrza świata był to rajdowy debiut w samochodzie.

- Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale nigdy wcześniej nie udało mi się nawet oglądać z bliska poważnego rajdu samochodowego - powiedział Jacek Czachor. - Byłem kilka razy na KJS-ach, czy na Barbórce, ale nigdy na prawdziwym odcinku specjalnym. Dlatego z wielką radością przyjąłem zaproszenie, by uczestniczyć w zimowym treningu Hołka. Do tego możliwość jazdy na prawym fotelu takiego mistrza, jak Krzysztof - to coś fascynującego.

Jestem pod ogromnym wrażeniem jego umiejętności i profesjonalizmu. Od pierwszych zakrętów czułem się absolutnie bezpieczny „w jego rękach". Mimo, że chwilami jechaliśmy ponad 200 km/godz. po oblodzonej, krętej, leśnej drodze, ani przez chwilę nie poczułem zagrożenia. Hołek prowadzi z absolutnym spokojem i opanowaniem. Nawet, jeśli wchodziliśmy w zakręt zbyt szybko, nie hamował gwałtownie, czy poprawiał się w zakręcie. Wręcz odwrotnie - dodawał gazu, aż samochód osiągnął prawidłowe ustawienie. Do tego jeszcze prawie cały czas rozmawialiśmy! On prowadzi tak zdecydowanie i pewnie, że po tych kilkudziesięciu przejechanych wspólnie kilometrach mogę śmiało powiedzieć, że mógłbym zostać jego pilotem np. w Rajdzie Szwecji - oczywiście, gdybym umiał to robić.

W trakcie przejazdów obserwowałem jego stopy. Ten szaleńczy taniec po pedałach zrobił na mnie wielkie wrażenie. Hołek prawie nie kręci kierownicą, a całe sterowanie samochodem uzyskuje poprzez operowanie gazem, sprzęgłem i hamulcem. Duże wrażenie robi też przyspieszenie Subaru, zwłaszcza tak od 100 km/godz. w górę. Jazda po śniegu i lodzie na leśnym oesie sprawiła mi ogromną frajdę. To dla mnie zdecydowanie coś nowego, jestem raczej przyzwyczajony do oesów na wydmach. Teraz chciałbym przejechać się po szutrze, podobno to coś jeszcze zupełnie innego.

- Bardzo się cieszę, że Jackowi spodobała się jazda w roli pilota - mówił Krzysztof Hołowczyc. - Już od dawna chciałem pokazać kolegom z teamu, na czym polega moja „robota". Jacek w trakcie przygotowań do Dakaru przekazał mi setki nieocenionych rad i jestem bardzo zadowolony widząc, że choć w ten sposób mogłem mu się odwdzięczyć.

Następny artykuł
W I rocznicę śmierci Janusza Kuliga

Poprzedni artykuł

W I rocznicę śmierci Janusza Kuliga

Następny artykuł

Pastrana wybrał rajdy

Pastrana wybrał rajdy
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości