Formuła 1
25 wrz
Wydarzenie zakończone
11 paź
Race za
11 dni
WRC
18 wrz
Wydarzenie zakończone
08 paź
Kolejne wydarzenie za
8 dni
MPRC
12 wrz
Wydarzenie zakończone
W
Slovakiaring
23 paź
Kolejne wydarzenie za
23 dni
RSMP
11 wrz
Wydarzenie zakończone
02 paź
Kolejne wydarzenie za
2 dni
RMPST
W
Baja Poland (RMPST)
03 wrz
Wydarzenie zakończone
W
Baja Drawsko
09 paź
Kolejne wydarzenie za
9 dni
ERC
14 sie
Wydarzenie zakończone
02 paź
Kolejne wydarzenie za
2 dni
Zobacz pełną wersję:

Mówią po Karkonoskim

akcje
komentarze
Mówią po Karkonoskim

TOMASZ ZAWADZKI: - Jestem szczęśliwym człowiekiem, ponieważ ukończyliśmy naprawdę bardzo trudny rajd.

Jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, iż po Świdnickim i Karkonoskim mam komplet punktów do licencji R1 i będę już mógł tym samym rywalizować o miejsce z najlepszymi 2 ligowcami w Polsce. Wszystko zagrało tak jak należy: samochód spisywał się fantastycznie a praca z pilotem i zespołem przebiegała bezproblemowo. Nasi stali partnerzy nas nie zawiedli i dołożyli wszelkich starań by pomóc nam w tym starcie za co bardzo serdecznie w tym miejscu pragnę Im z całego serducha podziękować. Co tu dużo mówić. Zobaczymy co to będzie dalej. Pracujemy w dalszym ciągu nad partnerami do startów w RPP jednak niestety z różnymi skutkami. Chodzi o spore nakłady finansowe także mamy ciężki orzech do zgryzienia i uzbieranie pełnego budżetu wymaga niemal cudów. Jednak tak jak cały czas powtarzam nie poddamy się i będziemy walczyć dopóki starczy nam tylko sił i możliwości. Pozdrawiam i do zobaczenia mam nadzieję już niebawem na odcinkach specjalnych.

MARCIN CHMIEL: - 26 Rajd Karkonoski za nami, był to szybki a zarazem techniczny rajd. Jechaliśmy po Mistrzostwach Polski oraz Rajdowym Pucharze Polski, i mieliśmy bardzo dużo syfu na drodze, zwłaszcza na cięciach. I tym bardziej cieszymy się z osiągniętej mety. Teraz czekam na Tomka aż wyrobi licencję do RPP i zaczniemy szukać sponsora, który zechce nas wspierać. Mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie uda nam się wystartować, w jednej eliminacji RPP. Wielkie podziękowania należą się Bartkowi Smętkowi za świetną organizację na serwisie i za prezent na mecie rajdu. Do zobaczenia, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku na odcinkach specjalnych. Fot. Łukasz Rawski.

Kotliński/Żuk | Fot. rallyzone.pl

JACEK KOTLIŃSKI: - Jestem bardzo zadowolony i cieszę się, że główny cel został osiągnięty: bezpiecznie ukończyliśmy rajd, zdobywając cenne doświadczenie na OS-ach oraz punkty do licencji. Odcinki rewelacyjne, szczególnie Lubomierz, mimo tego, że trudny technicznie, to bardzo chciałem go przejechać. Szkoda, że jeden z przejazdów został odwołany. Przed kolejnym rajdem, szczególny nacisk mamy zamiar położyć na pracę nad opisem i treningi.

JOLA ŻUK: - Rajd Karkonoski jest określany jako jeden z trudniejszych, dlatego tym bardziej cieszę się, że mogliśmy go przejechać bez przygód i zameldować się na mecie. Wciąż jestem pod wrażeniem - odcinki wspaniałe i bardzo wymagające, aż czasem brakowało tchu. Dziękujemy za doping na OS-ach.
Nasz start był możliwy dzięki wsparciu, za które serdecznie dziękujemy: RallyZone.pl akcesoria i części do rajdówki, RallyKing.pl, wypożyczalnia odzieży rajdowej, Rafałowi, za wkład i poświęcenie w przygotowanie rajdówki, Przemo-Car za zrobienie kompletnego wydechu pomimo napiętego harmonogramu urlopowego ;-) Fot. RallyZone.pl

Temple/Wróbel

KLAUDIA TEMPLE: - Rajd Karkonoski jest już za nami. Jesteśmy niezwykle zadowoleni, zwłaszcza z Pucharów, które po raz pierwszy udało nam się przywieźć do domu. Będę na pewno długo i bardzo miło wspominać tę imprezę. Przepiękne i bardzo wymagające odcinki specjalne, które wytyczył organizator, oceniam na 5+, wspaniała organizacja, przychylność zawodnikom i sporo kibiców zgromadzonych przy trasie, składają się na doskonały obraz tej imprezy. Start dla nas bardzo udany, strata na km oesowym do Sławomira Blata, który po raz kolejny okazał się bezkonkurencyjny, była już sporo mniejsza niż w przypadku Rajdu Świdnickiego, przegrywanie z Nim oraz z Piotrkiem Baranem na oesach, jest dla mnie tak naprawdę „zaszczytem”. Dzięki temu widzę, jak wiele nauki przede mną, co z pewnością zmusza nas do szybszego robienia postępów. Mimo tego, że klasa nie była zbyt mocno obsadzona (zaledwie 6 samochodów), to konkurencję mamy w tym roku niezwykle mocną. Jak widać, czasami równa i czysta jazda przynosi korzyści na mecie w postaci całkiem dobrego wyniku.

JAKUB WRÓBEL: - Dla mnie był to już 3 Karkonoski z rzędu, w którym miałem okazję uczestniczyć. Do tej pory zawsze coś stawało na przeszkodzie w osiągnięciu dobrego rezultatu. Tym razem było zupełnie inaczej. Spokojna, równa i rozważna jazda na tak trudnych odcinkach opłaciła się. Mijając kolejne rozbite samochody na odcinkach, zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z tego, jak trudne i wymagające są one zarówno dla sprzętu, jak i załogi. Po udanym występie i miejscu na podium, udało nam się wskoczyć na 3 miejsce w N2 w klasyfikacji sezonu. Mamy nadzieję, że już podczas Rajdu Rzeszowskiego dzielnie będziemy bronić tej pozycji. Gorące podziękowania nalezą się Stasiowi i Młodemu ze STANLEJ Racing za przygotowanie bezawaryjnego samochody i obsługę podczas rajdu, Beneszowi za świetny catering, a naszym kibicom za towarzystwo i mocny doping.
Start w 26 Rajdzie Karkonoskim był możliwy dzięki Husqvarna Bętkowski Service, Sklep Motoryzacyjny AUTO-FART Myślenice oraz Hotel TANGO Jelenia Góra. Patronat medialny nad startami załogi objęły Miasto-info.pl, Dziennik Polski, Sedno oraz Rajdowypuchar.pl

Hupało/Duziak

TOMASZ HUPAŁO: - Ten rajd już na pierwszym oesie okazał się dla nas pechowy. Na odcinku Karpacz przy dość dużej prędkości wypadliśmy na jednym z zakrętów i uderzyliśmy lewym przodem w drzewo. W efekcie mocno poobijani trafiliśmy do szpitala. Dominika Duziak doznała złamania żebra a ja mam pękniętą piętę i uszkodzoną rzepkę w kolanie. Na chwilę obecną nie wiemy, co będzie dalej z naszym rajdowaniem. Na razie musimy wrócić do zdrowia i to jest naszym priorytetem. Bardzo chciałbym podziękować załogom i kibicom, którzy udzielili nam pomocy. Dziękujemy również wszystkim bliskim, znajomym i kolegom z innych załóg za pamięć. To naprawdę wzruszające ile osób potrafi się troszczyć i przyjść z pomocą. Dziękujemy i do zobaczenia!

Marcin Berliński

MARCIN BERLIŃSKI: - Tak jak się spodziewaliśmy, Rajd Karkonoski okazał się techniczny i trudny. Pierwszy OS zaczął się od groźnego wypadku Tomka Hupały i Dominiki Duziak. Jako druga załoga jadąca za Nimi, uruchamialiśmy z Herbim procedurę SOS. Po tym wydarzeniu z jeszcze większym respektem pokonywaliśmy kolejne OS-y, niepewni o zdrowie kolegów. W tym miejscu serdecznie pozdrawiam sympatyczną załogę i życzę Im szybkiego powrotu do zdrowia. Niestety, znowu nie ominęły nas problemy techniczne. Na 4 OS-ie zepsuła się pompa wspomagania układu kierowniczego i z obawy przed zapaleniem się samochodu zakończyliśmy dzień w systemie SupeRally. Pierwszą pętlę drugiego dnia pojechaliśmy koncertowo , Krzysiek dyktował jak z nut , ale ja nadwyrężyłem półoś. Gdyby nie pomoc Daniela Żarny, który pożyczył nam swoją rezerwową, dalsza jazda byłaby niemożliwa. Jeszcze raz wielkie dzięki Danielu! To nie był jednak koniec przygód. Zmielona szpera nie pozwoliła nam przejechać ostatniego oesu rajdu. Jednak pech kolegów dał nam niespodziewanie wymarzone podium klasy N3 RSMP. Bardzo dziękuję zgranej i zawsze wesołej ekipie mechaników M-drive na czele z Piotrkiem Marciniakiem i Darkiem Kiszczakiem oraz wiernym kibicom na trasie rajdu i przed monitorami komputerów. Szczególne podziękowania należą się Krzyśkowi za bezbłędne dyktowanie i świetną atmosferę w rajdówce.

KRZYSZTOF JEŻEWSKI: - Rajd był bardzo trudny i wymagający, o czym świadczyć może duża liczba wypadków. Kluczem do sukcesu była bardzo precyzyjna jazda i odpowiednie tempo dyktowania. Marcin jak zwykle, stanął na wysokości zadania i nie popełnił żadnego błędu. Podczas całego rajdu nie mieliśmy ani jednej podbramkowej sytuacji. Bardzo cieszę się, że mogłem wrócić na trasy zlokalizowane wokół Jeleniej Góry, gdyż ostatni raz jechałem tu w 2007 roku w Rajdzie Śnieżki. Mam nadzieję, że uda nam się wystartować w Rajdzie Rzeszowskim choć wiem , że ze względów budżetowych może to być bardzo trudne. Kończąc, chciałbym życzyć również szybkiego powrotu do zdrowia naszym rywalom z klasy N3, Dominice i Tomkowi, którzy ulegli bardzo groźnemu wypadkowi na pierwszym OS-ie, Karpacz. Dziękuję również wszystkim kibicom, którzy tak licznie stawili się na odcinkach. Do zobaczenia!

Tomasz Ratajczyk

TOMASZ RATAJCZYK: - Bardzo trudny rajd, wąskie kręte odcinki specjalne, na których trzeba było bardzo uważać aby nie wypaść z drogi. Właśnie na tych krętych, wąskich odcinkach nadrabialiśmy czas, lecz nasza wypracowana przewaga malała na długich prostych, gdyż prędkość maksymalna naszego auta wynosiła tylko 160 km/godz. W tegorocznym Rajdzie Karkonoskim pojawiło się bardzo dużo nowych odcinków specjalnych, co uniemożliwiło tzw. jazdę na pamięć. Dla nas to był jednak duży plus, ponieważ razem z pilotem mogliśmy się lepiej zgrać, czego efekty było widać podczas pokonywania kolejnych kilometrów. Pogoda nam dopisała, było sucho i odbyło się bez większych przygód. Jesteśmy bardzo zadowoleni z przebiegu zawodów. Do zobaczenia na kolejnej rundzie RSMP, na Rajdzie Rzeszowskim!

Piotr Rudzki

PIOTR RUDZKI: - Wygrana 1 dnia dała nam chyba awans na 1 miejsce w całej klasyfikacji sezonu, ale niestety, drugi dzień to kwestie kilku nieszczęśliwych zdarzeń, które w konsekwencji doprowadziły do mojego błędu i wypadnięcia z trasy. Wypadliśmy na bardzo szybkiej partii, lecz szczęśliwie uszkodzenia samochodu nie są takie poważne i powinniśmy bez problemu zdążyć z naprawą samochodu na kolejną rundę RSMP - Rajd Rzeszowski. Ciekawostką jest to, że na 8 załóg w oficjalnych wynikach N3 nikt nie dojechał do mety bez SupeRally. To wyraźnie świadczy o trudności rajdu. W tym miejscu chciałbym podziękować Maćkowi Handwerkerowi za wspólnie spędzony czas i zapewnić go, że współpraca układała się świetnie. Chciałem także podziękować wszystkim, którzy towarzyszyli mi na rajdzie za wspaniałą atmosferę, którą stworzyli, a sponsorów przeprosić za to, że po raz pierwszy od dłuższego czasu ich zawiodłem. Na szczęście ucierpiało trochę auto i moja duma:), a nam się nic nie stało. Start nie byłby możliwy, gdyby nie pomoc firm: GLOSS, KONSTRUKTOR Group, OPONY KUROPKA , MIASTO LESZNO, AUTO MARKET.

MACIEJ HANDWERKER: - Rajd zaczęliśmy od uruchomienia procedury SOS na pierwszym odcinku specjalnym po wypadku Tomka Hupało i Dominiki Duziak. Po tak poważnym wypadku ciężko skupić się na szybkiej jeździe, ale od drugiego OS-u walczyliśmy o prowadzenie w N3 i na koniec dnia mieliśmy dużą przewagę. Drugi dzień był już mniej udany. Na spadaniu do Lubomierza wypadliśmy z drogi. Na szczęście wyszliśmy z wypadku bez szwanku i po wyjściu z samochodu mogłem kolejnym załogom pokazywać "okejkę". Jestem pod dużym wrażeniem potencjału, jaki tkwi w połączeniu Herbiego z Hondą. Taka jazda to dla mnie nowe tempo, z którym oswajałem się z każdym kolejnym kilometrem i nabierałem zaufania do auta i kierowcy. Na razie muszę odstawić rajdy na drugie miejsce, ponieważ czekam na narodziny swojego pierwszego potomka:)

Marcin Gagacki

MARCIN GAGACKI: - Rajd Karkonoski był dla mnie trochę pechowy. Już po czterech kilometrach od startu pierwszego odcinka specjalnego awarii uległ przegub napędowy i dalsza jazda była niemożliwa. Po obejrzeniu auta okazało się, że również tylne prawe koło stoi mocno pochylone, więc prawdopodobnie trochę się przyczyniłem do awarii wykonując długi i wysoki lot na hopie na początku odcinka. Po skoku nie było objawów, żeby coś złego działo się z samochodem, ale lądowanie musiało mocno obciążyć przegub. Pierwszego dzień niestety sobie nie pojeździłem, za to wybrałem się na „oglądarę” i mogłem popatrzeć, jak jeździ czołówka RSMP oraz nasi konkurenci. Drugiego dnia z pełnym luzem podchodziłem do startu wiedząc, że konkurencja już pierwszego dnia się trochę się rozjeździła. Dodatkowo pogoda zapowiadała się w kratkę. Jechałem swoim tempem, jak później się okazało całkiem skutecznie poruszaliśmy się do mety poszczególnych odcinków, gdyż wygraliśmy rywalizacje wśród 5 załóg ścigających się drugiego dnia rajdu. Z tych zawodów wywieźliśmy mało punktów, ale i koledzy z klasy N3 też nie mieli szczęścia, więc sytuacja punktowa w klasie zrobiła się bardzo ciekawa. Dziękuję sponsorom, dzięki którym mogłem wystartować w tym rajdzie: oponeo.pl, felgi.pl, rotopino.pl, remus-polska.pl, corimp, OLPOL Wawrzyn, Motul.

Rafał Rybacki

RAFAŁ RYBACKI: - To był wspaniały rajd, najlepszy w jakim braliśmy do tej pory udział. Najbardziej podobały nam się niedzielne oesy, a zwłaszcza Lubomierz i Pilchowice - zróżnicowane, trudne technicznie, a przy tym niezwykle malowniczo położone. Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy całkiem zgranym teamem i mimo błędów, jakie wciąż popełniamy, idziemy do przodu. Auto również sprawowało się doskonale, choć w kilku miejscach odczuliśmy brak szpery. Szkoda więc, że Panowie Działacze postanowili wykluczyć nas z tego świetnego przedsięwzięcia. Dla nas ten sport to pasja, świetna zabawa i zdrowa rywalizacja a nie sztuczny formalizm. Niemniej - naszego zwycięstwa w N3, a przede wszystkim niezapomnianych wrażeń nikt nam nie odbierze :)

Piotr Krotoszyński

PIOTR KROTOSZYŃSKI: - Rajd Karkonoski zaskoczył nas w tym roku nowymi, wymagającymi trasami. Na pierwszym OS-ie poważnemu wypadkowi ulegli Tomek Hupało i Dominika Duziak. Przerwano odcinek a wszystkim zawodnikom nadano czas naszej załogi. Ściganie rozpoczęło się dla nas od następnej próby, na której wypadliśmy z drogi. Na szczęście samochód praktycznie nie ucierpiał i mogliśmy kontynuować jazdę. Po czwartym OS-ie prowadziliśmy w klasie N3 i zamierzaliśmy dojechać z tym wynikiem do mety. Jednak jak zwykle w rajdach, chcieć nie zawsze znaczy móc i mały błąd na piątym oesie pozbawił nas wyniku. Uderzyliśmy w dwa murki po obu stronach drogi i przewróciliśmy się na prawy bok. Podziękowania dla Pana, który się nami zajął i ugościł, oraz Tomkowi Sadlikowi za nagranie naszego wypadku twardą ręką. Dziękuję również Rafałowi Janczakowi za uprzątnięcie na pierwszym przejeździe donicy swoim autem, co uratowało przód w naszej poczciwej Hondzie. Pozdrawiamy z tego miejsca Tomka i Dominikę, wracajcie szybko do zdrowia!

Krysiak/Pachuta

PAWEŁ KRYSIAK: - Jeżeli chodzi o trasy, to organizator naprawdę się postarał i przygotował bardzo wymagające oesy. My przystąpiliśmy do rajdu z zamiarem ostrej walki o obronę naszej dotychczasowej pozycji, zdając sobie również sprawę z faktu, że będzie to bardzo trudne. Na 2 oesie auto niegroźnie się obróciło, co spowodowało niemałą strata czasową. Do tego doszły jeszcze dwa ratowania na tym samym osie i awaria hamulców. Bilans była taki, że po 1. pętli zajmowaliśmy dopiero 6. miejsce w klasie. Plan na drugą pętle był prosty, odrabianie strat. Udało się to realizować do ostatniego odcinka specjalnego, przed którym zajmowaliśmy już 2. miejsce. Jednak awaria interkomu na tym odcinku uniemożliwiła nam szybką jazdę i obronę lokaty. W efekcie pozostało cieszyć się z 3. pozycji i obrony 2. miejsca w łącznej klasyfikacji. W tym miejscu chciałbym podziękować załodze Górny/Roik za wspaniałą walkę do ostatniego kilometra oraz Krystianowi Pachucie za to, że zgodził się ze mną pojechać i jak na debiut świetnie sobie poradził.
Podziękowania dla firmy AutoMaxService Łukasza Jurgi za przygotowanie samochodu oraz firmie Auto-Service Świdnica za obsługę podczas rajdu. Nie mniejsze podziękowania dla sponsorów za pomoc i wsparcie, bez których nasz start nie byłby możliwy, a są to firmy: GLOB-CAR chemia i kosmetyki samochodowe, E.J SYPKO, Kamieniarstwo Zenon Kiszkiel, Gmina Strzegom, Firma ZEN Zenona Piekielnego, Kamieniarstwo D&J Gromiec, Usługi Transportowe Transport Ciężarowy Włodzimierz Balcerek, MobiGum Jarosław Szyrner, PW Martkam, Bagrani Kamieniarstwo, Usługi Ogólnobudowlane Bochnia, Szkoła Jazdy WRC Paweł Krysiak.

Stec/Madej | Fot. Ewa Manasterska

MARIUSZ STEC: - Trasa Rajdu Karkonoskiego okazała się bardzo trudna. Nie miałem okazji jeździć po tych odcinkach specjalnych od dłuższego czasu, więc wszystko było dla mnie nowością. Pierwszy dzień chyba pojechaliśmy całkiem nieźle, ale na pewno miałem jeszcze trochę zapasu. To była nauka nowych ustawień samochodu i sprawdzian na wymagających odcinkach. W niedzielę wspólnie z Joasią Madej postanowiliśmy zaatakować i udało się nawet przez chwile być na 2 miejscu w N-ce. Ostatecznie jesteśmy na mecie z wynikiem, który bardzo nas cieszy. Trzecie miejsce w grupie N i 10 w generalce daje duże szanse na nawiązanie walki w kolejnych runach Platinium RSMP i ostatecznie na tytuł w rajdach samochodowych. Gratuluję mojemu zespołowemu koledze Marcinowi Cichockiemu zaliczenia mety podczas rundy RPP na Rajdzie Karkonoskim. To była niezła szkoła jazdy dla Marcina. Chciałbym podziękować sponsorom Ralliart Polska, Sonax i Audio Świat, wszystkim kibicom, którzy naprawdę świetnie nas dopingowali. Kilka efektownych boczków i slajdów jakie wykonaliśmy, wynagrodziło wam z pewnością trudy dwudniowego rajdu. Teraz zapraszam wszystkich do Limanowej na Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski już w najbliższy weekend, 18 i 19 czerwca. Fot. Ewa Manasterska.

Sidor/Dziurzyński | Fot. rallynews.pl

ADAM SIDOR: - Przystąpiliśmy do rajdu w bojowych nastrojach, ale szybko okazało się, że skrzynia biegów dalej nie działa tak, jak powinna. Atmosfera była nerwowa, czasy niezadowalające, ale powoli szliśmy w górę w klasyfikacji. Niestety, problem ze skrzynią cały czas się pogarszał aż do tego stopnia, że przy kolejnej nieudanej redukcji po prostu urwałem lewarek zmiany biegów. Jakby tego było mało, na drugim przejeździe Pilchowic złapaliśmy kapcia, a wcześniej był mały pożar, przegrzewający się silnik i przehamowany zakręt, co w konsekwencji zepchnęło nas przedostatnie miejsce w klasyfikacji :-(. Uciekło dużo punktów, ale nie załamujemy się. Rajd bardzo nam się podobał, oesy extraliga! Mamy nadzieję, że do Rajdu Rzeszowskiego uda się wyeliminować wszystkie problemy i na pewno nie odpuścimy naszym konkurentom.

BARTŁOMIEJ DZIURZYŃSKI: - To był dla nas bardzo nieudany rajd, chociaż trasy były świetne. Niestety, w tym sporcie musi wszystko zagrać, a jeżeli chociaż jedna rzecz szwankuje - nie ma szans na dobry wynik. Dziękujemy naszym sponsorom: Omega Pilzno, Moto-Hurt Ropczyce, sieć serwisowa Degum, ZPN Tabor, oraz Automobilklub STOMIL w Dębicy, bez których nasz start byłby niemożliwy. Do zobaczenia na Rajdzie Rzeszowskim. Fot. rallynews.pl

Chwist/Burkat | Fot. Robert Magiera

DANIEL CHWIST: - Niestety, nie mogę tegorocznego Rajdu Karkonoskiego zaliczyć do udanych. Okazał się dla nas bardzo krótki, zakończyliśmy go bowiem już pierwszego dnia. Na ostatnim odcinku sobotniego etapu, Nielestno, rozsypała się skrzynia biegów. Było to dla nas sporym zaskoczeniem, ponieważ skrzynia była nowa. Udało nam się dotoczyć do serwisu. Niestety, naprawa nie była możliwa, a zapasowa na nasze nieszczęście nie zdążyła dotrzeć przed rajdem. Tak więc jazda w dniu następnym okazała się niewykonalna. Szkoda, bo jechało nam się dobrze, utrzymywaliśmy dość równe tempo. Trudno było porównywać się z konkurencją, w przeważającej większości doskonale znającą te trasy. Mnie niestety, wciąż brakuje przejechanych kilometrów oesowych, co dawało nam się we znaki, a odcinki były bardzo trudne i wymagające. Dla mnie były to zupełnie nowe odcinki i nowe doświadczenia. Teraz przed nami prawie dwa miesiące przerwy i czas na testy i przygotowanie samochodu do kolejnej eliminacji - Rajdu Rzeszowskiego. Fot. rsmp.info Robert Magiera.

Kurdyś/Kasina | Fot. Bartosz Broda

SŁAWOMIR KURDYŚ: - Rajd Karkonoski to jeden z moich ulubionych rajdów. Zazwyczaj trudny, a teraz dodatkowo zaskoczył kilkoma nowymi, świetnymi odcinkami. Pomimo tego, że pierwszego dnia drogę przebiegły dwa koty w tym jeden czarny, a w niedziele piękna sarna, to rajd ostatecznie okazał się bardzo szczęśliwy. Udało się zdobyć sporo cennych punktów. Samochód spisywał się bez zarzutów, gorzej z kierowcą, który popełnił kilka błędów na paru odcinkach - szczególnie na OS 2 w sobotę, gdzie kompletnie nie mogłem złapać rytmu i koncentracji. Ostatecznie udało się uzyskać dobre rezultaty, na czym szczególnie mi zależało ze względu na jednego z naszych głównych sponsorów - BGI ZREMB z Jeleniej Góry, z Panem Krzysztofem Gorlachem na czele, a także Meble Monika z Leśnej, dla których był to "domowy" rajd. Wielkie dzięki dla Państwa Gorlachów za fantastyczne przyjęcie, chłopaków z serwisu za perfekcyjną opiekę nad autem oraz wielkie gratulacje dla organizatorów za genialne zawody. Za umożliwienie startu dziękujemy: AIR-TECH-BUD, BGI ZREMB, AQUER, Meble MONIKA z Leśnej. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: InterMAKS.pl, Bochnianin.pl, Gazeta Krakowska. Zapraszamy również na: kurdys.yoyo.pl. Fot. Batosz Broda.

MICHAŁ KASINA: - Organizatorzy Rajdu Karkonoskiego po raz kolejny udowodnili, że da się zorganizować zawody przyjazne zawodnikom i dla zawodników. Oto przecież chodzi! To właśnie dla świetnej atmosfery, sympatycznych sędziów i przepięknych, technicznych tras warto przyjeżdżać w Karkonosze. Choć przed rajdem mieliśmy kilka drobnych przygód natury złośliwej to sam rajd zdecydowanie zaliczymy do udanych. W sobotę odcinki Pucharu Łużyc przejechaliśmy bez większych problemów, ale szkoda przespanego pierwszego oesu. Byłoby drugie miejsce, a tak mamy trzecie. Dobrze jednak, że runda Pucharu Polski była dzień później, bo rozjeździliśmy się dzięki temu i złapaliśmy dobre tempo. Pozwoliło to przycisnąć już od pierwszych odcinków i odjechać trochę konkurencji. W efekcie zajęliśmy 1 miejsce w grupie N, 1 miejsce w klasie N3 oraz 5 miejsce w klasyfikacji generalnej, co jest dla nas świetnym wynikiem. Bardzo serdecznie dziękuję całej ekipie kibiców, którzy na odcinkach dawali popis świetnego dopingu! Podziękowania również dla sponsorów wspierających naszą załogę, mechaników i całego zespołu!

Ingram/Janik | Fot. Łukasz Koziarski

WIESŁAW INGRAM: - Przyznam, że średnio jestem zadowolony z tego startu. Generalnie źle dobierałem opony a nowe przełożenie skrzyni biegów też wymagało przyzwyczajenia. Szybko się okazało, że konkurenci w klasie odjechali na bezpieczną odległość. Druga pętla to dobra jazda, mimo doganiania poprzedzającej załogi. Udało zniwelować się część strat, ale do wyższego niż trzecie miejsce w klasie i grupie troszkę zabrakło. Jednak udało się ukończyć ten niezwykle wymagający rajd na dobrej pozycji, co było dla mnie priorytetem. Gratuluję Sławkowi Kurdysiowi bo pojechał świetnie i zasłużenie wygrał. Mam nadzieję, że na Rzeszowskim wszystko zagra idealnie i od początku włączę się w walkę. Tu o wyniku zadecydowały szczegóły, a jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach. Gorąco dziękuję wszystkim zaangażowanym w moje starty: AQUER, PIZZERIA TORINO, ELEKTRO PROCES, AUTO-HAL, FIVESTAR, PLASTBUD, 99 RENT, NOWAK - firma pogrzebowa, Diesiel Center Mroczek&Synowie, Kolor Plus Studio, AIR-TECH-BUD oraz ekipie serwisowej za perfekcyjne przygotowanie samochodu. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: InterMAKS.pl, Bochnianin.pl, Gazeta Krakowska. Fot. Łukasz Koziarski.

KRZYSZTOF JANIK: - Zdecydowanie był to najtrudniejszy rajd tego sezonu, dlatego tym bardziej cieszy nas to, że znaleźliśmy się na mecie oraz dwukrotnie na podium. Z odcinka na odcinek jechało nam się coraz lepiej i szybciej, dlatego jesteśmy dobrej myśli przed kolejnymi rundami Pucharu. Z rajdu wracamy w dobrych humorach również dlatego, iż na mecie zostaliśmy powitani jak zwycięzcy i nawet wręczano nam puchary za 1 miejsce! Jedyna rzecz, która nas nie zaskoczyła to pozycja w klasyfikacji generalnej ... znowu 13 miejsce! Mamy więc 100-procentową regularność w tym sezonie i zdecydowane prowadzenie w klasyfikacji "Najrówniej jeżdżąca załoga" :-).

Kiewrel/Serafin | Fot. Łukasz Koziarski

RYSZARD KIEWREL: - Szkoda, że rajd się już skończył. Trasa była rewelacyjna! Odcinek Lubomierz był fantastyczny. Po przejechaniu tego odcinka moje podejście, co do możliwości samochodu znacznie się zmieniło, co pozwoliło pojechać drugą pętlę w znacznie żwawszym tempie. Zmienna pogoda wprowadziła mała loterię przy wyborze opon. O ile na pierwszą pętlę trafiliśmy z oponami bezbłędnie, o tyle na drugiej pętli założenie medii okazało się nie do końca dobrym rozwiązaniem, gdyż parę razy tył nam się odkleił w sposób niekontrolowany. Mimo, że dla mojej pilotki Kasi Serafin to był praktycznie pierwszy prawdziwy rajd, to w ogóle nie było tego widać. Kasia świetnie wywiązywała się z obowiązków pilota i bardzo dobrze wyczuwała tempo dyktowania. A poza tym dbała o silnie wyluzowaną atmosferę w aucie. Cieszę się, że jak zwykle auto było niezawodne. Koledzy z Ingram Garaż znowu wykonali kawał solidnej roboty, abyśmy mogli się cieszyć z jazdy. Serdecznie dziękuje kibicom, którzy bardzo mocno i w widoczny sposób dopingowali nas na całej trasie rajdu. Bocheńsko - krakowsko - poznańskiego teamu kibiców nie dało się nie zauważyć! Olbrzymie podziękowania dla Michała Kidawy! Bez jego pomocy nie moglibyśmy wystartować w tym wspaniały rajdzie. Już się nie mogę doczekać Rajdu Rzeszowskiego, który na pewno pojadę z moją żoną na prawym fotelu. Wiem, jak bardzo cierpiała na Karkonoskim, oglądając rajd z zewnątrz rajdówki. Patronat medialny: radio ESKA, portal Intermaks.pl. Fot. Koziarski Łukasz

KATARZYNA SERAFIN: - W drodze na rajd mieliśmy kilka przygód, które nie napawały optymizmem. Tuż przed "naszym" zjazdem z autostrady, przed nami wywrócił się tir i całkowicie zablokował całą drogę. Większość z nas mogła czekać, ale na pokładzie był też pilot, który o 8:00 miał zacząć zapoznanie z trasą do Pucharu Łużyc. Niestety, kilkugodzinne stanie i czekanie na dźwig spowodowało, że ów pilot musiał pieszo dostać się do najbliższego węzła, żeby ktoś mógł go zabrać do Jeleniej Góry. Reszta z nas czekała jeszcze kilka godzin zanim uruchomiono drogę alternatywną. Zmęczeni i nieco zdegustowani dotarliśmy w końcu do miejsca naszego zakwaterowania. Niestety, problemów nie koniec. Następnego dnia na BK mieliśmy problemy z pasami, co skutkowało tym, że nie chciano dopuścić naszego samochodu do startu. W tym miejscu chciałabym bardzo podziękować załodze Kidawa / Wysokiński, która to pożyczyła nam pasy i mogliśmy opuścić BK z wynikiem pozytywnym. Sam Rajd Karkonoski oceniam na piątkę z plusem. Genialna organizacja i genialne odcinki. Rajd był bardzo przyjazny zawodnikowi, co dla mnie, jako pilota początkującego, było bardzo ważne. Sympatyczna atmosfera panująca w relacji zawodnik - sędzia dodawała pewności siebie a zapoznanie z trasą pokazało nam piękne i trudne technicznie trasy. Na starcie do pierwszego odcinka miałam dużo wątpliwości: czy dobrze podyktuję, czy nie spóźnię się z podaniem kolejnych zakrętów. Niestety, moje obawy trochę się sprawdziły, bo nie umiałam złapać tempa dyktowania. Po drodze na serwis dostałam kilka wskazówek od kierowcy, co zrobić, żeby było lepiej, no i na drugiej pętli było już naprawdę dobrze. Ja jestem bardzo zadowolona ze swojego występu, ponieważ mimo kilku potknięć udowodniłam sobie, że daję radę. Wskoczyłam od razu na głęboką wodę ... i nie utonęłam. W rezultacie ukończyliśmy Rajd Karkonoski na 5 pozycji w klasie, jest się więc z czego cieszyć. Chciałabym podziękować kierowcy za możliwość startu w Pucharze Polski i mechanikom, bez których nie byłoby tak dobrze. Duże podziękowania należą się też całej ekipie naszych kibiców, których wyraźnie było widać na odcinkach. Czarno-czerwone kurtki powiewały w zasadzie wszędzie.

Górny/Roik | Fot. Maciej Niechwiadowicz

MARCIN GÓRNY/MARCIN ROIK: - Występ w zakończonym właśnie Rajdzie Karkonoskim nasza załoga będzie wspominać bardzo miło. Ten rajd był dla nas zupełną nowością, ponieważ nigdy wcześniej nie startowaliśmy w Karkonoszach. Po sobotnim zapoznaniu wiedzieliśmy, że rajd będzie mega ciekawy i że odcinki specialne nie będą należały do najłatwiejszych. Pierwszą pętlę przejechaliśmy równo i spokojnie, co dało dobry wynik, a na drugiej, niestety ostatniej pętli przyspieszyliśmy, poprawiając się po kilka sekund na poszczególnych odcinkach. Doskonałe drugie miejsce w klasie ASTRA cieszy nas niezmiernie, bo widzimy ciągły progres a to dobry znak na dalszą część sezonu. Jednocześnie widzimy, gdzie możemy się jeszcze poprawić, aby osiągać jeszcze lepsze czasy. Nasz start nie byłby możliwy bez wsparcia naszych sponsorów, którym serdecznie dziękujemy: BuDrev - domy z drewna, portalowi www.boo.pl, firmie Beskid, AUTO SERWIS SMAGOŃ oraz Zając Motorsport za wzorowe przygotowanie rajdówki .-). Dziękujemy również kibicom za doping na trasie Rajdu Karkonowskiego i mamy nadzieję - do zobaczenia na odcinkach specjalnych w Rzeszowie. Fot. Maciej Niechwiadowicz.

Typa/Obrębowski - Fot. Robert Magiera

MARCIN ABRAMOWSKI: - Byliśmy średnio przygotowani do tej imprezy. Dwa lata nie jeździłem po asfalcie. Wymagające trasy i bardzo długie spadania powodowały, że nasze małe hamulce nie dawały sobie rady. Gotował się płyn, który musieliśmy przepompowywać po każdym odcinku. Łukasz jest z Jeleniej Góry, więc też mu zależało aby wystartować w domowej imprezie, ja bardzo lubię ten rajd. Dobra organizacja i górskie krajobrazy powodują, że człowiek świetnie się czuje w tej okolicy. Piękna pogoda, duża liczba kibiców. Grillowane smakołyki przyprawiane specjalną linią VEGETA do grilla, dodatkowo potęgowały atmosferę pikniku.

ŁUKASZ WŁOCH: - Cieszę się że sponsor był zainteresowany rajdem na Dolnym Śląsku. Z uwagi że nie ma tu rajdu szutrowego, wybraliśmy mój domowy Rajd Karkonoski. Skupialiśmy się głównie na zgraniu z Marcinem i osiągnięciu przyzwoitego wyniku w Lausiz Cup. Mamy w planie występ w ostatniej rundzie w Niemczech. Przywiezione punkty są więc bardzo cenne. Cieszymy się ze zwycięstwa w Pucharze Łużyc w klasyfikacji generalnej i klasie T-5. Wynik dedykujemy naszym sponsorom firmie olejowej GULF. Jak również partnerom OLPOL Vegeta i autoauto.pl

JAN DEMBSKI: - 26 Rajdu Karkonoskiego nie będziemy dobrze wspominać z Bartkiem, gdyż na 2 oesie, na rynku w Lubomierzu mieliśmy spotkanie ze ścianą kamienicy i tam zakończyliśmy naszą rywalizację. Samochód nie nadawał się do dalszej jazdy - cofnięte koło, kapeć i zdemolowany pas przedni, podłużnica, chłodnica itd... Wszystko przez mały błąd w opisie i rezultat był taki a nie inny. W każdym razie jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenie teraz trzeba wyciągnąć wnioski i jechać dalej. Samochód przygotowany przez chłopaków z 2Brally prowadził się jak w bajce
gdyby nie ten błąd w opisie jestem pewien, że wynik byłby bardzo dobry. Zaczynam czuć maszynę i z kilometra na km było coraz szybciej .No ale nie ma co gdybać rajd nieukończony teraz trzeba odbudować maszynę i widzimy się na Rajdzie Rzeszowskim... Tradycyjnie już dziękuje firmie Developerskiej WILLA KWIRYNOW oraz GEOVITA , E4E , WASTES SERVICE GROUP a także Warszawskiemu klubowi HUNTERS. Oraz Specjalnie podziękowania dla całego zespołu 2B RALLY - Panowie Dziękuje... Szkoda maszyny ale " To Je Rally " Widzimy się na Rzeszowskim !!!!!

BARTŁOMIEJ PAWLIK: - Co tu dużo można powiedzieć, Rajd Karkonoski w tym roku nie należał do przyjemnych dla naszej załogi, przygoda na OESie 2 Lubomierz pozbawiła nas dalszej rywalizacji. Niewielki błąd w opisie spowodował spotkanie ze ścianą. Z Jeleniej góry wracamy cali i zdrowi i bogaci w nowe doświadczenia. Teraz mamy w planie testy (na które zapraszamy), dopracowanie opisu, wyczucie samochodu to są główne priorytety na przerwę wakacyjną. Bardzo dziękujemy całemu 2Brally za atmosferę jaka panowała na rajdzie, przepraszamy za spóźnienie na strefę serwisową J. Wielkie podziękowania dla wszystkich znajomych i przyjaciół którzy trzymali za nas kciuki, podziękowania również dla naszego patrona medialnego www.warszawa.pl Do zobaczenia w Rzeszowie na początku Sierpnia.

Typa/Obrębowski - Fot. Robert Magiera

RADEK TYPA: - Wiązałem z tym rajdem duże nadzieje, więc nie mam najlepszego humoru. Zależało mi na tym, aby pojeździć i jak najlepiej poznać możliwości samochodu na asfalcie. Są one duże, jak pokazały czasy drugiego dnia. Piąty wynik na jednym z OS-ów pozwala pozytywnie patrzeć w przyszłość. Oba zdarzenia zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia nastąpiły bez mojej winy, więc odczytuję to jako całkowite wykorzystanie limitu pecha. Mam nadzieję, że od następnych rajdów będzie lepiej. Dziękuję oczywiście moim sponsorom - firmom Tedex, Primavera, Makita, Warmia i Mazury, Eltex, miastu Orneta, Atrom. Fot. Robert Magiera.

RADOSŁAW RACZKOWSKI: - Zanim wystartowaliśmy w kolejnej eliminacji Rajdowego Pucharu Polski, postanowiliśmy zrobić sobie trening w rundzie Lausitz Cup. W sobotę popracowaliśmy nad ustawieniem zawieszenia w naszej Hondzie Civic Type-R i przyzwyczajeniem się do wymagających asfaltowych odcinków specjalnych Rajdu Karkonoskiego. Zajęliśmy czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej i pierwsze w swojej klasie. W niedzielę po pierwszej pętli, która przebiegła bez większych problemów, zajmowaliśmy czwarte miejsce w generalce. Trzymaliśmy tempo czołówki i mieliśmy nadzieję na poprawienie naszej lokaty. Na drugiej pętli niestety, uszkodziliśmy zawieszenie i rywalizację kończyć musieliśmy w nie do końca sprawnej rajdówce.

MARIUSZ KOSIŃSKI: - Wynik w Lausitz Cup był satysfakcjonujący tym bardziej, że rywalizowaliśmy także z autami z napędem na cztery koła. To był dobry prognostyk przed niedzielną rywalizacją o punkty w klasyfikacji Rajdowego Pucharu Polski. W niedzielę uszkodzenie zawieszenia zmotywowało nas jeszcze bardziej i mimo auta, które nie prowadziło się najlepiej, udało się na koniec dnia awansować na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. To jest niewątpliwie nasz największy sukces na asfaltowej nawierzchni w Rajdowym Pucharze Polski.
Załogę wspiera Rak-Bud, producent betonu towarowego i prefabrykatów betonowych oraz Xexpert.pl – doradztwo ubezpieczeniowe.

Ogryzek/Browiński

SŁAWOMIR OGRYZEK: - Takiego wypadku nie spodziewaliśmy się. Podczas OS Pilchowice wypadliśmy z drogi na drugim biegu, zahaczając o drzewo na wysokości prawie 5 metrów i lądując w jeziorze Pilchowickim. Samochód znalazł się prawie 4 metry pod powierzchnią wody. W ułamku sekundy wnętrze wypełniło się mętną, zimną wodą. Decyzja była jedna – jak najszybciej opuścić samochód. Udało się, dzięki ofiarności kibiców wydostaliśmy się na powierzchnię. Było to dla mnie najgorsze przeżycie podczas rajdowej kariery. Teraz na chłodno musimy przeanalizować dalsze nasze plany. Citroën C2 R2 Max nie nadaje się do dalszej eksploatacji.

BOGUSŁAW BROWIŃSKI: - Coś niesamowitego! Po wydostaniu się z samochodu i dojściu na górę zbocza, z której spadaliśmy prawie 60 metrów, nie mogłem uwierzyć, że ten koszmar się już skończył. Emocje były tak silne, że nie zauważyłem zaciśniętego w dłoni długopisu!. Bez ofiarności kibiców nasza wizyta poza drogą mogła skończyć się tragicznie. Cieszę się, że jest już po wszystkim.
W imieniu całego zespołu chcieliśmy serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy pomogli nam zaraz po wypadku, a w szczególności: Jednostce Ratunkowo-Gaśniczej nr 1 Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze, Specjalistycznej Grupie Ratownictwa Wodno-Nurkowego pod dowództwem Pana Wojciecha Mazurka, płetwonurkom: Jarkowi, Krzyśkowi, Konradowi, „Kornikowi” i „Maxowi”, Komendantowi w/w jednostki – Panu Jerzemu Stadczykowi, Państwowej Straży Pożarnej w Legnicy (odnaleźli naszego C2 R2 Maxa), Państwowej Straży Pożarnej w Lwówku Śląskim i komendantowi Ryszardowi Kaszubie, Zespołowi Kujawski Auto Serwis: Wojtkowi, Robertowi i Pawłowi, wszystkim kibicom rajdowym, którzy na miejscu pomogli nam w tych trudnych chwilach, a w szczególności kibicowi w czerwonym t-shirt’cie, który ofiarnie wszedł do wody i pomógł dotrzeć na brzeg, Panu Danielowi Dubickiemu za zaangażowanie i ofiarną pomoc przy holowaniu motorówką samochodu.
Wsparcia podczas startu w 2. rundzie Pucharu Łużyc oraz 5. rundzie RPP udzieliły nam firmy: ROS-SWEET Fruits and Nuts - www.orzechy.pl, ROS-SWEET Transport, Wodrol, GIGA TV Telebimy Multimedialne oraz Millers Oils. Patronat medialny nad załogą objęła TVP Rzeszów. Serwisem Citroëna C2 R2 Max zajmuje się Kujawski Auto Serwis.

Chmielewski/Dachowski

JAN CHMIELEWSKI: - To był nasz najlepszy rajd Citroenem DS3 R3. Nietrafiony dobór opon na drugą niedzielną pętlę spowodował, że nie udało się obronić miejsca w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej, ale mimo to zdecydowanie wygraliśmy w „ośce”, grupie R i Pucharze Citroena, z czego jestem bardzo zadowolony. Nasz „dees” lepiej sprawdzał się na suchych i bardziej czystych odcinkach pierwszego dnia. Podczas drugiego etapu walczyliśmy z mocno zabrudzonymi ciasnymi zakrętami, na których przednionapędowe auto z turbodoładowaniem wykazywało się podsterownością i niestety traciło. Do końca sezonu pozostały jeszcze cztery trudne rajdy i chociaż coraz lepiej dogadujemy się z samochodem, to wiem, że możemy jeszcze przyspieszyć.

GRZEGORZ DACHOWSKI: - Na pewno był to jeden z trudniejszych rajdów jakie jechałem. Po pierwsze bardzo wymagające odcinki specjalne, po drugie wciąż nowy dla mnie samochód i zespół. Myślę, że jednak wszystko zadziałało tak, jak powinno, czego odzwierciedleniem jest nasz wynik. W samochodzie wciąż drzemie potencjał i wydaje mi się, że z kolejnymi startami będzie on coraz bardziej wykorzystywany. Wierzę, że wszystko przyjdzie z kolejnymi przejechanymi kilometrami.
Sponsorami zespołu są dystrybutor narzędzi marki NEO, firmy PETROELTECH i WESEM oraz Automobilklub Rzeszowski, a patronat medialny sprawują Radio RMF FM i magazyn "Eurostudent".

IZA BZYL/BARTEK KNAST: - To był nasz pierwszy wspólny rajd i jeśli rajdowi wyjadacze twierdzą, że był trudny, to dla nas musiał być zdecydowanie trudniejszy. Baliśmy się o to, jak nam wyjdzie współpraca, jak sprawdzi się kierowca wyścigowy w roli pilota, ale mimo kilku błędów mieliśmy także sporo szczęścia i cieszymy się bardzo, że jesteśmy na mecie. Rozbite auta, które widzieliśmy już od pierwszego odcinka,dały nam do zrozumienia, że rajd jest "na dojechanie".
Wynik jednak jest delikatnym rozczarowaniem, choć trudno spodziewać się innego, jadąc najsłabszym autem w klasie, które właściwie mogłoby jechać w N2, gdyby tylko istniała taka homologacja. Rajd był naprawdę piękny, techniczny i niestety zbyt krótki, żeby dobrze się wjeździć, ale od czego są kolejne ;)
Dziękujemy naszemu zespołowi za miłą i niepowtarzalną atmosferę, ekipie "Garaż 3" za obsługę serwisową a także sponsorom: USA, LERNEDO, SECRET OUTLET, BEC.

Janowski/Grzenia | Fot. Łukasz Koziarski

SERGIUSZ JANOWSKI: - Jeteśmy potwornie zmęczeni, zadowoleni i równocześnie zaskoczeni. Nie spodziewaliśmy, że będziemy walczyć o pudło w generalce! Cieszymy się, że w ogóle udało nam się dotrzeć do mety. Mieliśmy dwa, naprawdę niebezpieczne momenty przy bardzo dużej prędkości, podczas których najedliśmy się strachu. W trakcie drugiej przygody uszkodziliśmy felgi i zawieszenie, w efekcie czego musieliśmy odpuścić walkę na drugiej pętli i skupić się na utrzymaniu wywalczonej przewagi i dojechaniu do mety.
Wynik przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania i co najważniejsze, był lepszy niż w poprzednim roku, a w takiej sytuacji… UWAGA!!! Mój pilot obiecał mycie rajdówki w „bikini” (!!!) na strefie serwisowej kolejnego rajdu. Już teraz zapraszamy na to wyjątkowe wydarzenie fotoreporterów, wszystkich kibiców, a w szczególności dziewczyny!

KRZYSIEK GRZENIA: - Do tej pory jestem pod wrażeniem odcinków, które były absolutnie z górnej półki. Nie było chwili oddechu. Z naszego tempa jestem naprawdę zadowolony, chociaż jak już Sergiusz wspomniał, nie obyło się bez przygód. Obie były groźnie wyglądające z fotela pilota, ale na szczęście, obie też skończyły się bez większych konsekwencji. Teraz łapiemy chwilę oddechu, szukam odpowiednich kąpielówek, czepka i z niecierpliwością czekamy na kolejny start w Rzeszowie. Jak moje kochanie nie będzie miało niczego przeciwko i będzie powyżej 30 stopni to spełnię obietnicę ;) Chcielibyśmy podziękować firmie Pamapol (www.pamapol) oraz naszym patronom medialnym TVP Łódź i RallyNews. Szczególne podziękowania należą się chłopakom z GG Car Serwis za jak zwykle, bardzo dobre przygotowanie samochodu i doskonałą obsługę podczas serwisu. Astra mimo, że stara to dzięki ich staraniom znosi trudy ciężkiej rywalizacji. Przykro nam z powodu awarii auta Bartka Grzybka i Michała Ranika, ponieważ byli bardzo szybcy i to im należało się miejsce na podium. Fot. Łukasz Koziarski.

Bouffier/Panseri

BRYAN BOUFFIER: - Bardzo cieszy mnie wygrana w Rajdzie Karkonoskim. Od początku udało mi się złapać naprawdę dobre tempo. To moje trzecie zwycięstwo tutaj. Odcinki specjalne były bardzo fajne, choć zdradliwe i trudne. Nie mieliśmy problemów z samochodem. Na ostatniej pętli zwolniłem. Było ślisko i nie chciałem ryzykować rozbicia samochodu.

Grzyb/Siatkowski

GRZEGORZ GRZYB: - Początek Rajdu Karkonoskiego był dla mnie bardzo trudny. Nie jechałem tutaj od 10 lat, dlatego czułem się jakbym startował w Rajdzie Karkonoskim po raz pierwszy. Trasy w Karkonoszach są bardzo fajne, ale też bardzo trudne, a w wielu miejscach jest asfalt o różnej przyczepności. Tym bardziej cieszy mnie trzecie miejsce pierwszego dnia. Drugiego dnia rajdu czułem się o wiele pewniej i jechałem już szybciej. Szkoda tylko tego kapcia na 8. odcinku specjalnym. Straciłem wprawdzie około 5-6 s, jednak przebita opona zniszczyła prawy przedni amortyzator. Na zapasie miałem tylko deszczowe opony, które powędrowały na tył. Takim autem, które nie chciało się prowadzić, musiałem przejechać jeszcze jeden odcinek specjalny, co spowodowało kolejne straty. Muszę pochwalić moich mechaników, którzy świetnie przygotowali mojego Peugeot 207 S2000. Przed ostatnią pętlą zmieniłem ustawienia i dopiero wtedy moje czasy wyraźnie się poprawiły. W całym rajdzie jechałem naprawdę szybko, ale Kajto jechał mega szybko, a Bouffier był po prostu w innej lidze.

Kornicki/Hundla

SZYMON KORNICKI: - Biorąc pod uwagę konkurencję, jaka w sobotę rano pojawiła się na starcie rajdu, nasz sukces jest jeszcze bardziej cenny. Udało nam się wygrać. Pokonaliśmy trasę OS-ów czysto i szybko - i to chyba była recepta na nasz sukces. W niedzielę kilka razy podejmowaliśmy ryzyko bardzo szybkiej jazdy, ale opłaciło się. Nigdy do tej pory nie udało mi się wygrać w klasie podczas rywalizacji w RSMP.

ROBERT HUNDLA: - Jestem bardzo zadowolony z wyniku, a jeszcze bardziej z faktu, że nasza ciężka praca z Szymkiem przynosi owoce. Jest widoczny progres w naszej jeździe i mam nadzieję, że utrzyma się on już do końca sezonu. Bardzo podobała mi się trasa odcinków w drugi dzień rajdu. Brawa dla organizatora za dobór tras oraz za samą organizację zawodów. Dziękuję za wspaniała pracę całemu zespołowi i Szymkowi.

Piotrowski/Pleskot | Fot. Marcin Kaliszka

ARIEL PIOTROWSKI: - Półminutowa przewaga nad najgroźniejszymi rywalami w klasie, z optymizmem pozwalała myśleć o niedzielnych odcinkach specjalnych. Mieliśmy świadomość, że jest ona na tyle duża, że nie trzeba zbyt mocno się spinać i bardzo spieszyć. Minimalny błąd na siódmym OS-ie zniweczył jednak cały wcześniejszy wysiłek, popsuł nam rajd. Pech był podwójny, bo w miejscu, gdzie wylądowaliśmy w rowie, akurat nie było kibiców. Gdyby byli, być może dosyć szybko powrócilibyśmy na trasę i mielibyśmy jeszcze szansę na końcowy sukces. Niestety, dopiero specjalny samochód wyciągnął nas z pułapki. Skorzystaliśmy z systemu SupeRally, ale perspektywa dobrego miejsca po prostu zniknęła. Cóż takie są rajdy… Teraz trzeba jak najszybciej zapomnieć o Karkonoskim, a zwłaszcza o tym feralnym siódmym odcinku - i walczyć dalej. Fot. Marcin Kaliszka.

Nowocień/Jakubowski | Fot. Łukasz Iwaniak

MARIUSZ NOWOCIEŃ: - Wciąż trudno nam uwierzyć w rozstrzygnięcie tych zawodów. Czuję niepokój, kiedy wracam pamięcią do odcinków specjalnych tegorocznego Rajdu Karkonoskiego. Nie zdarzyło się jeszcze tak, żeby w drodze na metę, w rajdówce panowała absolutna cisza. Trudno było nam się cieszyć z tego zwycięstwa. Przeszkadzały ogromne emocje, zwłaszcza po odcinku Lubomierz. Podwójne zwycięstwo na tym oesie dedykuję calemu naszemu Zespołowi i Kibicom. Pierwszy raz w życiu jechałem tak trudny odcinek specjalny. Wielkie dzięki dla naszych chłopaków za super serwis. Podziękowania kieruję też do mechaników z Cersanit Rally Team'u za pomoc w naprawie wydechu. Nasze starty są możliwe dzięki wsparciu POLpetro S.A. i Polskich Stacji Paliw "Huzar".

BARTEK JAKUBOWSKI: - To był trudny, wyczerpujący, ale przede wszystkim piękny rajd. Szkoda, że nie wszyscy dojechali do mety. Tym, którzy znaleźli się na rynku w Jeleniej Górze - gratulujemy. Zwłaszcza Darkowi Markowskiemi i Michałowi Majewskiemu - brawo panowie. Co do samego rajdu - zaczęliśmy odważnie i agresywnie. Okupiliśmy to dwoma ratowaniami na Grudzy. Mariusz na szczęście mocno prostował prawą nogę i kręcił kierownicą w dobrą stronę. Na następny rajd wyjmuję z kieszeni pokemony, bo strasznie uwierają, irokez też do ścięcia. Zostanie pozytwne nastawienie i coraz większa miłość do tego sportu. Do zobaczenia w Rzeszowie. Szkoda, że dopiero w sierpniu. Fot. Łukasz Iwaniak.

Janczak/Sadlik

RAFAŁ JANCZAK: - Przepiękny Rajd Karkonoski zakończył się dla nas pierwszym od pięciu lat powrotem do domu już po pierwszym dniu... Po optymistycznie nastrajającym odcinku testowym, który pozwolił nam zapomnieć o czeskich przygodach sprzed 2 tygodni, złapaliśmy elegancki “feeling”, ale już pod koniec OS1 spotkała nas niemiła niespodzianka bo C2-ka przestała reagować na gaz. Na szczęście było to na zjeździe w dół, więc doturlaliśmy się do mety odcinka, za którą odkryliśmy pękniętą malutką, plastikową rurkę - niestety, jedną z najważniejszych w aucie, bo doprowadzającą paliwo od pompy do silnika. Praktycznie się poddaliśmy, czekając na serwis ale okazało się że da się coś zrobić z wkładu do długopisu, więc mocno spóźnieni ruszyliśmy na OS2, wpadając na PKC 6 minut po naszym czasie. Dopiero 10 sekund przed zielonym światłem byliśmy gotowi do jazdy “trybem os-owym”. Po paru kilometrach przekonaliśmy się że na takich odcinkach jak Karpniki, nie można pozwolić sobie na najmniejszą dekoncentrację, a taka się nam przytrafiła w momencie, gdy znów poczuliśmy zapach paliwa, co prawdopodobnie oznaczało że nasza „prowizorka” przestaje działać i że zaraz staniemy. Jednak zanim to nastąpiło przyciąłem zakręt z bardzo podchwytliwym murkiem, od którego naszego MAX-a odbiło i po uderzeniu w solidną donicę tyłem Citroena otwarliśmy sobie bramę po przeciwnej stronie drogi i tak wykonaliśmy perfekcyjne parkowanie. Mimo tak gwałtownego „manewru” właściciel posesji okazał się bardzo wyrozumiały i pomógł nam nieco się „ogarnąć”, przez cały czas dbając o nasze dobre samopoczucie. Z tego miejsca jeszcze raz dziękujemy Panu X.Y! Na drugim przejeździe tego odcinka zauważyliśmy, że „nasz” murek ma ogromny dar przyciągania i o ile czołówka tylko odbijała się od niego szczęśliwie jadąc dalej to naszemu przyjacielowi z klasy N3, Piotrkowi Krotoszyńskiemu już to się nie udało, i tylko dzięki naszemu wcześniejszemu „sprzątnięciu donicy” konsekwencje ich błędu nie były tak dotkliwe. My mamy nadzieję, że limit przygód na sezon 2011 już wykorzystaliśmy i nie dotrzymaliśmy obietnicy złożonej naszym mechanikom, że po tym rajdzie odpoczną. Dlatego przepraszamy Wieśku, Pawle, Bartku, Marcinie i Arku – równocześnie dziękując za to co do tej pory zrobiliście. Przed Rajdem Rzeszowskim planujemy start w łaskawej dla nas w zeszłym roku Bohemii, jakkolwiek tradycyjnie bez Tomka, któremu ten rajd koliduje z pierwszymi urodzinami synka.

Kajetan Kajetanowicz

KAJETAN KAJETANOWICZ: - Jestem bardzo zadowolony z rajdu i myślę, że wszyscy w zespole są równie szczęśliwi. Drugie miejsce jest dobre, ale oczywiście wolałbym być na pierwszym. Mam świetny zespół i chcę dla niego wygrywać. Widać, że zmiany, które poczyniliśmy w samochodzie oraz dobre przygotowanie teamu do tego rajdu przyniosły świetny rezultat. Samochód spisywał się doskonale i choć musimy jeszcze trochę popracować nad ustawieniem zawieszenia, jest lepiej niż było. Nie jest to wprawdzie S2000, ale naprawdę dobrze się nim jedzie :) Sam rajd był bardzo trudny, mieliśmy kilka sytuacji, które spowodowały, że adrenalina w naszych organizmach była na maksymalnym poziomie. Z ulgą przyznaję - cieszę się, że jesteśmy na mecie i to na tak dobrym miejscu, bo odcinki tego rajdu były naprawdę wymagające. Wszystko zagrało perfekcyjnie i bardzo dziękuję całemu zespołowi za ciężką pracę. Utrzymaliśmy pozycję lidera w mistrzostwach Polski. Na pewno będzie ciekawie podczas kolejnych rund, co spodoba się kibicom.

JAREK BARAN: - Zgodnie z przewidywaniami drugi dzień był naprawdę wymagający. Wygraliśmy dwa przejazdy oesu Lubomierz, chyba najtrudniejszego w całym rajdzie, i to bardzo cieszy. Faktycznie dużo dziś adrenaliny, ale myślę, że atmosfera jest dobra i uczciwie zapracowaliśmy na to drugie miejsce. Na mecie okazało się, że był to mój dwusetny rajd, o czym nie zapomniała moja niezawodna żona Marta, a ja byłem mocno zaskoczony.

Sołowow/Baran

MICHAŁ SOŁOWOW: - Świetne odcinki, trudne technicznie, szczególnie te drugiego dnia. Myślę, że to najlepszy rajd asfaltowy w Polsce i gratuluję organizatorom wyboru trasy. Przygoda na 5 oesie wybiła nas z rytmu pierwszego dnia i niestety, nie udało nam się złapać dobrego "feelingu" w czasie drugiego etapu. Pojechaliśmy wolniej niż oczekiwaliśmy i chyba za mało skoncentrowani. Kończymy rajd tuż za podium. Nie taki był plan, ale niestety tak bywa. To była dopiero trzecia runda Mistrzostw Polski, do końca sezonu zostały jeszcze cztery, więc wiele się jeszcze może zdarzyć.

Chuchała/Heller

WOJTEK CHUCHAŁA: - Na drugą pętlę trochę gorzej trafiliśmy z oponami i mieliśmy sporo pracy, ale jesteśmy na mecie. Staraliśmy się trzymać delikatny zapas, ale było coraz agresywniej, opis lepiej działał. Warunki za to się pogorszyły, pogoda była zagadką. Dziękujemy całemu Zespołowi, naszym Partnerom: Subaru Import Polska, LOTOS Oil z marką olejów LOTOS Quazar, LOTOS Paliwa z marką paliw LOTOS Dynamic, Keratronik, Raiffeisen Leasing, Mega Service Recycling, Prosperplast, Sony VAIO, SJS oraz Onet.pl, a także kibicom, których zapraszamy na Rally Bohemia, będący naszym kolejnym występem.

KAMIL HELLER: - Jechaliśmy głównie po suchym, ale zdarzały się partie wilgotnego asfaltu. Zdobyliśmy kolejne, cenne doświadczenia i zrobiliśmy następny krok do przodu. Wiemy, co musimy poprawić i w jakim kierunku iść. Rajd Karkonoski bardzo nam się podobał, mimo pecha pierwszego dnia. Drugi etap był już bardzo fajny, ale przejechaliśmy go uważnie, z zapasem. Z niecierpliwością czekamy na Rally Bohemia. Do zobaczenia w Czechach!

Michał Bębenek | Fot. Marcin Kaliszka

MICHAŁ BĘBENEK: - Tuż przed startem do pierwszego dzisiejszego odcinka przebiliśmy oponę. Jej wymiana kosztowała nas spóźnienie na PKC, a to nie powoduje nadmiernie optymistycznego nastroju. Na dodatek przebite koło zamieniliśmy na miękką intermediatę co utrudniło jazdę - na szybkich fragmentach taka opona nie sprawuje się tak jak powinna. Z trzema jednakowymi i jedną miękką oponą przejechaliśmy wszystkie trzy niedzielne OS-y. Podczas drugiej pętli nie wstrzeliliśmy się z doborze opon, co m.in. zaowocowało nie najlepszym prowadzeniem się auta. Nie ukrywam, że nie jest to chyba do końca mój rajd. Mam nadzieje, że to ten jeden w sezonie.

GRZEGORZ BĘBENEK: - Nie zaliczymy tego startu do najbardziej udanych. Szczerze mówiąc, chciałbym o nim jak najszybciej zapomnieć. Kłopoty z doborem opon drugiego dnia, powodujące również nie najlepsze prowadzenie się auta, to wszystko złożyło się na nienajlepszy wynik. Dodatkowo ja przez cały rajd czułem się fizycznie nie najlepiej. Fot. Marcin Kaliszka.

Król Kotliny Jeleniogórskiej

Poprzedni artykuł

Król Kotliny Jeleniogórskiej

Następny artykuł

I znów Nowocień!

I znów Nowocień!
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy