Mówią po Rajdzie Barbórka

Wypowiedzi zawodników po Rajdzie Barbórka i Kryterium Karowa.

Mówią po Rajdzie Barbórka

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - 59. Rajd Barbórka dostarczył nam bardzo dużo emocji, ale i stresu. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani, czułem, że możemy powalczyć o podium, jednak w rajdach trudno jest wszystko zaplanować. Konkurencja była bardzo silna, a ich samochody perfekcyjnie przygotowane z wykorzystaniem luźnego „barbórkowego regulaminu” pozwalającego na liczne modyfikacje. Jechaliśmy i20 R5 z seryjną zwężką na turbinie. Postanowiłem wyjąc koło zapasowe, ponieważ przez ostatnie 4 lata w rajdach złapałem tylko jednego kapcia. Podjąłem ryzyko i szkoda, że nie widzieliście mojej miny, gdy na trasie S7 z Grójca do Warszawy musiałem się zatrzymać, ponieważ nagle z koła zeszło powietrze. Trudno mi było w to uwierzyć. Musiałem poprosić o dodatkowe, nieoznakowane koło, ponieważ chciałem przejechać wszystkie odcinki do końca oraz dotrzeć do Warszawy. Wiedziałem, że nie będzie nas w wynikach, ponieważ taki jest regulamin. Podsumowując dzienne odcinki uważam, że pojechaliśmy maksymalnie szybko na możliwości samochodu. Każdy odcinek się od siebie różnił i trzeba było mocno kombinować, aby znaleźć prędkość i przyczepność na zakrętach. Wieczorne Kryterium Asów to kolejne eksplozja emocji. Tegoroczna oprawa była wspaniała, kibice reagowali bardzo żywiołowo i to wszystko było czuć w samochodzie. Tu także chciałem być na podium, ale tym razem za szeroko pokonałem beczki tracąc cenne sekundy i zajmując 7. miejsce. Bez wątpienia Rajd Barbórka to uczta i olimpiada dla polskich kibiców, ale także Partnerów zespołu. Bardzo dziękuję za ten sezon firmom: Auto Partner, MaXgear, Blachy Pruszyński, Kratki, TEKOM Technologia, NOVOL, Michelin Motorsport Poland, oraz „barbórkowemu” partnerowi BYŚ Gospodarka Odpadami.

ADAM JĘDRASZEK: - Plan na Rajd Barbórka była taki, aby dobrze się bawić i szybko jechać. I tak było. Czasy na odcinkach specjalnych były bardzo dobre. Uważam, że Łukasz wycisnął wszystko z samochodu. Dużo stresu i niepokoju spowodował kapeć na trasie dojazdowej z Grójca do Warszawy. Po zatrzymaniu się na S7 wybuchliśmy z Łukaszem śmiechem, że w takim miejscu łapiemy kapcia. Dobrze, że udało się dotrzeć do Warszawa, dokończyć rajd i wieczorem wystartować do rywalizacji w Kryterium Asów na Karowej. Tu także pojechaliśmy szybko i sprawnie, choć ciut za dużo było uślizgów. Wiem, że przejazd podobał się kibicom.

 

ARTUR RÓWNIATKA: - Po piątkowej awarii pierwszy raz w całym sezonie miałem dość. Byłem sfrustrowany, zły i zniesmaczony. W pierwszej chwili powiedziałem, że nie wracam do akcji w sobotę. Jednak później, kiedy ochłonąłem, ekipa zabrała się do naprawy auta. Jak się okazało, na drugi dzień wyniki były bardzo dobre. Dziękuję chłopakom, że udało się pojechać dalej. Najbardziej podobał mi się przejazd Toru Służewiec - odcinek jednocześnie torowy i rajdowy. Czułem się tam najlepiej i było to widać po czasach. Przed zawodami trenowałem też beczki! Mam nadzieję, że było widać poprawę! Jeśli chodzi o przejazd przez Karową, to powiem szczerze, że nigdy nie miałem takiego stresu. Najpierw mówiłem sobie, że wszystko na spokojnie - w końcu to normalna trasa. Ale później, jak zobaczyłem tych wszystkich kibiców i transmisję na żywo, to tętno było naprawdę wysokie. Już po starcie starałem się o tym nie myśleć - potraktowaliśmy to jako normalny oes i było super! Karowa to magia motorsportu - cały sezon jedzie się po to, żeby na koniec być tam przez te dwie minuty - coś niesamowitego! W moim odczuciu sezon był bardzo, ale to bardzo udany! To tak naprawdę mój pierwszy pełny rok startów z Wojtkiem Habudą i pierwsze starty w Mistrzostwach Polski. Wiadomo, że tempo nie zawsze jest wymarzone, że muszę trenować jazdę na mokrym - ale patrząc przez pryzmat doświadczenia, to naprawdę jest okej! Dopóki będą takie możliwości, to z pewnością mój poziom będzie się poprawiał.

 

RAFAŁ BILSKI: - Każdy kilometr w tym samochodzie to nieopisana frajda z jazdy. Pomimo, że nie jechaliśmy na sto procent, to mieliśmy mnóstwo radości z jazdy nim. A był to dopiero pierwszy prawdziwy rajdowy test. Chcieliśmy zebrać jak najwięcej danych i dalej pracować nad ustawieniami samochodu. Plan udało nam się zrealizować w 100% i mamy już pomysł na dalsze modyfikacje. Przy okazji staraliśmy się dostarczyć sporo emocji licznie zgromadzonym kibicom.

 

KACPER WRÓBLEWSKI: - To były niesamowite dwa dni na Mazowszu. Celowo mówię w ten sposób, ponieważ w tym roku Rajd Barbórka odbywał się nie tylko w Warszawie. Piątkowy odcinek miejski w Pruszkowie otwierał zmagania podczas tej imprezy. Z kolei w sobotę przenieśliśmy się ponad 40 km za Warszawę na tor rallycrossowy w Słomczynie, gdzie była efektowna hopka i szutrowy łącznik. Oczywiście nie zabrakło próby na torze Służewiec oraz Bemowie, jechanej w duecie. Dla nas najważniejsze było jednak dostać się na Kryterium Karowa. Ten kultowy odcinek ma w sobie to coś. To jest niesamowite uczucie, kiedy widzisz tysiące osób dookoła, błyski fleszy i masz świadomość, że w telewizji leci relacja na żywo. Stąd plan na Karową był jeden – zrobić show, jakiego nie możemy normalnie zrobić na żadnym innym rajdzie. Specjalnie założyliśmy zwykłe opony zimowe, aby móc polatać slajdami i pokręcić dla was beczkę. Patrząc po reakcjach, wszystkim bardzo się podobało i o to właśnie nam chodziło. Jeszcze raz wielki ukłon i podziękowania dla wszystkich za cały sezon!kierowca ORLEN Team.

JAKUB WRÓBEL: - Było chyba tak, jak sobie zaplanowaliśmy sobie przed startem rajdu. A po Kryterium Karowa otrzymaliśmy tyle fajnych wiadomości od naszych znajomych, kibiców, że czujemy się naprawdę spełnieni. Cieszymy, że rozgrzaliśmy was latając Subaru bokami. W końcu Rajd Barbórka to prawdziwe święto motorsportu w Polsce.

 

JAROSŁAW SZEJA: - Jesteśmy zadowoleni z tego, jak zaprezentowaliśmy się w Rajdzie Barbórka. Trochę szkoda, że ostatecznie nie udało się stanąć na podium, ale opuszczaliśmy Warszawę z podniesioną głową. Pokazaliśmy, że kiedy wszystko gra, to jesteśmy w stanie kręcić konkurencyjne czasy. To była naprawdę fajna walka. Ciekawy, wymagający rajd z finiszem na legendarnej Karowej. Jazda dla tych tysięcy kibiców to jest naprawdę niesamowite przeżycie. Dziękuję wszystkim naszym partnerom. Oni byli z nami w trakcie całego sezonu i to dzięki nim mogliśmy pojawić się też w Warszawie, na Karowej. To był dobry koniec sezonu. Teraz pora na przygotowania do kolejnego!

 

MIKOŁAJ MARCZYK: - Rajd Barbórka był bardzo wymagający. Wydaje mi się, że pokazaliśmy nasze maksimum i pojechaliśmy na miarę naszych możliwości. Zajmujemy drugie miejsce za Kajetanem Kajetanowiczem i Maćkiem Szczepaniakiem. Ogromne gratulacje dla nich. Cieszę się, że możemy do nich równać i z każdym rokiem się poprawiać. Kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym to my staniemy na najwyższym stopniu podium. Pod względem technicznym to był chyba mój najlepszy przejazd Karowej. Do zwycięstwa trochę zabrakło, ale z drugiej strony zdecydowanie pokonaliśmy wszystkich rywali z mistrzostw Polski – to sporo mówi o naszym postępie. Kiedyś Karowa będzie nasza – nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Bierzemy się teraz do pracy i walczymy o naszą przyszłość.

SZYMON GOSPODARCZYK: - Odcinki były bardzo trudne technicznie i wymagające. Łatwo było urwać koło, czy złapać kapcia, a takich strat w tym rajdzie nie da się odrobić. Mocno naciskaliśmy od samego początku. Jestem zadowolony z naszych czasów – pokazaliśmy i na Barbórce, i w całym tym sezonie jaki potencjał w nas drzemie. Drugie miejsce w rajdzie i na Karowej to dobry wynik, na który zapracował cały zespół.

 

KAJETAN KAJETANOWICZ: - Tylko raz w roku mam okazję startować w Polsce przed tak wieloma kibicami i bardzo cieszę się, że tutaj jesteśmy. Satysfakcji dodaje fakt, że przed naszymi fanami udało się wygrać i to nie tylko Rajd Barbórka, ale i po raz dziewiąty Kryterium Asów na ulicy Karowej. Wszystkie odcinki specjalne w ten weekend padły naszym łupem i nie ukrywam, że jest to dla mnie powód do dumy, ale też trochę mi ulżyło. Wiele czasu i pracy kosztowały nas przygotowania do tego rajdu i dlatego jestem zadowolony, że naszym kibicom potrafiliśmy dać tyle pozytywnych emocji. Dziękuję chłopakom z RaceSeven, którzy wkładali w nasze starty bardzo dużo serca. To był długi i wymagający sezon, wszyscy w zespole LOTOS Rally Team zasłużyliśmy na krótki odpoczynek.

 

ARKADIUSZ BAŁDYGA: - Pomimo pochmurnej soboty był to dla nas fantastyczny dzień, który w całości spędziliśmy z uśmiechem na twarzach. To nasza pierwsza Barbórka bez żadnych problemów technicznych. Popełniliśmy tylko jeden błąd na pierwszym Słomczynie. Zbyt ambitnie najechaliśmy na hopę, w efekcie czego nie dohamowaliśmy się do kolejnego, lewego zakrętu i wylecieliśmy w opony. Uciekło parę sekund, ale nie miało to większego znaczenia w wynikach. Największą frajdę mieliśmy z jazdy na Służewcu, bardzo nam się podobał ten odcinek. Na Bemowie zaskoczyła nas ilość błota na łączniku szutrowym, po wyjeździe z watersplasha było niesamowicie ślisko. Zajęliśmy miejsce zgodne z naszymi możliwościami. Jesteśmy zadowoleni i możemy powiedzieć do zobaczenia za rok!

KATARZYNA BAŁDYGA: - Atmosfera w samochodzie przez cały rajd była wspaniała. To było dla nas podwójne święto – pierwsze to oczywiście Barbórka sama w sobie, nazywana świętem motorsportu w Polsce. Druga to nasza dwudziesta rocznica zaręczyn. :) Bardzo się cieszę, że spędziliśmy ją w taki sposób. Arek przez cały rajd jechał swoje, moim zadaniem było tylko czytanie opisu. Świetnie się bawiliśmy i mam nadzieję, że za rok znów będę mogła zasiąść na prawym fotelu.

informacja prasowa

akcje
komentarze
Poważny wypadek na testach
Poprzedni artykuł

Poważny wypadek na testach

Następny artykuł

Toyota wznowi testy

Toyota wznowi testy
Załaduj komentarze