Mówią po Rajdzie Polski

akcje
komentarze
Mówią po Rajdzie Polski
29 cze 2014, 17:14

SZYMON KORNICKI: - Rajd Polski jest kolejną eliminacją Mistrzostw Świata i drugą 2014 Drive DMACK Fiesta Trophy, którą możemy zaliczyć do udanych.

Pomimo ciężkich przygotowań do tego rajdu, na których przytrafiły nam się dwa dość mocne wypadki, potrafiliśmy się odbudować na tyle, żeby w miarę szybkim tempem przejechać cały rajd, nie uszkadzając samochodu. Walka z najszybszymi na świecie kierowcami młodego pokolenia przysparza wiele emocji i niezapomnianych przeżyć. Chłopaki naprawdę prezentują wysokie umiejętności i tempo, których nie można w żaden sposób porównywać do krajowego podwórka. Kilka razy udało nam się wbić w pierwszą trójkę, co myślę, że przy tak doborowej stawce jest nie lada sukcesem. Była presja startu na swoim podwórku i gdzieś tam ta ambicja wołała więcej, wyżej, lepiej, ale wiemy z kim się ścigamy, w jakim cyklu jedziemy, jaka mocna jest stawka i piąte miejsce jest dla nas naprawdę dużym sukcesem. Znamy swoje miejsce w szeregu, staramy się coraz lepiej przygotowywać i poprawiać swoje tempo. Różnice na jednym kilometrze w porównaniu z Portugalią udało nam się zredukować o połowę. Tak więc te cele, które sobie wyznaczyliśmy jak na razie realizujemy. Jesteśmy w pierwszej piątce wśród dwunastu uczestników z całego świata.M-Sport po raz kolejny podstawił nam świetny samochód nie stwarzający problemów i cały zespół wykonał świetną pracę.

Aron Domżała

ARON DOMŻAŁA: - 71 Rajd Polski mimo kilku przygód i skorzystania z Rally2 mogę zaliczyć do udanych. W piątek byliśmy trochę rozbici, kiedy na koniec naprawdę długiego dnia samochód odmówił posłuszeństwa na ostatnim odcinku specjalnym, zaledwie kilkaset metrów od serwisu - niestety, padła pompa paliwa. Największe dramaty przeżywaliśmy jednak na odcinku Gołdap 1, kiedy na bardzo szybkiej sekcji za szybko najechaliśmy na podbicie i wypadliśmy 50 metrów za drogę. Nie czując iż przedni amortyzator wybuchł, zaliczyliśmy następną taką przygodę zaledwie 200 metrów dalej. Na szczęście po krótkim postoju i oczyszczeniu przodu samochodu z trawy powróciliśmy na trasę, a w serwisie zespół C-rally szybko zreanimował auto.
Tegoroczną edycję Rajdu Polski mogę śmiało zaliczyć do najtrudniejszej, w jakiej przyszło mi jechać. Szczególnie trudna okazała się sobota, kiedy podczas drugiej pętli miałem kryzys i gdyby nie drzemka na dojazdówce oraz puszka Tigera, nie dałbym rady kontynuować jazdy ze zmęczenia. Bardzo się cieszę ze zdobycia pierwszych punktów w JWRC oraz z tego, iż widzę poprawę w mojej jeździe w porównaniu do Rajdu Portugalii. Teraz już nie mogę się doczekać następnego startu w Estonii.
Doping polskich kibiców podczas rajdu był niesamowity. Czuć go było na odcinkach ale również wszędzie poza nimi. To naprawdę wspaniałe uczucie, kiedy jest się tak wspieranym. Bardzo dziękuje wszystkim kibicom, a szczególnie mojej rodzinie i przyjaciołom, którzy wspierali nas od pierwszego do ostatniego kilometra.
Duże brawa dla organizatorów, którzy zorganizowali rajd na naprawdę wysokim poziomie. Bardzo dobrze zorganizowane dojazdówki, przez które zawodnicy nie stali w korkach oraz niesamowite trasy w Polsce. Jeżeli można byłoby się do czegoś przyczepić to tylko odcinki specjalne na Litwie... No i może gdybyśmy mogli trochę więcej pospać podczas rajdu :).
Bardzo dziękuję naszym partnerom: Grupie Radius Projekt, Creative Rally Solutions, Nivette Luxury Cars, Hertz, Hotel Amax.

Krzysztof Hołowczyc

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: - Tuż po starcie do odcinka Babki 1 zaczęła opadać prawa boczna szyba naszej Fiesty. Do środka dostawało się dużo kurzu. Łukasz starał się ją podciągnąć do góry, jednocześnie dyktując mi opis. Ta sytuacja mocno mnie zdekoncentrowała i popełniłem błąd. Nie zastosowałem się na jednym ze szczytów do komendy "trzymaj prawej", myślami byłem już przy następnym trudnym, prawym zakręcie. Pojechałem ciut za szeroko i nasze auto przy dużej prędkości uderzyło tylnym lewym kołem w spory głaz leżący tuż przy drodze. Mocno podbiło tył samochodu, co w efekcie doprowadziło do trzykrotnego salta przez przód i dach samochodu. Auto zostało poważnie uszkodzone, o dalszej jeździe nie było co marzyć. Na szczęście nam zupełnie nic się nie stało.
Do tego pechowego momentu jechało nam się bardzo dobrze. Mieliśmy ogromną frajdę, mogąc rywalizować z najlepszymi kierowcami na świecie. Szybko uczyliśmy się nowego dla nas samochodu i efektywnego stylu jazdy, bo muszę przyznać, że w ostatnich latach nastąpiła prawdziwa rewolucja w stylu prowadzenia aut WRC, głównie za sprawą zawieszenia, które wprost niewiarygodnie utrzymuje koła samochodu w niemalże stałym kontakcie z podłożem. Trzeba uwierzyć, że prawie każdy zakręt można przejechać pełną prędkością, a jeżeli już trzeba hamować, to w miejscu, gdy wydaje się, że już nie ma szans na wpisanie się w zakręt. Żeby przestawić się na ten styl jazdy, trzeba jednak przejechać takim autem co najmniej paręset kilometrów, przynajmniej dwa-trzy rajdy. Szkoda, że w taki sposób zakończyliśmy udział w tej fantastycznej imprezie. Przed nami było jeszcze sporo świetnych oesów do przejechania, w tym najtrudniejsza część rajdu, odcinki zlokalizowane w pobliżu Gołdapi.
Gratuluję organizatorom udanego powrotu do cyklu WRC, choć należałoby pewnie zastanowić się nad lepszym doborem odcinków specjalnych organizowanych na Litwie. Chciałbym podziękować moim partnerom, którzy umożliwili mi po raz kolejny udział w tym rajdowym święcie: Lotto, Monster Energy, AutoMapa i Atlantic Watches. Dziękuję też kibicom za wspaniały doping na trasie!

Robert Kubica | fot. McKlein

ROBERT KUBICA: - Wczorajszy dzień był dla nas bardzo pechowy,  chociaż wiem, że pech za bardzo z motorsportem nie idzie w parze. Wiele razy wyjeżdża się na łąkę, wiele razy cięło się zakręty i wykorzystywało więcej z drogi i nic się nie działo. My uderzyliśmy w kamień leżący w trawie, niewidoczny, może dziesięć centymetrów obok drogi. W ten sam kamień uderzył Ogier i Neuville. Oni pojechali dalej, my zostaliśmy tam ze złamanym tylnym zawieszeniem. Szkoda, ponieważ oprócz drugiego oesu, gdzie popełniłem błąd, uważam, że pojechaliśmy razem z Maćkiem bardzo mądry i szybki rajd, w niełatwych warunkach, szczególnie na Litwie. Nasza pozycja startowa na litewskich oesach, gdzie było bardzo miękko, utrudniła nam zadanie. Na pewno na niektórych oesach mieliśmy w pierwszy dzień lekką przewagę, ale to były bardzo szybkie krótkie oesy, a na Litwie było bardzo ciężko, także poza balansem między szczęściem a nieszczęściem, ponieważ tego tak naprawdę też potrzeba, uważam, że te cztery dni pojechaliśmy szybko i mądrze.

Uważam, że tak wysoko byśmy nie dojechali, [red. W przypadku nie skorzystania z Rally2 i błędu na OS2] ponieważ na niektórych oesach było trudniej. Szutry charakteryzują się tym, że nie ma jednego rodzaju szutru. Na niektórych oesach, gdzie jest bardziej stabilnie, jeśli chodzi o warunki, na pewno jedzie mi się łatwiej, ponieważ to jest bardziej zbliżone do środowiska, w którym się wychowałem. Chociaż porównywanie toru do szutrowych oesów ma mało wspólnego, ale jest bliżej, jeśli chodzi o to środowisko, jeśli warunki są stabilne.  Tak więc uważam, że na niektórych oesach pojechaliśmy bardzo dobrze, a nawet lepiej. Powoli moja jazda staje się coraz lepsza, ale nie tylko w tych warunkach, ale też nawet w bardzo ciężkich warunkach. Na Litwie, gdzie startowałem jako jedenasty, szczególnie drugi oes pojechałem naprawdę bardzo dobrze, ponieważ każde auto, które im później się dojeżdżało było wolniejsze, a nam udało się wbić przed parę aut. W takich warunkach cztery czy pięć miesięcy temu pojechałbym dużo wolniej. Nawet Krzysztof, który jest przyzwyczajony do jeżdżenia w dziurach i koleinach, oczywiście w otwartej przestrzeni, ale cross country ma więcej wspólnego z litewskimi oesami niż z torem wyścigowym, mówił, że było bardzo trudno. Dlatego uważam, że było bardzo dużo pozytywnych chwil przez te cztery dni. Kiedyś przyjdzie czas, że szczęście będzie też z nami.

Chciałbym podziękować wszystkim polskim kibicom, za przyjazd, za doping i też szczególnie za wczoraj, kiedy staliśmy ze złamanym zawieszeniem za słowa otuchy. Uważam, że nie tylko kibice byli na top, jeśli chodzi o ilość i doping, ale też trzeba pochwalić organizatorów. Uważam, że wnioski z poprzedniej edycji zostały wyciągnięte. Wiele ludzi po moich spostrzeżeniach bardzo się krzywiło, ale rajd został zupełnie zmieniony. Uważam, że rajd zasługuje naprawdę na duże brawa, szczególnie z polskiej strony, bo na Litwie trochę nie wyszło. Jeśli chodzi o polskie oesy to były bardzo fajne. Sądzę, że większość załóg też podzieli moje zdanie, że naprawdę rajd Polski był fajnym rajdem dla kierowców. Możemy być dumni.

MIKKO HIRVONEN: - To był bardzo trudny weekend. Na zapoznaniu wszystko poszło źle. Wszystko było inne niż na zapoznaniu i musieliśmy gonić. To był jedyny sposób i my staraliśmy się zrobić to najlepiej jak potrafiliśmy. Moje tempo nie było tak dobre jak powinno być, ale trzymałem się z dala od kłopotów i starałem spisać się jak najlepiej. Wiele osób miało problemy w ten weekend, udało nam się to wykorzystać i zdobyliśmy kilka dobrych punktów.

KRIS MEEKE: - To był ciekawy rajd pod względem doświadczenia. Byliśmy jednymi z faworytów. Niestety odcinki na Litwie nie poszły nam zbyt dobrze, a potem mieliśmy kapcia na najdłuższym oesie. Wspinaczka z powrotem z jedenastego na siódme miejsce nie jest złym wynikiem, ale mogło być zdecydowanie lepiej. Jestem jednak zadowolony, zebrałem wiele danych, które pomogą nam dobrze przygotować się do następnej rundy w Finlandii.
 

Następny artykuł
Perfekcyjny weekend Ogiera

Poprzedni artykuł

Perfekcyjny weekend Ogiera

Następny artykuł

Nie ma mocnych na Cuoqa

Nie ma mocnych na Cuoqa
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości