Formuła 1
01 lis
-
03 lis
Wydarzenie zakończone
WRC
24 paź
-
27 paź
Wydarzenie zakończone
14 lis
-
17 lis
Kolejne wydarzenie za
1 dzień
RSMP
04 paź
-
06 paź
Wydarzenie zakończone
MPRC
05 paź
-
06 paź
Wydarzenie zakończone
Zobacz pełną wersję:

Mówią po Rajdzie Wisły

akcje
komentarze
Mówią po Rajdzie Wisły
24 wrz 2017, 08:59

MACIEJ HAWRO: - W miniony weekend miałem okazję po raz drugi wystartować w tym rajdzie.

W debiucie, w zeszłym roku na metę wjechaliśmy, jako czwarta załoga w PPC, ale teraz rezultat, jaki wywozimy z tegorocznej edycji, to mój życiowy wynik. 14. miejsce w stawce i drugi stopień podium cieszy tym bardziej, że wywalczyliśmy go świeżo zbudowanym samochodem. Tydzień przed startem odbyliśmy testy w Kotlinie Kłodzkiej, gdzie udało mi się zrobić pierwsze 50 km, więc  na samym rajdzie nadal uczyłem się jazdy naszym Peugeotem. Teraz mamy do dyspozycji bardziej konkurencyjny sprzęt, a tempo, jakie udało się osiągnąć napawa optymizmem na kolejne starty. Jeżeli chodzi o sam rajd to bez wątpienia była to moja najtrudniejsza impreza, jaką miałem okazję jechać. Pełno, ślepych i krótkich zakrętów, czy niewidocznych szczytów, które przy ciągle padającym deszczu i we mgle były jeszcze większym wyzwaniem. W budżecie zabrakło niestety miejsca na nowe opony, więc musieliśmy jechać na mocno zniszczonym komplecie. Tym razem jednak szczęście było po naszej stronie i oprócz problemów z przyczepnością nie mieliśmy żadnych innych przygód. Ten weekend dał nam zastrzyk pozytywnej energii i mimo, że Rajd Śląska stoi pod znakiem zapytania, to będziemy walczyć żeby zdobyć środki i pojawić się na starcie połączonych rund RSMP i RSMŚl. Dziękuje wszystkim, rywalom i kibicom za emocje Rajdu Wisły. Mam nadzieję, że niedługo znów spotkamy się na odcinkach! W 63. Rajdzie Wisły załogę Hawro / Leja wspierali partnerzy i patroni medialni: Haw-Med.pl - Centrum Medycyny Pracy,  lancut.gada.pl oraz Buchti.pl Promotion. fot. Jakub RozmusROBERT LUTY: - Kilkanaście lat temu Tomek Czopik przewiózł mnie po odcinku testowym Rajdu Wisły. Przeżycia jakie wtedy mi towarzyszyły były nie do opisania. To wtedy właśnie zakiełkowała we mnie myśl o startach w rajdach. Historia zatoczyła koło i w ten deszczowy weekend to ja stanąłem na starcie tego piekielnie trudnego i zarazem kultowego rajdu. Dodatkowo opady deszczu nie ustawały, więc hasło „kto popełni najmniej błędów wygra”, sprawdziło się. Lubię trudne warunki, ale jako kierowca przede wszystkim szutrowy. To mój czwarty prawdziwy rajd asfaltowy, więc nie było mi do śmiechu jak zobaczyłem pogodę. Ale podjąłem rękawice. Dzięki dobremu opisowi i współpracy z Darkiem, solidnie opisaliśmy miejsca zdradliwe, dobrze dobraliśmy opony, a serwis przygotował bezawaryjne auto, spełniło się marzenie o wygraniu rundy Mistrzostw Polski, co prawda Historycznych ale uwierzcie, tu tez się wolno nie jeździ J  Jeszcze wiele pracy przede mną, ale wiem ze trzeba dużo pracować i wierzyć, że wynik przyjdzie. Duże podziękowania dla mojego pilota Darka oraz serwisu Poweron za przygotowanie auta. Dziękuje także firmom ODS – opony do sportu, NGK i Motul.DAREK GURDZIOŁEK: - Startuję w rajdach już parę dobrych lat, rajdów asfaltowych przejechałem tez dobrych kilkadziesiąt, a oesy w okolicach Wisły już kilkukrotnie. Ale jeszcze nigdy w takich warunkach. Te odcinki należą do jednych z najtrudniejszych w Polsce. Są oczywiście rajdy, których oesy są trudne i skomplikowane. Ale Wisła pod tym względem jest ewenementem. W połączeniu z niekorzystną pogodą to prawdziwy majstersztyk. Naszym założeniem była czysta jazda, bo tylko taka dawała szansę na metę i przyzwoity wynik.  Opis tutaj także był kluczowy. Myślę, że Lutek stworzył go dość poprawnie, lecz warunki i tak zmuszały nas do ciągłej poprawy i analizy miejsc zdradliwych, w których wiele załóg miało problemy.  To przyniosło zamierzony efekt, choć łatwo nie było i przed rajdem wynik ten bralibyśmy w ciemno. W tym miejscu musze przyznać, ze Robert wykazał się dużą mądrością sportową. Przed startem dużo rozmawialiśmy o specyfice odcinków i panujących warunkach. Szczerze mówiąc obawiałem się tego rajdu w tych warunkach. Tutaj w zasadzie w każdym miejscu wszystko może się wydarzyć. Tym bardziej, że Robert dopiero poznaję specyfikę rajdów asfaltowych. Lecz nie dał się ponieść emocjom po zapaleniu zielonego światła i zachował chłodną głowę. Jechał szybko, ale pozostawiając margines bezpieczeństwa. Mnie jako pilota cieszy taka postawa. Wygrana w nieoficjalnej wirtualnej klasyfikacji Generalnej a przede wszystkim kategorii FIA 4 i klasie E4, pozwala z optymizmem przygotować się do ostatniej rundy Rajdu Grodzkiego. Wszystkim koleżankom i kolegom, którzy ukończyli ten arcytrudny rajd szczerze Gratuluję! Tym którzy niestety nie ukończyli, życzę więcej szczęścia podczas kolejnych startów. Dziękuję również ekipie Poweron za przygotowanie „zwycięskiego” auta, oraz nie można zapominać o organizatorze rajdu i wszystkich osobach zabezpieczających rajd. Ci ludzie stali w zimnie i deszczu, żebyśmy wszyscy mogli się bezpiecznie ścigać po odcinkach. Jeszcze raz wielkie Dzięki!MARCIN WRONA: - Warunki były ekstremalne - dużo błota, strugów wody oraz nieustające opady deszczu. Udało się osiągnąć wymarzoną metę oraz pokonać naszego konkurenta w klasie, ale przede mną jeszcze dużo nauki. Wyścigi górskie, a rajdy samochodowe to zupełnie dwie inne dyscypliny i bardzo ciężko jest się przestawić z jednego na drugie. Szkoda, że nie mieliśmy okazji potestować przed rajdem bo wtedy z pewnością dałoby się pojechać szybciej, ale mimo tego bardzo się cieszę z ukończenia tego trudnego rajdu.ŁUKASZ WŁOCH: - Plan został wykonany bo znaleźliśmy się na mecie nie uszkadzając ani samochodu ani jednej opony. Warunki były ekstremalne i oczywiście, że można było jechać szybciej, ale na tym rajdzie trzeba mieć spore doświadczenie i umiejętności żeby nie zrobić sobie krzywdy. Marcin jest dopiero na początku swojej rajdowej przygody i jestem usatysfakcjonowany z osiągniętej mety.BARTOSZ KOWALSKI: - Wisła była moim najtrudniejszym rajdem. Trasa była bardzo wymagająca, pogoda deszczowa a konkurencja mocna. Warunki zaskoczyły mnie na pierwszym oesie, na którym aż dwa razy wypadliśmy daleko w pole. Bardzo dziękuję kibicom, którzy okazali się fachowcami w wyciąganiu rajdówek z „malin”. Dzięki nim wróciliśmy i pojechaliśmy dalej. Mimo straty 10 minut warto było się zmotywować i walczyć do końca. Rezultaty w pierwszej piątce klasy dają satysfakcję i są dobrą prognozą na przyszłość. Oesy były piękne, dały wiele adrenaliny, przyjemności i nauki. Dziękuję Markowi „Kaczorowi” Kaczmarkowi, który miał kawał ciężkiej pracy, wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki i serwisowi za walkę z kaprysami Astry. Nasze starty wspiera CHECK Auto Service.MICHAŁ RÓŻYCKI: - To zwycięstwo to kumulacja radości dla mnie i dla Pawła (Słabonia – pilota – przyp. red.). Rajd Wisły już sam w sobie należy do najbardziej wymagających imprez, a tę edycję dodatkowo przejechaliśmy w deszczu. W tych warunkach czułem się jednak jak ryba w wodzie, co mnie bardzo cieszy i napawa optymizmem przed dalszą częścią sezonu. Można powiedzieć do trzech razy sztuka, ponieważ od początku sezonu mieliśmy pecha. W Rajdzie Rzeszowiak wygranej pozbawiła nas awaria półosi. W Rajdzie Ziemi Bocheńskiej również szło nam nie najgorzej, ale znów zawiodła ta sama część. W końcu udało się nam ogarnąć ten problem i wygraliśmy Wisłę. Chciałbym przede wszystkim podziękować pilotowi za wspaniały opis i perfekcyjne dyktowanie. Dziękuje też Adamowi i Sebastianowi, czyli członkom załogi serwisowej za świetne przygotowanie auta oraz rodzinie, która wytrzymuje te moje rajdowanie. (fot. Janusz Boruta) TOMASZ ZBROJA: - Na metę wjechaliśmy strasznie ubrudzonym samochodem, bo na ostatnim oesie dwa razy opuściliśmy drogę. Z takimi sytuacjami trzeba się jednak liczyć startując w rajdach. Ważne, że punkty są dowiezione. Po przygodzie na testach w środę przed rajdem, taką pozycję brałbym w ciemno. Auto wyglądało naprawdę nieciekawie i przed zawodami klepaliśmy ten samochód dzień i noc, żeby tu wystartować. To był mój pierwszy rajd w samochodzie ze szperą, ale szybko się nauczyłem ją wykorzystywać. Jestem zadowolony z tego, jak spisywały się nasze opony w tym rajdzie. Myślę, że dzięki temu nie miałem większych problemów za kierownicą. Trasa tego rajdu – pełna szczytów i niewidocznych zakrętów – mogła sprawiać pewne trudności, ale z drugiej strony – pozwalała mocno podszkolić umiejętności dobrego opisywania odcinków. (fot. Janusz Boruta) GRACJAN GRELA: - W takim rajdzie wystarczy chwila nieuwagi i jest się poza drogą. Przydarzył nam się taki błąd, ale przez resztę odcinków staraliśmy się jechać swoje – w równym tempie. Po tym rajdzie wiemy, że najważniejsze to nie odpuszczać - nawet jak przednia szyba jest całkowicie zaparowana i musisz jechać polegając niemal wyłącznie na tym, co mówi pilot. To z pewnością był dobry trening opisu. Jestem zadowolony ze współpracy z moją pilotką. Przed Wisłą sporo popracowaliśmy nad opisem trasy, a nasz wynik pokazał, jak ważny jest trening, nawet jeśli nie polega on na jeżdżeniu samochodem rajdowym. Tak było w naszym przypadku, bo przed tym rajdem nie mieliśmy czasu ani możliwości, żeby zrobić testy. (fot. Janusz Boruta) PRZEMYSŁAW BRONICZ: - Mam ogromną satysfakcję z ukończenia tak wymagającego i trudnego rajdu. Rywalizację można było zakończyć naprawdę w wielu miejscach, nie tylko w tych, w których na drodze było sporo błota. My uniknęliśmy poważniejszych przygód, jechało nam się fantastycznie. Cieszę się, że w tych trudnych warunkach podołaliśmy zadaniu, trafialiśmy w drogę i jesteśmy na mecie. (fot. Janusz Boruta) KAZIMIERZ KAROLCZAK: - W sobotę rano za oknem panowała tak okropna aura, że trudno było wstać z łóżka, nie mówiąc o wyjściu z domu. Tymczasem popołudniu okazało się, że dzięki właściwemu doborowi opon i udanej współpracy z moim pilotem, wygraliśmy Rajd Wisły w swojej klasie. To dla nas źródło niesamowitej radości, tym bardziej, że relatywnie słabym autem wbiliśmy się w połowę klasyfikacji generalnej i ukończyliśmy zawody, podczas gdy duża liczba załóg nie dotarła do mety. W ten sposób „odczarowałem” Rajd Wisły, który w ubiegłym roku poszedł nam dużo gorzej. Mam nadzieję, że wynik z soboty, to dobry prognostyk przed końcówką sezonu. Liczę na to, że uda nam się obronić tytuł Rajdowych Mistrzów Śląska w klasie. (fot. Janusz Boruta) MARCIN SZEJA: - Rajd Wisły pojechałem na zaproszenie Rafała Kręciocha. Rafał jeździ Peugeotem 208 R2, czyli zupełnie innym samochodem niż Fiesta R5, którą ścigamy się z Jarkiem w mistrzostwach Czech. Peugeot to też profesjonalna, wyczynowa rajdówka, ale sporo słabsza, no i napędzana tylko na przednie koła. Wbrew pozorom zaadaptowanie się do nowego samochodu wcale nie jest takie łatwe dla pilota, nawet jeśli auto jest wolniejsze od tego, którym jeździł do tej pory. Trzeba złapać odpowiedni rytm – inny niż w samochodzie R5. Pierwsze odcinki były trochę nerwowe, ale potem już jechało nam się bardzo dobrze, pomimo tego, że warunki były okropne. Lało przez cały dzień – od samego rana, więc na oesach było mnóstwo wody, a i błota też nie brakowało. Co więcej, organizatorzy wytyczyli odcinki na bardzo krętych i wąskich drogach, co dodatkowo podnosiło poziom wyzwania, z jakim się mierzyliśmy. Dotarcie do mety w takich warunkach, to duży wyczyn. (fot. Janusz Boruta)

Tomasz Gryc

TOMASZ GRYC: - Mój setny występ okazał się niezwykle wymagający. Warunki na trasie były naprawdę ekstremalne, deszcz nie chciał nam kompletnie odpuścić. Cieszę się jednak, że ten "jubileusz" mogłem świętować w tak legendarnym rajdzie jak Wisła. Tutejsze trasy to naprawdę solidny kawałek rajdowej historii i cieszę się, że mogłem ją współtworzyć od lat dziewięćdziesiątych. Zawody były także świetnym elementem przygotowań do Rajdu Nadwiślańskiego i Śląska. Przed nami decydująca walka o tytuły w RSMP, więc musimy maksymalnie skupić się na mistrzostwach Polski.

Następny artykuł
Breen pokonał Portugalczyków

Poprzedni artykuł

Breen pokonał Portugalczyków

Następny artykuł

Wypowiedzi po Rajdzie Sudety

Wypowiedzi po Rajdzie Sudety
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy