Formuła 1
01 lis
-
03 lis
Wydarzenie zakończone
WRC
24 paź
-
27 paź
Wydarzenie zakończone
14 lis
-
17 lis
Kolejne wydarzenie za
1 dzień
RSMP
04 paź
-
06 paź
Wydarzenie zakończone
MPRC
05 paź
-
06 paź
Wydarzenie zakończone
Zobacz pełną wersję:

Mówią po Wiśle

akcje
komentarze
Mówią po Wiśle
7 wrz 2014, 17:36

JERZY TOMASZCZYK: - Jestem bardzo zadowolony z występu w jubileuszowym, 60 Rajdzie Wisły z kilku powodów.

Po pierwsze, to ulubione trasy w okolicy mojego domu. Były też nowe odcinki, które swoją trudnością zaskoczyły większość zawodników. Jednak atmosferę rajdu tworzą ludzie, a nie odcinki. Warto starać się dla kibiców, którzy wspierają nas tak fantastycznym dopingiem. Na mój prawy fotel powrócił Łukasz Włoch i dobrze nam się współpracowało. Wspominaliśmy też stare czasy, gdy Hondą walczyliśmy o zwycięstwa w RPP. Wraz ze wspomnieniami powróciła też chęć jazdy oraz walki o wyższe pozycje. Podobnym zaangażowaniem zaraziliśmy naszych partnerów i wszyscy wspólnie świetnie się bawiliśmy. Oczywiście, przerwa zrobiła swoje i nie jechaliśmy ponad nasze możliwości. Naszym celem była meta i to się udało. Pilot nieraz powtarzał komendy zwalniające, znane z Hondy ;-) ale przyniosło to dobry rezultat. Szkoda kapcia oraz kilku mniejszych błędów, które przyniosły stratę czasową. Gratulujemy kolegom z klasy niewiarygodnego tempa i z niecierpliwością czekamy na możliwość rewanżu!ŁUKASZ WŁOCH: - Ja bardzo się cieszę, że wystartowaliśmy z Jurkiem i wspólnie z naszymi partnerami mocno zaangażowanymi w ten sport, osiągnęliśmy super rezultat. Mając na uwadze przerwę, 10 miejsce w generalce, drugie w klasie 6F i wygrany dzień drugi dają nadzieję, że nie tak do końca zapomnieliśmy, jak się idzie pełną dzidą. To był super tydzień po którym wiem, że nie zmienia się składu który się dobrze rozumie i osiąga dobre wyniki. Załoga dziękuje zespołowi USRT, stajni PZ-Service, partnerom a także wszystkim osobom, które pomogły w realizacji wspólnego startu. Fot. Tomasz Filipiak.

Kraus/Majewski

ROBERT KRAUS: - To już oficjalne! RSMP! Taką decyzję podejmujemy po 60 Rajdzie Wisły. Był to nasz szósty występ w RPP co oznacza, że wykonaliśmy założony plan, jak również spełniliśmy warunek regulaminu przydzielenia licencji stopnia R.
Nie jest to oczywiście samobójczy rzut na Mistrzostwa Polski. Jesteśmy świadomi jak wiele doświadczenia dzieli nas między zawodnikami MP. Rajdy są po to aby rywalizować, ale czasy uzyskiwane na odcinkach nie będą priorytetem. Obiecujemy, że nie będzie to również jazda „po bułki” - damy z siebie wszystko Głównym powodem przejścia do ligi wyżej jest dwudniowa jazda i zbieranie tak potrzebnego nam doświadczenia. Możliwość korzystania z systemu Rally2, odcinek testowy, prologi. W pucharze każda większa przygoda wiązała się z końcem jazdy. Zamierzamy podpatrywać doświadczonych kolegów i kończyć rundy na najwyższej pozycji jaka będzie możliwa. Na trasach Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski zobaczycie Nas już podczas Rajdu Nadwiślańskiego!
Rozważamy również start w Rajdzie Cieszyńskiej Barbórki. O wszystkich poczynaniach będziemy informować na naszym facebook'owym fanpage RK Rally Team. Nie zapominamy o naszych sponsorach – ELSTAR-MAX, LED-POL oraz DAMIR.

Rzeźnik/Mazur | Fot. Maciej Niechwiadowicz

MACIEJ RZEŹNIK: - To nie był dla nas szczególnie szczęśliwy występ i niestety niejako wpisuje się w ten sezon, który dla mnie i dla naszego zespołu jest niesamowicie trudny. Pierwszego dnia rajdu już na drugim odcinku specjalnym zdarzyła nam się bardzo rzadka awaria - ukręcił się wał napędowy! Na całe szczęście uniknęliśmy wypadku, ale nie mogliśmy kontynuować jazdy i pierwszy dzień był po prostu stracony. Zdecydowaliśmy, że po naprawie samochodu wrócimy do rywalizacji podczas niedzielnego etapu Rajdu Wisły. Pierwsza pętla była całkiem obiecująca i jechało nam się bardzo dobrze, niestety jednak przez ostatnie trzy odcinki specjalne zmagaliśmy się z problemami technicznymi samochodu, którego silnik mocno przerywał i uniemożliwił szybką jazdę. Po bardzo ważnej dla nas i wspaniałej wygranej w Rajdzie Rzeszowskim musieliśmy pogodzić się z tym co spotkało nas na Rajdzie Wisły. Szkoda, bo bardzo podobają mi się te trasy, a w zeszłym roku zajęliśmy tutaj drugie miejsce. Po intensywnych i żmudnych przygotowaniach liczyliśmy, że ten występ będzie bardziej udany, ale jak widać, zabrakło nam nieco szczęścia. Ten sezon nie jest dla nas łatwy, ale liczymy na to że w końcówce sezonu pokażemy dobrą szybkość, a to pomoże nam w przygotowaniach do kolejnego sezonu RSMP. Przed nami Rajd Nadwiślański i zamierzamy przygotować się do niego najlepiej jak potrafimy. Do zobaczenia!

PRZEMYSŁAW MAZUR: - Jak widać w tym roku startujemy ze zmiennym szczęściem. Rajd Wisły był dla nas dosyć frustrujący, bo po dobrych przygotowaniach i bardzo dobrym ustawieniu zawieszenia mieliśmy kłopoty natury technicznej. Szkoda, bo myślę że było nas stać na walkę o podium podczas tego startu. Odcinki specjalne były fantastyczne i żałujemy że pierwszego dnia nie udało nam się przejechać wiele kilometrów. Rajd rozpoczęliśmy dosyć asekuracyjnie, co było widać po czasie na pierwszym OS, ale już na drugiej próbie mocno atakowaliśmy. Wtedy też zatrzymała nas awaria wału napędowego w naszym Fordzie... Mam wrażenie, że jest to chyba taki swoisty sezon próby dla mnie i dla Maćka. Bardzo ciężko walczyć, gdy pojawia się tyle trudności, a w tym roku mamy ich aż za wiele. Cieszę się, że odnieśliśmy zwycięstwo w Rajdzie Rzeszowskim. To naprawdę wiele dla nas znaczy - przede wszystkim dlatego, że pojechaliśmy naprawdę szybko od startu do mety. Ale ta wygrana pokazuje również, że po trudnym dla nas początku sezonu potrafiliśmy pozbierać się i wygrać rajd. Chcemy także pokazać się z jak najlepszej strony podczas kolejnych tegorocznych występów. Ten sezon jest niesamowicie ciekawy, a praktycznie podczas każdego rajdu trwa zacięta walka o wygraną. To dobre dla popularności sportu rajdowego w Polsce. Dziękujemy kibicom za doping i do zobaczenia już niebawem na Rajdzie Nadwiślańskim! Fot. Maciej Niechwiadowicz.

Płachytka/Nowaczewski | Fot. Łukasz Kufner

SYLWESTER PŁACHYTKA: - Plan na tę rundę RSMP został zrealizowany w 100%. Udało się przełamać złą passę tego rajdu i jesteśmy na mecie. Auto jest całe, a my mamy wspaniały wynik. Co prawda, do pełni szczęścia zabrakło tych 2 sekund, ale i tak jesteśmy bardzo szczęśliwi. Wspaniała walka z Darkiem Polońskim do ostatniego kilometra była bardzo ekscytująca. Na ostatnim odcinku dałem z siebie wszystko ale niestety, brakło kilku sekund aby wygrać. Generalnie rajd był bardzo trudny i wymagający zarówno dla zawodników, jak i rajdówki. Było wiele miejsc, gdzie można było zakończyć rywalizację, co widać też po ilości załóg, które nie dojechały do mety. Była to najtrudniejsza trasa, po jakiej się ścigałem. Różne nawierzchnie, różne przyczepności, zmiany tempa i szerokości drogi utrudniały bezpieczne dotarcie do celu. Cieszy mnie bardzo, że od momentu kiedy wsiadłem do Peugeota, cały czas widzę progres w swojej jeździe. Jestem w stanie nawiązać walkę z dużo bardziej doświadczonymi zawodnikami co utwierdza mnie w przekonaniu, że idę w dobrym kierunku. Podziękowania dla Rallytechnology za perfekcyjne przygotowanie rajdówki, dla kibiców za doping oraz dla sponsorów za wsparcie, bez którego nie moglibyśmy uczestniczyć w tym wspaniałym sporcie.
Sponsorami załogi Poliamid Plastics Rally Team są: Poliamid Plastics, MK Transport, Marka Putz System - kompletne realizacje w budowie, Miasto Polanica Zdrój, Miasto Ząbkowice Śląskie, Drukarnia Perfekta, Matplast - Systemy Okienne oraz Auto Racing z Ząbkowic Śląskich. Kolejną rundą RSMP, w której wezmą udział Płachytka z Nowaczewskim, jest Rajd Nadwiślański. Fot. Łukasz Kufner.

Strychalski/Hinz | Fot. Maciej Niechwiadowicz

SŁAWOMIR STRYCHALSKI: - Za nami 60. Rajd Wisły. Impreza częściowo udana, ponieważ wygraliśmy klasę, jednak w klasyfikacji generalnej zamierzaliśmy powalczyć o wyższą lokatę. Niestety, nie było nam to dane - tym razem ani z winy auta, ani z naszej. Czasem zawodzi coś innego, może to brak szczęścia? Faktem pozostaje, że takiego natłoku ciągłych niemiłych niespodzianek jeszcze nigdy nie mieliśmy. Zaczęliśmy dobrą jazdą od startu pierwszego odcinka, jednak 5 km przed metą dogoniliśmy załogę nr 120 - startującą przed nami. Niestety, jechaliśmy za nimi aż do mety. Rozumiem, że to akurat był losowy przypadek, który każdemu może się zdarzyć i byłem w stanie to zaakceptować bez zbędnego narzekania. Trzeci odcinek to dla nas kolejna niespodzianka, ponownie w postaci załogi z numerem 120, która tym razem wypadła z trasy. Na długiej prostej zostajemy odhamowani do zera, gotowi do wypięcia się z pasów i uruchomienia procedury SOS, ponieważ "Pan Safety" z numerem kamizelki 221 pokazywał nam wyraźnie skrzyżowane ręce. Po chwili ktoś jednak wybiegł z krzaków ze znakiem OK. W tym miejscu powstała kolejna strata czasowa, ponownie nie z naszej winy. Rozumiem powagę sytuacji, ale nadanie nam czasu z drugiego przejazdu tego odcinka, podczas którego warunki były znacznie gorsze, nie było zbyt sprawiedliwe. Kłopot pojawił się powtórnie na czwartym odcinku. Jeszcze na serwisie załoga nr 119 na piśmie poprosiła o dwie minuty przerwy pomiędzy kolejnymi startującymi. Jednocześnie także i my wystąpiliśmy do organizatora z analogicznym wnioskiem. Niestety, na starcie OS-u dowiedzieliśmy się, że obsługa nie posiada żadnych informacji w tym zakresie i jedziemy w odstępach minutowych. To, co stało się po chwili, było łatwe do przewidzenia... Dogoniliśmy załogę nr 119 i jechaliśmy za nią, przez oczywisty błąd organizatora. Niezrozumiałe jest dla mnie, jak w czasach wyników online i instalowania w rajdówkach GPS ze stałym podglądem organizatora, może dochodzić do takich sytuacji. Ewidentnie ktoś zawinił i niestety to właśnie my jesteśmy tymi poszkodowanymi. Zgłaszając się na rajd i wpłacając wpisowe, liczysz na uczciwą rywalizację w pełni sportowych warunkach. Niestety, ta impreza udowodniła, że nigdy nie wiadomo co cię spotka - nawet w sytuacji, gdy niczym nie zawiniłeś. Po tym wszystkim końcówkę rajdu jechałem już mocno zrezygnowany. Dodam jeszcze, że niewiele brakowało, by na OS 6 znowu puszczono nas minutę za załogą nr 119, to był istny kabaret.

MARCIN HINZ: - Odcinki były bardzo fajne i czuliśmy, że możemy na nich powalczyć. Niestety, wszystkie superlatywy przysłoniło to, co spotkało nas na OS 1, OS 3 i OS 4. Rozgoryczenie odeszło, niesmak pozostał. Trudno mi się wypowiedzieć o tym rajdzie w pozytywach, bo tak naprawdę nie był to dla nas stuprocentowy rajd. Bardziej przypominał lizanie lizaka w papierku - niby go masz, a jednak nie czujesz. Szkoda, że nie byliśmy w stanie rywalizować wykorzystując pełnię naszych możliwości, ale trzeba o tym szybko zapomnieć i myśleć już o następnej eliminacji RPP. Mam nadzieję, że organizator wyciągnie jakieś wnioski z tego co nas spotkało, pomimo że na pismo o przeanalizowanie sytuacji dostaliśmy odpowiedź: "brak podstaw do rozpatrzenia".
Start załogi Sławomir Strychalski/Marcin Hinz w 60. Rajdzie Wisły wspierali partnerzy: TORINO - transport drogowy, PunktOlejowy.pl. Obsługę serwisową na rajdzie zapewniał EvoTech. Fot. Maciej Niechwiadowicz.

Łata/Trela | Fot. Łukasz Kos

DAMIAN ŁATA: - Wracam z Wisły pod ogromnym wrażeniem rajdu i poziomu trudności odcinków. Debiut na nie należał do łatwych, ale myślę, że pokazaliśmy się kibicom z dobrej strony. Pomimo tego, że trasa była trudna, to jazda dała nam dużo frajdy. Pierwszy odcinek zdecydowanie przespaliśmy, ale właśnie OS Kiczora był najcięższy dla samochodu o rozmiarach Lancera. To tutaj jechało nam się najgorzej, ale z każdym odcinkiem tempo było coraz lepsze. W wielu miejscach dało się jeszcze urwać sporo sekund, ale to byłaby jazda z dużym ryzykiem. 73 kilometry odcinków Wisły to dużo doświadczeń i kolejna cenna nauka. Bardzo dużo popracowaliśmy z Michałem nad opisem trasy, a ten rajd pod tym względem był wyjątkowo wymagający. W końcu pech trzymał się od nas na dystans. Ustrzegliśmy się błędów i ominęły nas problemy. Wszystkie odcinki kończyliśmy w czołowej dwójce, a ostatecznie 60. Rajdu Wisły kończymy na drugim miejscu i z najlepszym czasem na OS 5.
Po raz ostatni wystartowaliśmy w RPP. Skompletowałem wszystkie punkty potrzebne do licencji międzynarodowej i w następnym rajdzie rozpoczynamy swoją przygodę z Mistrzostwami Polski, w Klasie 3. Przed nami jeszcze sporo nauki, ale myślę, że już czas na krok do przodu. Zabraknie nas na Rajdzie Nadwiślańskim, ale mam nadzieję, że Rajdem Dolnośląskim pozytywnie zamkniemy sezon 2014.
Dziękuje za wspólny start i sukces partnerom naszego zespołu: R8 Motorsport - Polskie Stacje Paliw, Uzdrowisko Busko-Zdrój S.A. oraz DMMotors i dziękuje także kibicom za piękną atmosferę, motywację i doping.

MICHAŁ TRELA: - Duże słowa uznania dla organizatora za dobre przygotowanie tegorocznej edycji Rajdu Wisły. Przyznam, że nie spodziewałem się, tak trudnej, a jednocześnie ciekawej trasy. Trzeba się cieszyć, że w swojej okolicy mamy imprezy na tak wysokim poziomie sportowym. Celem podstawowym była meta, ale z tempa i stylu w jakim przejechaliśmy rajd też trzeba być zadowolonym. Pierwsza pętla, a przede wszystkim OS 1 był tak naprawdę rozgrzewką i w naszych czasach sporo sekund jeszcze dało się ugryźć, ale te odcinki trzeba było dobrze wyczuć. Myślę, że kibicom podobała się nasza jazda, a dawno też nie widziałem takich tłumów na trasie. To kolejny dowód na to, że w naszym regionie ludzie po prostu kochają ten sport. Meta Wisły otwarła dla nas drzwi do RSMP i nowe sportowe wyzwania. Dziękuje wszystkim, którzy byli z nami i kibicowali nam w ten weekend. Fot. Łukasz Kos.

Pietrzak/Kłos | Fot. Grzegorz Rybarski

IGOR PIETRZAK: - Emocje dla nas rozpoczęły się na długo przed startem Rajdu Wisły, a wszystko z powodu pozostałości po przygodzie w poprzednim rajdzie, ponieważ prawie do ostatniej chwili walczyliśmy, żeby uruchomić samochód. Cały ten stres sprawił, że bardzo asekuracyjnie podszedłem do pierwszego odcinka i trochę trwało, zanim wróciła koncentracja. Później z każdym przejechanym kilometrem przyjemność z jazdy była tak duża, że na metę wjeżdżałem z uśmiechem na twarzy. Na ponad 70 kilometrach oesowych mieliśmy do pokonania wąskie fragmenty, szybkie partie, dużo szczytów i ślepych zakrętów, więc wszystko to co w tym sporcie najlepsze - poziom trudności trasy Wisły był imponujący. W naszym pierwszym wspólnym starcie Michał bardzo dobrze wywiązał się ze swojego zadania, wszystko dyktując „w tempo i w punkt”, a w tych warunkach nie było to łatwe. Jesteśmy na mecie bez przygód i błędów, więc pod tym względem start można uznać za bardzo udany. Tempo i czasy były poniżej naszych oczekiwań, ale miały na to wpływ również problemy z samochodem. Niestety okazało się, że Clio nie jest jeszcze w pełni sprawne i czuć to było na stracie mocy, bez której na wzniesieniach i partiach pod górę traciliśmy najwięcej. Nasz udział w tym rajdzie wisiał na włosku i bardzo dużo by nas ominęło, gdybyśmy tutaj nie wystartowali. Ostatecznie z szóstej rundy wracamy z cennymi doświadczeniami i dobrze przygotowani czekamy na start w szybko zbliżającym się Rajdzie Nadwiślańskim.
Nasz start wspiera firma Inex24. Zapraszamy do odwiedzania naszej strony na Facebook: www.facebook.com/inex24. Fot. Grzegorz Rybarski.

Serafin/Martynek | Fot. Piotr Krzemień

PAWEŁ SERAFIN: - Rajd rozpoczęliśmy bardzo dobrymi wynikami na dwóch pierwszych OS-ach, niestety potem samochód zaczął prowadzić się nieprzewidywalnie co owocowało kilkoma "grubymi" ratowaniami po rowach oraz obrotem o 360 stopni, na szczęście bez większych konsekwencji. Wynik uważamy za duży sukces biorąc pod uwagę awarię zawieszenia, z którą niestety, musieliśmy podróżować przez drugą pętlę pierwszego etapu oraz cały drugi etap rajdu. Uszkodzeniu uległy górne mocowania przednich amortyzatorów a brak takich części na serwisie nie dawał nam wyboru, więc jechaliśmy tak szybko, jak to było technicznie możliwe modląc się, aby ta awaria się nie powiększyła, co uniemożliwiłoby nam dotarcie do mety. Tym razem nasi konkurenci z klasy mieli mniej szczęścia, co pozwoliło nam na zajęcie dobrego miejsca oraz awans w klasyfikacji sezonu. Z mojej strony ogromne podziękowania dla mojego pilota Mateusza za wszystko co robi, a także dla mechaników Marcina,  Grzesia i Danego oraz jego przemiłej żony i córki, które również zaangażowały się w pracę serwisu. Osobne podziękowania należą się kibicom, których tłumy pojawiły się na odcinkach gorąco dopingując wszystkich zawodników, śpiewając nam nawet na mecie odcinka Zamarski. DZIĘKUJEMY!!!

MATEUSZ MARTYNEK: - Rajd, na który czekam cały sezon. Odcinki zlokalizowane parę kilometrów od mojego domu, zawsze są nieprzewidywalne, trudne technicznie. Pojawił się też jeden nowy OS, którego w ogóle nie znałem! Do tego na trasie jest co roku mnóstwo kibiców, dla których warto startować! Razem z Pawłem za 3 tygodnie wystartujemy w Rajdzie Nadwiślańskim a ja już nie mogę się doczekać kolejnej edycji Rajdu Wisły. Fot. Piotr Krzemień.

Ślęczka/Ślęczka

RAFAŁ ŚLĘCZKA: - Serdeczne podziękowania dla naszych partnerów, sponsorów za umożliwienie startu w jubileuszowym, 60. Rajdzie Wisły. Po raz kolejny w tym sezonie organizatorzy przygotowali taką trasę, aby nam się nie nudziło za kierownicą i w fotelu pilota. Pomimo kilku przygód zajęliśmy bardzo dobre 2 miejsce w klasie HRPP+20 i dopisaliśmy 3 punkty do klasyfikacji rocznej. Z Wisły wyjeżdżamy jako liderzy klasy HRPP+20 i oby tak zostało do końca sezonu!!! Gorąco pozdrawiamy kibiców, którzy dopingowali nas na trasie rajdu, ale również tych w Solnym Mieście
Start w 60. Rajdzie Wisły był możliwy dzięki naszym sponsorom i partnerom: Miasto i Gmina WIELICZKA, Centrum Edukacyjno-Rekreacyjne SOLNE MIASTO Sp. z o.o., Centrum Kultury i Turystyki w Wieliczce, Prywatne Gimnazjum nr 7 i Prywatne Liceum nr 4 w Krakowie, DAR BUS, RUKARBUD, AUTO-ŻAK, BAZA-Usługi Diagnostyczne Bogdan Zarzyczny, Mechanika Samochodowa Dariusz Ludwin, RS Vision Robert Szczudło, RAKO, zmienolej.pl oraz wielicki portal informacyjny wieliczkacity.pl

Jurecki/Roik | Fot. Ł ukasz Kos

JACEK JURECKI: - Bez wątpienia za nami najtrudniejsze i jednocześnie najpiękniejsze odcinki specjalne Rajdu Wisły, na których startowaliśmy. Było tam wszystko, co w rajdach najlepsze. Charakterystyka trasy często się zmieniała, co wymuszało zmianę stylu jazdy i tempa. Od samego początku złapaliśmy odpowiedni rytm. Rywalizacja w ośce była zacięta, ale nie brakowało też przygód. Czystą jazdą wypracowaliśmy przewagę i pierwszy etap zakończyliśmy jako liderzy Pucharu Fiesty, z 9. miejscem w generalce i trzecim w 2WD.
Niedziela to odcinki, które chyba dla wszystkich były całkowicie nowe. Po pierwszym z nich awansowaliśmy pozycję wyżej i wszystko znów układało się pozytywnie. Niestety, na drugim przejeździe OS Lipowa nas też dopadły problemy. Najpierw na jednym z zakrętów wypadliśmy na pobocze i zgasiliśmy samochód. Później jedno opóźnione hamowanie spowodowało, że uderzyliśmy w betonowe słupki i uszkodził się układ kierowniczy. Szczęśliwie obyło się bez kapcia, więc mogliśmy jechać dalej, ale przez dwa ostatnie odcinki walczyliśmy z samochodem. Kosztowało nas to spadek na czwarte miejsce w ośce i na drugie w Klasie 6F niedzielnego etapu.
Po Rajdzie Rzeszowskim mamy kolejny udany start, a wygrana pozwoliła objąć prowadzenie w Pucharze Fiesty. Bardzo się cieszę z dobrego wyniku, zwłaszcza tutaj w domowym rajdzie.
Lista osób, którym chce podziękować za ten weekend jest bardzo długa. Nie było by tutaj nas gdyby nie nasi sponsorzy: Blachdom Plus, Konkret, Richert, Energosystem, ASC, Pniok Pokrycia Dachowe i Hoja. Dziękuję za doskonałe przygotowanie samochodu mechanikom z firmy Evo-Tech. Dzięki wsparciu rodziny i wiernych kibiców motywacja do walki była wyjątkowo mocna. Szczególne podziękowania za to należą się dla Edyty i Jasia .
Już niedługo Rajd Nadwiślański, gdzie czeka nas ciężki pojedynek o obronę pozycji lidera. To pewne, że Jarek i Marcin będą chcieli zrewanżować się za pechową dla nich Wisłę, więc mamy do końca sezonu zagwarantowane dużo emocji i trudne zadanie.

MARCIN ROIK: - Jestem pewien, że w całej stawce zawodników nie ma nikogo, na kim odcinki tegorocznej Wisły nie zrobiły wrażenia. Moim zdaniem ich poziom był najtrudniejszy ze wszystkich edycji, jakie widziałem. Wymagały nie tylko dobrego opisu, ale i doskonałego zgrania i tempa, które wyjątkowo dynamicznie się zmieniało. Raz bardzo wąskie, a potem szerokie fragmenty, szczyty, podbicia, bardzo zmienna przyczepność i wiele miejsc zdradliwych, gdzie najmniejszy błąd mógł zakończyć rajd. W konfrontacji z takimi warunkami nasze tempo i cały wynik cieszy niesamowicie. Ważne, że przy tak trudnej trasie i tylu przygodach, jakie mogli oglądać kibice, my tak długo jechaliśmy bez żadnych większych problemów. Czystego konta do mety nie udało się zachować, a końcówka była dość nerwowa, ale wygraną udało się dowieź do mety. Dziękuje wszystkim, którzy pracowali na nasz start w Wiśle, a przede wszystkim rodzinie i naszym kibicom, których tutaj było wyjątkowo dużo. Fot. Łukasz Kos.

Włodarczyk/Grzenia | Fot. Mariusz Suss

MIROSŁAW WŁODARCZYK: - W celu zadowolenia naszych rajdowych partnerów (TVP Kraków, Suerte Studio Urody, Auto Mirek, Ras-art.) postanowiliśmy w Wiśle zdobyć tyle punktów, ile będzie możliwe. Nasz misternie ułożony plan wypalił niemal w 100% i z Wisły wyjechaliśmy z 14 punktami na 15 możliwych do zdobycia. Dzięki tym punktom posiadamy sporą przewagę nad rywalami.
Muszę przyznać, że poziom trudności odcinków był na tyle wysoki, że nie udało nam się ustrzec małych błędów. W sobotę na odcinku Ochaby podczas obu pętli byliśmy poza drogą. O ile podczas pierwszej pętli powrót na drogę zajął nam ok. 5 sekund, o tyle podczas drugiej wycieczkę w krzaki uskuteczniliśmy na tyle poważnie, że powrót na asfalt zajął nam minutę i 14 sekund. W tym miejscu chciałbym bardzo mocno podziękować kibicom. Dzięki ich szybkiej reakcji i ofiarnej pomocy mogliśmy powrócić do rywalizacji nie ponosząc większych strat czasowych. Niestety, podczas drugiego dnia zawodów zaczęły nas trapić awarie (przerywający silnik, wypadające biegi, problemy z ładowaniem), dlatego też podeszliśmy do niedzielnego etapu taktycznie i zadowoliliśmy się drugim miejscem nie podkręcając tempa, które narzucili Sławek z Michałem.
Niestety, prawdopodobnie nie wystartujemy w Rajdzie Nadwiślańskim, ale mamy zamiar wrócić do rywalizacji podczas Rajdu Dolnośląskiego. Przerwę pomiędzy rajdem Wisły, a rajdem Dolnośląskim poświęcimy na przygotowanie, co mam nadzieję, pozwoli nam na spokojne podróżowanie podczas ostatniego rajdu w tym sezonie. Fot. Mariusz Suss.

Byśkiniewicz/Wisławski | Fot. Łukasz Kufner

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - Jak zobaczyłem nagranie z naszego wypadku to dziękuję Bogu, że nic nam się nie stało. Zbyt optymistycznie opisałem zakręt na zapoznaniu. Uznałem, że będzie to "lewy dno przez szczyt". Zapoznanie z odcinkiem Koniaków robiliśmy po zmroku i błędnie oceniłem ten fragment trasy. Weszliśmy w zakręt, zmieściłem się na drodze, ale auto dostało tzw. "ryby". Jechaliśmy wtedy 160 km/h. Tylnym lewym kołem złapałem pobocza i się zaczęło: ścięliśmy płot, następnie barierkę na mostku, przelecieliśmy nad potokiem, zaczęliśmy rolować i na koniec ścięliśmy drzewo. Mieliśmy bardzo dużo szczęścia, że bariera nie weszła do środka, że nie wpadliśmy do potoku, że kibice zdążyli uciec. Auto zniszczone, ale najważniejsze że Maćkowi i mi nic poważnego się nie stało. To mój pierwszy wypadek i od razu bardzo poważny. Nasz start w Rajdzie Wisły był możliwy dzięki wsparciu firm: Novol, Lenovo, za10gr.pl. Dziękuje również szefom kanałów grupy TVN za opiekę medialną.

MACIEJ WISŁAWSKI: - Wypadek mieliśmy przy bardzo dużej prędkości. Oceniając powagę sytuację i zagrożenie to wypadek oceniam jako drugi najpoważniejszy w mojej karierze. Pierwszy to z Rajdu Wielkiej Brytanii z Krzysztofem Hołowczycem, gdzie rolowaliśmy ze skarpy. Z Łukaszem usunęliśmy kilka elementów infrastruktury. Na szczęście nasz Peugeot 208 R2 okazał się pancerny. Nic nie dostało się do środka i jesteśmy cali. Fot. Łukasz Kufner.

Pieniążek/Ciupka

ŁUKASZ PIENIĄŻEK: - W 60. Rajdzie Wisły wystartowaliśmy nowym dla nas samochodem, Fordem Fiesta R2. Dla naszej załogi był to drugi start w tym cyklu, tym razem bardzo udany. Dojechaliśmy do mety realizując plan konsekwentnej, bezpiecznej i coraz szybszej jazdy. Dzięki niemu w Wiśle mogliśmy się cieszyć z drugiego miejsca w klasie (za zwycięzcą, który jednocześnie wygrał rajd) i z szóstego w klasyfikacji generalnej. To wymarzona pierwsza meta w Pucharze Polski!

RYSZARD CIUPKA: - Rajd Wisły jak zwykle okazał się trudnym sprawdzianem. Choć Łukasz dopiero stawia swoje pierwsze kroki w tym cyklu i dosłownie pokonywał pierwsze kilometry w nowym samochodzie, jechał pewnie i dobrym tempem, o czym świadczy końcowy wynik. Odcinki specjalne były miejscami bardzo wybijające i techniczne, dlatego dotarcie do mety nie było prostą sprawą. Na szczęście nam się udało. Jesteśmy bardzo zadowoleni i już teraz wyczekujemy startu w kolejnej imprezie.
Starty załogi Łukasz Pieniążek i Ryszard Ciupka są możliwe dzięki firmom: Bastal, El-Q, Złompol oraz GB promotion.

Kiewrel/Janik | Fot. Tomasz Filipiak

RYSZARD KIEWREL: - 60 Rajdu Wisły nie zaliczymy do udanych. Niestety, pierwszy raz zawiódł nas samochód (a dokładnie, to NOWE sprzęgło), przez co nie ukończyliśmy pierwszego dnia. Po "przeszczepie" sprzęgła z cywilnego samochodu Krzyśka, w niedzielę wyruszyliśmy na odcinki, na których prezentowaliśmy całkiem przyzwoite tempo. Drugi dzień zakończyliśmy na 4 miejscu w klasie 8, co dało nam cenne punkty do klasyfikacji rocznej. Bardzo dziękujemy naszemu serwisowi Ingram Garaż, że nie pozwolili nam się poddać w sobotę i wykonali tytaniczną prace, żebyśmy mogli ukończyć rajd. Marcin, Radar, Jasiu - DZIĘKUJEMY!!!

KRZYSZTOF JANIK: - Było to chyba mój pierwszy rajd, w którym mogłem przysłużyć się czymś więcej niż tylko zajmowaniem prawego fotela :) Tak się bowiem złożyło, że mechanicy musieli wziąć sprzęgło z mojego cywilnego Clio. Dzięki temu mogliśmy jednak powrócić do ścigania w drugim dniu rajdu, zlokalizowanym dodatkowo w moich rodzinnych stronach. Jazda na cywilnym sprzęgle nie ułatwiała zadania, jednak udało się zdobyć kilka punktów za II etap rajdu oraz treningowo przejechać sporo trudnych kilometrów, których dla każdego kierowcy nigdy nie jest za mało. Jestem przekonany, iż zaprocentują one w przyszłości coraz szybszą jazdą. Fot. Tomasz Filipiak.

Typa/Brejlak

RADEK TYPA: - Jesteśmy na mecie tego trudnego rajdu i zdecydowanie należy się z tego cieszyć. Niestety, nasze tempo nie było takie, jakbyśmy sobie tego życzyli. Na niektórych próbach jechaliśmy bardzo szybko, ale znowu na innych traciliśmy sporo sekund i brakowało nam dobrego rytmu. Wprawdzie pierwszego dnia dwukrotnie złapaliśmy kapcia, co mocno zaważyło na naszym końcowym wyniku, ale i bez tych problemów mogliśmy co najwyżej zająć trzecie miejsce. Walka w naszej klasie i wśród samochodów napędzanych na jedną oś jest niesamowicie zacięta i nawet drobne problemy powodują stratę kilku miejsc. Wiemy, że przed kolejnymi startami czeka nas wiele pracy i muszę poprawić wiele elementów tak, aby móc walczyć o zwycięstwa, bo to myśl o nich jest dla mnie największą motywacją do startów w rajdach.
Niedzielny etap Rajdu Wisły był rozgrywany po bardzo trudnych i technicznych trasach. Chcieliśmy odrobić jak najwięcej strat z sobotniego etapu i finalnie zameldowaliśmy się na czwartej pozycji. Do ostatnich metrów walczyliśmy o trzecie miejsce ze Sławkiem Ogryzkiem. Niestety, na mecie rajdu zabrakło nam do niego zaledwie kilka sekund. Chciałbym przy tej okazji bardzo podziękować Sławkowi i zespołowi C-Rally za ich postawę fair play. To dzięki ich decyzji o pożyczeniu części zapasowych do naprawy naszego Peugeota mogliśmy walczyć dalej i dojechać do mety Rajdu Wisły. To naprawdę świetne i budujące uczucie, gdy możemy rywalizować na odcinkach specjalnych, a poza nimi potrafimy okazywać sobie pomoc i to również w przypadku bezpośredniej rywalizacji o miejsce na podium. Jeszcze raz ogromne podziękowania za wspaniałą postawę. Słowa uznania należą się także organizatorom za przygotowanie świetnej i bardzo ciekawej imprezy, a kibicom za wspaniałą atmosferę i frekwencję, która była niesamowita i pokazała, jak bardzo lubianym sportem są rajdy samochodowe.
Mam nadzieję, że w przyszłym roku przyjadę na Rajd Wisły mocniejszy i będę mógł walczyć o lepsze pozycje niż podczas tegorocznej imprezy.
Start naszej załogi nie byłby możliwy gdyby nie nasi sponsorzy firma Bosma - producent żarówek samochodowych, oraz firma Makita - producent elektronarzędzi.

Musz/Browiński | Fot. Arkadiusz Bar

GRZEGORZ MUSZ: - Tegoroczna edycja Rajdu Wisły należała do najbardziej wymagających i trudnych technicznie ze wszystkich, w których startowaliśmy. Z pewnością możemy zaliczyć Wisłę do bardzo udanych startów. Zrealizowaliśmy taktykę w 100%, osiągając matę na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej oraz zwyciężając w Klasie 5. Plan zakładający szybkie tempo od początku rajdu pokrzyżował co prawda wyciek płynu chłodniczego, który spowodował przejście silnika w tryb awaryjny a w konsekwencji stratę około 23 sekund do lidera na pierwszym odcinku specjalnym, ale na szczęście po uzupełnieniu chłodnicy naszymi napojami energetycznymi wróciła cała moc silnika i rozpoczęliśmy atak na pozycję lidera. Wygraliśmy cztery odcinki specjalne w klasie 5 i także na czterech próbach zanotowaliśmy drugie miejsca w generalce.  Sytuacja w tabeli po Wiśle znacznie się dla nas poprawiła. Awansowaliśmy na I miejsce w Klasie 5 i III w klasyfikacji generalnej sezonu. Nie popadamy jednak w zbytnią euforię. Przed nami jeszcze trzy rundy a wszyscy wiemy, jak nieprzewidywalne są rajdy.  Mamy nadzieję,  że druga część sezonu ułoży się po naszej myśli. Dziękujemy kibicom, których było widać po prostu wszędzie, za gorący doping, naszym sponsorom i partnerom za wsparcie oraz chłopakom z serwisu za świetnie przygotowanie rajdówki. Za tydzień wystartuję treningowo w ulubionej eliminacji GSMP Korczyna, a następnie widzimy się na Rajdzie Nadwiślańskim. Starty naszego zespołu nie  byłyby możliwe bez wsparcia naszych partnerów: Grupa PSB Mrówka, EREM, TYTAN, SATYN, , Bolix, Wkręt-Met, PBS Bank oraz Prezydent Miasta Przemyśla.

BOGUSŁAW BROWIŃSKI: - Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku osiągniętego na Rajdzie Wisły. Druga pozycja w klasyfikacji generalnej RPP oraz wygrana w Klasie 5 w tak trudnej imprezie pozwala z optymizmem patrzeć na dalszą część sezonu. Drobne przygody podczas rajdu w znaczący sposób nie wpłynęły na coraz lepsze tempo, które uzyskiwaliśmy podczas kolejnych odcinków. Dziękujemy licznie zgromadzonym kibicom za doping i wszystkim tym, którzy pomogli w osiągnięciu wyniku. Gratulacje dla wygranych oraz wszystkich którzy stanęli na mecie. Do zobaczenie na Rajdzie Nadwiślańskim! Fot. Arkadiusz Bar.

Szeja/Szeja | Fot. Michał Czarnocki

JAROSŁAW SZEJA: - Zwycięstwa w Rajdzie Wisły w sezonach 2011 i 2013 oraz wysokie miejsca w poprzednich zawodach w tym roku napawały optymizmem przed tegorocznym startem w naszym domowej imprezie, jednakże w rajdach jak w każdym sporcie, potrzeba odrobiny szczęścia i chyba całe to szczęście wykorzystaliśmy na Rajdzie Barum. Na szybkiej partii pierwszego odcinka specjalnego, na plamie smoły przy dużej prędkości samochód wpadł w poślizg, czego wynikiem było uderzenie w słup. Wiem, że cały zespół był dobrze przygotowany do tego startu i wiązał z nim wielkie nadzieje na dobry wynik w Pucharze Fiesty, jak i w klasyfikacji generalnej. Jesteśmy pozytywnie nastawieni i przede wszystkim nie poddajemy się, będziemy walczyć do końca, samochód odbudujemy i na pewno wystartujemy w kolejnej rundzie, jaką jest Rajd Nadwiślański.
W sezonie 2014 załogę Jarek & Marcin Szeja wspierają firmy: GK Forge Obróbka Plastyczna Metali, TVS, Darma, Deco-Car, OX.pl, Evo-Tech. Oficjalna strona zespołu to www.szeja.com. Fot. Michał Czarnocki.

Patryk Osowiecki

PATRYK OSOWIECKI: - Kolejne cenne kilometry OS-owe za nami a tym samym zdobyliśmy dużo cennego doświadczenia i wiemy, nad czy musimy jeszcze popracować. Na odcinkach specjalnych w końcu udało nam się znaleźć właściwe tempo jazdy. Jestem zadowolony z występu w Wiśle, jednak musimy jeszcze popracować nad ustawieniami samochodu.
Chciałbym podziękować naszym Sponsorom za umożliwienie nam startu w Wiśle. Start nie byłby możliwy bez wsparcia firm TEDEX Oil z Piaseczna (WWW.tedex.pl ) oraz GOTB Adam Piwoński.
Oczywiście zapraszam wszystkich na nasz profil na Facebooku, gdzie znajdziecie wszystkie informacje na temat Naszych startów - https://www.facebook.com/pages/Osowiecki-RALLY

Adam Piwoński

ADAM PIWOŃSKI:
- Tegoroczna edycja Rajdu Wisły była naprawdę wymagającą i nie było miejsca nawet na najmniejszy błąd w opisie. Trasa rajdu była naprawdę szybka, jednak nie brakowało na niej miejsc, w których można było zakończyć udział w rywalizacji. Jednak zmiany w opisie, jakie wprowadziliśmy po starcie w Rzeszowie, były udane i znaleźliśmy się na mecie w Wiśle. Mamy nadzieję, że za rok też wrócimy i znów powalczymy na malowniczych odcinkach Rajdu Wisły!

Wróblewski/Borko | Fot. Grzegorz Rybarski

KACPER WRÓBLEWSKI: - Debiut w RSMP uważam za udany. Po testowym nie sądziłem, że nawiążemy walkę z nowszymi autami klasy R2. Od pierwszego odcinka, który jechaliśmy na nowej oponie, nabrałem jednak pewności siebie. Rajd na pewno nie należał do najłatwiejszych. Trasy dość mocno wymagające, szczególnie drugiego dnia, gdzie było sporo ostrych podjazdów i brakowało nam mocy w samochodzie. Stąd płaskie odcinki z pierwszego etapu  były bardziej pod nasze auto. Przez cały rajd notowaliśmy też bardzo dobre czasy, z wyjątkiem pierwszego OS Ochaby, na którym straciliśmy 2 minuty. Przyczyna? Zatrzymanie z powodu awarii technicznej. Drugiego dnia staraliśmy się odrobić straty, czego wynikiem jest wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej, z bardzo małą stratą do pierwszej dziesiątki.
Dziękuję naszym partnerom, którzy razem z nami mogli świętować nasz wynik na mecie: Infonet projekt, eSKY.pl, royal-stickers.pl, MM - studio reklamy z Wisły oraz Fajno Chatka z Wisły. Specjalne podziękowania dla zespołu 2B Rally za bardzo dobre przygotowanie samochodu oraz rodzinie, znajomym i wszystkim tym, którzy nam kibicowali. Mam nadzieję, że to nie był ostatni nasz występ w tym sezonie!

TOMASZ BORKO: - Po ponad półrocznej przerwie w startach uważam, że bardzo dobrze  sobie poradziliśmy podczas tych dwóch dni. Słowa kibiców z pozytywnymi opiniami o naszej jeździe naprawdę dodawały nam skrzydeł i mimo kilku błędów pozwalały aby uśmiech wracał na nasze twarze. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do naszego wyniku i tym, którzy nas dopingowali. Teraz czas na mój rajd, wprawdzie pieszy ale dystans 350 km robi wrażenie. Nie ma też ograniczenia jeśli chodzi o załogę, więc jeśli macie ochotę się przyłączyć to zapraszam po więcej informacji na mój blog www.conaweekend.com. Fot. Grzegorz Rybarski.

Ogryzek/Wróbel | Fot. Maciej Niechwiadowicz

SŁAWOMIR OGRYZEK: - Jesteśmy bardzo zadowoleni podium klasy 6, które wywalczyliśmy podczas 60. Rajdu Wisły. Nasze tempo nie było może doskonałe, choć udało się uzyskać kilka dobrych czasów. Spora ilość konkurentów, która nie dotarła do mety dowodzi, że na szybkich i podbijających oesach piątej rundy RSMP nie brakowało okazji do przedwczesnego zakończenia rywalizacji. Sami również nie ustrzegliśmy się błędów, ale żaden z nich nie okazał się poważny w skutkach, dzięki czemu możemy zapisać na swoje konto kolejną solidną ilość punktów za trzecią pozycję w klasie. Jesteśmy podbudowani ilością kibiców, która wspierała nas przy oesach Rajdu Wisły. Wszystkim im serdecznie dziękujemy za gorący doping!

JAKUB WRÓBEL: - To były dwa świetne dni rajdowej rywalizacji. Wspaniałe odcinki specjalne, piękna pogoda i tłumy kibiców sprawiły, że Rajd Wisły stał się jedną z najlepszych tegorocznych rund RSMP. Gratulujemy tempa czołowej dwójki naszej klasy, która zajęła bardzo wysokie pozycje w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej. Ukłony kierujemy także w stronę dwóch załóg w Fiestach R5 z C-Rally, czyli zwycięzców drugiego dnia rajdu i drugich w generalce – Wojtka Chuchały i Sebastiana Rozwadowskiego oraz Tomka Kasperczyka i Damiana Sytego, którzy ukończyli Rajd Wisły na życiowym, czwartym miejscu. Fot. Maciej Niechwiadowicz.

Grela/Momot

GRACJAN GRELA: - Niesamowity weekend rajdowy. Zrealizowaliśmy więcej niż wszystkie cele postawione przed rajdem. Dojechaliśmy do mety, nie popełniliśmy błędów w opisie trasy ani w samej jeździe. Dodatkowo samochód spisał się znakomicie. Okazało się, że taka rozsądna jazda w tak trudnym rajdzie zaowocowała świetnym wynikiem końcowym, który przewyższył nasze oczekiwania. Doświadczenie zdobyte podczas tego startu na pewno zaowocuje w przypadku kolejnych startów. Brakuje nam jeszcze szybkości w pokonywaniu trasy ale za to jest regularność. Bardzo dziękuję mechanikom, Automobilklubowi Opolskiemu za wsparcie i doping oraz wszystkim kibicom, którzy przyjechali do Wisły dla nas. W starcie pomogli na RACINGSTREET.PL oraz Professional Szkolenia.

MARTA MOMOT: - Rajd Wisły był dla nas ogromnym doświadczeniem. W RPP tempo jazdy jest znacznie większe. Mimo, iż był to nasz debiut, świetnie poradziliśmy sobie z dużo dłuższymi trasami, a wynik dość mocno nas zaskoczył. Startując w tym rajdzie stawialiśmy na doświadczenie, a drugorzędną sprawą był wynik. Wiemy już, co należy poprawić aby w przyszłości jechać szybciej. Dziękuję chłopakom z zespołu i wszystkim naszym kibicom! Atmosfera była wyborowa!

Kozłowski/Kozłowski

MICHAŁ KOZŁOWSKI / DOMINIK KOZŁOWSKI: - 60 Rajd Wisły okazał się dla nas kolejnym rajdem, w którym prześladował nas pech. Tym razem po przejechanych dość ostrożnie (choć nie bez błędów), dwóch odcinkach specjalnych, podczas dojazdówki ścięło nam szpilki w prawym przednim kole. Koło odpadło na tyle niefortunnie, że uderzyło w Hondę Klaudii Temple, za co serdecznie ją przepraszamy. Na szczęście nie stało się to podczas jazdy na odcinku specjalnym, bo konsekwencje mogłyby być  dla nas o wiele poważniejsze. Szkoda, że taka awaria pozbawiła nas możliwości ścigania się po tak trudnych i wymagających trasach, ale liczymy na to, że limit pecha na ten sezon wyczerpaliśmy w 100%. Przekonamy się o tym już podczas Rajdu Nadwiślańskiego, na który gorąco zapraszamy.
Dziękujemy firmie tranzit.com, Monster Garage, oraz wszystkim znajomym za dobre słowo i wsparcie.

Gryc/Zawada | Fot. Maciej Niechwiadowicz

TOMASZ GRYC: - Ten rajd udowodnił nam, że nigdy nie należy się poddawać. Już po przedrajdowym badaniu kontrolnym nasz samochód uległ awarii, której usunięcie pociągnęło za sobą karę regulaminową. Ekipa serwisowa pod kierownictwem Artura Orlikowskiego została zmuszona do wymiany jednostki napędowej w Mitsubishi Lancerze Evo IX. Kiedy w sobotę rano startowaliśmy do pierwszego odcinka specjalnego obciążeni dodatkowymi pięcioma minutami kary, nikt nie spodziewał się, że jest to czas, który w normalnych rajdowych warunkach da się odrobić. Mimo, że dodatkowym problemem okazały się nie do końca trafione ustawienia zawieszenia naszego Lancera, pierwszy etap Rajdu Wisły zakończyliśmy na dobrej drugiej pozycji w naszej klasie, by już na pierwszej porannej próbie w niedzielę awansować na czoło klasyfikacji klasy 3. Pozycję tę udało się dowieźć do mety. Drugiego dnia rajdu od samego początku realizowaliśmy plan dowiezienia wyniku do mety i zdobyciu cennych punktów. Jesteśmy niesamowicie szczęśliwi z wygranej! Szczególne podziękowania kieruję do mechaników, którzy wykonali świetną pracę. Wsparcia udzieliły na firmy: Gryc, G-Shock, NordGlass, Valvoline, Pirelli, Faza, Siso, GoPro, Hitachi, Oshee i AutoGT.

PRZEMYSŁAW ZAWADA: - Stare rajdowe powiedzenie mówi, że zwycięzcy są na mecie. Przykład 60. Rajdu Wisły pokazuje, że ma ono w sobie bardzo wiele prawdy. Scenariusz naszego startu w piątej rundzie RSMP z początku układał się jak w koszmarze, ale finał zmagań w Wiśle okazał się dla nas bardzo szczęśliwy. Zwyciężając w naszej kategorii umocniliśmy się na prowadzeniu w klasie 3, powiększając przed Rajdem Nadwiślańskim przewagę nad głównymi rywalami. Podczas kolejnej rundy RSMP chcemy walczyć z konkurencją o ułamki sekund i liczymy, że tym razem i nas i naszych rywali ominą nieprzewidziane problemy. Fot. Maciej Niechwiadowicz.

Butvilas/Heller

DOMINIK BUTVILAS: - Na ostatnim odcinku specjalnym wypadliśmy na jednym z wolniejszych, zabrudzonych zakrętów i dachowaliśmy uszkadzając zawieszenie, a w szczególności tylne lewe koło. Biorąc pod uwagę nasze czasy na odcinkach specjalnych, był to całkiem dobry występ i jestem zadowolony z naszego postępu. Rajd rozpoczęliśmy o jeden poziom szybkości wyżej niż poprzednie, a to było nasze główne założenie przed sezonem. Wielka szkoda, że nie zdobyliśmy tutaj żadnych punktów. Postaram sie o lepszy rezultat za 3 tygodnie na Rajdzie Nadwiślańskim. Dziękuję całemu Zespołowi i naszym Partnerom: Subaru Import Polska, Keratronik, Raiffeisen Leasing, Lemona Electronics, SJS oraz AIBE.

KAMIL HELLER: - Przed startem wiedzieliśmy, że ten rajd będzie bardzo trudny i taki też się okazał. Dzisiejsze tempo od początku było bardzo dobre. Niestety, na lewym zakręcie zaliczyliśmy małe dachowanie i nie mogliśmy kontynuować jazdy. Pozytywne jest to, że nasz rytm był dziś znakomity, co pozwala nam z optymizmem patrzyć w przyszłość.

Chmielewski/Gerber

JAN CHMIELEWSKI: - Podium w ośce po tak zaciętej walce, jaką obserwowaliśmy na oesach Rajdu Wisły smakuje naprawdę bardzo dobrze. Niezbyt często zdarza się przecież, żeby aż pięć załóg w samochodach przednionapędowych ukończyło rundę RSMP w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej! Stawka kategorii 2WD okazała się nie tylko wyjątkowo mocna, ale i wyrównana, o czym świadczy ilość kierowców, którzy wygrywali pojedyncze odcinki specjalne. Dla nas zdecydowanie lepiej ułożył się drugi etap, ale straty z pierwszego dnia były zbyt duże, aby móc myśleć o ich odrobieniu. Konkurenci w Peugeotach 208 R2 oraz Fordach Fiesta R2 jechali bardzo szybko i jestem pewien, że tak samo będzie podczas kolejnego w kalendarzu RSMP Rajdu Nadwiślańskiego, który czeka nas już za trzy tygodnie.  

JAKUB GERBER: - Szybkie, kręte i nierzadko wyboiste odcinki specjalne 60. Rajdu Wisły były prawdziwym wyzwaniem dla załóg w niewielkich samochodach 2WD, ale po raz kolejny w tym sezonie wspólnie z kolegami z ośki pokazaliśmy, że nie trzeba mieć trzystu koni mechanicznych oraz napędu na cztery koła, żeby dobrym tempem i w widowiskowy sposób przemieszczać się po oesach. Zawsze wiedzieliśmy, że Beskid Śląski to wybitnie rajdowe miejsce, ale ilość kibiców, która zgromadziła się przy odcinkach specjalnych bardzo miło nas zaskoczyła. Wszystkim serdecznie dziękujemy za wsparcie gorącym dopingiem i liczymy, że podobnie będzie również podczas pozostałych w tym sezonie rund RSMP.
Sponsorami zespołu są: WESEM, właściciel marki NEO, patronat medialny sprawują Radio RMF-FM i wydawnictwo FENIKS MEDIA, a za przygotowanie samochodu odpowiada Race Rent.

Oleksowicz/Kuśnierz | Fot. Grzegorz Rybarski

MACIEK OLEKSOWICZ: - Przed ostatnią pętlą rajdu wiedzieliśmy, że nasza strata do trzeciego miejsca nie jest duża, więc trzeba jechać szybko, żeby awansować na podium. To niełatwe zadanie, którego się podjęliśmy, wiązało się oczywiście z większym ryzykiem. Przed bardzo ciasnym prawym zakrętem spóźniłem hamowanie dosłownie o kilka metrów. Niestety na samym łuku było pełno żwiru, a droga wiodła w dół, więc przyczepność była bardzo słaba. Na szczęście udało mi się zwolnić na tyle, że wypadliśmy z drogi przy bardzo małej prędkości. Wylądowaliśmy na łące i oparliśmy się bokiem o płot. Od razu próbowaliśmy się wydostać, ale szybko okazało się, że na czymś się zawiesiliśmy. Koła kręciły się w miejscu i dopiero po chwili przybiegli do nas kibice, którzy stali nieco wyżej. Kibice zaczęli nam ochoczo pomagać, ale okazało się, że wydostanie naszego samochodu wcale nie jest takim łatwym zadaniem. Dopiero jak przybiegli kolejni kibice, a Michał wysiadł by koordynować całą akcję, to udało się dosłownie wyszarpać nasze auto z tej opresji. Cała akcja zajęła ponad dwie minuty. Jak wróciliśmy do jazdy, to dogonili nas jeszcze Tomek Kuchar z Danielem Dymurskim. Wiem, że przez chwilę go przytrzymaliśmy za sobą, bo nie widzieliśmy, że są już za nami. Jak tylko się zorientowałem, to od razu go puściłem. Niemniej jednak Tomek i Daniel stracili przez nas kilka sekund, za co ich serdecznie przepraszamy. Na sekcji drogowej przed 11. i 12. odcinkiem wydawało nam się, że z samochodem wszystko jest w porządku, jednak na odcinkach okazało się, że mamy jakiś problem z zawieszeniem. Winien był jeden z amortyzatorów. Najprawdopodobniej podczas wyjeżdżania z powrotem na drogę jakiś patyk uszkodził zbiornik od amortyzatora. W efekcie wyciekł cały olej, a samochód prowadził się fatalnie. Auto się bujało, uderzaliśmy podwoziem w asfalt. W tej sytuacji już było jasne, że jedyne co możemy zrobić to starać się dotrzeć do mety i dowieźć punkty za piąte miejsce. Bardzo nam szkoda czwartego miejsca, a przede wszystkim - trzeciego, na które liczyliśmy. Te wydarzenia mocno skomplikowały naszą sytuację w punktacji mistrzostw, ale nie mamy zamiaru się poddawać. Przed nami jeszcze dwa rajdy i na pewno będziemy w nich walczyć, jak mamy w zwyczaju.

Habaj/Woś

ŁUKASZ HABAJ: - Cały rajd ścigaliśmy się z Wojtkiem na sekundy. To niesamowita historia. Dziś zespół C-Rally pożyczył nam części, ponieważ na ostatnim odcinku pierwszej pętli urwałem stabilizator, który uszkodził amortyzator, a nie mieliśmy lewego tylnego zawieszenia. Mechanicy Rallytechnology sprawnie wymienili podzespoły i mogliśmy jechać dalej.
Dziękuję bardzo za postawę fair play i rywalizację w przyjacielskiej atmosferze. Samochód poza tym był fantastyczny, za co dziękuję kolegom. Dziękuję kibicom za niesamowity doping przy trasie oraz rodzinie i przyjaciołom. To niewiarygodne uczucie, gdy wygrywa się na domowych trasach i w domowym rajdzie, niedaleko miejsca w którym mieszkam.

PIOTR WOŚ: - Ciężko zebrać mi myśli. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. To był super rajd i bardzo dziękujemy Wojtkowi Chuchale za całą rywalizację i za pożyczenie amortyzatora oraz stabilizatora. Ostatni odcinek w wykonaniu Łukasza był po prostu dobry. Cieszę się, że wytrzymał presję i z pewnością kibice przy trasie byli zadowoleni.
Zapraszamy także do wzięcia udziału w konkursie video. Szczegóły dostępne są na profilu zespołu na Facebooku: www.facebook.com/EskyplRallyTeam. Ponadto dla naszych fanów przygotowaliśmy konkurs fotograficzny, o którym również przeczytacie na naszym profilu.

Następny artykuł
Sukces Łukasza Habaja

Poprzedni artykuł

Sukces Łukasza Habaja

Następny artykuł

Koszyce w węgierskich rękach

Koszyce w węgierskich rękach
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy