Rajdówki Kajetana: Peugeot wygrał z kit-carem

akcje
komentarze
Rajdówki Kajetana: Peugeot wygrał z kit-carem
6 lut 2019, 19:46

Czwarty sezon w rajdowej karierze Kajetana Kajetanowicza był dla niego dużym wyzwaniem.

Po utracie głównego sponsora Kajto miał problem z uzyskaniem budżetu na poszczególne starty. Mimo trudnej sytuacji nie spoczął na laurach i cały czas wyznaczał sobie nowe cele. Dzięki swojej determinacji w 2003 roku Kajetan zadebiutował w mistrzostwach Polski za kierownicą nowego dla siebie auta.Zawsze, w miarę możliwości, podnosiłem sobie poprzeczkę. Moim celem było wystartowanie w Międzynarodowym Rajdzie Śląska, ówczesnej rundzie mistrzostw Polski. Jak się domyślacie, kiedy moi koledzy się o tym dowiedzieli, to tak samo, jak przy innych moich „debiutach”, zaczęli mnie straszyć. Że to mistrzostwa Polski, że tam się ostro ciśnie, no i że się jedzie na slicku, który trzyma, ale jak już puści, to nie ma przebacz…



W sezonie 2003 Kajto startował za kierownicą Seicento, które odkupił od swojego byłego sponsora. W Rajdzie Śląska Kajetanowicz chciał jednak pojechać czymś znacznie szybszym.

Chciałem, żeby ten start był wyjątkowy, dlatego myślałem o różnych samochodach. Niewiele osób wiedziało, że przed oglądaniem malucha przymierzałem się do Łady i niewiele osób wie, że przed Peugeotem 106 jeździłem Škodą Felicią kit-car. Znalazłem taką w okolicach Gliwic. Kit-car był wtedy najbardziej profesjonalną rajdówką, jaką mogłem sobie wyobrazić. To było absolutne marzenie. Moje oczekiwania były więc bardzo duże, ale niestety, rozczarowałem się. Samochód był w bardzo złym stanie. W środku była woda, a silnik chodził bardzo nierówno. Przejechałem nią jakieś 600 metrów i okazało się, że nawet hamulce były niesprawne. Byłem wtedy zawiedziony, choć cały czas bardzo chciałem wystartować takim autem. Ostatecznie zdecydowałem, że wystartuję innym samochodem. Z perspektywy czasu wiem, że to była dobra decyzja.



Wybór padł na Peugeota 106 od Marcina Opałki, który wtedy jeździł już Renault Mégane.

Marcin dał mi naprawdę korzystną cenę za ten start. O testach nie było jednak co marzyć. Kiedy staliśmy z Marcinem przy aucie powiedziałem do niego: „Marcin, jak i tak mamy oklejać samochód, to ja przynajmniej muszę nim pojechać do tego „oklejacza””. Marcin się zgodził, i w ten sposób ja jechałem 106-stką, a  Marcin jechał przede mną swoim autem i kontrolował moją prędkość. I to były całe moje testy – przed pierwszym rajdem w 106, pierwszym w mistrzostwach Polski i pierwszym na slicku. Teraz przynajmniej wiem, jak maksymalnie wykorzystać testy, kiedy mam małą liczbę kilometrów do wykorzystania.

W końcu przyszedł czas na rajd. Różnice między Peugeotem a Seicento były ogromne. Seicento mieliło kołami na pierwszym biegu, a Peugeot jeszcze na drugim – tak wtedy mierzyłem moc. :) Już po kilku kilometrach przypomniałem sobie, co o tym aucie mówili inni kierowcy. Tył Peugeota podskakiwał jak piłeczka ping-pongowa, ale mi się to podobało, bo jazda była agresywna, a to kwintesencja rajdowania.

Skrzynia biegów była dość specyficzna i awaryjna, na co uczulił mnie wcześniej Marcin Opałka. Trzeba było wolniej zmieniać biegi, chwilę odczekać przed wpięciem się na następne przełożenie. Przydało mi się to później, kiedy jeździłem Peugeotem 206.



51. Międzynarodowy Rajd Śląska ułożył się fantastycznie dla Kajetana i jego pilotki, Oli. Na 16 odcinków specjalnych Kajto 14 razy meldował się w pierwszej trójce i 5 razy uzyskał najlepszy czas. W rezultacie, Kajetan i Ola wygrali rajd w klasie N2, zostawiając za sobą o wiele bardziej doświadczonych zawodników w mocniejszych samochodach. Ich przewaga nad drugimi na mecie Maciejem Oleksowiczem i Andrzejem Obrębowskim w Volkswagenie Polo, wyniosła aż 39,5s. Mimo wielkiego sukcesu, Kajto wciąż nie był pewny swojej przyszłości.

Żeby wystartować w tym rajdzie, musiałem bardzo mocno walczyć o budżet. Jak mówi mój tata, to były prawdziwe kombinacje alpejskie. Stojąc wtedy z szampanem na mecie nie wiedziałem, co będzie dalej. Zwycięstwo nie zapewniło mi bezpośrednio wsparcia sponsorów, ale uważam, że ten start był nie bez znaczenia.  Czasami nie wiemy, co się wydarzyło w przeszłości, co zaważyło na naszej teraźniejszości. Każdy z moich startów miał wpływ na to, gdzie się teraz znajduje. Dlatego zawsze trzeba dawać z siebie wszystko, wierzyć, że to ma sens i nie poddawać się. Ja wierzyłem i mi się udało.

Wraz z kolejnym artykułem przesiądziemy się do innego Peugeota, tym razem 206, w którym kierowca LOTOS Rally Team zadebiutował podczas Rajdu Cieszyńska Barbórka 2004.



fot. z archwium Kajetana Kajetanowicza
 

Następny artykuł
Grigorov w ERC Junior

Poprzedni artykuł

Grigorov w ERC Junior

Następny artykuł

Nivette pokazał barwy

Nivette pokazał barwy
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości