RSMP - inny punkt widzenia

Rozmawiamy z Robertem Gabryszewskim, znanym w rajdowym światku jako Gabel.

RSMP - inny punkt widzenia

Jeden z twórców Rallytechnology opowiedział nam o początkach działalności, o mocnych i słabych stronach samochodów, które budują i obsługują oraz współpracy z Kajetanem Kajetanowiczem.

Na rajdowych trasach coraz więcej aut R4. Jesteś jednym z tych, którzy przygotowali taki samochód rajdowy. Jakie są największe różnice między R4 i autem grupy N?

Kit R4 to zestaw pozwalający na modyfikację budowanych z seryjnych modeli N-grupowych rajdówek. To niejako uzupełnienie dotychczasowych podzespołów, a nie zupełnie nowe auto. W R4 mamy obniżoną w porównaniu do N-ki masę samochodu do minimalnej wagi 1300 kg, chociażby przez zastosowanie szyb z polycarbonu. Zmieniono także geometrię zawieszenia, dzięki czemu samochód lepiej się prowadzi. Modyfikacji uległa także elektronika silnika. Obniżono środek ciężkości (dlatego, że wysokość samochodu może być dużo niższa niż w N-ce). Wahacze są na uniball’ach, które zastąpiły połączenia gumowe, więc auto się dużo precyzyjniej prowadzi. Ciężko opowiedzieć o wszystkich zmianach, żebyście nie usnęli, dlatego najbardziej zainteresowanych odsyłam do homologacji, które znaleźć można na stronach STI bądź Ralliart :)

Na pewno sporo czasu spędzacie nad przepisami i nowinkami dotyczącymi motorsportu. Jak ocenisz proponowane zmiany?

Absolutny chaos. Nawet ludzie, którzy w tym mocno siedzą, nie do końca to ogarniają, a tym bardziej zawodnikowi ciężko wytłumaczyć przed sponsorami, o co chodzi. Mam nadzieję, że niebawem się to unormuje. Decyzje podejmuje FIA i jesteśmy od nich uzależnieni. Idealnie byłoby założyć własną federacje i ustalić swoje przepisy, przez ludzi, którzy naprawdę pracują przy tym sporcie. Także ekologia nie ma nic wspólnego ze sportem samochodowym. Nie ma takiej możliwości, żeby to kiedykolwiek połączyć. Motorsport to mocne, paliwożerne silniki – tak było, jest i mam nadzieję – będzie :)

W ostatnich latach przygotowywaliście Mitsubishi i Subaru do rajdów. Jakie są dobre i słabe cechy tych rajdówek?

Najprościej rzecz ujmując - mocnym punktem Mitsubishi jest silnik, słabym punktem Subaru jest silnik :) Fajnie, jakby Subaru miało większą moc. Niestety jest to ograniczone zwężką - auto ma małą turbinę, silnik typu boxer, długie kolektory wydechowe, dlatego nie może być zastosowana większa turbina. W Mitsubishi jest większa, więc generuje dużo wyższe ciśnienie ładowania, a to powoduje, że silnik jest mocniejszy. Jednak w Subaru silnik jest położony niżej, skrzynia wzdłużnie, dzięki temu samochód dużo lepiej się prowadzi, a w Mitsubishi cała masa jest na przedniej osi. Bez wątpienia są to dwa zupełnie inne auta. Jakbyś chciał zrobić taką porządną N-kę, to trzeba by połączyć Mitsubishi i Subaru razem. Wyszedł by naprawdę fajny samochód!

Których kierowców samochody obsługujecie?

W tym sezonie praktycznie całe nasze siły skupione są na Kajetanie Kajetanowiczu i jego zespole. Obsługujemy też Łukasza Habaja, jednak Łukasz startuje tylko gdy ma wolne w pracy. Obaj zawodnicy mają wiele wspólnych cech. Są wymagający, każdemu z nich zależy na sukcesie, na pokonaniu jak najszybciej odcinków specjalnych i na jak najlepszym przygotowaniu samochodu. Skupiają się bardzo mocno nad zawieszeniem. Szukają swojego limitu. Wiedzą, że samochody są perfekcyjnie przygotowane, że nie ma już możliwości zmian w samochodzie, więc szukają prędkości w sobie. Kajetan w 100% poświęca się temu sportowi, praktycznie tylko i wyłącznie tym żyje. Łukasz na pewno lubi rajdy, ale zawodowo zajmuje się innymi rzeczami.

Powiedziałeś przy okazji któregoś z rajdów, że Subaru Impreza to nie jest auto na miarę mistrza...

Jeśli chodzi o aktualny podział sił pod kątem sprzętowym, samochód R4 odbiega techniczne od S2000. R4 nie ma możliwości wygrywania z S2000. Nie ma ani jednego kierowcy na świecie, który by wygrywał z tymi samochodami. Dowodem na to są mistrzostwa świata – w Rajdzie Finlandii startowało R4 i były różnice kolosalne. Kajetanowicz jest jedynym na świecie kierowcą, który nawiązuje walkę z samochodami S2000. Między innymi dlatego Stohl Racing dzięki firmie STI dostarczył nam - jako pierwszemu prywatnemu zespołowi na świecie - ten kit. Firma STI wie jakie są możliwości Kajtka i jak szybkim jest kierowcą.

Pracowaliście z Kajetanem w 2007 i 2008 roku, teraz ponownie przygotowujecie samochód dla niego. Jak zmienił się na przestrzeni tych lat?

Kajetan od samego początku był wymagający, poświęcał dużo uwagi przygotowaniu samochodu. Od zawsze szukał ludzi, którzy sprostają jego wymaganiom, czego dowodem jest to, że wrócił do nas :) Widać, że pod kątem technicznym, w kwestii przygotowania samochodu, rozumiemy się bardzo dobrze i współpraca jest na wysokim poziomie. Oczywiście miewamy różnice zdań, ale właśnie o to chodzi, żeby dyskutować i dojść do najlepszego rozwiązania. Niesamowicie dba o sprzęt, o skrzynię, dyfry... Oczywiście każdemu zdarza się błąd, ale perfekcyjna rzeczą jest to, że dzwoni i mówi „chłopaki popełniłem błąd”. Przyznaje się, a nie szuka dziury w całym, nie zwala, że coś było zepsute, źle przygotowane. Dzięki temu łatwiej nam się pracuje. Jako osoba, bardziej prywatnie, nie zmienił się w ogóle w moim odczuciu. Znam go od kilku lat. Jest bardzo fajnym człowiekiem. Długo buduje się u niego zaufanie. Na pewno nie uderzyła mu woda sodowa do głowy – jeśli o to pytasz. Traktuje siebie jako profesjonalistę i wymaga tego zarówno od siebie, jak i od ludzi, którzy z nim pracują.

Na Waszej stronie można znaleźć informacje o współpracy z Paasonenem i Stohlem. Na czym dokładnie ona polega?

Kilka lat temu Paasonen skontaktował się z nami i zbudowaliśmy dla niego samochód – Lancera EVO IX. Oprócz tego co roku wspólnie organizujemy z różnymi kierowcami zimową szkołę rajdową na zamarzniętych jeziorach w Finlandii. Jeśli chodzi o Stohla to jest to współpraca techniczno-handlowa, objęta tajemnicą :) Stohl to jeden z nielicznych w Europie przedstawicieli STI. Jako jeden z pierwszych ma dostęp do wszystkich nowinek technicznych, on z STI homologował R4, zbudował auta i obsługuje fabrycznych zawodników startujących w IRC. Jest numerem 1 jeśli chodzi o budowę R4. Dzięki temu, że współpracujemy z nim od lat i ma do nas zaufanie, dlatego też jako pierwsi dostaliśmy ten kit do testów. Zadziałał bardzo dobrze, Kajetanowicz jest bardzo zadowolony. W odczuciu kierowcy samochód dużo pewniej się prowadzi, jest lepszy w obsłudze, ale i tak nie dorównuje S2000. Jednak widać, że różnice czasowe między N-ką, R4 i S2000 zmniejszyły się. Warto było zainwestować. Wykonujemy też usługi dla wielu światowych stajni, budujemy nadwozia, silniki, które dalej są sprzedawane i używane pod ich marką… niestety takie są prawa rynku.

W Rallytechnology pracują praktycznie sami młodzi ludzie – czy młodość idzie w parze z wiedzą i praktyką?

Faktycznie w naszej firmie są sami młodzi ludzie, jednak bardzo doświadczeni. Nie ma u nas dyrektorów, menedżerów, niepotrzebnych stanowisk. Wszystkie decyzje podejmujemy w trójkę, ale zawsze w drodze dyskusji. 27-latek też może być doświadczony, jeżeli jest to osoba chłonna wiedzy, pracująca od 17 roku życia. Tutaj wiek nie ma znaczenia. Powiedziałbym nawet, że młodsi są bardziej otwarci na wiedzę, znają języki. Oprócz kilku pracowników etatowych – Paweł Lubas „Ken” czy Łukasz Wizner „Wizir” (moje prawe i lewe ręce) pracują z nami Marcin Szendzielorz i Szymon Stabla. Na rajdy dodatkowo korzystamy z freelancerów. W zespole Kajetana pracują jeszcze Darek Grzybowski i Jacek Stolarski, którzy mają ogromne doświadczenie w obsłudze Subaru. Najważniejsze jednak jest to, że nasza ekipa składa się tylko z polskich mechaników i inżynierów. Większość zespołów zasila się inżynierami czy mechanikami zza granicy, dlatego że wielu polskich zawodników myśli, że jak ktoś jest zza granicy, a faktura jest w Euro, to wtedy on jest lepszy. Tak się utarło w naszym kraju. W Polsce mamy bardzo dużo zdolnych ludzi, tylko nikt nie chce im dać możliwości rozwoju.

No właśnie – wy też musieliście jakoś zacząć przygodę z budową i obsługą rajdówek...

Na początku była to firma Gabel Sport Garage, która budowała i obsługiwała samochody pucharów: Cinquecento Sporting, Seicento Sporting, Peugeota 106 rallye, Peugeot 206, a naszym oczkiem w głowie zawsze były silniki i dbanie o detale. Później za rekomendacją Sebastiana Frycza zostaliśmy zapleczem technicznym i satelicką firmą IM Racing. Pracowaliśmy dla Andiego Mancina, przygotowywaliśmy i obsługiwaliśmy jego samochody rajdowe i wyścigowe. Chciał startować w mistrzostwach Stanów Zjednoczonych. Pojechaliśmy na jeden rajd w USA i później stanęliśmy przed wyborem – albo jeździmy w Stanach, albo zostajemy w Polsce. Podjęliśmy decyzję o pozostaniu. Pojawiła się okazja, żeby odkupić jeden z samochodów. Niestety byliśmy na początku naszej drogi, dopiero rozwijaliśmy firmę, więc doszło do tego, że Ken sprzedał swój prywatny samochód, ja mieszkanie i tak się zaczęło. Kupiliśmy rajdówkę, dołożyliśmy trochę oszczędności... Zebraliśmy budżet. Chyba nikt w Polsce do tej pory tego nie zrobił. Poszliśmy va banque. Z żoną zamieszkaliśmy u cioci. Wtedy powiedziała mi, że jestem nienormalny i nie ma możliwości, żeby się to udało :) Czas na szczęście pokazał, że się myliła. Kajto zdobył nią w 2008 tytuł mistrza polski w ence! Teraz robimy wszystko po swojemu, tak jak chcemy, a nie jesteśmy pracownikami u kogoś i musimy wykonywać dziwne polecenia, często prowadzące do totalnego fiaska.

Jednak w Waszej stajni nie ma zbyt wielu samochodów...

Przez kilka lat prowadziliśmy wypożyczalnie Lancerów Evo, auta te sprzedaliśmy dlatego, że trzeba się rozwijać, a kto stoi w miejscu ten się cofa… i należało dokonać rozsądnego wyboru – po obserwacjach postawiliśmy na Subaru. Aktualnie mamy dwa Subaru Spec C i jedno Evo IX.
Nie bierzemy sobie za dużo roboty na głowę, bo dużo znaczy źle. Traci się na jakości. Stawiamy na indywidualne i profesjonalne podejście. Nie da się robić wszystkiego naraz. Mamy możliwość wyboru ludzi, z którymi pracujemy. Jest jeden warunek - kierowca musi mieć konkretny plan i konkretne pieniądze. Nie jesteśmy tanią firmą. Powiedziałbym nawet, że jesteśmy najdrożsi w Polsce. Profesjonaliści wiedzą, że jakość kosztuje, a rajdy to sport prestiżowy i nie ma w nim miejsca dla zawodników bez odpowiedniego budżetu, jeśli chcesz to robić na wysokim poziomie.

fot. kajto.pl/archiwum rallytechnology


 

akcje
komentarze
Leszek Kuzaj: - Never Give Up

Poprzedni artykuł

Leszek Kuzaj: - Never Give Up

Następny artykuł

Pleszew żył rajdem

Pleszew żył rajdem
Załaduj komentarze