Wypowiedzi po Świdnickim

JACEK POLOK: - Niezwykle ciężko wypowiadać się o starcie w rajdzie, na którym w wyniku zdarzeń losowych sportowa rywalizacja schodzi na dalszy plan.

Wypowiedzi po Świdnickim

Dramatyczne wydarzenia z drugiego odcinka specjalnego, opóźnienia oraz zmiana harmonogramu siłą rzeczy zapadną nam najbardziej w pamięci. Właściwy rytm jazdy złapaliśmy dopiero na trzeciej, finałowej pętli, gdzie czasy w porównaniu z wyjątkowo silną konkurencją prezentowały się już nader przyzwoicie. Trzecie miejsce w klasie traktujemy więc jako nasz mały sukces. W pełni zdajemy sobie jednak sprawę, że osiągnęliśmy go przy wydatnej pomocy Macieja Rawskiego, który „podarował” nam pudło na ostatnim odcinku specjalnym. Bardzo dziękuję za możliwość wspólnego startu Katarzynie Pytel, z którą już od pierwszych kilometrów współpraca układała się wręcz znakomicie. Kasia wniosła sporo ożywienia i jakże potrzebnego zespołowi ducha walki, co niewątpliwie przyda się w najbliższej rundzie Pucharu PZM - Subaru Poland Rally, w którym ponownie wystartujemy razem. Rajdzie, który chcielibyśmy ukończyć na podium już bez pomocy rywali! Pragniemy w tym miejscu serdecznie podziękować firmie maxGear, dzięki której wystartowaliśmy w Świdnicy i w barwach której pojedziemy już niedługo w Krakowie.

MARCIN BEŁTOWSKI: - Przede wszystkim jest nam bardzo przykro z powodu tego, co stało się na drugim odcinku specjalnym. To straszne, że w trakcie zawodów sportowych giną ludzie. Niestety, co jakiś czas ta piękna dyscyplina pochłania ofiary. Wróćmy jednak do naszego startu. Drugie miejsce jakie zajęliśmy, pozostawia pewien niedosyt. Prowadziliśmy w rajdzie od samego początku a zwycięstwo wymknęło nam się na ostatnim odcinku specjalnym, na którym złapaliśmy kapcia. Muszę również wspomnieć o tym, że na pierwszym przejeździe Burkatowa mieliśmy problemy z hamulcem ręcznym i straciliśmy tam ok. 5 sekund. Jeśli chodzi o nowy samochód to cel, jaki postawiliśmy sobie startując nim, został osiągnięty. Auto przejechało kilkadziesiąt kilometrów oesowych, pokazało co zostało zrobione dobrze, a nad czym musimy jeszcze popracować. Wierzę, że zebrane doświadczenia pomogą nam odpowiednio przygotować samochód do kolejnych imprez. Dziękuję całej ekipie, która wspierała nas w tym starcie. Podziękowania także dla kibiców za doping na trasie i do zobaczenia na kolejnym rajdzie.

JAROSŁAW SZEJA: - Rajdy samochodowe to bardzo niebezpieczny sport i nie trzeba nikogo o tym przekonywać - świadomi są tego kibice, jak również zawodnicy wsiadając do samochodu. Startując każdy zawodnik ma większe lub mniejsze przygody na trasie. Nam udało się wyjść z wszystkich z obroną ręką, jesteśmy zadowoleni z wyniku. Trzecie miejsce w tak doborowej i mocnej stawce to bardzo dobry rezultat. Samochód, jak i nowe opony spisały się bardzo dobrze.
Czekamy z niecierpliwością na Rajd Subaru, a zostało niewiele czasu, dlatego zapraszamy serdecznie wszystkich kibiców już za 2 tygodnie do Krakowa.
Pozdrawiamy załogę Kamil Kurasiński/Marcin Janowski i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.
Naszą załogę czynnie wspierają AVANS MARKET-PLUS, HKS LAZAR, HANKOOK - PERFORMANCE TIRES oraz STANDARD.

ADRIAN MIKIEWICZ: - Drugi Rajd Świdnicki-Krause przeszedł do historii. My ze swojej strony podsumowując imprezę powiemy tylko tyle, że przyczyniła się do naszego awansu na 3 miejsce w klasyfikacji generalnej pucharu.
Dziękujemy naszym sponsorom (STOLBUD Pruszyński, NextTel) za umożliwienie startu oraz zespołowi Piotrka Jędrusińskiego za pożyczenie tarcz hamulcowych (nasze popękały na 2 pętli rajdu).

SZYMON PIĘKOŚ: - Nasz udział w Rajdzie Świdnickim-Krause zaliczamy do jak najbardziej udanych, jednak dobry wynik jest przysłonięty tragicznym wydarzeniem, wypadkiem w którym zginął człowiek. Jest to bardzo smutna wiadomość. Współczujemy rodzinie tragicznie zmarłego.
Co do samego przebiegu rajdu, to przespaliśmy nieco pierwszą pętlę i rywale nam uciekli. Jako, że nigdy wcześniej nie startowałem tym samochodem po asfalcie, potrzebowaliśmy się trochę wjeździć. Po tragicznym wydarzeniu na 2 odcinku specjalnym i przerwaniu rajdu, organizator zadecydował, że będzie on jednak kontynuowany, zaczęliśmy więc sukcesywnie odrabiać straty, poprawiając się z odcinka na odcinek, by ostatecznie zająć drugie miejsce w klasyfikacji A6 i jedenaste w klasyfikacji generalnej. Wynik jest jak najbardziej zadowalający, zwłaszcza, że udało się wyprzedzić kilka mocniejszych samochodów. Nasz samochód sprawował się jak zwykle świetnie - tu ukłon w kierunku Krzyśka Predki i jego ekipy, którzy zajęli się jego przygotowaniem do startu. Zasłużone podziękowania należą się również Grześkowi, który fachowo prowadził mnie po odcinkach i meta na wysokim miejscu jest również jego zasługą - dzięki! Tradycyjnie nasze starty wspierają firmy: Inwest-Profil, Aluprof oraz Nice, którym chciałbym serdecznie podziękować za zaufanie i pomoc finansową.

PIOTR RUDZKI: - Jest nam wszystkim z powodu tego co się stało, bardzo przykro. Mając w pamięci tragiczne wydarzenia z soboty, ciężko jest przywoływać wspomnienia z odcinków specjalnych. Kilka słów na temat samej organizacji chciałbym jednak wyrazić. Moim zdaniem konfiguracja tras była nie do końca przez organizatora przemyślana. Po oesie prowadzącym do Kamionek, tuż za metą odcinka pedał hamulca po prostu wpadł nam w podłogę! Być może kierowcy nowszych aut z tego typu problemami się nie borykali, ale przecież większość samochodów w stawce to starsze konstrukcje! Nie podobało mi się również niezdecydowanie organizatorów w kwestii kontynuowania rajdu. Najpierw zdecydowano się przerwać zawody, co było oczywiście zrozumiałe, potem zaś gdy większość z nas o dalszej jeździe w ogóle nie myślała, imprezę pospiesznie wznowiono. Moim zdaniem powinno się to rozegrać inaczej, ale tego co już się stało, nie zmienimy. Były jednak i jasne punkty. Cieszyć powinna walka w pucharze Astry. Po raz kolejny muszę pochwalić jej inicjatorów za doskonały pomysł. Stawka kierowców wydaje się być bardzo wyrównana, co powinno w przyszłości wraz z kolejnymi przystępującymi do rywalizacji zawodnikami, znacznie ożywić rywalizację na odcinkach specjalnych. To doskonałe rozwiązanie dla jeżdżących Astrami. Gdyby przyszło mi rywalizować w klasie N-3 to pomimo szybkiej jazdy i tak nie nawiązałbym walki o zwycięstwo z Hondami czy Peugeotami, a tak mogliśmy porównywać czasy z kilkunastoma rywalami dysponującymi podobnym sprzętem. Korzystając z okazji chciałbym bardzo serdecznie podziękować całej mojej ekipie za wsparcie, jakiego mi przez cały weekend udzielała!

WIESIEK INGRAM: - 14 miejsce w klasyfikacji generalnej, 3 w klasie to przy tak mocnej i wyrównanej stawce zawodników wielki sukces. Niestety w zaistniałych okolicznościach radość z wywalczonej pozycji schodzi na dalszy plan. To był mój pierwszy start z Przemkiem Zawadą. Mogę powiedzieć, że to świetny pilot. Szybko dotarliśmy się w samochodzie, a kolejne starty myślę, jeszcze usprawnią naszą współpracę. Dziękuję sponsorom: AQUER, AUTO-HAL, FIVESTAR, ATB i PIZZERIA TORINO za wsparcie.

PAWEŁ SŁAWIK: - Cieszę się, że cało dojechaliśmy do mety. Rajd był naprawdę szybki, a miejscowe trasy to istny postrach dla kierowców. Wąskie, szybkie, usytuowane na zboczach gór nie wybaczają błędów. Do tego kostka brukowa, piekielnie zdradziecka i śliska, szczególnie podczas deszczu. Na szczęście ani my, ani auto nie zawiodło. Dlatego chciałbym bardzo serdecznie podziękować naszemu serwisowi, z którym jedziemy już trzeci rajd, w szczególności Panu Markowi Handwerkerowi oraz mechanikom Robertowi i Ryszardowi, którzy tak dzielnie dbają o nasze auto. Podziękowania należą się również mojemu Tacie za cały wysiłek i trud organizacyjny, który ponosi w związku z naszymi startami, oraz naszemu sponsorowi, firmie Final S.A.

WOJCIECH SÓJKA: - 2 Rajd Świdnicki okazał się bardzo udany dla naszego zespołu. Mimo iż cały czas skupialiśmy się głównie na tym, żeby dojechać do mety, udało nam się zająć drugie miejsce w klasie. Tragiczny wypadek na oesie Sokolec - Kamionki i przerwanie rajdu na pewno nas wytrąciło lekko z rytmu rajdowego i do ostatnich oesów przystąpiliśmy trochę zdekoncentrowani ale te problemy miały chyba wszystkie załogi. Teraz szykujemy się na Rajd Subaru, na bardzo techniczne i trudne odcinki
pod Krakowem. Start nasz był możliwy dzięki wsparciu firm Citroen Labijak Auto, Zero2 Sport, Fionalift, oponyMAX.pl, Tax Conect, A-1 rent a car, Prince oraz patronowi medialnemu tuTej.pl

MAREK KWAŚNIK: - Za nami 2 Rajd Świdnicki - Krause. Niestety podczas tej eliminacji Pucharu PZM rywalizacja sportowa zeszła na drugi plan. Podczas OS-u 2 Rzeczka - Kamionki doszło do tragicznego w skutkach wypadku, dlatego też nasza relacja tym razem będzie krótka. Według informacji podanych nam podczas pierwszej komasacji, potrącony został kibic oraz obrażeń doznał pilot załogi uczestniczącej w wypadku. Po tych wydarzeniach sportowa walka zeszła na dalszy plan. Z tego miejsca składamy wyrazy współczucia rodzinie zmarłego a chłopakom życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i na odcinki rajdowe. Trzymajcie się, jesteśmy z Wami!
Do kibiców apelujemy: pamiętajcie o bezpieczeństwie i zasadach zdrowego rozsądku a rajdy samochodowe będą dla Was wielkim widowiskiem a dla nas polem sportowej rywalizacji.

BOGUMIŁ KLIMIUK: - Po wygranej na szutrach Agapitu postanowiliśmy powalczyć również na asfaltach Dolnego Śląska. Obawialiśmy się, że nasz już mocno wyeksploatowany Nissan Micra nie da nam możliwości nawiązania walki na górskich odcinkach specjalnych. Na kolejnych odcinkach okazało się, że nie jest tak źle i możemy powalczyć o zwycięstwo. Dobra, szybka jazda, bezawaryjny samochód przyniosły zwycięstwo w klasie. Niemniej jednak po tragicznym wypadku z udziałem kibica trudno się cieszyć z osiągniętego wyniku. W 2. Rajdzie Świdnickim - Krause reprezentowaliśmy zespół CONSTANS GROUP - F7 - JANTOM.

ROBERT WOJCIECHOWSKI: - Wreszcie!!! A może za wcześnie? Sam nie wiem. Fakt jest taki, że w drugim pełnym starcie udało nam się wygrać w A0. Wygrana tym bardziej cieszy, że walka toczyła się do ostatniego odcinka. Biliśmy się na dziesiąte sekundy z dobrym i doświadczonym kierowcą, jakim jest Jarek Zawadzki - dziękuję! Rajd bardzo techniczny, nigdy nie jechałem na takich spadaniach i po tak krętych drogach. Brakowało doświadczenia i umiejętności wykorzystania samochodu. Dopiero na ostatnim odcinku przekonałem się do możliwości, jakie daje szpera. Brzmi śmiesznie, ale to prawda - pierwszy raz w samochodzie ze szperą. Dziękuję Banemu za perfekcyjnie przygotowane auto i serwis. Szkoda tylko, że organizator nie przewidział pucharu dla zwycięzców tej klasy. Byłaby to miła pamiątka pierwszej wygranej w PPZM. No cóż, zdarza się. Teraz musimy się skupić na kolejnej eliminacji i postarać o jak najlepsze miejsce. Do zobaczenia!

LESZEK KAPŁAN: - To był bardzo smutny i pechowy rajd. Dodatkowo musieliśmy poradzić sobie z wieloma nieprzyjemnymi przygodami. Kłopoty zaczęły się już w piątek. Po uporaniu się ze wszystkimi problemami, w sobotę wystartowaliśmy do pierwszego odcinka. Jak się okazało, zła passa nas nie opuściła i po 2 kilometrach samochód stanął. Uszkodzeniu uległ przewód paliwowy. Naprawa usterki zajęła nam 20 minut. Było już jasne, że nie mamy o co walczyć, więc postanowiliśmy potraktować rajd jako trening przed zbliżającą się kolejną rundą pucharu PZM - Rajdem Subaru. Jednak jakby tego było mało, na drugim odcinku zaczęło szwankować sprzęgło. Gdy dowiedzieliśmy się o wypadku, który zdarzył się na OS 2, a potem byliśmy świadkami ogromnego bałaganu spowodowanego odwołaniem rajdu, a następnie jego wznowieniem, czuliśmy się nieswojo. Już do końca jechało nam się dziwnie, mimo usunięcia przez nasz serwis wszelkich usterek. Uważamy, że rajd po takim wydarzeniu powinien zostać odwołany. Wynik jaki osiągnęliśmy, absolutnie nas nie zadowala, ale dotarliśmy do mety i zdobyliśmy kolejne doświadczenia, które mamy nadzieję zaprocentują w przyszłości. Jesteśmy oczarowani pięknymi i wymagającymi odcinkami. Jest nam bardzo przykro z powodu wypadku. Poszkodowanej załodze życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i rychłego startu w kolejnych rajdach. Bardzo dziękuję naszemu serwisowi za wspaniałą pracę - życzę wszystkim, aby mieli tak oddanych mechaników. Dziękuję również naszym sponsorom: Błażejowi Kaczmarczykowi i jego Zakładowi Produkcyjno-Usługowemu, Autoserwisowi Sanecznik, Przedsiębiorstwu Handlowo-Usługowemu Krzysztofa Zniszczoła oraz Zakładowi Sprzętu PPoż. Leszka Korusa za umożliwienie nam startu.

KRZYSZTOF SZESZKO: - Dla mnie rajdy to nie walka o punkty i puchary, tylko dobra zabawa. Świetnie bawiłem się na dwóch pierwszych odcinkach. Ale gdy na imprezie sportowej dzieje się tragedia, rajdy przestają bawić i dawać przyjemność. Dlatego zdecydowaliśmy się wycofać z rajdu.

TEODOR STOLAREK: - Start w Rajdzie Świdnickim to było dla nas istne szaleństwo. Mimo, że po Rajdzie Krakowskim mieliśmy 6 tygodni na przygotowanie auta, okazało się, że ten czas bardzo się skurczył. Tydzień przed rajdem prawie nie spałem, żeby tylko przygotować auto do ostatniego detalu. I udało się! Nasz Swift zaczął świetnie hamować, całkiem dobrze przyspieszać i jeszcze lepiej trzymał się drogi na naszych dziurawych oesach. Pierwsze dwa oesy to taka próba sił i mimo, że byliśmy po nich na 4 miejscu w klasie to od pierwszego miejsca dzieliło nas zaledwie 4,6 sekundy - taka walka dawała nam wiele satysfakcji!
Potem dotarła do nas wiadomość o wypadku na trasie 2 odcinka specjalnego. W pierwszej chwili chcieliśmy wycofać się z rajdu, podobnie jak postąpiło kilka załóg, ostatecznie zdecydowaliśmy się rywalizować dalej i w ten sposób pokazać naszą solidarność z Kamilem Kurasińskim i Marcinem Janowskim oraz oddać cześć kibicowi, który zginął. Trudno nam było skoncetrować się na walce i w drugiej pętli podium w klasie pomału zaczęło uciekać. W międzyczasie jednak coraz lepiej dogadywaliśmy się z naszą rajdówką i przed trzecią pętlą zdecydowaliśmy się zaatakować. Niestety atak zakończył się w połowie odcinka Rościszów-Walim awarią silnika, którego wnętrze wygląda w tej chwili jak po wybuchu granatu. Wiemy już, że nie uda nam się wystartować w Rajdzie Subaru, zrobimy jednak wszystko, żeby zdążyć z nowym silnikiem do Rajdu Rzeszowskiego.
Wracając do wypadku, chcielibyśmy zadać pytanie organizatorom rajdów w naszym kraju - kiedy wreszcie zaczniemy ścigać się po dobrze zabezpieczonych odcinkach specjalnych i kiedy służby mundurowe, które pomagają w zabezpieczeniu rajdu, będą znały przynajmniej w zarysie zasady postępowania w razie wypadku na odcinku specjalnym (po co stosować całkiem niezłą procedurę wypadkową, skoro jeden niedouczony policjant potrafi zniweczyć wszelkie szanse, jakie ta procedura daje rannym w wypadku na oesie!). Mamy nadzieję, że ta chwila nastąpi jak najszybciej!

akcje
komentarze
Tragiczna Horacka

Poprzedni artykuł

Tragiczna Horacka

Następny artykuł

Monzon zastąpił Ojedę

Monzon zastąpił Ojedę
Załaduj komentarze