Błąd Staniszewskiego

Zbigniew Staniszewski zajął drugie miejsce w finale klasy Supercars, w trzeciej rundzie Mistrzostw Europy Strefy Centralnej w Rallycrossie.

Błąd Staniszewskiego

Tor Greinbach w Austrii gościł w niedzielę trzecią tegoroczną rundę FIA CEZ. W najmocniejszej klasie Supercars startował Zbigniew Staniszewski. Za kierownicą Forda Fiesty RX wygrał wszystkie trzy kwalifikacje. Do finału Olsztynianin ruszał z pole position. Niestety źle dobrana mapa startowa sprawiła, że już na starcie ustąpił swojemu najgroźniejszemu rywalowi - Luigiemu.

Węgier za kierownicą Peugeota 208 RX wygrał finał, a Staniszewski stanął na drugim stopniu podium. Polak pozostaje wiceliderem klasyfikacji sezonowej. Jest pięć punktów za Luigim.

- Jestem zły jak pies. Wściekły, rozgniewany. Popełniłem błąd wyboru przed startem do biegu finałowego. Wybrałem zły program startowy silnika i przez to straciłem 0,5 sekundy na starcie. To pozwoliło Luigiemu na wyprzedzenie mnie przed pierwszym zakrętem i dowiezienie zwycięstwa do mety - mówił rozżalony Zbigniew Staniszewski.

- Wszystko rozpoczęło się zgodnie z planem. Przystąpiliśmy do weekendu bardzo dobrze przygotowani. Odrobiliśmy lekcje po pierwszych dwóch rundach. Usunęliśmy drobne usterki, auto było znakomicie ustawione – kontynuował. - W sobotę organizator zaplanował wyłącznie mistrzostwa Austrii, które upłynęły nam pod kątem doskonałego treningu, poznania toru, ustawienia samochodu pod specyfikę toru. Warunki pogodowe były różne, na zmianę słońce z deszczem więc przed niedzielnym ściganiem mieliśmy przećwiczone wszystkie warianty. Co prawda wszyscy nasi rywale z mistrzostw Europy zrobili podobnie, poświęcili sobotę na przygotowania, ale poziom optymizmu w naszym teamie był naprawdę wysoki i wszystko kręciło się znakomicie do niedzielnego finału.

- Wygrałem wszystkie 3 biegi kwalifikacyjne, trzy razy ogrywając Luigiego. Było piekielnie ciężko, we czwórkę z Luigim, Alesem Fucikiem i Zoltanem Harsanyim kręciliśmy wyniki okrążeń mieszczące się 0,5 sekundy. I nadszedł wspomniany wcześniej finał. Musieliśmy podjąć decyzję, z którego programu silnika wystartować. Oba miały tyle samo plusów i minusów. Trochę loteryjna decyzja i dlatego przegrywając finał czułem się zarówno zły jak i bezsilny. Luigi odjeżdża nam na pięć punktów. Przed nami jeszcze 5 rund więc wszystko możliwe, ale będzie piekielnie trudno. Oczywiście nie składamy broni. Czas zacząć z nim wygrywać. Moje wszystkie myśli skupione są tylko na tym. Za dwa tygodnie eliminacja w Sosnovej w Czechach i musimy odwrócić zły trend. Zespół pracuje perfekcyjnie, wszyscy dbają o szczegóły i dają z siebie maksa. Brakuje nam tylko zwycięstwa. Osobne podziękowania należą się także naszemu spotterowi Gracjanowi Dudzie. W momencie, w którym samochód mamy już wyregulowany w 100% języczkiem u wagi staje się taktyka na rozegranie startu, a potem całego wyścigu. Jesteśmy zawsze przygotowani na kilka wariantów i w trakcie biegów Gracjan podejmuje trafne wybory odnośnie taktyki startu i wyjazdu na jokera. Brakuje nam szczęścia, mam nadzieję że tendencja się już niedługo odwróci. Walczymy dalej - podsumował.

W Austrii obecny był również zespół Automax Motorsport. Paweł Melon pokazał bardzo dobre tempo podczas zawodów, pewnie triumfując w grupie Super Touring Cars +2000. Robert Dąbrowski stanął na trzecim stopniu podium w Super Touring Cars -2000.

akcje
komentarze
Timmy Hansen zostaje w World RX

Poprzedni artykuł

Timmy Hansen zostaje w World RX

Następny artykuł

Kristoffersson wsiada w Audi

Kristoffersson wsiada w Audi
Załaduj komentarze