Marczyk na przesłuchaniu Motorsportu

akcje
komentarze
Marczyk na przesłuchaniu Motorsportu
Autor:
24 mar 2019, 19:51

Mikołaj Marczyk: rajdowy wicemistrz Polski, przyznał w rozmowie z Motorsportem, że tegoroczny sezon będzie dla niego pozytywnym wyzwaniem związanym ze zmianą stajni, która dostarczy mu samochód. Łodzianin przyznał także, że w tym roku bardzo chce poprawić swoje umiejętności jazdy po asfalcie, a jego głównym celem jest zaliczenie najlepszego sezonu w swojej karierze.

Mikołaj Marczyk, Szymon Gospodarczyk, Skoda Fabia R5, Skoda Polska, Rajd Dolnośląski, RSMP
Mikołaj Marczyk, Szymon Gospodarczyk, Skoda Fabia R5
Mikołaj Marczyk, Szymon Gospodarczyk, Skoda Fabia R5
Mikołaj Marczyk, Szymon Gospodarczyk, Skoda Fabia R5
Mikołaj Marczyk, Szymon Gospodarczyk, Skoda Fabia R5
Mikołaj Marczyk, Szymon Gospodarczyk, Skoda Fabia R5

- Z informacji prasowej dowiedzieliśmy się, że zaliczysz tylko jedną rundę mistrzostw Europy: Rajd Barum. Czy to oznacza, że w Rajdzie Polski pojawisz się tylko w klasyfikacji RSMP i czy ogłoszony program startów jest już tym definitywnym, czy jest szansa na rozszerzenie go?

MM: - Rajd Polski zaliczymy również w klasyfikacji mistrzostw Europy oraz juniorów ERC1. Nasz kalendarz zakłada starty w pełnym cyklu RSMP oraz w dwóch rundach ERC. Mamy szansę na rozszerzenie programu, ale wszystko okaże się w trakcie sezonu. Co prawda juniorzy już teraz rozpoczęli zmagania i kończą je na Rajdzie Barum. Kolejne rundy nie są już zaliczane do tej klasyfikacji, jednakże sezon ERC trwa do listopada. Nie wykluczamy również dodatkowych startów treningowych w mniejszych rajdach.

- W zeszłym roku byłeś bardzo blisko wywalczenia tytułu mistrza Polski. Czy w tym roku to jest Twój cel?

MM: - Tak to wygląda, jeśli ujmiemy sprawę w ten sposób. Uczę się mówić, że będziemy walczyć o tytuł, ale w swojej głowie układam to zupełnie inaczej. Myślenie o tytułach nie jest moim podejściem. Chcę zrealizować założenia, które mam i celem jest zadowolenie ze swojego poziomu sportowego. Wypadkową tego może być bardzo dobry wynik. To, które miejsce da nam nasza jazda na koniec roku, zależy jeszcze od kilku innych czynników. Z doświadczenia wiem jednak, że jeżeli sprostam swoim oczekiwaniom, wynik jest satysfakcjonujący dla naszego zespołu i kibiców. Chciałbym ograniczyć błędy, wyciągając wnioski z poprzednich dwóch lat, wykorzystać je i zrobić większy progres niż miało to miejsce w poprzednich sezonach.

- Co w zeszłym roku było Twoim największym mankamentem i chciałbyś to wyeliminować w tym roku?

MM: - Po przygodzie na Rajdzie Dolnośląskim nie odzyskałem satysfakcjonującego tempa na asfalcie, co stanowi dla mnie wyzwanie. Chcę odnaleźć się w swojej jeździe asfaltowej i bez większego ryzyka pokonywać oesy szybkim i stabilnym tempem. W zeszłym roku obawiałem się startów na szutrze, a w tym roku chcę poprawić się na asfalcie, czego nie zrobiłem w minionym sezonie.

- W tym sezonie przesiadasz się również z Pirelli na Micheliny. To jeden z kroków, by odzyskać pewność na asfalcie? Czy współpraca z francuską marką opiera się tylko na kwestiach sportowych, czy będzie to rozszerzone partnerstwo?

MM: - Uważam, że Micheliny na asfalcie dają bardzo dobre informacje zwrotne. W rajdach często mamy zabrudzoną nawierzchnię i wtedy nie liczy się tylko czysta prędkość opony, ale także to jak pracuje i jakie informacje z tego możemy pozyskać. Z Michelinem planujemy szerszą współpracę, będę reprezentować markę nie tylko w rajdach, ale również poza nimi. Cieszę się ze względu na rozpoczęcie naszej współpracy- to dla mnie duże wyróżnienie. Szczegóły zdradzimy na Poznań Motor Show, na które serdecznie zapraszam. W czwartek będę do dyspozycji dziennikarzy i kibiców.

- Bardzo mocno udzielasz się PR-owo. Czy nie przeszkadza Ci to w przygotowaniach do sezonu i w trakcie jego trwania? Nie wolałbyś czasami usiąść, odpocząć i skupić się tylko na startach?

MM: - Do roli kierowcy rajdowego podchodzę kompleksowo. Kocham jeździć rajdówką, ale ten zawód wiąże się z pewnym dodatkowymi zadaniami. Tak działa współczesny świat. Muszę dać poznać się kibicom i pokazywać się z dobrej strony. Jeszcze 3 lata temu byłem kibicem rajdowym i doceniałem kierowców, którzy dzielili się wiedzą i znajdowali czas dla fanów. Staram się być takim zawodnikiem, którego wyobrażałem sobie jakiś czas temu. Jeśli dobrze zarządzam czasem, to nie jest to przeszkoda. Dodatkowo nie jest tak, że gdybym tego nie robił, to tylko i wyłącznie trenowałbym. Sport ten wiąże się z ograniczoną ilością kilometrów testowych ze względów ekonomicznych. Wszystkie dodatkowe treningi jak symulatory, gokarty, trening mentalny i fizyczny jestem w stanie wykonywać bez rezygnowania z innych rzeczy. Cieszę się, że mam też możliwość działania na przestrzeni komunikacyjnej i PR-owej. To rozwija mnie, a wiem, że kompletny kierowca nie może być tylko szybkim zawodnikiem. Muszę zapracować sobie na zaufanie wśród partnerów i pozytywne emocje wśród kibiców.

- Jak ważne dla Ciebie jest przygotowanie do startów za pomocą symulatorów. Potrafisz bić rekordy świata w grach, ale czy taka jazda ma potem przełożenie na realny świat, czy to jest czysta zabawa?

MM: - Jeśli chodzi o rekordy świata, to jest to zabawa. Ja to nazywam specjalizacją w grze. W faktycznym treningu bardzo często zmieniam platformy i ćwiczę adaptację do nich, do samochodów i modeli jazdy. To pomaga potem w szybszym znalezieniu feelingu w mojej Škodzie Fabia R5. Cały czas mam też kierownicę w rękach, co pozwala na utrwalanie pewnych automatyzmów. Są gry, które potrafią symulować sytuacje, które dzieją się w rajdówce, ale nawet jeśli fizyka nie jest idealna, to sam fakt słuchania pilota na nieznanym oesie jest elementem treningu. Wprowadzasz swój umysł w stan skupienia, który pojawia się później w aucie. Ciężko jest to zrobić na treningu mentalnym. Uważam, że grając w wiele gier na przyzwoitym poziomie, rozwija mnie jako kierowcę. Do symulatorów trzeba się jednak przekonać. Nie czujemy samochodu, ciężko na początku ocenić prędkość i punkty hamowania, ale dla mnie sam fakt kręcenia kierownicą jak długo tylko mam ochotę, rekompensuje pewne odstępstwa od reala.

- Kto w tym roku będzie dostarczał Ci auto? Czy wprowadzicie zmiany, by wprowadzić coś nowego przed nowym sezonem?

MM: - Auto dostarczy nam stajnia Romana Kresty, z którym współpracujemy od Rajdu Barbórki. To kierowca z ogromnym doświadczeniem i sukcesami: wielokrotny mistrz Czech i kierowca fabryczny WRC. Jego zespół pracuje bardzo profesjonalnie. Roman dał mi się poznać jako bardzo merytoryczna i wymagająca osoba. To również dla mnie wyzwanie, ponieważ chciałbym się właściwie rozwijać i pokazać się z dobrej strony. Traktuję Romana Krestę jako osobę, która mnie wesprze i pokaże, na co zwracać uwagę, żeby zostać kompletnym kierowcą rajdowym.

Następny artykuł
Kołtun zostanie w Fieście R5

Poprzedni artykuł

Kołtun zostanie w Fieście R5

Następny artykuł

Kasperczyk chce się dobrze bawić

Kasperczyk chce się dobrze bawić
Załaduj komentarze
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości