Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska
RSMP Rajd Małopolski

Mówią po Rajdzie Małopolski

Opinie i komentarze zawodników po Valvoline Rajdzie Małopolski.

Jarosław Szeja, Marcin Szeja, Skoda Fabia Rally2 evo

JAROSŁAW SZEJA: - To niesamowite – wygrywamy Rajd Małopolski. To, co nie udało się w roku ubiegłym, wywalczyliśmy sobie teraz. O poranku zaatakowaliśmy, aby powiększyć swoją przewagę. Kiedy ta była bezpieczna, odpuściliśmy. To też było dla nas bardzo trudne, bo nie mogliśmy jechać swoim naturalnym tempem. Natomiast celem nadrzędnym było to, aby dotrzeć bezpiecznie do mety i wygrać ten rajd. I to się udało. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Serdecznie dziękuję wszystkim naszym partnerom, bez których nasza walka na odcinkach specjalnych nie byłaby możliwa. Dziękuję również kibicom – wasze wsparcie naprawdę nam pomogło w ten weekend!

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - Jadąc na Rajd Małopolski wiedziałem, że czekają nas trudne zadanie, ale na miejscu okazało się, że jest jeszcze trudniej niż przewidywałem. W tym roku asfalt na drogach w okolicach Makowa Podhalańskiego, Kalwarii Zebrzydowskiej, Stryszowa były jeszcze bardziej śliskie, coś na wzór tych z Rajdu Nadwiślańskiego. Niestety pierwszego dnia nie trafiłem z ustawieniem zawieszenia. Sprężyny, które dobrze działały na odcinku testowym nie pozwoliły na szybką jazdę już podczas normalnej rywalizacji. Nie miałem pewności, co przełożyło się na słabsze czasy. Serwis K Rally Team wymienił sprężyny w Skodzie Fabii Rally2 Evo przed wieczornym odcinkiem miejskim w Wadowicach, na którym mogłem już atakować- uzyskaliśmy 3. czas. Drugiego dnia zawodów jechało się zdecydowanie lepiej, samochód wykonywał moje polecenia. Ale konkurencja też jechała wybornie. Ostatecznie zajęliśmy 5. miejsce, które oczywiście nie jest spełnieniem marzeń, ale biorąc pod uwagę tempo, konkurencję oraz to, że nie popełniliśmy błędu na trasie, to jesteśmy zadowoleni z mety i tego wyniku. Bardzo dziękuję naszym Partnerom za kolejny start. Wielkie brawa należą się także organizatorowi Rajdu Małopolski, który przygotował zawody na najwyższym poziomie przyciągając na odcinki tłumy kibiców.

DANIEL SIATKOWSKI: - Rajd Małopolski zgodnie z przewidywaniami - był bardzo trudną rundą. Mieliśmy doświadczenie z zeszłego roku, wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo i tak faktycznie się okazało. Ciężkie dwa dni i bardzo trudne odcinki. Konkurencja jechała szybko. Nie byliśmy w stanie zrobić nic więcej, niż piąte miejsce na mecie, ale jesteśmy zadowoleni. Gdybyśmy próbowali jechać jechać szybciej, wiązałoby się to z podjęciem dużego ryzyka, na które po Rajdzie Nadwiślańskim nie możemy sobie pozwolić. Czekamy na kolejne rajdy. Wyjeżdżamy z lekkim niedosytem, ale były też załogi, które nie ukończyły tego rajdu - więc dla nas pojawienie się na mecie jest bardzo ważne, mocne 5 miejsce i kolejne punkty zdobyte.

Arkadiusz Bałdyga, Michał Pryczek, Subaru Impreza S5 Proto

Arkadiusz Bałdyga, Michał Pryczek, Subaru Impreza S5 Proto

Autor zdjęcia: Mateusz Banaś

ARKADIUSZ BAŁDYGA: - Jesteśmy wreszcie na mecie, choć w trakcie dnia nie było to wcale takie oczywiste. Kilkanaście km/h szybciej i moglibyśmy zostać na Zawoi bez koła. Sporo załóg miało w tym miejscu problemy, na drodze znajdowała się woda lub inna maź i trochę nas zaskoczył ten zakręt. Poza tą jedną przygodą, cały rajd przejechaliśmy czysto, tam gdzie czuliśmy się lepiej było szybciej, udało się nawet wygrać kilka odcinków. Zdarzały się jednak miejsca, gdzie nie czułem się pewnie i nie miałem zaufania do opisu, więc tam trochę traciliśmy. Choć prowadziliśmy po czterech odcinkach, uczciwie trzeba przyznać, że było to spowodowane wycieczką konkurencji poza drogę. Na przestrzeni całego rajdu nie byliśmy się w stanie zbliżyć do tempa Szymona i Michała, może na jakiś pojedynczych oesach, gdzie jak wspominałem czuliśmy się pewniej. Dlatego wielkie gratulacje dla wygranych, a my cieszymy się z naszego pierwszego podium w mistrzostwach Polski. W trzecim starcie mogę wreszcie w pełni porównać weekend w RSMP do tego w RO. Mistrzostwa Polski to zupełnie inna bajka, gdzie przygotowanie fizyczne i mentalne musi być na najwyższym poziomie, aby przez trzy dni, już od zapoznania utrzymać pełną koncentrację. Tutaj nawet do toalety trzeba chodzić z harmonogramem, 30 minut na strefie serwisowej wystarcza, aby coś zjeść, obejrzeć kawałek on-boardu i znów wsiadamy do rajdówki. Satysfakcja na mecie jednak wygradza wszystkie wyrzeczenia.

MICHAŁ PRYCZEK: - Zacznę od gratulacji dla organizatorów, bo za nami fantastyczny rajd dopięty na ostatni guzik. Jako zawodnicy czuliśmy, że jest to robione dla nas i to my jesteśmy głównymi aktorami tego teatru. Nawet już po mecie rajdu zostaliśmy mile zaskoczeni zaproszeniem na posiłek przygotowany specjalnie dla zawodników tuż przy rampie. Kolejną grupą, która jest doceniana przez organizatora to kibice. Strefy na odcinkach specjalnych, busy dowożące w dany punkt i mnóstwo atrakcji około rajdowych. Wybierając się z rodziną do Wadowic czy Makowa Podhalańskiego, nie można było narzekać na nudę, nawet jeśli trafiło się tu przypadkiem. Takie podejście do kibiców jest potrzebne w rajdach, aby zainteresować nowych fanów, którzy przychodząc z dziećmi na dmuchane zamki złapią bakcyla widząc głośne, kolorowe samochody w centrum miasta.
Gratulacje również dla Szymona i Michała za zwycięstwo w NAT2. Oszacowaliśmy szybko nasze tempo i myślę, że próbując naciskać mocniej wyszli byśmy ze swojej strefy komfortu, a to się nigdy dobrze nie kończy. Czasami trzeba uznać wyższość lepszych, szczególnie w naszej sytuacji, gdzie po dwóch nieukończonych rundach musieliśmy się znaleźć na mecie. To zadanie udało się wykonać, a dla nas ważniejszym aspektem niż puchary za drugie miejsce są podniesione morale całego zespołu. Choć rajd był wymagający, ten weekend naładował nasze baterie i jesteśmy gotowi na dalszą część sezonu!

JAKUB MATULKA: - Szkoda, bardzo szkoda, bo mocno liczyłem tutaj na dobry wynik. Myślę, że na tym pierwszym oesie było kilka czynników, które sprawiły, że skończyło się tak, a nie inaczej i jednym z nich była na pewno prędkość. No ale o to też w chodzi w rajdach, żeby nie odpuszczać. Biorę to na klatę i jedziemy dalej. Cieszę się, że drugiego dnia udało się wrócić na te odcinki, bo naprawdę lubię się tu ścigać. Duża w tym zasługa chłopaków z EvoTech, którzy wykonali super pracę stawiając nasze auto na koła. Sobotę zaczęliśmy na spokojnie, szukając tempa i pewności siebie. Pod koniec dnia nam się to udało, ale myślę, że zdecydowanie stać nas na więcej. Dziękuję Danielowi oraz całej ekipie od zapoznania. Dziękuję oczywiście kibicom za ogromne wsparcie nawet po tak niefortunnym początku rajdu oraz naszym partnerom, bez których nie byłoby nas tutaj. Teraz przesiadamy się do Fiesty Rally3 i przygotowujemy do Rajdu Polski. Do zobaczenia na Mazurach! 

informacja prasowa

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Szeja po raz pierwszy
Następny artykuł Dziewięć odcinków na obczyźnie

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska