RSMP
17 lip
-
19 lip
Kolejne wydarzenie za
51 dni
06 sie
-
08 sie
Kolejne wydarzenie za
71 dni
W
Rajd Śląska
10 wrz
-
12 wrz
Kolejne wydarzenie za
106 dni
W
Rajd Koszyc
16 paź
-
18 paź
Kolejne wydarzenie za
142 dni
Zobacz pełną wersję:

Mówią po Rajdzie Polski

akcje
komentarze
Mówią po Rajdzie Polski
Autor:
Współautor: Marcin Wyrzykowski
30 cze 2019, 17:55

Poniżej prezentujemy wypowiedzi zawodników po Rajdzie Polski, który w tym roku stanowił czwartą rundę mistrzostw Europy oraz trzecią rundą mistrzostw Polski.

MICHAŁ PRYCZEK:  - Rajd Polski był dla nas rajdem przełomowym, można wręcz powiedzieć, że debiutanckim, ponieważ poprzedni rajd na szutrach był tylko w roli „zerówki”. Wynik, który osiągnęliśmy w Mikołajkach zdecydowanie przewyższył nasze oczekiwania. Gdyby przed rajdem ktoś nam powiedział, że zajmiemy 10 miejsce w klasyfikacji generalnej, bralibyśmy to w ciemno. Udało nam się uniknąć przygód, a równa i czysta jazda bez błędów przez dwa dni zaowocowała bardzo dobrym wynikiem na mecie. Po przygodach na Rajdzie Nadwiślański było mało czasu na odbudowanie samochodu i jego przygotowanie do szutrowej specyfikacji, jednak ekipa spisała się doskonale i zdążyliśmy jeszcze na testy w poniedziałek przed rajdem. To umożliwiło, mi i Jackowi lepsze przygotowanie do rajdu. Samochód spisywał się znakomicie, dzięki czemu mogliśmy się skupić na nauce szutru. Jedynie na koniec sobotniego etapu straciliśmy hamulce, trzeba jednak przyznać, że był to bardzo wymagający dzień dla naszych, naprędce przygotowanych hamulców. Na szczęście ostatni krótki superoes Mikołajki Arena nie spowodował znaczących strat. Do tego świetnie się bawiliśmy na szutrze, odcinki były szybkie, często szerokie, a te sobotnie również twarde. W niedzielę było już bardziej miękko, z dużymi koleinami na drugim przejeździe, ale i tak frajda z jazdy po szutrze była ogromna!

JACEK PRYCZEK: - To był dla nas udany weekend, osiągnęliśmy swój główny cel, czyli dojechaliśmy do mety i wygraliśmy klasę, wywożąc z Mikołajek komplet punktów. Zaskoczeniem dla nas samych jest jednak pozycja w generalce, gdzie udało nam się wdrapać na 10 miejsce. Przed rajdem bralibyśmy taką pozycję z pocałowaniem w rękę! Zrobiliśmy sobie fajną niespodziankę, cieszymy się więc podwójnie, zwłaszcza po gorzko zakończonym Rajdzie Nadwiślańskim. Przypomnieliśmy sobie jaką frajdę daje jazda po szutrze, szczególnie że odcinki na Mazurach są niesamowite. Szybkie zakręty, przechodzące jeden w drugi sprawiały, że na naszych twarzach cały czas gościł uśmiech. Obawialiśmy się trochę kolein, ponieważ jazda z 70 numerem startowym nie jest łatwa. O ile pierwszego dnia było dość twardo, tak w niedzielę mocniejsze auta przed nami utworzyły spore koleiny, szczególnie na nawrotach. Ostatecznie jednak udało nam się przejechać rajd bez większych przygód, auto jest całe, a wynik rewelacyjny, więc jesteśmy usatysfakcjonowani.

Piotr Parys, Daniel Siatkowski, Ford Fiesta Proto, RSMP, Rally Poland

Piotr Parys, Daniel Siatkowski, Ford Fiesta Proto, RSMP, Rally Poland

Photo by: Press Image

PIOTR PARYS: - Decyzją zespołu przed rajdem nastąpiła zmiana pilota. Pawła Drahana, którypo prostu nie mógł mi poświęcić całego swojego czasu, zastąpił doświadczony Daniel Siatkowski. Wspólnie byliśmy bardzo dobrze przygotowani do rajdu. Jechaliśmy dobrym tempem, z którego byliśmy zadowoleni. Nie mieliśmy większych przygód i uzyskiwaliśmy czasy w pierwszej dziesiątce. Po pierwszej pętli i przejechaniu pięciu odcinków specjalnych zajmowaliśmy drugie miejsce w OPEN 4WD i dziesiąte w polskiej klasyfikacji generalnej. Drugą rozpoczęliśmy od wygrania pierwszego odcinka specjalnego w swojej klasie i wyjściu na prowadzenie. Niestety na kolejnej próbie mieliśmy pecha. Na jednym z zakrętów było trochę za szybko, uderzyliśmy w kamień, którego nie było podczas pierwszego przejazdu, a który został wykopany przez poprzedzające samochody - jechaliśmy z dalekim numerem startowym i drogi były już mocno zniszczone - i znaleźliśmy się po za trasą. Nie odnieśliśmy żadnych obrażeń, byliśmy tylko poobijani, ale uszkodzenia samochodu były na tyle poważne, że nie udało nam się wystartować w kolejnym dniu rajdu wykorzystując system SupeRally. Mimo wszystko jestem zadowolony z mojego debiutu w Rajdzie Polskim. Utrzymywaliśmy dobre tempo, samochód był bardzo dobrze przygotowany. Teraz, ponieważ nie wystartuję w litewskiej rundzie Mistrzostw Polski, czekać mnie będą przygotowania do Rajdu Rzeszowskiego.

Marcin Słobodzian, Kamil Kozdroń

Marcin Słobodzian, Kamil Kozdroń

Photo by: Robert Magiera

MARCIN SŁOBODZIAN: - Myśleliśmy, że będzie to fajny dla nas rajd. Zaczęliśmy go z dobrej strony. Zakwalifikowaliśmy się do najlepszej piętnastki rajdu i losowaliśmy miejsce startowe wśród najlepszych kierowców, co było dla nas wielkim przeżyciem. Kłopoty zaczęły się następnego dnia. Okazało się, że zrobiliśmy błąd podczas zapoznania z trasą i mieliśmy za szybki opis, przez co wkradały się niepotrzebne niespodzianki podczas jazdy i było z tym sporo problemów. Do tego doszły kłopoty techniczne na najdłuższym odcinku. Z powodu awarii zgasł nam silnik, zatrzymaliśmy się i straciliśmy ponad minutę zanim ruszyliśmy dalej. Tak więc pierwsza pętla stała pod znakiem strat i problemów. Na strefie serwisowej zrobiliśmy kilka poprawek w ustawieniu samochodu. Podczas dwóch pierwszych odcinków drugiej pętli zaczęliśmy poprawiać czasy. Niestety pechowy okazał się ponownie najdłuższy oes. Na jednym z zakrętów wypadliśmy z drogi, rolowaliśmy i z powodu uszkodzeń nsamochodu nie mogliśmy kontynuować rajdu. Całe szczęście nie odnieśliśmy obrażeń. Kamil ma skręconą kostkę, a ja jestem tylko poobijany. W czasie rajdu zarówno ja jak i Kamil popełniliśmy trochę błędów, ale takie są rajdy i musimy pracować dalej, aby uniknąć ich w przyszłych nstartach. Był to mój najpoważniejszy wypadek, ale ryzyko takich przygód jest wpisane w ten sport i każdy musi się z tym liczyć. Teraz musimy skupić się na tym, żeby odbudować samochód i jak najszybciej wrócić na odcinki specjalne.

Maciej Stolarski, Bartosz Dzienis

Maciej Stolarski, Bartosz Dzienis

Photo by: Maciej Niechwiadowicz

MACIEJ STOLARSKI: - Jesteśmy bardzo zadowoleni z ukończenia tak trudnego i długiego rajdu. Jeszcze kilka lat temu, gdy jeździłem w KJS. byłem na tych odcinkach, jako kibic i ściganie się na nich, było poza sferą moich marzeń. Ale marzenia trzeba spełniać i te udało się zrealizować.

Łukasz Byśkiniewicz, Zbigniew Cieślar

Łukasz Byśkiniewicz, Zbigniew Cieślar

Photo by: Maciej Niechwiadowicz

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - Rajd Polski to przepiękny i spektakularny rajd, podczas którego na każdym metrze drogi trzeba mieć głowę na karku, szybkie ręce, bystre oczy i ogromną intuicje. Pomimo ustawienia nas na 50-tej pozycji startowej dającej nam już na starcie koleiny pod koła, mieliśmy na ten rajd dobry plan. Niestety już na trzecim odcinku specjalnym doszło do niezrozumiałej awarii mocowania amortyzatora. Po każdej hopie auto prowadziło się coraz miej pewnie, aż w końcu koło wpadło w nadkole. To był koniec jazdy. Okazało się, że lewa przednia kolumna MacPhersona przemieściła się do komory silnika. Ekipa Kumiega Racing szybko naprawiła zawieszenie i powróciliśmy do rywalizacji w niedzielę w systemie Rally 2. Tego dnia los również zaplanował dla nas niespodzianki: najpierw w koleinie zdjąłem oponę z felgi, a następnie na przedostatnim oesie wjeżdżając z szutru na asfalt mocno nas podbiło i przestało działać wspomaganie. Bardzo zależało nam, aby dotrzeć do mety Rajdu Polski, więc zacisnęliśmy zęby i w ponad trzydziestostopniowym upale pokonaliśmy ostatni dwudziestodwukilometrowy odcinek bez wspomagania kierownicy. Ręce bolą do dziś, ale było warto walczyć do końca. Na wakacje na razie się nie wybieramy, ponieważ już za niecałe dwa tygodnie kolejna runda, tym razem wyjazdowa na Litwie. Bardzo dziękuję naszym Partnerom, którzy kibicowali na miejscu wspierając w trudnych momentach: Amic Energy, Auto partner, MaXgear, Tekom Technologia, Kratki.pl, NOVOL, Michelin Polska, I Planet Radom, I Home. Ekipie TVN TURBO dziękuję za wspaniałe ujęcia z trasy i wsparcie medialnie.”

ZBIGNIEW CIEŚLAR: - Na starcie wspominałem, że bardzo ważna jest dla nas meta i rzeczywiście robiliśmy wszystko, aby do niej dotrzeć. Rajd Polski okazał się pełny przygód, na które nie mieliśmy wpływu. Plan był taki, aby przetrwać pierwszy dzień, kiedy musieliśmy startować z odległej pięćdziesiątej pozycji za wszystkimi samochodami przednionapędowymi. Plan szybko się zmienił po awarii amortyzatora. Drugiego dnia rajdu chcieliśmy cieszyć się jazdą, a tu najpierw zdjęliśmy oponę z felgi, a później przestało działać wspomaganie. Na osłodę była upragniona meta. Teraz już skupiamy się na Rajdzie Elektreny na Litwie, który rozpocznie się już 12 lipca.

Sylwester Płachytka, Jacek Nowaczewski

Sylwester Płachytka, Jacek Nowaczewski

Photo by: Flat Out Media Agency

ROBERT GABRYSZEWSKI (Rallytechnology): - Mazurskie szutry zawsze są wymagające, ale w tym roku okazały się szczególnie trudną przeprawą. Początek dla nas był optymistyczny i mocno trzymaliśmy kciuki za naszych zawodników, jednak przebieg rywalizacji nie był dla nas pomyślny. Dla zespołu w strefie serwisowej moment, gdy dostajemy informacje, że załoga stoi na poboczu, albo co gorsza miała wypadek zawsze jest trudny. W miniony weekend aż trzy razy doszło do takiej sytuacji. Wynik w Rajdzie Polski, nie tylko ze względu na bonus punktowy, ale przede wszystkim na jego rangę był kwestią priorytetową więc tym trudniej przyszło nam się z tym pogodzić. Dziękujemy wszystkim za piękną walkę i determinację, którą w zespole wykazali się wszyscy. Pozostaje się cieszyć z wyników osiągniętych przez Daniela i Kamila w RSMP, a Darka z Łukaszem w ERC oraz z tego, że żadna z przygód nie skończyła się poważnymi obrażeniami. Teraz nie ma chwili do stracenia, bo do Elektrenai pozostały już niecałe dwa tygodnie. Ciężko powiedzieć w jakim składzie ostatecznie pojawimy się na Litwie, ale wszystko wyjaśni się przez najbliższe kilka dni.

Kacper Wróblewski, Marcin Szeja, Hyundai i20 R5, FIA ERC, RSMP, Rally Poland

Kacper Wróblewski, Marcin Szeja, Hyundai i20 R5, FIA ERC, RSMP, Rally Poland

Photo by: Maciej Niechwiadowicz

KACPER WRÓBLEWSKI: - Realizowaliśmy plan. Trochę go nam pokrzyżował odcinek kwalifikacyjny. Chciałem jechać bardziej z tyłu, nie „odkurzając” trasy. Tak się jednak nie stało i za dużo straciliśmy w pierwszym dniu rajdu. Dlatego wczoraj i dzisiaj odrabialiśmy i goniliśmy. Tempo naprawdę wzrastało mocno i jestem bardzo zadowolony, ponieważ zrobiliśmy dużo kilometrów, a moja prędkość była naprawdę o niebo lepsza. Ten ostatni odcinek był mega ciężki, bo z tyłu głowy cały czas miałem, że jednak trzeba być na mecie. Jestem szczęśliwy, że jesteśmy tutaj i auto nawet nie porysowane. Ten rajd dał mi dużo, jeżeli chodzi o samochód. Za dwa tygodnie mam rajd na Litwie, gdzie mam nadzieje to dzisiejsze doświadczenie zaprocentuje i będziemy mogli walczyć z czołówką RSMP.

Tomasz Kasperczyk, Damian Syty, Ford Fiesta R5, FIA ERC, RSMP, Rally Poland

Tomasz Kasperczyk, Damian Syty, Ford Fiesta R5, FIA ERC, RSMP, Rally Poland

Photo by: Maciej Niechwiadowicz

TOMASZ KASPERCZYK: - Gdy poznałem listę zgłoszeń do tegorocznej edycji rajdu, to zakładałem, że powtórzenie ubiegłorocznego wyniku, czyli finisz w pierwszej dziesiątce będzie dla nas dobrym rezultatem. Chciałem także ukończyć tej rajd z mniejszą stratą do zwycięzcy. Kolejnym celem i założeniem było unikanie znaczących błędów i problemów z samochodem czy oponami. To nam się udało, a w połączeniu z odpowiednią strategią, przyniosło dobry wynik. Oczywiście przykro mi z powodu problemów rywali, szczególnie że niektórzy z nich prezentowali imponującą formę i jechali po życiowe wyniki.

(informacja prasowa)

Następny artykuł
Wypowiedzi po PZM 76. Rajdzie Polski (video)

Poprzedni artykuł

Wypowiedzi po PZM 76. Rajdzie Polski (video)

Następny artykuł

Nowa hopa w Rajdzie Elektreny

Nowa hopa w Rajdzie Elektreny
Załaduj komentarze