Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska
RSMP Rajd Świdnicki

Mówią po Rajdzie Świdnickim

Opinie i komentarze zawodników po 52. Rajdzie Świdnickim, pierwszej rundzie sezonu RSMP 2024.

Jarosław Szeja, Marcin Szeja, Skoda Fabia Rally2 evo

JAROSŁAW SZEJA: - Do podium zabrakło nam kilku sekund. Z jednej strony jestem rozczarowany, bo po drodze mieliśmy swoje problemy. Nie trafiliśmy z ustawieniami, później cofaliśmy na odcinku i dostaliśmy karę. Natomiast z drugiej strony wiem, że wykonaliśmy w ten weekend kawał dobrej pracy. Możemy być zadowoleni z tempa. Wygrywaliśmy odcinki specjalne, regularnie wbijaliśmy się na podium. To jest coś, z czego możemy być dumni i coś, na czym możemy budować. Wiemy, co mamy poprawić, co zmienić. Bierzemy się do pracy i już skupiamy się na kolejnym starcie.

Mikołaj Marczyk, Szymon Gospodarczyk, Skoda Fabia RS Rally2

Mikołaj Marczyk, Szymon Gospodarczyk, Skoda Fabia RS Rally2

Autor zdjęcia: Maciej Niechwiadowicz

MIKOŁAJ MARCZYK: - Jesteśmy na mecie i wygrywamy Rajd Świdnicki. Bardzo cieszę się z tego, że się tutaj pojawiliśmy. Cel był taki, aby przestawić się z szutru na asfalt. Na początku mieliśmy z tym małe problemy, co sprawiło, że czekał nas bardzo wymagający rajd. Tempo naszych rywali było bardzo dobre, więc musieliśmy dać z siebie wszystko. Tak naprawdę w trakcie całego rajdu pracowaliśmy nad ustawieniami. Te były z pętli na pętlę coraz lepsze, my czuliśmy się coraz bardziej komfortowo i było to widać po wynikach. Oczywiście podstawowym celem na ten weekend były przygotowania do Rajdu Wysp Kanaryjskich, który czeka nas już w przyszłym tygodniu i to udało się w 100 procentach. Rajd Świdnicki był świetny – dopisała pogoda, a rywalizacja była naprawdę zacięta. Mistrzostwa Polski są w bardzo dobrej kondycji i myślę, że ta walka mogła się podobać wszystkim kibicom.

SZYMON GOSPODARCZYK: - Szczerze mówiąc, bardzo chciałem wygrać ten rajd i to nam się udało. Uważam, że nasze tempo w ten weekend było naprawdę dobre. Mieliśmy małe problemy i musieliśmy odrabiać straty, ale z każdą próbą lepiej czuliśmy się w naszym samochodzie. To był świetny trening przed Rajdem Wysp Kanaryjskich. Szybkie przejście z szutru na asfalt nie jest łatwe, ale my wykonaliśmy w Świdnicy nasze zadanie wzorowo.

Jakub Matulka, Daniel Dymurski, Skoda Fabia Rally2 evo

Jakub Matulka, Daniel Dymurski, Skoda Fabia Rally2 evo

Autor zdjęcia: Maciej Niechwiadowicz

JAKUB MATULKA: - Myślę, że to był niezły weekend w naszym wykonaniu. Tempo było dobre, równe, rozkręcaliśmy się z odcinka na odcinek. Kilka razy meldowaliśmy się w pierwszej trójce, mamy też na koncie oesowe zwycięstwo. No i najważniejsze, podium w pierwszym naszym rajdzie o stawkę w samochodzie Rally2. Najwięcej oddaliśmy w sobotę, ale trochę też badałem, na co możemy sobie pozwolić w nowej rajdówce. Niedziela to już niesamowita walka na ułamki sekund, bo te różnice na koniec oesów były naprawdę niewielkie. Może ostatnią pętlę pojechałem trochę zbyt nerwowo, ale wiedząc, jaką mamy przewagę, nie chciałem popełnić jakiegoś błędu. Od pierwszych testów w Škodzie miałem takie przeczucie, że uda nam się dogadać i będziemy konkurencyjni na oesach. Natomiast wiedząc, jak wiele doświadczonych załóg mamy w RSMP, podchodziłem do tego na spokojnie. Dla mnie to naprawdę ważny wynik, który też bardzo motywuje do dalszej pracy. Cały zespół wykonał super robotę. Dziękuję chłopakom z EvoTech, Danielowi oraz naszym partnerom i kibicom. Widzimy się wkrótce!

Łukasz Byśkiniewicz, Daniel Siatkowski, Skoda Fabia Rally2 evo

Łukasz Byśkiniewicz, Daniel Siatkowski, Skoda Fabia Rally2 evo

Autor zdjęcia: Maciej Niechwiadowicz

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - To był najbardziej sprinterski, najdłuższy i najszybszy Rajd Świdnicki w jakim startowałem. Przez cały weekend było ciepło i sucho, a drogi w Górach Sowich wyjątkowo czyste jakby pozamiatane i odkurzone. Opony Michelin, na których startujemy dały bardzo dużo przyczepności, co przełożyło się na piekielnie szybkie tempo. Cała stawka jechała bardzo szybko dając kibicom sporo emocji. Uważam, że pierwszy rajd sezonu pokazał, że w tym roku poziom w RSMP będzie jeszcze wyższy niż rok temu. Jak na pierwszy tegoroczny prawdziwy rajd nasze tempo oceniam bardzo dobrze, choć nie ukrywam, że lepiej byłoby znaleźć się na podium. Zdecydowanie lepiej czuje się na krętych, bardziej technicznych trasach, niż na odcinkach na szaleńczą odwagę. Niedzielne odcinki jechaliśmy trzy razy. Nie do końca mi się to podoba, ponieważ za trzecim razem robi się już niebezpiecznie szybko- jedziemy zaparci na oponie jak na torze wyścigowym, a drogi w Górach Sowich torem nie są. Wiem, że na kolejnych rajdach tempo będzie jeszcze lepsze, a rywalizacja jeszcze bardziej zacięta. Już teraz z moimi Partnerami zapraszamy na Rajd Nadwiślański w Puławach w terminie 18-19 maja.

DANIEL SIATKOWSKI: - Kończymy Rajd Świdnicki w dobrych nastrojach mimo, że aspiracje są zdecydowanie większe niż 5. miejsce. Z drugiej strony patrząc na tempo wszystkich załóg na tym rajdzie, 5. miejsce możemy uznać jako sukces, tym bardziej, że straty do czołówki nie były duże. W rozrachunku całego rajdu nasza strata do zwycięskiej załogi Miko Marczyk- Szymon Gospodarczyk wyniosła 0,44 sekundy na kilometrze. Wiem, że pojechaliśmy bardzo szybko. Jesteśmy zadowoleni z naszej jazdy, która sprawiała nam wiele radości. Nie jestem zwolennikiem trzykrotnego pokonywania tych samych odcinków. Ostatnia niedziela pętla była nieco szaleńcza i postanowiliśmy nie ryzykować, gdy nasza 5. pozycja była ugruntowana.

ZBIGNIEW GABRYŚ: - Z odcinka na odcinek czuje się coraz lepiej w samochodzie. To jeszcze nie takie tempo, jakie bym sobie życzył, ale robimy wyraźne postępy, a to na tym etapie najważniejsze. Niestety cały czas czuje ten rok przerwy w startach, co nie ułatwia adaptacji do nowego samochodu. Myślę jednak, że jak na tą ilość kilometrów w Fabii RS, to dobrze wykorzystaliśmy to, co już wiemy o najnowszej Skodzie, a będzie tylko lepiej. Teraz mieliśmy do dyspozycji znacznie bardziej wymagające odcinki i diametralnie różne warunki – od tych sprzed tygodnia. Tempo walki w Świdnicy było dużo wyższe, a jak widać po stawce, nie trudno było o błąd. My jechaliśmy swoim rytmem, za punkt odniesienia biorąc własne czasy, ale zrealizowaliśmy ten plan bez nawet najmniejszego błędu i śladu na samochodzie. Współpraca z zespołem i pilotem układa się bardzo dobrze, a atmosfera jest pozytywna. Cały czas się uczymy i może ten rajd nie był skokiem do przodu tylko kolejnym krokiem, ale na pewno idziemy w dobrą stronę. Gratulacje dla załóg na podium, bo walka była naprawdę zacięta, a wam dziękuję za zaciskanie kciuków.

ADRIAN SADOWSKI: - Myślę, że mamy powody do zadowolenia. Pozycja może nie jest tą w którą celowaliśmy przed rajdem, ale to zdecydowanie dobre rozpoczęcie sezonu dla mnie i Zbyszka. Przejechaliśmy naprawdę trudny i bardzo szybki rajd, gdzie ustrzegliśmy się jakichkolwiek, błędów pokonując cały dystans bez najmniejszej przygody. Staraliśmy się poprawiać i cisnąć najlepiej jak potrafimy ale niestety przygotowania w poprzednim tygodniu, na mokrej nawierzchni, nijak się miały do suchych warunków tegorocznego Świdnickiego. Musieliśmy wszystko odkrywać na odcinkach, walcząc już o wynik. Wyciągnęliśmy dużo przydatnych informacji na temat najnowszej Skody i mam nadzieję, że uda nam się wykorzystać jej pełny potencjał już w następnym rajdzie. 

AREK BAŁDYGA: - Od początku nasz debiut nie wyglądał tak, jak sobie go wyobrażaliśmy. Głównie przez problemy techniczne, ale również i mój błąd na pierwszym zakręcie nowego sezonu. Już podczas czwartkowych testów czułem, że skrzynia biegów nie jest w najwyższej formie. Wieczorem podjęliśmy decyzję o wycieczce do Krakowa, aby to sprawdzić i moje podejrzenia okazały się słuszne. Po rozebraniu skrzyni okazało się, że ukruszyły się dwa zęby na piątym biegu. Próba reanimacji spełzła na niczym i musieliśmy wcielić w życie plan B, czyli założenie skrzyni kłowej. Nie ukrywam, że po siedmiu latach jeżdżenia na sekwencji, przejście na skrzynię w układzie H było dla mnie dużym problemem. Mieliśmy jednak w zanadrzu jeszcze odcinek testowy w sobotni poranek, który chciałem wykorzystać na przyzwyczajenie się do nowej skrzyni. Niestety i tutaj szczęście nam nie sprzyjało, ponieważ w drodze do Walimia samochód zgasł i straciliśmy sporo czasu na jego uruchomienie. Jak się później okazało, to właśnie ta awaria wyeliminuje nas ostatecznie z rajdu. Jakby tego było mało, na starcie do trzeciego przejazdu shakedownu puściła jedna z uszczelek płynu do wspomagania, więc finalnie nasze przygotowania zakończyliśmy na 8 kilometrach jazdy na ostro. Kiedy wydawało się, że wszystkie problemy są już za nami, przyszedł czas na pierwszy odcinek specjalny sezonu 2024. Pomimo wielokrotnego powtarzania przez Michała, abym uważał na pierwszym rondzie, popełniłem fatalny błąd i już po pięćdziesięciu metrach jechaliśmy z uszkodzonym zawieszeniem… Aby jednak nie było tak pesymistycznie, muszę w tym miejscu pochwalić konstrukcję Subaru. Uderzenie było tak mocne, że ukruszyły się krawężniki i myślę, że każda współczesna rajdówka zostawiła by w tym miejscu całe koło. My nie złapaliśmy nawet kapcia, uszkodzeniu uległy zwrotnice i z taką przestawioną geometrią przejechaliśmy całą pętlę. Podczas serwisu ekipa MTS Subaru Dzierżoniów doprowadziła Yetiego do stanu używalności i drugi przejazd miejskiego odcinka przejechaliśmy normalnym tempem, niestety jak się później okazało był to nasz pierwszy i ostatni odcinek, na którym mogliśmy się sprawdzić… Niedzieli obawiałem się pod kątem fizycznym, bo 130 kilometrów oesowych to 2,5x tyle co jeździłem do tej pory w Tarmacu. Nie dane jednak nam było sprawdzić formy podczas tak wymagającego dnia… Kilkaset metrów po starcie pierwszej próby zaczęliśmy odczuwać spadek mocy, co potwierdzał również wyświetlacz pokazujący coraz mniejsze doładowanie. Rozszczelniający się wąż od turbiny w końcu spadł całkowicie i całą pętlę przejechaliśmy samochodem mającym ok. 80KM. „Wisienką” na torcie, a raczej kwaśną cytryną było przegrupowanie, na którym samochód zgasł i musieliśmy go dopchać na serwis. Powróciły problemy sprzed odcinka testowego, a ponieważ morale już dawno spadły, postanowiliśmy się ostatecznie wycofać z dalszej rywalizacji.

MICHAŁ PRYCZEK: - Rajd Świdnicki okazał się dla nas słodko-gorzki. Gorzki, bo jak już wspomniał Arek, przytrafił nam się festiwal awarii, błąd na rondzie i ostatecznie nie dane nam było znaleźć się w końcowych wynikach imprezy. Szczyptę słodyczy dodaje jednak fakt, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty przed rajdem i na zapoznaniu, co na pewno zaprocentuje w kolejnych startach. Wprowadziliśmy kilka elementów do techniki jazdy, które Arek bardzo szybko przyswoił i wpłyną one zarówno na tempo, jak i bezpieczeństwo. Bardzo owocne były czwartkowe testy, gdzie do dyspozycji mieliśmy zarówno wyryp, jak i gładki asfalt, co pomogło nam znaleźć idealny kompromis na tego typu drogi. Optymalne rozwiązania znaleźliśmy dość wcześnie, ale kombinowaliśmy z różnymi wariantami, aby Arek poczuł różnicę. Dodatkowo przed rajdem spędziliśmy sporo czasu na studiowaniu on-boardów. Przechodząc z rajdów okręgowych do Mistrzostw Polski jest to ogromny przeskok, przede wszystkim podczas zapoznania z trasą. My w piątek spędziliśmy 11 godzin w samochodzie i to pomimo tylko dwóch przejazdów, a nie trzech jak np. w Tarmacu. Organizatorzy na start nowego sezonu przygotowali naprawdę świetną imprezę, dawno nie mieliśmy w RSMP tylu kilometrów oesowych. My pracę do zapoznania zaczęliśmy już przed komputerem, gdzie wyłapywaliśmy istotne i niebezpieczna miejsca. Dzięki temu Arek już podczas pierwszych przejazdów kojarzył określone partie odcinka i to napawa nas optymizmem przed kolejnymi rajdami. Dodatkowo już dzień po rajdzie ekipie Marka Kluszczyńskiego udało się zdiagnozować wszystkie trapiące nas usterki, więc zapominamy o minionym weekendzie i do Rajdu Nadwiślańskiego ruszamy z czystą głową.

JACEK SOBCZAK: - Dla mnie to był niesamowity weekend. Na prawy fotel powrócił Michał, z którym jechałem swój pierwszy rajd w Świdnicy. Trudno opisać w kilku słowach emocje które towarzyszyły nam w ten weekend. Mogę napisać tylko to ze bawiliśmy się niesamowicie i wróciła radość z rajdów. Cieszyłem się dosłownie każdym przejechanym metrem.

Filmowe podsumowanie:

Oglądaj: Rajd Świdnicki 2024 - Etap 2

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Emocjonujący finał dla Marczyka
Następny artykuł Trzynaście odcinków w Małopolsce

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska