Sezon nowości dla Byśkiniewicza

Łukasz Byśkiniewicz i Zbigniew Cieślar zostali w tym roku Rajdowymi Mistrzami Polski.

Sezon nowości dla Byśkiniewicza

Byśkiniewicz w sezonie 2021 postawił na nowego Forda Fiestę Rally3, zaprojektowanego i zbudowanego przez polski oddział M-Sportu.

Wybór okazał się niezwykle trafiony. Kierowca szybko dogadał się z samochodem. Zaowocowało to tytułem w klasie 3 w ProfiAuto RSMP, jak również końcowym sukcesem w klasie Pro1 w Tarmac Masters.

Nie będziemy pytać o ulubiony rajd ani odcinek. Rozmawiamy z Łukaszem Byśkiniewiczem, który pierwszy raz w karierze sięgnął po tytuł mistrza Polski, o...

Motorsport.com: Jako pierwszy w Polsce ogłosiłeś, że wystartujesz Fiestą Rally3. Wtedy, gdy była noworodkiem, po pierwszym roll oucie. Dlaczego postawiłeś właśnie na to auto?

Łukasz Byśkiniewicz: Szykowałem się do startów w R5, ale w sumie przypadkiem wybrałem się na premierowe testy Fiesty Rally3 na Tor Silesia Ring. Zobaczyłem jak zachowuje się na asfalcie i szutrze. Od pierwszych metrów poczułem, że to bardzo dobrze prowadzący się samochód i zaraz zapadła decyzja o przesiadce do Rally3. Jeżeli po przejechaniu paru metrów złapałem „feeling” to wiedziałem, że tym samochodem będę mógł jeździć bardzo szybko i wyciągać z niego wszystko. I tak też było w tym sezonie. A że zawsze ktoś musi być pierwszy, to tym razem padło na mnie. Wiązało się to z pewnym ryzykiem, ale jak widać opłacało się je podjąć.

Wymień najważniejszą zaletę i najistotniejszą wadę Fiesty w porównaniu z R5.

Wiecie co… trudno znaleźć wadę po tak świetnym sezonie. Fiesta jest uniwersalna, łatwo ją ustawić. O jej uniwersalności świadczy chociażby fakt, że od suchego etapu Rajdu Rzeszowskiego, aż do ostatniej rundy Tarmac Masters w październiku nic nie zmieniłem w nastawach. Na pewno łatwość prowadzenia to wielka zaleta tego samochodu. Do tego ani razu nie zawiodła mnie na odcinku specjalnym, ale to także zasługa świetnego przygotowania przez ekipę APR Motorsport i Kumiega Racing. Jedyną usterkę jaką miałem przez cały sezon to urwana płyta pod podwoziem na Rajdzie Polski. Ale to nie wynik wady konstrukcji tylko olbrzymich kolein na rajdzie szutrowym. Gdybym miał wskazać wady to wskazuje seryjne lusterka (śmiech) i trochę mniej wygodny fotel - w i20 R5 był bardziej luksusowy, ale szybko się przyzwyczaiłem. Trzeba zaakceptować, że Rally3 ma mniej koni - ma jechać wolniej niż Rally2, ma być też trochę tańsza - jeśli zapomnimy o kwestii mocy, to widzę same zalety.

Pierwsze rundy RSMP jechałeś "pożyczonym" samochodem z węgierską rejestracją. Co się stało? ;)

Podczas przygotowań popsułem swój samochód na testach szutrowych. Ruszał sezon, a w fabryce brakowało wszystkich elementów, aby w tak krótkim czasie odbudować samochód, więc musiałem pożyczyć z Węgier.

Dotychczas rywalizowałeś w mocno obsadzonych klasach, a na Rally3 nie zdecydowało się zbyt wiele załóg - jak myślisz dlaczego?

Wszyscy obwąchiwali temat. Na testach przed sezonem było wielu kierowców. Mówili "mały silnik, napęd 4x4, będzie powoli". Ale ciągle samochód budził ich zainteresowanie, jednak bali się podjąć ryzyko, obawiali się chorób wieku dziecięcego. Ja podjąłem ryzyko, szybko zdecydowałem się na starty Fiestą Rally3, która przez cały sezon była w 100% niezawodna. Ktoś musi przetrzeć szlaki. Myślę, że w 2022 roku więcej załóg zdecyduje się na starty w tej klasie. Wielokrotnie pokazaliśmy, szczególnie na mokrym, ale na suchym też, że autem klasy Rally3 można rywalizować nawet z Rally2.

Jak to wpływa na motywację i sportową rywalizację?

Fakt, nie mieliśmy zbyt wielu rywali w klasie. Ale jakość tych zawodników była wysoka. Kamil Bolek i bardzo doświadczony Radek Typa wiedzą jak szybko jeździć. To, że walka o tytuł była rozgrywana między naszą trójką, a nie kilkunastoma rywalami, w ogóle nie wpływało na moją jazdę. Zawsze, gdy wsiadam do samochodu, jadę nim tyle, ile potrafię danego dnia, na ile pozwalają warunki i opony. Ten sezon to nie był spacerek po tytuł, było co robić. Gdy chłopaki jechali bez przygód, to naprawdę tempo było dobre i było z kim się ścigać. A jednocześnie podgryzanie R5-tek także sprawiało przyjemność.

 

Koledzy z zespołu, stojący zaraz obok pod wspólnym namiotem APR Motorsport, byli jednocześnie głównymi i jedynymi konkurentami. Jak sobie radziliście z tym? Czy to zmienia podejście?

Rzeczywiście w tym roku nasze miasteczko wyglądało jak wewnętrzny puchar Fiest Rally3. Identyczne samochody, ta sama ekipa serwisowa, więc idealne warunki do równej rywalizacji. Zawsze uważałem, że puchary to najlepszy sposób na podnoszenie swoich umiejętności, ponieważ tutaj sprzęt jest identyczny. Poza rywalizacją na odcinkach specjalnych nasze relacje były bardzo przyjazne, choć rzadko widywałem się z chłopakami, ponieważ startowaliśmy z wysokim numerem w tym roku (priorytet PZM - przyp.red.) i gdy my wyjeżdżaliśmy spod namiotu, to oni przyjeżdżali na serwis. Więc nie było zbyt wielu okazji, aby razem pogadać na strefie serwisowej.

W którym momencie sezonu wiedziałeś, że TO się uda?

Siedzę trochę w sportach motorowych i wiem, że nic nie można planować ani zakładać, trzeba do samego końca robić swoje. Zdecydowałem się na Fiestę Rally3, ponieważ od pierwszego kilometra dobrze czułem się w tym samochodzie, co pozwalało sądzić, że będę nim w stanie bardzo szybko jechać i wygrywać rajdy w klasie. Po szutrowych rajdach, choć w pożyczonym samochodzie czułem się mniej komfortowo, wywieźliśmy sporo punktów. Wiedzieliśmy, że na asfalcie będziemy groźni. Wtedy w głowie pojawił się taki błysk, że jest szansa na tytuł, tylko trzeba pojechać sprawnie, szybko i bezbłędnie.

Jaka jest rola Twojego byłego pilota Macieja Wisławskiego w zespole?

Wiślak towarzyszy mi cały czas. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być z nami na rajdzie. Tego też z pewnością nie wyobrażają sobie kibice. Cieszę się, że cały czas jest w formie. Teraz pełni rolę szpiega, czyli razem z Grześkiem Kobylińskim są załogą rozpoznania trasy. Ich rola jest bardzo ważna i ma wpływa na moją jazdę - wjeżdżają na oes tuż przed jego zamknięciem i sprawdzają warunki na trasie, poprawiają notatki. Teraz organizatorzy stosują dużo ograniczników cięcia zakrętów- bywa że ich lokalizacja w rzeczywistości jest inna niż zapisaliśmy podczas zapoznania, więc rolą załogi szpiegowskiej jest wychwytywanie tych niuansów. Szpiedzy podpowiadają na gorąco z trasy, gdzie ciąć, gdzie na przykład spadły liście w nocy i jest ślisko. Wiślak zna mój opis i doskonale się odnajduje w tej roli. Oprócz tego, albo i przede wszystkim, jest fantastyczną duszą towarzystwa, psychologiem, doskonałym kompanem każdego rajdu. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale On właśnie taki jest.

 

Co dalej? Czy masz w sobie chęć rozwoju? Czy gdyby była możliwość wystartowałbyś w ERC albo w mistrzostwach innego kraju?

Koniec sezonu to zawsze czas na rozmyślania, co dalej?. Gdzieś z tyłu głowy pojawił się pomysł startów w Rally3 w Mistrzostwach Europy. Zobaczymy. Chciałbym wystartować na nowych oesach, a nie jeździć ciągle te same. Jeśli na rajdzie pojawia się nowy odcinek, to bardzo się cieszę. Na znanych wszystkim trasach jedziemy piekielnie szybko, a na nowych kierowca może się rozwijać, inaczej pracuje głowa. Myślę nad różnymi możliwościami i mam nadzieję, że wkrótce podejmiemy z Partnerami zespołu decyzje dotyczące przyszłego sezonu. Przede wszystkim bardzo się cieszę, że są możliwości różnych opcji, za co bardzo dziękuję naszym Partnerom.

Gdybyś mógł poprawić jakiś element w polskich rajdach byłoby to... (jaką zmianę zaproponowałbyś)

Chciałbym, aby częściej pojawiały się nowe odcinki. To na pewno. Wiem, że organizacja rajdu to trudne zadanie, że łatwiej jest powielić schemat z poprzednich edycji. Jednak dla zawodników nie jest to zbyt atrakcyjne. Chciałbym również większej rotacji rajdów i terenów. Był piękny Rajd Karkonoski, na północy Rajd Kaszub w wersji szutrowej i asfaltowej miał świetne trasy. W Polsce mamy wiele miejsc, gdzie mogłaby odbywać się ciekawa i nowa rywalizacja, ale to wymaga pracy i zaangażowania organizatorów.

Zdradzisz co planujesz na Barbórkę?

Jedyne co mogę powiedzieć to, że… szybszy samochód.

Jak wygląda Twój zwykły dzień - dziennikarza TVN Turbo?

Pandemia zmieniła mocno mój dzień. Dawniej codziennie jeździłem do redakcji, rozmowy z wydawcami, podział zadań. W tej chwili - podobnie jak większość świata - mnóstwo rzeczy robimy zdalnie. Był taki moment, że w TVN nie pojawiłem się przez trzy miesiące. Z operatorem umawiałem się od razu na miejscu zdjęć, wszystko ustalaliśmy z redakcją online, bez bezpośredniego kontaktu. Praca znacznie się zmieniła, wiele robimy poza domem, w samochodzie. Samo nagrywanie wywiadów, kwintesencja tej pracy, także mocno się zmieniło. W pandemii wiele wywiadów nagrywam przez telefon czy komunikator. To zupełnie inny świat. Logistyka dnia znacznie się różni, jest inna. Nie powiem, że gorsza (uśmiech). Prawdopodobnie tak już zostanie, że nie wrócimy do tradycyjnego formatu pracy. Taka hybrydowa praca - część zdalnie, mniej na miejscu, na Wiertniczej. Nawet nasze biuro przechodzi teraz reorganizację i nowe stanowiska są szykowane właśnie pod rotacyjny system.

 

akcje
komentarze
Szeja zatrzymał pijanego kierowcę
Poprzedni artykuł

Szeja zatrzymał pijanego kierowcę

Następny artykuł

Dziewięć rund RSMP 2022

Dziewięć rund RSMP 2022
Załaduj komentarze