RSMP
04 paź
-
06 paź
Wydarzenie zakończone
Zobacz pełną wersję:

Wypowiedzi po Rajdzie Rzeszowskim

akcje
komentarze
Wypowiedzi po Rajdzie Rzeszowskim
Autor:
Współautor: Marcin Wyrzykowski
10 sie 2019, 16:45

Poniżej prezentujemy wypowiedzi zawodników po zakończeniu rywalizacji z trasami Rajdu Rzeszowskiego, rundy RSMP.

KACPER WRÓBLEWSKI: - Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszego tempa, a szczególnie z tego, że wzrastało z każdym odcinkiem. Poradziliśmy sobie też z tym, by odpowiednio reagować w kwestii ustawień samochodu. Wszystko szło do przodu i wiedziałem, że jedziemy w stronę dobrego wyniku. Cieszę się z postawy jaką zaprezentowałem podczas drugiego etapu rajdu. Znowu jestem tym zawodnikiem, który walczy o setne części sekundy, jadącym szybko i skutecznie. Potwierdzeniem tego jest dodatkowy punkt, jaki wywalczyliśmy na kończącym rywalizację Power Stage. Dla nas był to dopiero drugi start Hyundaiem i20 R5 na asfalcie. W Rajdzie Nadwiślańskim trasy są szersze, jest dużo mniej zakrętów. Na oesach wokół Rzeszowa przechodzimy z zakrętu w zakręt, a drogi są wąskie. Nie jest łatwo w takich warunkach odkrywać możliwości samochodu R5, jednak skoro potrafiliśmy tu sukcesywnie przyspieszać, to w kolejnych rundach także będziemy konkurencyjni.

Jerzy Smagała, Maciej Miklaszewski

Jerzy Smagała, Maciej Miklaszewski

Photo by: Jakub Rozmus

JERZY SMAGAŁA: - Strategia na Rajd Rzeszowski zakładała atak i możliwie najszybszą jazdę. Konkurencja w klasie nie dopisała, więc wiedzieliśmy, że aby sport był sportem, musimy patrzeć na czasy nie tylko w naszej klasie ale również w generalce samochodów 2WD. Wierzę, że motorsport tym się różni od wycieczki na ryby, że jest w nim sport, a jak sport to rywalizacja, więc po prostu chciałem cisnąć. Poza tym nowy silnik, który pojawił się w Hondzie trzeba sprawdzić, prawda? No i faktycznie sprawdziliśmy. Wytrzymał wszystko: lot nad przepustem, słupek, drzewo, pożar. To przecież najlepszy dowód na to, że jest solidnie poskładany (śmiech). A poważnie to chcąc dobrze wypaść przed żywiołową, rzeszowską publicznością chcieliśmy jechać bardzo szybko od pierwszego odcinka. Tak też zrobiliśmy, ale w wyniku błędu strzeliliśmy z pozoru niegroźnego dzwona, który szybko przerodził się w pożar samochodu. Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby w pobliżu nie było kibiców! Należą się im ogromne podziękowania, tak za pomoc w gaszeniu auta, jak i późniejszą gościnę i opiekę! W dużej mierze to też ich zasługa, że następnego dnia pojawiliśmy się na odcinkach. Nie dość, że zaoferowano nam części do naprawy naszego rozbitego i nadpalonego samochodu, to jeszcze cały czas zapewniano, że „szliśmy dobrze, jeśli nie najlepiej ze wszystkich”. Jak po takich słowach nie próbować wrócić do ścigania?

MACIEJ MIKLASZEWSKI: - Na szczęście rozbiliśmy się koło domostw, użycie trzech gaśnic oraz odpalenie systemu nic nie dały, musieliśmy gasić samochód wodą z wiader, które donosili nam obserwatorzy. Straż pożarna przyjechała „na gotowe”. Zresztą decyzję o tym, że mamy jechać właściwie podjęli za nas mechanicy (śmiech). Gdy wróciliśmy na serwis, nasza ekipa zaczęła naprawiać i prostować rajdówkę, zanim w ogóle ściągnęliśmy ją z lawety.

Robert Luty/Marcin Celiński

Robert Luty/Marcin Celiński

Photo by: Tomasz Filipiak

ROBERT LUTY: - Rajd Rzeszowski za nami. Tradycyjnie dostarczył on wielu emocji, dramatów i zwrotów akcji. Dla nas rajd okazał się wyjątkowo udany. Po zeszłorocznym niepowodzeniu w tym roku odczarowaliśmy trasy wokół Rzeszowa. Trudny piątek szczególnie oes Wysoka ze zmiennym rytmem nie ułatwiał zadania ale równą i mądrą jazdą udało się wypracować ok. 1,5 minuty przewagi przed sobotnimi kultowymi odcinkami. Sobotę rozpoczęliśmy z wysokiego C generując niemal minutową przewagę nad drugą załogą w stawce na jednym z najlepszych oesów w Polsce czyli oes Pstrągowa co pozwoliło nam powiększyć przewagę i kontrolować ją do samej mety. Na chwilę jedynie przed oczami pojawiło się widmo zeszłorocznego pecha gdy na miejskim odcinku w Rzeszowie uszkodzeniu uległa jedna z półosi. Na szczęście nasz serwis szybko uporał się z wymianą, zresztą przez cały weekend auto było świetnie przygotowane i sprawowało się znakomicie za co należą się ogromne podziękowania MetCorp Motorsport. Na ostatnią pętlę wyjeżdżaliśmy w pełni sprawnym samochodem i mogliśmy powalczyć o punkty na „power stage” co również się udało. Z Rzeszowa wyjeżdżamy zatem w doskonałych nastrojach z kompletem punktów co przy podwójnie punktowanej rundzie jaką był Rajd Rzeszowski winduje nas na pozycję liderów w klasyfikacji generalnej sezonu. Przed nami dwie ostatnie rundy do których chcemy się dobrze przygotować aby nie oddać prowadzenia już do końca sezonu.

 

MICHAŁ PRYCZEK: Przed startem w ogóle nie zakładaliśmy dziesiątego miejsca w klasyfikacji generalnej, więc jest to miłe zaskoczenie i świetny dodatek do zwycięstwa w HR2. Przez cały rajd skupiałem się bardziej na jeździe niż na myśleniu o wyniku i to dało fajny efekt na mecie, chociaż nie ukrywam, że drugiego dnia, gdy przesuwaliśmy się do góry klasyfikacji generalnej, zaświtała w głowie myśl o powtórzeniu wyniku z Rajdu Polski. Dopiero w sobotę tak naprawdę zaczęliśmy jechać iście rajdowym tempem. Szczególnie dobrze czuliśmy się na Zagorzycach, które znam. Podczas drugiego przejazdu mieliśmy drobną wycieczkę w łączkę – Jacek mówi „patrz, patrz, sarenka biega!”, więc podjechałem bliżej, zobaczyłem, zawróciłem a i tak poprawiliśmy czas. :) Wielkie podziękowania dla serwisu, który świetnie przygotował naszą rajdówkę, nie mieliśmy przez cały rajd żadnych problemów technicznych. Na koniec ogromne podziękowania kierujemy także w stronę kibiców, których doping czuliśmy na odcinkach i dawało nam to dużego kopa do jeszcze szybszej jazdy! Cieszymy się, że radością, jaką czerpiemy ze startów „Babcią” możemy się dzielić także z kibicami, których w Rzeszowie nie brakowało.

JACEK PRYCZEK: - Wynik, który osiągnęliśmy w miniony weekend jest powyżej naszych oczekiwań. Przed rajdem wspominałem, że priorytetem były punkty w klasie i nie spodziewaliśmy się, że na tak mocno obsadzonym rajdzie wbijemy się po raz kolejny do dziesiątki w klasyfikacji generalnej. To nas bardzo cieszy, tym bardziej że naszym historycznym Subaru, z technologią sprzed ponad 20 lat pokonaliśmy nowoczesne i bardzo szybkie rajdówki, z zupełnie innej technologicznej epoki. Osiągnięcie takiego wyniku, dwa razy z rzędu - w dodatku na dwóch chyba najtrudniejszych rajdach sezonu - uznajemy za nasz mały sukces. Dodatkowo jesteśmy bardzo zadowoleni z jazdy na drugiej pętli drugiego dnia rajdu (odcinki Pstrągowa i Zagorzyce), na której złapaliśmy wreszcie nasze dobre, rajdowe tempo. Samochód pracował bez zarzutu, mieliśmy prawidłowy opis, bez zarzutu wyglądała pracę pomiędzy mną a Michałem, który świetnie czuł drogę – wydaje nam się, że wszystkie elementy zagrały i tak to powinno wyglądać na przyszłość. Oczywiście można by spekulować, co by było gdyby nie 30-sekundowa kara, ale tę niestety dostaliśmy z własnej winy. Spóźniliśmy się na PKC, na który tak naprawdę nie można się było spóźnić… Nam się ta sztuka udała.Dodatkowo aż czterokrotnie doganialiśmy na odcinkach innych zawodników. Pisaliśmy prośbę o korektę czasów, ale niestety Dyrektor rajdu uznał to za incydent rajdowy. Według mnie incydentem można nazwać jednorazowe zdarzenie, a my na samej tylko Lubeni dogoniliśmy dwa auta i jechaliśmy za nimi około 3,5 kilometra, dodatkowo doszliśmy jeszcze dwa auta na innych odcinkach. Nie mamy jednak pretensji do naszych kolegów, bo jak tylko nas zauważali w lusterkach to starali się znaleźć miejsce, by nas bezpiecznie przepuścić. Faktem jest jednak, że gdy jedzie się dobrym tempem, wszystko dobrze idzie i nagle trzeba jechać za wolniejszą załogą, traci się szansę na optymalny czas przejazdu, to jest to rozczarowanie i człowiek się trochę denerwuje. Najważniejsze jednak jest to, że mamy komplet punktów w HR2, i dodatkowo jeszcze kolejne punkty w klasyfikacji generalnej RSMP, więc cały zespół Subaru Historic Rally Team opuścił Rzeszów z poczuciem dobrze wykonanej pracy i wielkimi uśmiechami na twarzach. Partnerami zespołu Subaru Historic Rally Team są: Pro Rally School, MTS Subaru Dzierżoniów, Race Day, Steelum.

 

BRYAN BOUFIER: - Jestem bardzo zadowolony z naszego tempa i, że mogliśmy walczyć o wygraną. Jestem zawodnikiem lubiącym zacięta rywalizacje i tak właśnie było podczas 28. Rajdu Rzeszowskiego. Ścigaliśmy się na dziesiąte części sekundy. Na dwudziestokilometrowym odcinku różnica na mecie wyniosła 0,1 sekundy! Jechało nam się świetnie. Samochód sprawował się bardzo dobrze. Popełniliśmy jeden błąd na ósmym odcinku specjalnym i wypadliśmy z drogi. Jest to część tego sportu. Cieszę się, że samochód nie został mocno poturbowany i przy pomocy kibiców pojechaliśmy dalej. Walczyliśmy do końca i na mecie stanęliśmy na podium. Podczas tego weekendu pokazaliśmy z całym zespołem TVN TURBO, że Hyundai i20 R5 jest bardzo szybki i konkurencyjny. Wygraliśmy pięć odcinków specjalnych. Bardzo dziękuję zespołowi za zaproszenie do Polski oraz jego sponsorom: Amic Energy, Auto Partner, Maxgear, NOVOL, TEKOM Technologia, Michelin, Kratki.pl, I Planet Radom, I Home oraz telewizji TVN TURBO.

XAVIER PANSERI: - Z Bryanem startujemy razem od ponad 15 lat, więc bardzo szybko złapaliśmy dobry rytm w Hyundaiu i20 R5 podstawionym przez TVN TURBO RALLY TEAM. Walczyliśmy o szósta wygraną w Rajdzie Rzeszowskim. Nie udało się tego zrobić jak chcieliśmy, ale należy podkreślić, że jechało nam się świetnie co było widać po czasach i wygranych odcinkach specjalnych. Uważam, że kilku kierowców w Polsce bardzo podniosło swój poziom jazdy i rywalizacja jest bardzo interesująca. Myślę, że jeszcze tu wrócimy, aby powalczyć o kolejną wygraną.

Tomasz Kasperczyk, Damian Syty, Ford Fiesta R5

Tomasz Kasperczyk, Damian Syty, Ford Fiesta R5

Photo by: Maciej Niechwiadowicz

TOMASZ KASPERCZYK: - Zaczęliśmy Rajd Rzeszowski od bardzo dobrego tempa, jednak niestety nie wszystko poszło po naszej myśli. Przez usterkę straciliśmy sporo czasu, wiedzieliśmy jednak, że trzeba spróbować dotrzeć na serwis, a później sprawnym samochodem odrabiać straty. Musieliśmy szybko przestawić priorytety, odrzucić rozczarowanie i skupić się na tym, by zminimalizować straty i wywieźć z Rzeszowa jak najwięcej punktów. Liczyliśmy na więcej niż 15 oczek, jednak dzięki temu umocniliśmy się na pozycji wiceliderów i wciąż jesteśmy w grze o końcowy triumf, choć nasza sytuacja się skomplikowała.

 

SYLWESTER PŁACHYTKA: - Jest meta, są punkty, więc tegoroczny Rajd Rzeszowski zaliczamy do udanych. Kolejne przejechane kilometry są kluczowe, bo pozwalają nam budować tempo na asfaltach. Na poszczególnych oesach wyglądało to naprawdę nieźle, tym bardziej szkoda dzisiejszej awarii, która kosztowała nas jakieś 40 sekund. W końcówce z kolei chłopaki mieli trochę przygód, także finalnie jesteśmy na szóstym miejscu. Wielkie dzięki dla kibiców, którzy nas wspierali przez cały rajd!

JACEK NOWACZEWSKI: - Tak jak przewidywaliśmy, odcinki w okolicach Rzeszowa okazały się bardzo wymagające, ale takie warunki zdecydowanie nam odpowiadają. Mimo problemów z samochodem, jesteśmy zadowoleni z tego rajdu i już nie możemy się doczekać kolejnych asfaltowych rund RSMP. Już za niespełna miesiąc widzimy się na Śląsku!

ROBERT GABRYSZEWSKI (RALLYTECHNOLOGY): - Rzeszowski ponownie okazał się dla załóg dużym wyzwaniem, a tegoroczna edycja stała na naprawdę wysokim poziomie. Klasyczne odcinki, dobrze znane z poprzednich lat, pomieszane były z tymi, które zawodnicy pokonywali po raz pierwszy. Nie zabrakło też silnej obsady, do której dołączyli doświadczeni i utytułowani kierowcy, dawno nie oglądani w RSMP. Dzięki temu mogliśmy śledzić dwa dni widowiskowej walki i wielu nagłych zwrotów akcji. Po piątku mieliśmy duże powody do satysfakcji, gdy dwie załogi Rallytechnology kończyły dzień w czołowej piątce. Sylwek zaliczył naprawdę udany etap i utrzymywał świetne tempo, a Marcin po raz kolejny w tym sezonie imponował skuteczną i pewną jazdą. Świetny wynik w debiucie Skodą, był o włos, ale Rzeszów również dla Słobodziana i Kozdronia okazał się pechowy. Początkowo wydawało się, że Płachytka i Nowaczewski także wycofają się z rywalizacji, ale załoga mimo problemów zrobiła wszystko, żeby dojechać do serwisu. Przed ostatnią pętlą udało się naprawić Fiestę, a Sylwek i Jacek nie odpuści, kończąc rajd na wysokim szóstym miejscu. Dzięki temu zabierają z Rzeszowa cenne punkty i przed kolejną rundą zanotowali ważny awans w klasyfikacji generalnej. Dziękujemy załogi i kibicom za emocje mijającego weekendu, a już za niecały miesiąc widzimy się na odcinkach naszego domowego Rajdu Śląska, który odbędzie się w dniach 5-7 września. Do zobaczenia!

Maciej Lubiak, Tomasz Borko, Hyundai i20 R5, Rajd Rzeszowski, RSMP

Maciej Lubiak, Tomasz Borko, Hyundai i20 R5, Rajd Rzeszowski, RSMP

Photo by: Grzegorz Kozera

MACIEJ LUBIAK: - Odcinki Rzeszowskiego są piekielnie wymagające. Przetasowania w czołówce i liczba załóg z różnymi przygodami potwierdzają, że to niesamowicie trudny rajd. Drugi dzień zawodów, a dla nas tak naprawdę pierwszy. Wsiadłem do rajdówki i z każdym kolejnym kilometrem wracałem do rajdowego rytmu. Chciałem nabrać pewności siebie w aucie, ale cztery prawdziwe odcinki to zbyt mało, aby się rozjechać w pełni. Jednak każdy kilometr był ważny przed Rajdem Śląska i na tym się dziś skupiałem. Do zobaczenia już za miesiąc!

TOMASZ BORKO: - Cieszę się, że dziś mogliśmy jechać po tych niesamowitych odcinkach. Rajdy to bez wątpienia sport zespołowy, choć to kierowca prowadzi, pilot dyktuje, to jednak czasem niezbędna jest pomoc ekipy technicznej. Brawa dla serwisu Kumiega Racing za przygotowanie auta.

(informacje prasowe)

Następny artykuł
Mówią po Rajdzie Rzeszowskim (video)

Poprzedni artykuł

Mówią po Rajdzie Rzeszowskim (video)

Następny artykuł

Grzyb: To zwycięstwo bardzo nas cieszy

Grzyb: To zwycięstwo bardzo nas cieszy
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy , RSMP
Wydarzenie Rajd Rzeszowski
Tagi rsmp , rajd rzeszowski
Autor Łukasz Łuniewski