Wypowiedzi po Rajdzie Świdnickim-KRAUSE

Wypowiedzi zawodników po Rajdzie Świdnickim-KRAUSE 2021:

Wypowiedzi po Rajdzie Świdnickim-KRAUSE

KACPER WRÓBLEWSKI: - Kiedy wstałem w sobotę rano, postawiłem sobie za cel nie stresować się, jechać płynnie i dobrze się bawić za kierownicą! Tak więc plan był prosty - jechać szybko tam, gdzie czujemy się mocni, a w innych miejscach zarządzać dobrze czasem. Sam jestem w szoku, jak dobrze nam to wyszło! Jechało się świetnie. W aucie czułem się bardzo komfortowo. Na odcinkach nic nas nie zaskakiwało – czerpaliśmy czystą przyjemność z jazdy! A wynik można powiedzieć, że przyszedł sam. Dziękujemy naszym sponsorom za możliwość startowania i realizację naszych de facto wspólnych celów i planów. Wielkie podziękowania dla całego teamu i tych wszystkich, którzy angażują się w nasze starty i nie tylko. Brawa dla kibiców, tak licznie dopingujących nam przy trasie i na serwisie! Teraz czas szybko naładować baterie na nowo i nabrać sił na ostatni rajd sezonu, gdzie chcemy walczyć dalej.

KUBA WRÓBEL: - Było szybko, ale od początku realizowaliśmy nasze założenia. Zrobiliśmy swoje. Nie było sytuacji podbramkowych i w zasadzie nie było jakiś momentów. Jechaliśmy zgodnie z tym, co opisaliśmy sobie na zapoznaniu. Świadomie trochę oddawaliśmy dwa oesy każdej niedzielnej pętli, ponieważ wiedzieliśmy, że na trzecim możemy atakować. Czuliśmy się na nim najlepiej i mogliśmy sobie na nim budować znaczącą przewagę, bez podejmowania zbędnego ryzyka. Świetne trasy, super atmosfera! Dzięki raz jeszcze za kibicowanie!

 

JACEK MICHALSKI: - Choć nie wygraliśmy Rajdu Świdnickiego, to swój cel zrealizowaliśmy w 100%. Nie chcieliśmy się niepotrzebnie ścigać i ryzykować, najważniejsza była dla nas meta i pilnowanie najgroźniejszych rywali – Pawła Grzywacza i Błażeja Czekana, którym w tym miejscu chciałbym podziękować za wspaniała walkę na przestrzeni całego sezonu. Nikt z nas nie planuje występu w Rajdzie Koszyc, więc tym drugim miejscem w Świdnicy zapewniliśmy sobie tytuł Mistrzów Polski w klasie HR2. Rajd był bardzo szybki i trudny, ale pomimo już trzeciego startu w tej imprezie, jest to dopiero mój pierwszy puchar wywieziony ze Świdnicy. :) Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego, co udało nam się osiągnąć w tym sezonie. Ten sukces nie byłby możliwy, gdyby nie wspaniała praca ekipy MTS Subaru Dzierżoniów pod wodzą Marka Kluszczyńskiego, któremu chciałbym podziękować za danie nam szansy dołączenia do zespołu Subaru Historic Rally Team. Słowa podziękowania kieruję także w stronę Jacka Pryczka, który zaufał nam na tyle, aby powierzyć w moje ręce tak wspaniałą maszynę, jaką niewątpliwie jest Subaru Impreza 555. Dla całego zespołu był to bardzo wymagający sezon, ale sukces przypieczętowany w miniony weekend jest dla nas wszystkich wspaniałą nagrodą.

ADAM BINIĘDA: - Bardzo dużo pozytywnych emocji towarzyszyło nam w ten weekend. Poczynając od samego rajdu i jazdy po tak kultowych odcinkach, tak kultowym samochodem, a kończąc na zdobyciu mistrzowskiego tytułu. Jazda samochodem czteronapędowym po tych odcinkach daje ogromną frajdę, więc troszkę żałuję odwołanych odcinków. Najważniejsze jednak było dojechanie do mety, więc każdy kilometr mniej przybliżał nas do tytułu. Jesteśmy na tej mecie jako Mistrzowie Polski, więc plan na rajd i sezon został wykonany. Cały ten rok to była dla mnie niezwykła przygoda, móc startować w tak utytułowanym zespole, jakim jest SHRT. Wszystkie osoby pracujące przy samochodzie dały z siebie wszystko na przestrzeni sezonu, a efekty tego widać w klasyfikacji rocznej. Dla mnie osobiście jest to już trzeci tytuł w klasie historycznej. Dwa poprzednie wyjeździłem z Konradem Dudzińskim i Rafałem Zabuskim w HR4, więc tym bardziej cieszę się, że z kolejnym kierowcą zdobywam kolejny tytuł. Dzięki temu ma się wrażenie dobrze wykonanej roboty. To co ustaliliśmy przed sezonem z Jackiem i całym zespołem, stało się faktem.

 

WOJTECH CHUCHAŁA: - To było niesamowite, wrócić na odcinki Rajdu Świdnickiego i walczyć wśród takich tłumów kibiców. Drugi stopień podium, ze stratą zaledwie kilku sekund, zawsze pozostawia niedosyt, ale sportowo jestem zadowolony z tego weekendu. Ten wynik, a zwłaszcza rezultat z niedzieli pomógł nam zbudować przekonanie, że potrafimy Skodą pojechać naprawdę szybko na asfalcie i wygrywać odcinki. Szkoda tych kilku mniejszych błędów z pierwszego dnia, ponieważ rywalizacja byłaby jeszcze bardziej zacięta, ale tak bywa w ferworze walki. Ważne, że w niedziele wyciągnęliśmy właściwe wnioski. Daliśmy z siebie wszystko, mocno atakowaliśmy i mimo przygód nie poddaliśmy się do ostatniego metra. To dobra motywacja przed finałem sezonu. Wiem, że stać nas na wygenerowanie jeszcze lepszego tempa. W naszym zasięgu są najlepsze czasy odcinków, ale wiem że mamy jeszcze rezerwy, które trzeba wykrzesać z siebie na odcinkach w Koszycach. Na Słowacji wszystko musi już zagrać perfekcyjnie, od początku do końca. Już dziś zapraszamy Was na 47. Rally Košice.”

SEBASTIAN ROZAWDOWSKI: - Wracając na odcinki Rajdu Świdnickiego, liczyłem na ogromne emocje i taki dokładnie był to weekend. Piękna pogoda i imponujące tłumy kibiców, jakich chyba dawno nie było na rundzie asfaltowej. Cieszy to, że zainteresowanie rajdami jest tak mocne, bo to najlepsze warunki do sportowej rywalizacji. Bardzo Was wszystkim dziękuję za ten doping. Jeśli chodzi o wynik to oczywiście chcielibyśmy być o to jedno oczko wyżej. Zabrakło niewiele, ale drugie miejsce to nadal sukces, na który ciężko pracował cały zespół. Bardzo cieszy bilans niedzieli i tempo, jakie wypracowaliśmy. Na tym etapie nie możemy mieć do siebie żadnych zastrzeżeń. Zwłaszcza wygrywając odcinka Olszyniec, zdecydowanie najtrudniejszy w całym rajdzie, który my z Wojtkiem jechaliśmy pierwszy raz, a czuliśmy do niego największy respekt. To potwierdza, że dobrze wykorzystaliśmy ten sezon, by nabrać pewności w jeździe Fabią. Jesteśmy w stanie walczyć o zwycięstwo i myślę, że przed Koszycami daliśmy ważny sygnał rywalom. Trudno będzie dogonić Miko i Szymona, ale dopóki mamy nawet matematyczne szanse na mistrza Polski, to z takim nastawieniem musimy ruszyć do finału RSMP. Załogi, które są za nami też muszą zaatakować, więc szykujemy się na trudny pojedynek.

 

SYLWESTER PŁACHYTKA: - Kurz po 49. Rajdzie Świdnickim-Krause już opadł, więc możemy już spokojnie podsumować ostatni weekend. Przede wszystkim czujemy z Jackiem niesamowitą radość, ale też dumę z całego zespołu. Jesteśmy też bardzo wdzięczni wszystkim, którzy nam pomagają i przyczynili się do tego sukcesu. Bardzo dziękuję wszystkim kibicom za nieocenione wsparcie. Ekipie Eurosol Racing Team dziękuję za jak zwykle perfekcyjnie przygotowane auto. Cieszę się nie tylko z podium, ale też z naszej postawy. Potrafiliśmy odnaleźć się w tej zaciętej rywalizacji i realizować naszą taktykę bez przygód i błędów. Jestem też zadowolony z tego, że nasze tempo jest powtarzalne, a naszą jazdę charakteryzuje regularność i skuteczność. Oczywiście, że chcielibyśmy przyspieszyć i bić się o jeszcze wyższe lokaty, ale podchodzę do tego metodycznie i z pokorą. Będziemy to robić, ale systematycznie, krok po kroku. Dziękuję też organizatorom Rajd Świdnicki-KRAUSE, bo dzięki ich zaangażowaniu i pracy po raz kolejny mogliśmy się ścigać po tych kultowych oesach.

 

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - Jestem szczęśliwy i spełniony jako kierowca rajdowy, a Zbyszek jako pilot. Bardzo się cieszymy ze zdobycia tytułu Mistrza Polski w nowej klasie 3. Tytuł ten dedykuje mojej córeczce Basi. Jako pierwsi w Polsce zdecydowaliśmy się na starty Fordem Fiesta Rally3 i dziś utwierdzam się, że była to słuszna decyzja. Cieszymy się bardzo, że zrealizowaliśmy plan, w którym zakładaliśmy wygranie Rajdu Świdnickiego- Krause, a nie tylko „dojechanie” po punkty. Już od odcinka testowego wiedzieliśmy, że jesteśmy w formie, że dobrze rozumiem się z autem. Dlatego nie pozostało nic innego jak zaatakować od pierwszych metrów. Każdy zakręt, każdy szczyt, każde hamowanie to czysta rajdowa przyjemność z pełną kontrolą tego, co się dzieje z oponami Michelin. Wygraliśmy 7 z 8 rozegranych odcinków specjalnych. Zdobyliśmy komplet punktów dający nam upragniony tytuł rajdowych Mistrzów Polski 2021 bez względu na to, co się wydarzy na Rajdzie Koszyc na Słowacji. Podsumowując- jesteśmy bardzo zadowoleni z powoli kończącego się sezonu, z naszej bezbłędnej i szybkiej jazdy oraz perfekcyjnie przygotowanego samochodu przez ekipę prawdziwych fachowców motorsportu: Kumiega Racing i APR Motorsport. Dziękuję naszym Partnerom za ten wspólny sukces: Auto Partner, MaXgear, Blachy Pruszyński, Kratki, NOVOL, TEKOM Technologia, Michelin Motorsport Polska, Siren7 oraz szefom kanałów TVN-Discovery za wsparcie medialne.”

ZBIGNIEW CIEŚLAR: - Cieszę się tak samo jak Łukasz ze zdobycia tytułu Mistrza Polski w nowo powstałej klasie3. W rajdach startuje się po to, aby jechać jak najszybciej i zdobywać jak najwyższe miejsca. W tym roku postawiliśmy sobie taki cel i konsekwentnie go realizowaliśmy. Rajd Świdnicki Krause pokazał, że jesteśmy w bardzo dobrej formie, aby ścigać się o kolejne zwycięstwa. Pod względem statystyk ten sezon wygląda także bardzo dobrze- z 6 rajdów wygraliśmy 5 razy, a w jednym rajdzie z powodu drobnej awarii płyty ochraniającej podwozie zajęliśmy 3. miejsce. Jesteśmy szczęśliwi, że tytuł przypieczętowaliśmy jeszcze przed końcem sezonu, który nastąpi w Koszycach na Słowacji. Dziękuję wszystkim za gorący doping i masę wiadomości z gratulacjami.

 

TOMASZ KASPERCZYK: - Ten rajd nie był dla nas zły, bo od początku plasowaliśmy się w czołówce. Rzecz w tym, że im bliżej mety tym bardziej się od tej czołówki oddalaliśmy. Myślę, że zaważyły na tym detale. Ustrzegliśmy się przygód, ale jazda nie była tak skuteczna, jak oczekiwaliśmy, a rywale zaprezentowali lepsze tempo. Do Rajdu Świdnickiego-Krause zawsze podchodziłem z należytą pokorą, mając na uwadze także zmienne i trudne warunki, jakie tworzyła wiosenna czy jesienna pogoda. W tym roku aura była wyjątkowo stabilna, więc najwyraźniej należało nieco bardziej zaryzykować i uwierzyć w możliwości opon oraz samochodu. Gratuluję całej trójce, która była od nas lepsza, szczególnie Wojtkowi i Sebastianowi, bo wywalczonym wynikiem przedłużyli swoje szanse na mistrzostwo Polski.

 

MACIEJ LUBIAK: - Od pierwszego kilometra Rajdu Świdnickiego złapałem dobry, rajdowy rytm. Powróciły piękne wspomnienia startów w rajdach Nikon i Elmot sprzed kilkunastu już lat. Zawsze dobrze czułem się na tych trasach. Cieszę się, że nasze tempo na odcinkach było wysokie, że znów mogłem poczuć przyjemność z szybkiej jazdy i realizować plan. Udany rajd pod względem prędkości i dotrzymywania kroku ścisłej czołówce. Kilka błędów, które są nieuniknione, jeśli chce się zbliżać do tempa kolegów. Perspektywy są optymistyczne.Ten rajd do duży krok do przodu. Były partie techniczne, ale sporo też fragmentów dla "młodych gniewnych", gdzie moje doświadczenie i rozsądek podpowiadały, aby wytrzymać ciśnienie, nie dać się ponieść emocjom. Jeszcze muszę zrobić kilka poprawek w swojej jeździe i będzie super.

...więcej wkrótce
...informacja prasowa

Czytaj również:

akcje
komentarze
Zwycięstwo Wróblewskiego i Wróbla
Poprzedni artykuł

Zwycięstwo Wróblewskiego i Wróbla

Następny artykuł

Kara dla Wróblewskiego

Kara dla Wróblewskiego
Załaduj komentarze