Koolen grozi sądem

akcje
komentarze
Koolen grozi sądem
16 sty 2018, 10:45

Kees Koolen, potrącony przez Peugeota Carlosa Sainza na siódmym etapie Dakaru, przyznał, że był inwestorem w Overdrive Racing, ale nie ma to nic wspólnego z incydentem, który kosztował prowadzącą załogę 10 minut kary.

Holender zapowiada skierowanie sprawy do sądu. Zajmie się tym po powrocie z Dakar Rally.- W ostatnim zdaniu mojego protestu napisałem, że będę bardzo zadowolony, jeżeli nałożona zostanie surowa kara, a jeżeli tak się nie stanie, to mam dostęp do najlepszych prawników na świecie - przypuszczalnie lepszych od prawników ASO. Ostrzegłem, że jeżeli nie zostaną podjęte poważne sankcje, wówczas po powrocie do domu przeanalizuję temat z moimi konsultantami i otworzę sprawę w sądzie - powiedział Koolen w rozmowie z Sergio Lillo z es.motorsport.com.- Jechałem w grupie najlepszych quadowców, chyba na czwartym miejscu. Na 180 kilometrze odcinka znajdował się wyjątkowo trudny fragment z błotem i wodą. Quadem bardzo łatwo jeździ się po wydmach, ale na błocie jest wręcz przeciwnie. Pojazdu niemal nie da się kontrolować. Gdy słyszysz Sentinel, rozglądasz się i masz 10-20 sekund, żeby postanowić, co zrobisz. Rozejrzałem się i dostrzegłem Peugeota.Myślę, że jechałem wtedy 20 km/h. Miałem dużo szczęścia, bo zostałem uderzony przez samochód. On (Sainz) powiedział, że mnie nie uderzył, bo nie ma żadnych uszkodzeń. Mechanicy i ja wiemy, że aby zdeformować karoserię takiego samochodu, trzeba uderzyć z siłą 500 kg.Wszystko zostało głupio rozegrane. Poza Despresem nikt nie zapytał mnie, jak się czuję. Przeczytałem potem wiele historii, o których nie chcę teraz mówić, ale to nie ma znaczenia.To prawda, że miałem powiązania z Overdrive jako inwestor, ale nie ma to żadnego związku z tym incydentem. Sądzę, że nie jest dobrze mieszać te sprawy. Jestem profesjonalnym inwestorem - inwestowałem w ponad stu firmach. W tym przypadku zainwestowałem w firmę, która wniosła kapitał do Overdrive. Nie byłem zatem bezpośrednim inwestorem. Na tym biwaku jestem udziałowcem co najmniej dziesięciu zespołów.Moim zdaniem to bardzo złe, że skierowano dyskusję na te tory. Myślę, że zaczął Terranova. To co się stało, było wyjątkowo niebezpieczne. Mogłem zginąć. Otrzymałem uderzenie w ramię i w quad. Nie zostałem przeproszony. Jako doświadczony inżynier mogę ocenić siłę uderzenia po analizie uszkodzeń quada.Nie chodzi o Carlosa, tylko o skomplikowaną sytuację, w jakiej się znalazłem. Gdyby jego samochód był o 10 centymetrów bardziej w lewo, to już bym nie żył. Myślę, że gdybym zginął, byłoby łatwiej dla Carlosa i Peugeota, bo już nic bym nie powiedział.Uważam, że kara powinna być znacznie większa - nie dla Carlosa, ale z powodu niebezpiecznej sytuacji. To powinien być przykład. Wielu zawodników na quadach i motocyklach skarży się na takie zachowanie. Proszą mnie o załatwienie sprawy na piśmie, bo wiedzą, że ASO jest francuską organizacją i krążą plotki, jakoby francuskie firmy pomagały sobie nawzajem. Nie chcę wierzyć tym plotkom. Sądzę, że wszystko odbywa się we właściwy, uprzejmy sposób.ASO, FIM i FIA zawsze powtarzają, że uczestniczymy w niebezpiecznym sporcie i bezpieczeństwo stanowi priorytet dla tych organizacji. A zatem gdy ktoś znajdzie się w niebezpiecznej sytuacji, oni zareagują.Fot. facebook.com/barrenracing

Następny artykuł
Rajd Dakar: Etap 10

Poprzedni artykuł

Rajd Dakar: Etap 10

Następny artykuł

CP Tech dostawcą halo

CP Tech dostawcą halo
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Terenowe
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości