Mówią po Rajdzie Dakar

akcje
komentarze
Mówią po Rajdzie Dakar
17 sty 2019, 14:59

KUBA PRZYGOŃSKI: - Czwarta pozycja, cieszymy się z niej niezmiernie.

Wielka walka trwała do końca, szczególnie przez trzy ostatni dni, gdzie ścigaliśmy się na ekstremalnie trudnych wydmach, a problemy mieli praktycznie wszyscy. Cieszymy się, że jesteśmy w stanie walczyć z najlepszymi, ze światową czołówką, szczególnie, że jesteśmy młodą ekipą i mamy przed sobą dużo czasu i wiele rajdów. Większość odcinków kończyliśmy na trzeciej pozycji, co pokazuje, że pojechaliśmy świetnie, byliśmy „w sztosie”. Dziękujemy wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki. Kiedy mieliśmy problemy, dostaliśmy mnóstwo pozytywnie motywujących wiadomości, za co jesteśmy wdzięczni. To było szczególnie ważne po odcinku, na którym mieliśmy awarię. Szkoda, że odpadli nasi rodacy – Aron Domżała i Maciek Marton, których samochód został w górach, czy Maciek Giemza, którego motocykl odmówił posłuszeństwa.ADAM TOMICZEK: - Za mną finałowy odcinek, krótki, praktycznie cały przejechany w kurzu i poświęcony na walkę z doganianymi rywalami. Wielu zawodników zaliczało dzisiaj wywrotki, ja chciałem przede wszystkim spokojnie dojechać do końca. Udało się zrealizować cel nadrzędny – ukończyć etap i przekroczyć linię mety, by móc cieszyć się z dobrej pozycji na koniec rywalizacji.JACEK CZACHOR: - Kuba świetnie jechał na ostatnich odcinkach, gonił podium, zabrakło do niego naprawdę niewiele. Należy pamiętać o tym, że uszkodzoną na jednym z etapów skrzynię biegów naprawił dość sprawnie, stąd ten dobry wynik. Co prawda głównym celem było „pudło”, ale i tak poprawił zeszłoroczny wynik, więc jest dobrze. Należą mu się tylko gratulacje. Szesnaste miejsce Adama to sukces – celowaliśmy w TOP20, do piętnastki zabrakło naprawdę niewiele, ale główny konkurent zaliczył dziś lepszy podjazd pod jedną górę i odrobił stratę. Adam w czasie rajdu miał jedną pomyłkę nawigacyjną, z której trzeba było wyciągnąć wnioski, ale ona nie miała większego wpływu na końcowy wynik. Poza tym epizodem jechał bardzo równo, za co warto go pochwalić. Maciek Giemza zaliczył jedną poważną pomyłkę nawigacyjną, poza tym jechał naprawdę bardzo dobrze. Dawał z siebie sto procent, a na to, co się zdarzyło, nie miał wpływu - tak samo, jak dużo bardziej doświadczeni zawodnicy, którzy również odpadli z rywalizacji. Gdyby nie to, mielibyśmy dwóch zawodników między 15 i 20 lokatą.

NASSER AL-ATTIYAH: - To jest fantastyczne. Bez błędów przez cały rajd. To był bardzo trudny rajd dla wszystkich. Prowadziliśmy od trzeciego dnia i codziennie budowaliśmy naszą przewagę. Jestem naprawdę szczęśliwy - dziękuję Toyocie, BF Goodrich, wszystkim sponsorom, Katarowi, Red Bullowi. Sprawili, że wszystko poszło właściwie w tym roku. Cieszę się ze względu na Toyotę, ponieważ to pierwszy raz w ich historii, kiedy wygrali Dakar, to fantastyczne. Jak zawsze mówię, mieliśmy respekt wobec wszystkich innych kierowców, wszyscy są bardzo mocni. Każdy chce wygrać Dakar. Było dużo wydm i mogliśmy robić to, w czym jesteśmy dobrzy. Cieszę się, że wraz z Toyotą wygrałem ten rajd.

al-Attiyah/Baumel | Fot. Facebook

SEBASTIAN ROZWADOWSKI: - Upragniona meta! Dzisiaj był krótki, ale wcale nie łatwy odcinek, można było dużo stracić a niewiele zyskać, my musieliśmy jednak odrobić ponad 4 i pół minuty do Francuza Ronana Chabot’a żeby zająć 10 miejsce, walczyliśmy naprawdę dzielnie co pokazuje kolejny świetny wynik na ostatnim odcinku - 4 miejsce, przed nami tylko Sainz, Loeb i Despres czyli najlepsi z najlepszych, niestety zabrakło 5 sekund! To coś niebywałego! Pokonujesz ponad 3 tyś piekielnie trudnych kilometrów oesowych i na końcu różnica wynosi 5sek! Kończymy zatem Dakar 2019 na 11 miejscu w klasyfikacji generalnej co przed rajdem brałbym absolutnie w ciemno!  To był naprawdę ciężki rajd, potężne wydmy, wszechobecny fesh fesh i bardzo trudna nawigacja, to wszystko sprawia ze nasze 11 miejsce naprawdę cieszy, a wyniki odcinków 9 i 10 (przypomnijmy, że były to 5 i 4 miejsca) napawają nas dużym optymizmem. Myślę, że znaleźliśmy takie poprawne, szybkie, ale bezpieczne tempo, które w połączeniu z moim coraz większym doświadczeniem nawigacyjnym (szczególnie na wydmach) przynosi bardzo dobre rezultaty.

Benedikats Vanagas i Sebastian Rozwadowski

NANI ROMA: - Cieszymy się, ponieważ to był trudny rajd. Było wiele stresujących dni. Nigdy nie mieliśmy chwili wytchnienia. Cieszę się, że tu jestem i zająłem drugie miejsce. Mieliśmy swoją strategię i trzymaliśmy się jej do końca. To dobre uczucie, wartość wyniku również jest duża, walcząc z Sebastienem Loebem, Nasserem Al-Attiyahem, Carlosem Sainzem i Stephane Peterhanselem. Nasser pojechał doskonale, nie popełnił żadnego błędu. Bez wątpienia zasłużył na to zwycięstwo.

Nani Roma

SEBASTIEN LOEB: - Generalnie to był dobry rajd, ponieważ zajęliśmy miejsce na podium, ale mogliśmy spodziewać się czegoś więcej. Byliśmy najszybszym duetem w całym rajdzie. Jednak pewne problemy oznaczały, że traciliśmy czas na etapach. Nie jesteśmy zwycięzcami, ale to był dobry i fajny rajd. Mieliśmy dobre tempo. Było wiele wydm fajnych do jazdy, ale następnym razem musimy spisać się lepiej.

Sebastien Loeb i Daniel Elena



TOBY PRICE: - To szalone siedząc tu i mówiąc, że wygraliśmy Rajd Dakar i to bez etapowych zwycięstw aż do dzisiaj. Szaleństwo. Jestem wniebowzięty i bardzo zachwycony. Minęło dziesięć dni. Teraz zobaczę co zrobiłem ze swoim nadgarstkiem. Jednak na koniec te tortury i ból były warte tego. Pomyślałem, że przejadę tylko dwa etapy z tym i się wycofam, ale przy takim wsparciu Australii i przy kilku rzeczach, które poszły po mojej myśli oraz odrobinie szczęścia to się udało. Wreszcie. Wygrana usuwa cały ból. Nie sądziłem, że będę w stanie tego dokonać. Nie lubię się poddawać i rezygnować. Uwielbiam jeździć, być tu z całą dakarową rodziną i KTM’em. To niesamowite. 

Toby Price

MATTHIAS WALKNER: - Bardzo mi przykro z powodu Pablo, ponieważ to on powinien stać na podium i wykonał niesamowitą pracę. Miałem trochę szczęścia po swojej stronie i nie popełniałem błędów w ostatnim dniu rajdu. Miałem dobry ślad i po prostu po nim jechałem, bowiem wiem, że jadąc przez pustynię przy tym dziwnym świetle, wszystko jest mniej widoczne i może być bardziej niebezpieczne. To był naprawdę trudny Dakar i cieszę się, że już koniec i że zająłem drugie miejsce. To szaleństwo, ale mówiłem przed Dakarem, że nadejdzie ten dzień, kiedy wygra inny zespół. Jednak w końcu to nasza ekipa wykonała bardzo dobrą robotę. Motocykl spisał się całkiem nieźle i cieszę się, że ponownie ukończyłem Dakar. Duch zespołowy sprawia, że KTM jest tak mocny. Każdy wie co ma robić i idealnie działamy razem, to niesamowita grupa.  

Matthias Walkner

NICOLAS CAVIGLIASSO: - To nie było łatwe. Ciężko pracowałem przed tym Dakarem. Ćwiczyłem całymi dniami. Mocno trenowałem na quadzie i z gps’em. Cieszę się z mety, z quada, zespołu i Argentyńczyków. Jestem zadowolony ze wszystkiego. Prowadzenie przez tak długi czas w rajdzie było dla mnie czymś nowym. Wcześniej jeździłem w supercrossie, ale w zeszłym roku pierwszy raz wystartowałem w Dakarze, docierając do mety. Byłem drugi, a tym razem cisnąłem i chciałem finiszować na czele. Teraz jestem numerem jeden w stawce quadów i cieszę się. Podium dedykuje zespołowi i rodzinie. 

Nicolás Cavigliasso

RAFAŁ MARTON: - Dziś zakończył się Rajd Dakar 2019. Gratulacje dla zwycięzców szczególnie dla Toby Price, który większość rajdu jechał ze złamanym nadgarstkiem i dla Nassera Al-Attiyah, który odczarował Toyotę, szczególne dla wszystkich Polaków na mecie. Dla naszej załogi był to trudny egzamin. Spędziliśmy wiele godzin naprawiając naszego Polarisa na trasach odcinków specjalnych. Spędziliśmy wiele godzin na wydmach, w kanionach i rzekach wypełnionych fesz feszem dusząc się i płacząc wszechobecnym kurzem. Mieliśmy też przygody których nawet nie będę próbował Wam opowiedzieć, bo emocje jakie towarzyszą załodze, która po silnym upadku z wydmy i po kilkugodzinnej naprawie na środku pustyni przy użyciu półśrodków rusza w wydmy przy zachodzącym słońcu i po 21 godzinach jazdy z czego po 6 godzinach w kompletnych ciemnościach, we mgle, w fesz feszu, w górach i w końcu przez szczyty obciętych wydm dociera do mety. Tego nie da się opisać. Chciałbym tylko w tym miejscu wyrazić swój ogromny szacunek dla Maćka Domżały, który przecież jest debiutantem a ani przez chwilę nie okazał słabości. Kolejną ciężką próbą na tych zawodach było patrzeć na bezradność naszych synów, którzy pokazali, że należą do grupy najszybszych zawodników na Dakarze, a przypadek i zbieg nieszczęśliwych okoliczności sprawił, że nie mogli kontynuować dalszej walki. Pomimo tych wszystkich przeciwności jechaliśmy dalej i kiedy już uwierzyliśmy, że „ zły duch” pokonany wtedy los odebrał nam ostatecznie szanse na metę. Czujemy się silni, a jednocześnie bezradni. Dziękujemy wszystkim za kibicowanie i za wsparcie.



...news aktualizowany

Następny artykuł
Upadek Quintanilli

Poprzedni artykuł

Upadek Quintanilli

Następny artykuł

Zwycięski powrót Lópeza

Zwycięski powrót Lópeza
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Terenowe
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości