Rajd Dakar: Mówią po 5 etapie

akcje
komentarze
Rajd Dakar: Mówią po 5 etapie
10 sty 2018, 16:58

KUBA PRZYGOŃSKI: - Kolejny trudny i wymagający etap.

Organizatorzy nie dają nam odsapnąć i cały czas walczymy z terenem. Prawie wszystkie załogi mają jakieś kłopoty, istotne jest to, jak szybko się z nich wychodzi. Dzisiaj, zaraz za zakopanym Loebem, uderzyliśmy w wydmę i sami musieliśmy wyciągać samochód. Spędziliśmy dobre pół godziny w 40-stopniowym upale, ale w końcu udało się ruszyć dalej. Drugą część odcinka jechaliśmy już dobrze, naszym tempem i odrobiliśmy większość strat. Lepiej się dzisiaj pojechać nie dało. Szkoda tej straty z początku, bo mogliśmy być w pierwszej piątce. Czujemy się bardzo dobrze, atmosfera w zespole też pozytywna i nawet zaczynamy żartować z Tomem z naszych przygód. Przed nami trudny etap z wydmami na wysokości 4000 m, gdzie trzeba być szczególnie czujnym. Liczę, że wykorzystaliśmy już limit problemów i będziemy mogli w końcu jechać naszym tempem.

STEPHANE PETERHANSEL: - Dziś nie zrobiłem nic złego, ale nie był to dla mnie idealny etap. Straciliśmy ciśnienie w oponach i jedna z nich ześlizgnęła się z obręczy. Musieliśmy zatrzymać się i straciliśmy kilka minut. Pod koniec etapu popełniłem błąd w nawigacji. Nie mogliśmy znaleźć punktu kontrolnego i straciliśmy ponad dwie minuty. Nie było idealnie, ale w porównaniu do innych nie było źle. Bardzo szkoda mi mojego przyjaciela Cyryla i Sebastiena oraz Daniela, ale taki jest motorsport, taki jest Dakar.

CARLOS SAINZ: - To był skomplikowany etap i mogliśmy stracić dużo więcej. Nie jesteśmy w stu procentach zadowoleni, ale zakończyliśmy dzień na satysfakcjonującej pozycji i jesteśmy dobrze przygotowani. Chcemy kontynuować jazdę w ten sposób i dotrzeć do La Paz bez dramatów.

Carlos Sainz | fot. Peugeot Sport


ORIOL MENA: - To prawdopodobnie był jeden z najtrudniejszych etapów tegorocznego Dakaru. Zdobyłem nowe doświadczenie. Cieszę się, że poradziłem sobie bez większych błędów. Pierwsza część trasy pokrywała się z wczorajszym etapem, ale prowadziła w drugą stronę. Wczorajszy i dzisiejszy dzień był trudny pod względem nawigacji. Ostatnie 53 kilometry przebiegały po bardzo miękkim piasku. Wszędzie stały samochody i ciężarówki, ale dałem radę. Teraz czeka nas 450 kilometrów dojazdówki na biwak.
Oriol Mena


XAVIER DE SOULTRAIT: - Wystartowałem zaraz za Adrienem i dogoniłem go na wydmach. Wyprzedziłem go, ale ostatecznie pozwoliłem mu na to, by jechał przede mną. Nigdy wcześniej nie widziałem tak luźnego piasku. To niewiarygodne. Panuje dobra atmosfera. Był moment, w którym przegapiłem punkt kontrolny i on pokazał mi, gdzie się znajduje. Później on utknął w piasku i zatrzymałem się, by upewnić się, czy zdoła wyjechać z niego. Zwycięstwa KTM wynikają z tego, że są dobrzy w tej grze. Teraz my wiemy, jak daleko możemy zajść.
Xavier de Soultrait | fot. twitter.com/Soultrait


JOAN BARREDA: - To był w końcu dobry dzień. Przez cały czas utrzymywałem bardzo wysokie tempo. Wiedziałem, że to był ostatni dzień z wydmami i trzeba było atakować. Tak właśnie zrobiłem i odzyskałem trochę czasu. Wracam do pierwszej dziesiątki, wciąż daleko z tyłu, ale jestem pewien, że znajdę szansę.

Joan Barreda | fot. DPPI



ADRIEN VAN BEVEREN: - Cieszę się, że to przejechałem. Było ciężko. Zaatakowałem na ostatnim fragmencie pierwszej części odcinka , ponieważ wiedziałem że będę mógł wykorzystać tę przewagę w drugiej części, zwłaszcza dzięki śladom pozostawionym przez samochody. Moja Yamaha przeprowadziła mnie przez to do końca, chociaż było ciężko. Nigdy wcześniej nie widziałem tyle luźnego piasku. Był moment, że odpychałem się nogami, aby wydostać się z wydmy. Spędziłem cały etap z przodu, to dla mnie niesamowity występ, nawet jeśli faceci z tyłu odrobili trochę czasu.

Adrien van Beveren | fot. Yamaha

 

Następny artykuł
Arcymistrz jazdy po wydmach

Poprzedni artykuł

Arcymistrz jazdy po wydmach

Następny artykuł

Dzień debiutanta

Dzień debiutanta
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Terenowe
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości