Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj
#36 Alpine Endurance Team Alpine A424: Jules Gounon, Frederic Makowiecki, Mick Schumacher

Alpine zrealizowało cel z nawiązką

Przed 6-godzinnym wyścigiem WEC na Imoli nikt nie spodziewał się, że francuski producent stanie na podium.

Od powrotu do stawki Długodystansowych Mistrzostw Świata w sezonie 2024, aż do minionej niedzieli, Alpine miało w swoim dorobku tylko jedno podium, wywalczone podczas ubiegłorocznej edycji 6 Hours of Fuji.

Po dominacji Ferrari w Katarze bardziej spodziewany był powrót na szczyt Porsche oraz Toyoty. Niespodziewanie włoską stajnię pokonało jednak BMW oraz Alpine. Chociaż Team WRT był jedynym zespołem, który był w stanie rywalizować z Ferrari w bezpośredniej walce na torze, ostatecznie na klasyfikację końcową wpłynęły czynniki losowe.

Nie umniejsza to sukcesowi Micka Schumachera, Frederica Makowieckiego i Julesa Gounona, zdobywców najniższego stopnia podium z załogi numer 36. Ich strata na mecie do zwycięzców, #51 Ferrari, wyniosła zaledwie dwanaście sekund, a do drugiego #20 BMW M Team WRT stracili niespełna cztery.

- To był świetny wyścig i jestem bardzo zadowolony z końcowego wyniku - powiedział Schumacher. - Najważniejsze jest dowozić dobre wyniki, a dziś kluczowa była nasza strategia, wsparta kilkoma incydentami na czele stawki.

- Dokonaliśmy czegoś, co na początku wydawało się mało prawdopodobne i możemy być dumni z dotychczasowego postępu. Pracujemy dalej, by podtrzymać tę dynamikę na Spa i Le Mans.

- Chcieliśmy zaprezentować postępy w rozumieniu samochodu, a ten wyścig dowodzi, że najmniejszy błąd sporo kosztuje, zwłaszcza na torze, gdzie pozycja ma ogromne znaczenie - mówił Philippe Sinault, szef zespołu Alpine Endurance Team.

- Pierwsze godziny nie ułożyły się po naszej myśli. Wróciliśmy do gry, wybierając miękkie opony na coraz chłodniejszym asfalcie. Pod koniec zastosowaliśmy różne strategie, by zabezpieczyć wszystkie scenariusze. W hipersamochodzie #36 postawiliśmy na dwa krótkie przejazdy zamiast jednego długiego i bardzo krótkiego na finisz.

- Wszystko zagrało, dzięki czemu mogliśmy naciskać bez nadmiernego zużycia ogumienia. To wspaniały wysiłek całego zespołu. Trzeba się cieszyć z wyniku, ale też wyciągnąć lekcje, by w dłuższej perspektywie zrobić kolejny krok.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł AF Corse liczyło na więcej
Następny artykuł Porsche kombinuje

Najciekawsze komentarze

Więcej o Maciej Klaja

Najnowsze wiadomości