Ford powróci na Le Mans z własnym hipersamochodem
Ford Motor Company ogłosił rozpoczęcie prac nad nowym hipersamochodem LMDh, mającym być gotowym na starty w WEC oraz powrót na Le Mans już w 2027 roku.
Jeden z największych koncernów motoryzacyjnych na świecie ponownie stanie do walki o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej legendarnego, 24-godzinnego wyścigu Le Mans, chcąc powtórzyć sukcesy z końca lat 60. XX wieku.
Po raz ostatni fabryczny samochód amerykańskiej stajni wystartował w najwyższej klasie na Le Mans w 1982 roku. Grupa C to już jednak historia, czego nie można powiedzieć o obecnej kategorii Hypercar, w której szeregi z roku na rok wstępują kolejni producenci i konstruktorzy.
Manfred Winkelhock / Klaus Niedzwiedz, Ford, Ford C100.
Komunikat przekazał sam Bill Ford, prezes wykonawczy Ford Motor Company i prawnuk Henry'ego Forda. W swoim wystąpieniu odniósł się do sukcesu marki, jakim był Ford GT40 oraz zwycięstwa na Le Mans w klasie GTE Pro z 2016 roku, w 50. rocznicę pierwszego triumfu.
- Nie ma toru ani wyścigu, który znaczyłby dla naszej historii więcej niż Le Mans - powiedział. - To właśnie tam stanęliśmy do rywalizacji z Ferrari, by zwyciężać w latach 60. i to tam wróciliśmy, by 50 lat później ponownie zszokować świat i znów pokonać Ferrari.
- Jestem podekscytowany, że wracamy do Le Mans i będziemy rywalizować na najwyższym poziomie wyścigów długodystansowych. Jesteśmy gotowi, by ponownie rzucić światu wyzwanie i „jechać jak diabli”. Gdy się ścigamy, to po to, by wygrywać.
Carroll Shelby joins Dan Gurney on the bonnet of his car as A.J. Foyt, Shelby-American, Ford GT40 Mk.IV, drives a victory lap
Autor zdjęcia: Motorsport Images
Póki co Ford ujawnił jedynie rąbek tajemnicy, zachowując wszystkie szczegóły dla siebie. Wiadomo jedynie, że samochód powstanie zgodnie z regulacjami LMDh, a za jego rozwój odpowiedzialny będzie dział Ford Performance.
W 2025 roku stawka Hypercar Długodystansowych Mistrzostw Świata liczyć będzie ośmiu konstruktorów. W niedalekiej przyszłości dołączy do niej Genesis, a za powrotem rozgląda się także Lamborghini. Doniesienia mówią również o McLarenie, lecz na ten moment są to tylko plotki.
Bardzo prawdopodobne, że wraz z dołączeniem do WEC, Ford przystąpi również do północnoamerykańskich mistrzostw IMSA SportsCar Championship w klasie GTP. Przed Daytoną zasugerował to sam John Doonan, szef International Motor Sports Association.
Start action, #24 BMW M Team RLL BMW M Hybrid V8: Philipp Eng, Dries Vanthoor, Kevin Magnussen, Raffaele Marciello, #93 Acura Meyer Shank Racing w/Curb Agajanian Acura ARX-06: Renger Van Der Zande, Nick Yelloly, Alex Palou, Kaku Ohta, #7 Porsche Penske Motorsport Porsche 963: Felipe Nasr, Nick Tandy, Laurens Vanthoor, #31 Cadillac Action Express Cadillac V- Series.R: Jack Aitken, Earl Bamber, Frederik Vesti, Felipe Drugovich
Autor zdjęcia: Andreas Beil
Za sprawą przepisów LMDh, Ford będzie musiał zaopatrzeć się w podwozie jednego z licencjonowanych dostawców. Najbardziej oczywistym byłaby kanadyjska firma Multimatic Motorsports, która współtworzyła Forda GT oraz najnowszego Mustanga.
Pojawia się jednak jedno „ale”. Multimatic jest także partnerem Porsche i miał swój niemały udział w stworzeniu hipersamochodu 963. Nasuwa to pytanie, czy firma może współpracować z jednocześnie z dwoma markami. Na odpowiedź będziemy musieli poczekać, ponieważ Ford nie spieszy się z odsłanianiem kart.
Złota era WEC
World Endurance Championship na przestrzeni kilku lat przyciągnęło do siebie największe koncerny samochodowe. Jeszcze w 2022 roku do pełnego sezonu przystąpiła tylko Toyota i Alpine, a już dwa lata później organizatorzy musieli dokonać wyboru, komu przyznane zostanie miejsce w stawce, a komu nie.
W nadchodzącym sezonie zabraknie Lamborghini i Isotty Fraschini, a także Vanwalla i Glickenhausa. Nastąpi za to długo oczekiwany debiut Astona Martina Valkyrie.
- Ford od dekad jest synonimem sukcesu, zarówno na torze, jak i poza nim, dlatego cieszymy się, że firma wybrała Długodystansowe Mistrzostwa Świata, jako kolejne wyzwanie - powiedział szef WEC, Frederic Lequien.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Najciekawsze komentarze