Kubica między niebem a piekłem
Już za dwa tygodnie poznamy tegorocznych mistrzów świata WEC. O tytuł walczy między innymi ekipa Roberta Kubicy. Jakie mają szanse?
Pomyślałem j***ć to, zaryzykuję, albo wyprzedzę wszystkich, albo nie dojadę do mety.
Tak o swoim występie w ubiegłorocznym finale mówił Sebastien Buemi, który odwrócił losy mistrzostwa Toyoty. Szwajcar postawił wszystko na jedną kartę w myśl idei „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”. Nadchodzący ostatni wyścig sezonu 2025 będzie jednak zupełnie inny, gdyż aż trzech konstruktorów i cztery załogi walczą o czempionat indywidualny i zespołowy Długodystansowych Mistrzostw Świata.
Przed rokiem Toyota nie miała w Bahrajnie nic do stracenia. Porsche Penske Motorsport numer 6 przypieczętowało triumf już na Fuji, a japoński producent miał bezpieczną przewagę na pozycji wicelidera w klasyfikacji konstruktorów i niewielką stratę do stajni ze Stuttgartu. Mogli więc wygrać wszystko albo nic nie stracić.
Dzisiaj nikt nie jest w sytuacji „win-win”. Za bonusowo punktowany 8-godzinny wyścig zwycięzcy dopiszą przy swoim dorobku 38 punktów. Zdobywcom pole position przyznane zostanie jedno oczko.
Oznacza to, że wygrana bezwarunkowo zapewni tytuł tylko prowadzącemu #51 Ferrari. #83 AF Corse w składzie z Robertem Kubicą plasuje się na drugim miejscu ze stratą 13 punktów. Sam finisz przed fabrycznym składem nie wystarczy więc prywatnej stajni. Podobnie w przypadku zakończenia zmagań z identycznym dorobkiem punktowym - Kubica, Ye i Hanson przegrają przez mniej zwycięstw.
Kolejną pozycję zajmują ubiegłoroczni mistrzowie. Aby wyprzedzić liderów potrzebują jednak aż 21 punktów. Matematyczne szanse ma także #12 Cadillac Hertz Team Jota. Żeby zdobyć tytuł potrzebują zwycięstwa oraz potknięcia wyżej klasyfikowanych rywali.
W tabeli producentów sytuacja jest niemal przesądzona, a Ferrari może już szykować fetę w Maranello. Przy zerowym dorobku liderów Porsche potrzebowałoby zwycięstwa i finiszu w pierwszej dziesiątce drugiego samochodu, a Cadillac dubletu.
#50 Ferrari AF Corse Ferrari 499P: Antonio Fuoco, Miguel Molina, Nicklas Nielsen, #51 Ferrari AF Corse Ferrari 499P: Alessandro Pier Guidi, James Calado, Antonio Giovinazzi
Autor zdjęcia: Andreas Beil
Kto ma największe szanse na tytuł?
Walka będzie niesamowicie zacięta. #51 Ferrari podczas trzech ostatnich wyścigów zdobyło zaledwie 10 punktów ze 115, #83 AF Corse 13 ze 102, a #6 PPM 52 z 94 (88 na przestrzeni ostatnich czterech weekendów).
Jedną z korzyści Porsche było wystawienie w Brazylii i Japonii duetu kierowców. W Bahrajnie do Kevina Estre i Laurensa Vanthoora dołączy Matt Campbell. Co więcej, Interlagos i Fuji należą do torów najmniej odpowiadających charakterystyce hipersamochodu Ferrari 499P.
Jedno jest pewne - czeka nas niesamowita walka od pierwszego do ostatniego okrążenia. Nikt nie jest w komfortowej sytuacji i nikt nie ma marginesu błędu. Za dwa tygodnie może się wydarzyć wszystko.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Najciekawsze komentarze