Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
WRC Rajd Polski

Bo liczy się jakość

Gdyby słuchać części „internetowych komentatorów”, wyjazd na Rajd Polski mógłby się jawić jako kompletnie bezsensowny. Jak jest naprawdę?

Jari-Matti Latvala, Miikka Anttila, Toyota Yaris WRC, Toyota Racing

Gdy w sierpniu ubiegłego roku Motorsport.com poinformował, że Rajd Polski ma spore szanse na powrót do kalendarza WRC, a w październiku comeback ten oficjalnie potwierdzono, wielu zaczęło odliczać dni do sportowego święta na malowniczych Mazurach.

Emocje zaczęły rosnąć w lutym, gdy uchylono pierwszego rąbka tajemnicy odnośnie trasy. Dyskusje rozkręciły się, kiedy opublikowano pełny harmonogram oraz mapy. Pozostało czekać na nazwiska aktorów widowiska, chociaż ci bardziej zorientowani wiedzieli, kogo można się spodziewać.

Opublikowana we wtorek lista zgłoszeń u sporej części kibiców zamiast wzmocnić apetyt, wzbudziła rozczarowanie. Powód? 44 załogi. Przyznać trzeba, że jak na europejską odsłonę mistrzostw liczbę tę trudno uznać za powalającą. Czy jednak sprawia ona, że wyprawa na Mazury - chociaż biorąc pod uwagę realia geograficzne czempionatu raczej wycieczka - przestała być interesująca? Przecież często to nie ilość, lecz jakość jest ważniejsza.

Co z tą frekwencją?:

Zerknijmy na listy zgłoszeń kilku wybranych rajdów. Sezon ruszył w Monte Carlo. Kultowa impreza cieszy się zwykle dużym zainteresowaniem i nie inaczej było także w tym roku. Osiągnięto limit pojemności trasy (70 duetów), a selekcji załóg towarzyszyły nawet niemałe kontrowersje.

Na północy Szwecji stawiły się 57 załogi. Z tego jednak aż 19 przypadło na zawodników rywalizujących w JuniorWRC. A przywilej goszczenia tych rozgrywek ma tylko pięciu organizatorów. Poza Szwedami, również Chorwaci, Włosi z Sardynii, Finowie oraz Grecy.

Po tradycyjnie dość ubogiej - choć solidnej jak na tamtejsze realia i „wzmocnionej” lokalnymi mistrzostwami - stawce podczas Safari światowa karuzela przeniosła się do Chorwacji. Tam stawiło się 67 załóg, z czego 17 wśród „juniorów”. Również 67 duetów rozpoczęło walkę w Portugalii. Najwięcej – bowiem aż 81 – rywalizowało na trasach niedawnego Rajdu Sardynii. Tam również byli juniorzy, ponownie w liczbie siedemnastu.

Powyższe wyniki można ująć sprawiedliwiej, odejmując zgłoszonych do JuniorWRC. Mamy zatem kolejno Monte Carlo (70), Portugalię (67), Sardynię (64), Chorwację (50), Szwecję (38) oraz Safari (29).

Runda WRC a kondycja rajdów:

O tym, że francuskie rajdy są, jeśli nie w bardzo dobrej, to chociaż solidnej kondycji nie trzeba chyba przekonywać. A dwa Sebastieny są tylko jednym z wielu przykładów na poparcie tej tezy. Długie tradycje, puchary markowe czy prężnie działająca federacja i pełne listy zgłoszeń w różnorakich krajowych rozgrywkach.

Liczba chętnych do startu w Rajdzie Monte Carlo nie może więc dziwić, zwłaszcza biorąc pod uwagę kult, jaki otacza ten rajd. Młody adept tej dyscypliny z któregokolwiek zakątku globu pytany o występ marzeń, prędzej wskaże alpejskie serpentyny niż mazurskie szutry.

Przyjrzyjmy się jednak dwóm kolejnym najlepiej obsadzonym rajdom. W Rajdzie Portugalii, który był zresztą odsłoną również krajowych rozgrywek, wzięło udział siedemnaście załóg, dla których była to domowa runda. Osiem z nich rywalizowało w WRC 2. W przypadku Rajdu Sardynii liczba krajowych duetów wzrosła do dwudziestu (8 w WRC 2).

W zbliżającym się jubileuszu na Mazurach udział ma wziąć dwanaście krajowych załóg. Liczbę tę podbijają eksportowi: Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak oraz Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk, a także Michał Sołowow i Maciej Baran, którzy mogliby wystartować dowolnym samochodem w każdym rajdzie na świecie.

Z aktualnej tabeli RSMP 2024 do Rajdu Polski zgłosili się Jakub Matulka i Daniel Dymurski (ale w WRC 3), Jarosław Kołtun i Ireneusz Pleskot (WRC 2) oraz Hubert Kowalczyk i Jarosław Hryniuk (RC3, bez priorytetu). Są też wspomniani Marczyk i Gospodarczyk, ale ich ambicje nie są związane z krajowymi laurami.

Trudno oczekiwać bogatej reprezentacji gospodarzy w rundzie WRC, skoro podczas odsłony krajowego czempionatu niełatwo obecnie przekroczyć liczbę 40 zgłoszeń...

Oczywiście przyczyn stosunkowo niskiej frekwencji – choć jak widać wcale nie tak dramatycznej, jak twierdzą niektórzy – upatrywać można również gdzie indziej. Nie udało się ściągnąć załóg z krajów nadbałtyckich. Ci mają w tym roku jednak swój rajd – na Łotwie. Dla Łotyszy wybór był więc prosty, a Litwini czy Estończycy też preferują tamtejsze szybkie autostrady. Łączenie rund w krajowych czempionatach trzech wymienionych krajów również z pewnością miało znaczenie.

Zresztą Rajd Estonii – porównywany często do Rajdu Polski – w ostatnich latach nie oszałamiał frekwencją – 42 zgłoszenia w 2022 i 50 (z ośmioma juniorami) w 2023 roku. A „Grand Prix Finlandii”, niewiele mniej kultowe od Rajdu Monte Carlo, przyciągnęło w sezonie 2022... 42 załogi. 

Esencja WRC i jakość:

Wyjątkowość cyklu mistrzostw świata od lat zapewniają obecne tylko tam (z małymi wyjątkami) samochody królewskiej klasy RC1. Do niedawna były to auta WRC, a obecnie Rally1, dysponujące niemałą mocą oraz imponującymi pakietami aerodynamicznymi.

W Mikołajkach miało być dziesięć takich konstrukcji, ale Toyota zmieniła plany i aktualni czempioni: Kalle Rovanpera i Jonne Halttunen nie pojawią się w Polsce. Będzie więc dziewięć aut Rally1. Tyle samo stawiło się w Szwecji, Kenii oraz Portugalii. W pozostałych rundach – osiem. Każdy, kto miał okazję zobaczyć Rally1 zza przysłowiowej taśmy, wie, że warto.

W drugim szeregu są załogi dysponujące samochodami Rally2. Część z kibiców i obserwatorów - w pogoni za lepszą rywalizacją, a kosztem widowiska - gotowa jest uczynić z tych aut podstawę przyszłych mistrzostw świata. W Polsce zapowiedzano 23 sztuki, wszystkie zgłoszone do indywidualnych punktów w WRC 2.

Więcej, grubo ponad 30, stawiło się tylko w Portugalii oraz na Sardynii, gdzie – jak wspomniano – frekwencję istotnie poprawili „miejscowi”. Jednak to w Polsce stawka wydaje się być najmocniejsza i to na mazurskich szutrach o punkty powalczą prawie wszyscy najpoważniejsi kandydaci do końcowego lauru. Są Oliver Solberg, Gus Greensmith, Sami Pajari czy Nikołaj Griazin. Przedstawiać nie trzeba Pierre-Louisa Loubeta czy Teemu Suninena. Brakuje Yohana Rossela, który ostatnio zaliczył świetny Rajd Sardynii, ale na szybkich szutrach nie czuł się nigdy najlepiej oraz nieco chimerycznego Jana Solansa.

Na deser, a dla niektórych pewnie i danie główne, mamy polski pojedynek w – miejmy nadzieję – górnej części tej kategorii: Kajetan Kajetanowicz vs. Mikołaj Marczyk.

Niektórzy docenią też solidne nazwiska w WRC 3, z którymi zmierzy się kilku polskich odważnych.

Wydawać by się mogło, że powyższy zestaw powinien zadowolić kibica spragnionego emocji związanych z mistrzostwami świata, jednocześnie świadomego czego w obecnych realiach można oczekiwać od rundy tego cyklu. Innymi słowy takiego, który nie tkwi w letargu i nie wizualizuje sobie czterdziestu „wurców” w Sanremo 2000, jakkolwiek przyjemny nie byłby to widok. Okazuje się jednak, że malkontentom brakuje kolokwialnego „ogona stawki”.

I choć szacunek w tym sporcie należy się każdemu stającemu na starcie, a piszący te słowa pamięta – i z rozrzewnieniem wspomina – czasy, gdy zawodnicy jadący Cinquecento jawili się niczym herosi walczący ze słabościami swoimi i maszyny – oczekiwanie obecnie w rundzie WRC wysokiej frekwencji w mocniejszej lub słabszej  „ośce” (gdy nawet JuniorWRC z niej zrezygnowało na rzecz czteronapędowego Rally3) jest chybione, a zawód i dyskredytacja listy zgłoszeń z tego powodu zdają się być niedorzeczne. Podobnie jak wpisy, które nie wiadomo czy traktować na poważnie, czy jako niskich lotów trolling - „na Barumie lepsza atmosfera” czy „a w Czechach na skjs 120 załóg...”.

Przyjęło się mówić – a potwierdzają to wszelkie badania – że naszym sportem narodowym jest piłka nożna. Nieprawda! Jest nim narzekactwo i aż szkoda, że nikt nie zorganizował w nim choćby mistrzostw Europy. Albo świata.

Schowajmy więc podczas tych ostatnich czerwcowych dni malkontenctwo głęboko i jedźmy na Mazury. Już wiemy, że w przyszłym roku WRC nie odwiedzi Polski, a w kolejnych latach wcale nie musi być o to łatwo. Cieszmy się więc najlepszymi rajdowymi emocjami, jakie obecnie są oferowane. Z przyjemnością. I z głową.

Polecane video:

Oglądaj: Rajd Sardynii 2024 - Power Stage

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Pajari pojedzie Rally1
Następny artykuł Mistrzostwa świata w Polsce

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska