Evans: Muszę być bardziej bezwzględny
Elfyn Evans ocenił z perspektywy kierowcy, czego brakowało mu w walce o tytuł w sezonie WRC 2025.
Walijczykowi do pełni szczęścia zabrakło naprawdę niewiele. W finale w Arabii Saudyjskiej zajął szóste miejsce, co nie pozwoliło mu zagrozić Sebastienowi Ogierowi, który był trzeci i zapewnił sobie dziewiąty tytuł mistrza świata.
Evans po raz piąty w karierze musiał zadowolić się tytułem wicemistrza, tracąc cztery punkty do zespołowego kolegi, Ogiera, który zrównał się w klasyfikacji wszechczasów z Sebastienem Loebem.
Kierowca Toyoty uważa, że w przyszłym roku musi być bardziej bezwzględny, aby liczyć się w walce o tytuł mistrza świata WRC.
36-latek przystąpił do Rajdu Arabii Saudyjskiej, zajmując pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw, mając trzy punkty przewagi nad Ogierem.
Evans na pustynnych oesach Arabii Saudyjskiej miał utrudnione zadanie przez czyszczenie dróg, które okazało się bardziej kłopotliwe niż oczekiwano.
Wracając wspomnieniami do finału sezonu, Evans nie uważa, że szanse na mistrzostwo stracił na oesach w okolicach Dżuddy.
- Niestety, nie byłem wystarczająco szybki na niektórych rajdach szutrowych w środku sezonu. Tutaj, w Arabii Saudyjskiej, nie sądzę, żeby miało to jakiekolwiek znaczenie, ponieważ pozycja na drodze odgrywała bardzo dużą rolę - powiedział Evans.
- Mogliśmy być o 10 lub 20 sekund szybsi na pewnym etapie rajdu, ale ostatecznie nie zmieniłoby to wyniku. Uważam, że szanse na tytuł zmalały już wcześniej.
Evans zaliczył świetny początek sezonu 2025 roku, zdobywając cztery kolejne miejsca na podium, wygrywając w Szwecji i Kenii. To pozwoliło mu uzyskać rekordową przewagę punktową, jednak otwieranie drogi w letnich rajdach szutrowych okazało się dość trudne i pilotowany przez Scotta Martina Evans sukcesywnie tracił tę przewagę.
Sebastien Ogier, Toyota Gazoo Racing WRT, Elfyn Evans, Toyota Gazoo Racing WRT
Autor zdjęcia: Toyota Racing
Siłą Evansa była regularność. Elfyn kończył każdy rajd w pierwszej szóstce i był jedynym kierowcą, któremu się to udało w tym roku. Jednak w decydujących starciach z Ogierem nie sprostał zadaniu, pokonując Francuza startującego na pół etatu, tylko raz w Rajdzie Europy Centralnej, gdzie Ogier miał wypadek.
- Niestety od Rajdu Portugalii zaczęły się problemy, wynikające z naszej pozycji startowej – przypomniał Evans.
- Nawet podczas Super Sunday nie udawało mi się odrobić wszystkich strat, a zawsze mogło to być kilka punktów więcej, które moglibyśmy zdobyć.
- Przegraliśmy czterema punktami i jestem pewien, że można było te punkty „zabezpieczyć” wcześniej w tym roku.
Evans dodał, że nie ma żalu do Ogiera, który w tym roku miał lepsze pozycje startowe ze względu na jego niepełny sezon, ale uważa, że w przyszłości musi być bardziej bezwzględny i podejmować więcej ryzyka.
- Jadąc trzy rajdy mniej, dobrowolnie tracisz prawie 100 punktów, ale z drugiej strony, angażując się tylko w część sezonu, możesz skorzystać z lepszych pozycji startowych. Poza tym Seb zmienił zdanie w połowie sezonu i zdecydował się na kolejne starty, a ja np. podczas Rajdu Monte Carlo nie podjąłem dodatkowego ryzyka, żeby go pokonać, wiedząc wtedy, że nie walczy o mistrzostwo. To są rzeczy, które muszę przeanalizować w przyszłości – powiedział Evans.
- Wiedząc o tym może walczyłbym mocniej w Monte Carlo i podjąłbym więcej ryzyka na Wyspach Kanaryjskich. Być może nie naciskałem wystarczająco mocno - podsumował.
Oglądaj: Rajd Arabii Saudyjskiej 2025 - Sobota
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Najciekawsze komentarze