WRC
Wiadomości

Hyundai nie odstaje od Toyoty

Esapekka Lappi - zaznajomiony z hybrydową Toyotą - stwierdził po testach Hyundaia, że nie czuje większej różnicy między oboma samochodami.

Esapekka Lappi, Toyota Gazoo Racing WRT

Lappi stał się bohaterem najbardziej zaskakującego transferu międzysezonowej przerwy w WRC. Fin opuścił Toyotę i przeszedł do Hyundaia, skuszony wizją pełnego programu. Koreańska marka musiała uzupełnić skład po tym, jak odeszli Ott Tanak i Oliver Solberg.

31-latek nakręcił już i20 N Rally1 ponad 600 kilometrów, zarówno w Niemczech po asfalcie, jak i śniegu w środkowej Finlandii. Podczas drugich zajęć Hyundai wyposażony był m.in. w zmienioną maskę czy zmodyfikowane tylne skrzydło. Wrażeniami Lappi podzielił się z Motorsport.com

- Z jakiegoś powodu prowadzenie tego samochodu było proste - przyznał Lappi. - Wszyscy wiemy, że pojawiały się pewne komentarze tego dotyczące, ale szczerze powiedziawszy jak dotąd nic podobnego mi się nie przytrafiło i mam nadzieję, że w przyszłości nie przytrafi. To były bardzo pozytywne kilometry.

- Chodziło głównie o to, bym wszystko zrozumiał, przyzwyczaił się do przycisków i sprawdził, jak samochód reaguje na zmiany ustawień, tak żebyśmy to wiedzieli gdy zajdzie potrzeba takich zmian. Zespół mógł również dowiedzieć się, jakiego rodzaju samochodu ja potrzebuję, co lubię i co preferuję. Testowaliśmy też parę nowinek, które można zobaczyć na filmach.

Poproszony o porównanie GR Yarisa Rally1 i i20 N Rally1, Lappi odparł:

- Trudno powiedzieć jaka jest różnica i czy różnica między tymi dwoma samochodami w ogóle istnieje. Widzieliśmy, że Hyundai sporo nadrobił w trakcie ostatnich sześciu miesięcy i podczas niektórych rajdów byli nawet lepsi niż Toyota.

- Powiedziałbym, że bardzo trudno określić ewentualną różnicę. Koniec końców samochody aż tak bardzo się nie różnią. Sądzę, że zaczynamy z podobnego poziomu. Nie wiem też, co Toyota przyszykowała na kolejny rok. Monte Carlo będzie interesujące.

Lappi swoją przygodę z Hyundaiem na dobre rozpocznie podczas wspomnianego alpejskiego klasyka. Oczekiwania związane z tym startem kierowca określa jako realistyczne. W styczniu czeka go jeszcze dzień testów.

- Chciałbym powiedzieć, że nie potrzebuję więcej czasu, ale tak niestety nie jest. Monte Carlo to wciąż jeden z najtrudniejszych rajdów, a kiedy jedziesz tam z nowym samochodem i zespołem, podstawy nie są najlepsze, by walczyć o zwycięstwo.

- Myślę, że muszę dać sobie trochę czasu i nie oczekiwać od siebie czy od nas zbyt wiele w pierwszych rajdach. Oczywiście, nadal chcę być konkurencyjny. To pewne. Będę ciężko pracował, abyśmy byli jak najlepsi. Na pewno pojawi się trochę niespodzianek związanych z prowadzeniem samochodu na różnego rodzaju nawierzchni i zapewne nie uda się ich odwzorować podczas jednego dnia testów.

Rajd Monte Carlo odbędzie się w dniach 19-22 stycznia.

Czytaj również:

Polecane video:

Poprzedni artykuł Herczig spróbuje sił w WRC 2
Następny artykuł M-Sport może dotrzymać kroku
Zaprenumeruj