WRC
03 paź
-
06 paź
Wydarzenie zakończone
24 paź
-
27 paź
Wydarzenie zakończone
14 lis
-
17 lis
Wydarzenie zakończone
Zobacz pełną wersję:

Kajetanowicz: Mamy „papiery” na wygrywanie

akcje
komentarze
Kajetanowicz: Mamy „papiery” na wygrywanie
Autor:
28 paź 2019, 15:39

Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak Rajdem Katalonii zakończyli swoje tegoroczne występy na odcinkach mistrzostw świata. Polski duet wywalczył w Hiszpanii trzecie miejsce w WRC 2, a medal na koniec sezonu zależy teraz od rywali.

Hiszpańska runda WRC od 2010 roku stanowi unikatowe wyzwanie. Dziewięć lat temu organizatorzy zdecydowali się rozgrywać rajd na mieszanej nawierzchni. Od tamtej pory pierwszego dnia rywalizacji załogi mierzą się z szutrowymi odcinkami. Dwa pozostałe etapy rozgrywane są na asfalcie.

Duet Lotos Rally Team drugi raz mierzył się z tym wyzwaniem. W ubiegłym roku, w debiucie na trasach malowniczego wybrzeża Costa Daurada Kajetanowicz i Szczepaniak zajęli czwarte miejsce w WRC 2. Podczas tegorocznej edycji zdołali wbić się na podium, stając na jego najniższym stopniu.

Po zakończeniu trzynastej tegorocznej rundy mistrzostw świata Kajetan w rozmowie z Motorsport.com opowiedział nie tylko o Rajdzie Katalonii, ale także dokonał wstępnego podsumowania swojego pierwszego pełnego [7 startów] sezonu w WRC 2.

Tegoroczne występy polskiej załogi wiązały się z częstymi zmianami samochodu. Polo, choć pomogło zdobyć podium na Korsyce, to zawiodło w kluczowym momencie rywalizacji w Ameryce Południowej. Druga połowa sezonu to na przemian jazda Skodą Fabią oraz Volkswagenem Polo R5. Biorąc pod uwagę specyfikę hiszpańskiej rundy, zwłaszcza jej mieszany charakter, spytaliśmy Kajetana o wybór auta i motywy podjętej decyzji.

- Decyzja o wyborze auta ciążyła na mnie już przed sezonem i potem trochę źle się z nią czułem. Polo okazało się awaryjne. Tego jednak nikt nie mógł przewidzieć albo mogło to zrobić bardzo niewielu.

- Później Volkswagen sprawował się coraz lepiej, choć nadal nie idealnie. Auto, jak wspominałem wielokrotnie, jest bardzo dobre, ale jeszcze wiele rzeczy trzeba w nim dopracować.

- Jeśli chodzi o Katalonię to wybór padł na Polo. Głównie dlatego, że w Skodzie nie przejechałem w zasadzie ani jednego kilometra po asfalcie. Aczkolwiek i tak rozważaliśmy start autem czeskiej marki.

- Testy Polo przeprowadziliśmy na asfalcie, ale nie mieliśmy wypracowanych ustawień na suchą, przyczepną nawierzchnię szutrową. Nie było jak pojeździć Polo przed tym rajdem na szutrze. Zabraniają tego regulacje, a mówiąc szczerze nawet niewiele było czasu, ze względu na niedawno rozegraną rywalizację w Walii.

- Dlatego też piątek był dla mnie pewną zagadką. Nie wiedziałem do końca jak to auto będzie się spisywać i jak się w nim na tej nawierzchni odnajdę. Przystępowaliśmy w zasadzie z czystą kartką, jeśli chodzi o ustawienia. Zespół, od którego wypożyczamy auto [Baumschlager Rallye&Racing] też miał tę wiedzę znikomą.

- Oczywiście decyzja nigdy nie będzie w 100 procentach pewna. Takie są rajdy. Wiedziałem, że jest to w pewnym sensie ryzyko. Jednak tak samo byłoby w przypadku Skody. Padają pytania o Polo. W Walii zepsuła się skrzynia biegów - a akurat ona jest dokładnie taka sama jak w Fabii.

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Volkswagen Polo R5

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Volkswagen Polo R5

Photo by: Marcin Snopkowski

Zmiana z szutru na asfalt to nie tylko wyzwanie dla mechaników, którzy w nieco ponad godzinę niemal kompletnie przebudowują samochód. Także zawodnicy muszą przestawić się na inny styl jazdy, przyczepność czy przeciążenia. Na pytanie o sposób na swoisty „reset” i przejście z jazdy po luźnej nawierzchni na asfalt, Kajetanowicz odpowiedział:

- Dojazdówka była długa [śmiech]. Mówiąc już poważnie, nawet podczas pokonywania tego odcinka dojazdowego w zgodzie z przepisami przyzwyczajasz się, że samochód inaczej reaguje.

- Inna sprawa, że bardziej się nad tym zastanawiałem i przejmowałem w zeszłym roku. W tym mieliśmy sporo innych rzeczy do analizowania. Nastawiłem się, że ten rajd trzeba będzie przejechać po prostu bez problemu. Nie było innego wyjścia po nieudanym starcie w Wielkiej Brytanii.

- Jak to w rajdach bywa nie obyło się bez kłopotów, ale my ustrzegliśmy się błędów. Z kolei mieliśmy inne trudności. Czasem kibice o nich wiedzą, a czasem nie mieli jak się dowiedzieć. Trzy razy byliśmy blokowani w czasie jazdy na odcinku, w zasadzie każdego dnia. W piątek Benito Guerra - przyjechaliśmy tuż za nim, wpadliśmy na metę siedem sekund za jego Skodą. Także pewną część niemal 40-kilometrowego odcinka przejechaliśmy w kurzu.

- Wczoraj [w sobotę] nie chciał nam ustąpić Ole Christian Veiby. Zmieniał koło i wyjechał tuż przed nami. Blokował nas przez około 15 kilometrów, a metę lotną przecięliśmy jakieś dwie sekundy za nim. Bardziej przypominało to wyścig, choć ciężko było się złapać w strugę, znaną z Formuły 1 [śmiech]. On bardzo głęboko ciął zakręty. Zresztą te odcinki, które w większym stopniu „oddawaliśmy” rywalom, to właśnie przez te cięcia. Nie „wchodziliśmy” samochodem tak głęboko, ale chyba trzeba się będzie do tego w mistrzostwach świata przyzwyczaić.

- Dziś [niedziela] blokował nas z kolei Loubet, choć on zdecydowanie najmniej. Wypadł z trasy i jechał potem z uszkodzonym zawieszeniem.

- Pojawiły się też mniejsze lub większe problemy z samochodem, ale po raz kolejny ukończyliśmy rajd na podium i to zdecydowanie jest najważniejsze.

Przed dwoma kończącymi rajd odcinkami Kajetanowicz i Szczepaniak mieli w zapasie 11 s nad Emilem Lindholmem i Mikaelem Korhonenem, więc wydawało się, że choć walka będzie zacięta, to uda się obronić puchary za drugie miejsce w WRC 2. Tak się jednak nie stało, a straty na ostatniej pętli były relatywnie duże.

- Na poranną pętlę zdecydowałem się (chyba po raz pierwszy w sezonie) zabrać tylko jeden „zapas”. Dodam, że tak postępowali od początku rajdu nasi główni rywale i to nawet na szutrze. Różnica w zachowaniu auta jest oczywiście na plus.

- Ruch ten [jazda z jednym „zapasem”] oraz kilka innych drobiazgów, które działały zarówno na naszą korzyść, jak i niekorzyść, w ogólnym rozrachunku przyniosły pozytywny skutek. Powiększyliśmy przewagę nad Lindholmem, mimo że wyprzedzaliśmy na jednym z odcinków „uszkodzonego Loubeta”.

- Wtedy jednak sytuacja w rajdzie się zmieniła, podium nie było już tak zagrożone i w oparciu o posiadane informacje zdecydowaliśmy, że ważniejsza jest tabela w mistrzostwach. 

- Jako jedyni z czołówki [WRC 2] wyjechaliśmy z serwisu z dwoma kołami zapasowymi, całkowicie zmieniając strategię oraz nastawienie. Paradoksalnie była to dla mnie jedna z trudniejszych rajdowych decyzji. Wiem jednak co jest ważne dla moich partnerów. Nie zawsze można myśleć tylko o swoich przyjemnościach, a ambicje muszą czasami poczekać.

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Volkswagen Polo R5

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Volkswagen Polo R5

Photo by: Marcin Snopkowski

Rajd Katalonii był ostatnim tegorocznym startem Kajetanowicza i Szczepaniaka w mistrzostwach świata. Polska załoga zaliczyła już regulaminowe siedem występów i teraz z oddali będzie przypatrywać się poczynaniom rywali w czasie Rajdu Australii. Runda na Antypodach zadecyduje o rozkładzie medali wśród czołowych załóg WRC 2.

Choć nie wiadomo jeszcze czy i jaki krążek przypadnie załodze Lotos Rally Team, to Kajetan dokonał dla Motorsport.com podsumowania swojej pierwszej, pełnej kampanii w WRC 2.

- Myślę, że przed sezonem miejsce w pierwszej trójce brałbym w ciemno. Jednak w jego trakcie okazało się, że mamy przysłowiowe „papiery”, by walczyć w WRC 2.

- W tak trudnych i długich rajdach jakimi są rundy mistrzostw świata, nie zawsze wygrywa ten, który najwięcej ryzykuje. Szybko w tej stawce potrafi pojechać prawie każdy. I to naprawdę niewiarygodnie szybko. Okazało się, że pomimo stosunkowo jeszcze niewielkiego doświadczenia, też jesteśmy w tym gronie. To był mój pierwszy tak obszerny sezon w mistrzostwach świata.

- Apetyt na więcej pojawił się w trakcie sezonu. Były trudności, ale my w zasadzie nie popełnialiśmy błędów. Na tym poziomie to nie jest łatwe. Kilka rajdów było dla mnie nowych. Natomiast największą bolączką były jednak awarie samochodu. To było rozczarowujące, ale też takie są rajdy. W tym sporcie wiele rzeczy nie zależy od nas.

- Mam wielką nadzieję, że zostaniemy na podium w końcowej klasyfikacji. Dlatego też chcieliśmy walczyć z myślą o punktacji. Szkoda byłoby zaprzepaścić cały sezon na ściganie się z kimś, kto nie miał tutaj [w Hiszpanii] nic do stracenia. 

- Są rajdy, na których możemy przycisnąć i jechać na 100 procent, a są takie gdzie trzeba odpuścić. Choć mówiąc szczerze, nawet większe ryzyko mogłoby nie wystarczyć do drugiego miejsca w tym rajdzie [Katalonii], więc mam czyste sumienie.

- Gdybym miał krótko podsumować mijający rok w moim sportowym życiu, to powiedziałbym, że wiele się działo. Więcej niż się spodziewałem. Myślę, że to najtrudniejszy sezon w mojej karierze i nie chodzi o samą jazdę. Było dużo wyzwań i obowiązków i dlatego cieszę się z tego, jak aktualnie wygląda tabela.

Na jedną rundę przed końcem sezonu rozstrzygnęły się losy tytułu w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Ten zdobyli Ott Tanak i Martin Jarveoja. Pytany czy tytuł trafił w odpowiednie ręce, popularny „Kajto” odpowiedział:

- Myślę, że tak. Przygotowując się kiedyś do Rajdu Estonii [runda mistrzostw Europy], oglądałem on-board od Tanaka z tej imprezy. Długo zastanawiałem się, jak to jest możliwe, by tak wrzucać auto bokiem w zakręty przy prędkości 170 km/h. Potem sam nie byłem w stanie tego robić z taką skutecznością jak on.

- Sądzę, że zasłużył na ten tytuł. Widzę jak teraz pracuje podczas rajdów i z pewnością zrobił jeszcze kilka kroków naprzód - zakończył Kajetan Kajetanowicz.

Rally Italia Sardegna 2019

Rally Italia Sardegna 2019

Photo by: Marcin Snopkowski

 

Następny artykuł
Galeria zdjęć: Tanak i Jarveoja w drodze po mistrzostwo

Poprzedni artykuł

Galeria zdjęć: Tanak i Jarveoja w drodze po mistrzostwo

Następny artykuł

Zawiniła błaha usterka

Zawiniła błaha usterka
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie WRC , Rajdy
Autor Tomasz Kaliński