Kajetanowicz: Mamy swoje zadanie

Już w czwartek Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak staną na starcie Rajdu Katalonii. Występ w kolejnej rundzie światowego czempionatu rozpoczną nadal pozostając niepewni swojej sytuacji w tabeli WRC 3.

Kajetanowicz: Mamy swoje zadanie

Wszystko za sprawą wciąż nierozstrzygniętych losów Rajdu Akropolu. Po tym, jak zdyskwalifikowano Yohana Rossela i Alexandre’a Corię, zwycięzcami ogłoszono Kajetana Kajetanowicza i Macieja Szczepaniaka. Francuskiemu kierowcy przysługiwało prawo do odwołania i Rossel z tego prawa skorzystał.

Od czasu greckiej rywalizacji minął ponad miesiąc, a sprawa nie posunęła się ani o krok. W minionym tygodniu zwróciliśmy się do FIA z prośbą o wskazanie kluczowych terminów w procesie odwoławczym Rossela. Do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przesłuchanie Rossela zaplanowane jest dopiero na pierwszą połowę listopada. Może więc dojść do kuriozalnej sytuacji, gdy po ostatniej rundzie sezonu - ACI Rally Monza (18-21 listopada) nie będzie wiadomo, kto jest mistrzem.

Zaistniała sytuacja jest mało komfortowa zwłaszcza dla polskiej załogi. Kajetanowicz i Szczepaniak mają przed sobą jeszcze dwa starty - najbliższy już w tym tygodniu w Hiszpanii.

Obecnie w tabeli prowadzi Rossel. Kajetanowicz traci piętnaście oczek, jednak pamiętając o tym, jak powstaje końcowa klasyfikacja WRC 3 (pięć najlepszych występów z siedmiu startów) oraz jak zacięty jest francusko-polski pojedynek, można śmiało powiedzieć, że decydować będzie liczba zwycięstw i miejsc na podium. Niewykluczone, iż ważne będą również „małe punkty” za Power Stage.

Dorobek Rossela to aktualnie trzy zwycięstwa, jedno drugie i jedno trzecie miejsce oraz dyskwalifikacja. Kajetanowicz i Szczepaniak również wygrali trzy razy. Mają na koncie jeszcze drugie oraz ósme miejsce.

Zakładając, że dyskwalifikacja Rossela zostanie utrzymana i biorąc pod uwagę, że Kajetanowiczowi zostały dwa występy, Polak może zostać mistrzem nie wygrywając żadnej z pozostałych rund (we Włoszech musi ukończyć rajd przed rywalem). Jeśli jednak odwołanie Francuza zostanie przyjęte i FIA ponownie zmieni wyniki Rajdu Akropolu, aktualny bilans zwycięstw przechyli się na korzyść Rossela w stosunku 4:2. Wtedy Kajetanowicz musiałby wygrać w obu pozostałych startach.

Problem w tym, że rozstrzygnięcie całej sprawy nie nastąpi przed Rajdem Katalonii, więc wynik osiągnięty przez Polaków w najbliższy weekend może się miesiąc później okazać niewystarczający.

W przededniu rozpoczęcia jedenastej rundy sezonu WRC 2021 porozmawialiśmy z Kajetanem Kajetanowiczem o tej niepewności oraz właściwej rywalizacji w zbliżającym się Rajdzie Katalonii.

Motorsport.com [M.com]: - Kajetan, mieliśmy rozmawiać tylko o Katalonii, ale musimy wrócić do wrześniowego Rajdu Akropolu. Sprawa wciąż pozostaje nierozstrzygnięta...

Kajetan Kajetanowicz [KK]: - Mówiąc szczerze, staram się o tym nie myśleć. Mamy w zespole ludzi odpowiedzialnych za takie sprawy i zobowiązani są oni do tego, by ich pilnować. Kontrolować to może za duże słowo, ponieważ w tej chwili w zasadzie niewiele możemy zrobić.

- Ja zamierzam robić swoje i koncentruję się na swoim zadaniu, czyli jeździe. Muszę być skupiony na rajdzie, bo pół sekundy nieuwagi może się zakończyć mało szczęśliwie. Kiedy będę siedział w samochodzie rajdowym, moja głowa musi być na odcinku. Zresztą poza oesami również. Tego wymagają mistrzostwa świata.

M.com: - Może się jednak okazać, że dojdzie do swoistego absurdu i na mecie ACI Rally Monza nie będzie wiadomo, kto może świętować. To trochę jak po finale „EURO” sprawdzać czy w 70. minucie powinien być rzut karny.

KK: - Głęboko wierzę, że nie ma w tym nawet ziarnka polityki. Wierzę też, że te wyniki będą zatwierdzone jednak wcześniej i będziemy mogli dostosować się do danej i pewnej sytuacji punktowej, tak jak to jest w normalnej rywalizacji.

- Mówię o taktyce, która obecna jest w rajdach samochodowych, podobnie jak i w każdej innej sportowej dyscyplinie. My w tej chwili tego taktycznego podejścia jesteśmy pozbawieni. Jednak ja mówiąc „robię swoje”, będę chciał pojechać jak najlepiej i wykorzystać pakiet, którym dysponuję. Rzeczami poza moją kontrolą nie chcę się zajmować.

M.com: - Przed wami trzeci wspólny występ w Rajdzie Katalonii. Jest jedna zasadnicza zmiana względem dwóch poprzednich edycji. Impreza wraca do korzeni i po ponad dekadzie ponownie jest w pełni asfaltowa. Żałujesz tego szutrowego etapu czy nie ma to dla ciebie większego znaczenia?

KK: - Dzień szutrowy był fajny, ale teraz też frajdy nie powinno zabraknąć. Myślę, że organizator kierował się też trochę doświadczeniem sprzed dwóch lat, kiedy podczas zapoznania region nawiedziły potężne ulewy. Nie dla każdego rekonesans przebiegał bezproblemowo, zwłaszcza w przypadku odcinków szutrowych.

- Dla mnie jest to niewielka zmiana. Ja muszę jechać najszybciej jak się da, niezależnie od nawierzchni. Tak było w 2018 i 2019 roku.

M.com: - Pomijając „Barbórki”, od momentu sportowego wyjazdu z Polski zaliczyłeś niespełna dwadzieścia w pełni asfaltowych imprez. Dzieląc na osiem sezonów nie wychodzi z tego jakaś zawrotna liczba, ale z drugiej strony, patrząc na obecną tendencję - zwłaszcza w światowym czempionacie - nie ma chyba jakiejś dysproporcji?

KK: - Faktycznie, może tych rajdów asfaltowych nie zaliczyłem dużo, jednak jak popatrzysz na historię moich startów, to nigdy nie występowałem w jakiejś zawrotnej liczbie imprez.

- Budżet nigdy nie jest nieograniczony, ale staram się go dobrze wykorzystać. Asfalt na pewno też sprawia mi dużo przyjemności. W statystyki - ile wygraliśmy rajdów asfaltowych, a ile szutrowych - nie patrzę. Nie ma to znaczenia. Jest zadanie do wykonania i chcę je zrealizować.

M.com: - Analizując pokrótce trasę tegorocznej edycji, można stwierdzić, że część odcinków jest identyczna, część pokrywa się fragmentami, a jeszcze inne odwrócono. Chyba w nie najgorszej pozycji przystępujecie do tego rajdu?

KK: - Tak, choć pamiętajmy, że jedziemy do jaskini hiszpańskich lwów. Zarówno Jan Solans, jak i Pepe Lopez, ten drugi obsługiwany przez tę samą stajnię co my, to niezwykle szybcy kierowcy. Są również Chris Ingram czy Emil Lindholm, który co prawda zgłosił swoją pilotkę, ale wiadomo, że prowadzić samochód będzie on.

- Zadanie będzie wyjątkowe i nie wydaje się, bym to ja znał te trasy lepiej niż Hiszpanie, zwłaszcza, iż startowali tam wcześniej, zanim ja w ogóle zacząłem występy w mistrzostwach świata. Z drugiej strony niewiele to zmienia i zajmowanie się tym do niczego nie prowadzi. Trzeba pojechać sprawnie, szybko i bezbłędnie jak w każdym innym rajdzie. Taki jest cel.

- Ja w każdym razie czekam na ten rajd. Myślę, że będę miał frajdę. Byliśmy na testach w Portugalii i odnaleźliśmy tam odcinki o podobnej charakterystyce. „Fun” był, choć w Skodzie asfaltowej nie siedziałem od Chorwacji. Dla nikogo, kto miał taką przerwę nie jest to komfortowe, ale trzeba się szybko zaadaptować i wykorzystać pakiet, który mamy, a mamy całkiem dobry.

Rajd Katalonii potrwa od czwartku do niedzieli. W programie widnieje siedemnaście odcinków specjalnych o łącznej długości 280,37 km.

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Skoda Fabia Rally2 evo

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Skoda Fabia Rally2 evo

Photo by: Kajto.pl

akcje
komentarze
Poranki w górach, popołudnia na torze
Poprzedni artykuł

Poranki w górach, popołudnia na torze

Następny artykuł

WRC blisko powrotu do Nowej Zelandii

WRC blisko powrotu do Nowej Zelandii
Załaduj komentarze