Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj
Colin McRae, Derek Ringer, Subaru Impreza 555
Motorsport prime

Kartka z kalendarza: McRae spełnia marzenia

30 lat temu zakończył się Rajd Wielkiej Brytanii, ostatnia runda sezonu WRC 1995, podczas której swój pierwszy i jedyny tytuł mistrza świata zdobył Colin McRae.

W annałach Motorsport.com odnajdziemy wiele ciekawych, choć już zapomnianych wydarzeń ze świata sportów samochodowych. W naszej cyklicznej „kartce z kalendarza” postaramy się przypomnieć te najciekawsze.

22 listopada 1995 roku, na torze wyścigowym w Chester, spod kół szaleńczo kręcącego się granatowego Subaru Imprazy unosił się dym. Tymi widowiskowymi bączkami, w akompaniamencie budzącego dreszcz dwulitrowego boksera, swój tytuł najlepszego kierowcy na świecie świętował Colin McRae, który został pierwszym brytyjskim rajdowym mistrzem świata.

Walka McRae'a z zespołowym kolegą z Subaru, Carlosem Sainzem, o tytuł mistrza świata w rajdach samochodowych, była niezwykle zacięta. Szkot i Hiszpan przystąpili do finału sezonu, posiadając taką samą liczbę punktów.

Emocje zaczęły sięgać zenitu już podczas przedostatniej rundy w Hiszpanii. Sainz prowadził przed ostatnim etapem Rajdu Katalonii z ośmiosekundową przewagą nad McRae, co skłoniło ówczesnego szefa Subaru, Davida Richardsa, do wydania poleceń zespołowych mających na celu utrzymania pozycji. Nie zostało to dobrze przyjęte przez Colina, który zignorował polecenie i objął prowadzenie, zanim celowo spóźnił się na PKC, oddając Sainzowi zwycięstwo.

Carlos Sainz, Luis Moya, Subaru Impreza

Carlos Sainz, Luis Moya, Subaru Impreza

Autor zdjęcia: Motorsport Images

To właśnie wydarzenia z Hiszpanii zapoczątkowały pełen napięcia finisz w Wielkiej Brytanii, który rozpoczął się od niedzielnego etapu. Załogi rywalizowały na odcinkach specjalnych na terenie rezydencji w Tatton Park i Chatsworth oraz odwiedziły tor wyścigów Formuły 1 Donington Park, gdzie odbył się widowiskowy odcinek specjalny.

Oes w Chatsworth był dla Sainza pierwszym ostrzeżeniem, ponieważ właśnie na nim doszło do uszkodzenia chłodnicy w jego Subaru po słynnym przejeździe przez wodę. McRae nie miał takich problemów i zakończył dzień na trzecim miejscu z przewagą 14 sekund nad Sainzem. Stawce przewodzili kierowcy Mitsubishi, Tommi Makinen i Kenneth Eriksson.

Drugi etap rozpoczął się od zwycięstwa McRae'a na OS8 z przewagą aż 28 sekund nad Erikssonem i objęciem prowadzenia w klasyfikacji generalnej rajdu, po tym jak Makinen musiał się wycofać z powodu uszkodzenia zawieszenia.

Dobra passa McRae'a została przerwana po złapaniu kapcia na odcinku Pundershaw (58,9 km), najdłuższym w całym sezonie WRC 1995. Szkot stracił dwie minuty i oddał prowadzenie Sainzowi, który miał 1.14 s przewagi, mimo awarii chłodnicy.

Czytaj również:

- Złapaliśmy gumę po 19 km. Zobaczyłem kamień, nie był duży, więc przejechałem po nim, a Kenneth zrobił dokładnie to samo. Nie wiem, co się stało, bo ekipa Pirelli nie ma na to odpowiedzi, więc po prostu miałem pecha – powiedział McRae.

Niestety, pech się nie skończył, ponieważ kolejne uderzenie w kamień uszkodziło prawe przednie zawieszenie Imprezy, ale naprawa na poboczu wystarczyła, aby samochód wrócił do serwisu.

- Na odcinku uderzyliśmy w mały kamień i lekko wygiął amortyzator, o który ocierała opona, która pękła. Jest przynajmniej ciekawie – powiedział McRae z ironicznym uśmiechem, po tym, jak udało mu się zmniejszyć przewagę Sainza do 39 sekund.

McRae ruszył do ataku na mokrych i mglistych walijskich oesach trzeciego etapu. Brat Colina, Alister, zajmujący piąte miejsce w klasyfikacji generalnej, był przekonany, że jego brat dogoni i wyprzedzi Sainza. McRae zaatakował na Sweet Lamb, pokonując Sainza o 22 sekundy, uzyskując 17 sekund przewagi przed ostatnim dniem.

Colin McRae, Derek Ringer, Subaru Impreza 555

Colin McRae, Derek Ringer, Subaru Impreza 555

Autor zdjęcia: WRC.com

- Wszystko przychodziło nam dość łatwo, nie forsowaliśmy się ani nie podejmowaliśmy zbędnego  ryzyka i mieliśmy wszystko pod kontrolą. Po prostu wszystko zaskoczyło – podsumował McRae.

Na pierwszych trzech oesach ostatniego dnia McRae pokonał Hiszpana o 15 sekund i kontrolował sytuację do ostatniej próby. Na mecie Clocaenog East w Subaru z numerem „4” wybuchła niepohamowana radość, która została podsumowana przez Dereka Ringera słynnym „spot on” (dokładnie w punkt) skierowanym do Colina.

Przewaga nad Sainzem wynosiła 36 sekund. Trzecie miejsce zajęło kolejne Subaru prowadzone przez Richarda Burnsa, dzięki czemu japońska marka zdobyła tytuł mistrza świata konstruktorów, pokonując Mitsubishi.

- Brzmi trochę dziwnie, prawda? – powiedział McRae, gdy dowiedział się, że jest mistrzem świata. - Myślę, że trochę czasu minie, zanim się przyzwyczaję. Jego pilot, Ringer dodał: - Jesteśmy zdumieni liczbą kibiców, którzy nas dopingowali, to było fantastyczne i myślę, że trochę czasu minie, zanim to do nas dotrze.

Colin McRae, Derek Ringer, Subaru Impreza 555

Colin McRae, Derek Ringer, Subaru Impreza 555

Autor zdjęcia: Motorsport Images

Po trzydziestu latach McRae dalej jest legendą, ikoną, a także zjawiskiem popkulturowym. Minęło 18 lat, odkąd Szkot odszedł od nas przedwcześnie, ale nawet dziś obecne gwiazdy WRC przyznają, że wiele zawdzięczają drodze, którą wytyczył.

Stało się tak nie tylko dzięki jego widowiskowej jeździe, która przyniosła mu tytuł w 1995 roku, ale też za sprawą sukcesu serii gier komputerowych sygnowanych jego nazwiskiem, które „zaraziły” rajdami tysiące ludzi, inspirując kolejne pokolenie.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Żywe srebro Toyoty
Następny artykuł Kajetanowicz kończy na pustyni

Najciekawsze komentarze

Więcej o Piotr Furman

Najnowsze wiadomości