Przerwa w rywalizacji trwała 60 dni. Tyle bowiem dzieliło metę Rajdu Japonii od startu alpejskiego klasyka. Na liczącą przeszło 330 kilometrów trasę ruszyło prawie 70 załóg.
Emocji przed cztery dni nie brakowało, a tegoroczna edycja zdecydowanie bardziej przypominała pogodową ruletkę, niż te z ostatnich lat. Dobór opon był skomplikowany i nikomu nie udało się ani zdominować zawodów, ani wypracować bezpiecznej przewagi.
Finalnie najwięcej powodów do zadowolenia mają w obozie Toyoty. Nie zawiedli faworyci – Sebastien Ogier, pilotowany przez Vincenta Landais, wygrał rajd – zresztą już po raz dziesiąty – a dublet japońskiego producenta skompletowali Elfyn Evans i Scott Martin. Słabiej – nawet wedle własnej opinii – w sezon weszli Kalle Rovanpera i Jonne Halttunen. Pomimo tego Finowie zameldowali się na czwartej pozycji.
Winner Sébastien Ogier, Vincent Landais, Toyota Gazoo Racing WRT Toyota GR Yaris Rally1
Autor zdjęcia: Toyota Racing
Załogi Toyota zablokowały dwa pierwsze miejsca nie tylko w generalce rajdu, ale też podczas dodatkowo punktowanych: niedzielnego etapu oraz finałowego Power Stage. Dzięki temu ekipa wyjeżdża z Księstwa z kompletem 60 oczek, od razu uciekając Hyundaiowi w tabeli.
- Jestem naprawdę zachwycony – przyznał Jari-Matti Latvala, szef zespołu. - Naprawdę trudno o lepszy start sezonu. Wzięliśmy maksimum 60 punktów jako zespół, a nasze załogi zajęły pierwsze, drugie i czwarte miejsce w generalce.
- No i jeszcze mamy dziesiąte zwycięstwo Seba w „Monte Carlo”. To naprawdę niesamowite i wyjątkowe osiągniecie.
Gorzej z trudami „Monte” radzili sobie „juniorzy” Toyoty: Takamoto Katsuta i Aaron Johnston oraz Sami Pajari z doświadczonym Marko Salminenem. Ci pierwsi długo nie mogli wejść w rytm, a gdy wydawało się, że go odnaleźli, wpadli w lodową pułapkę na początku niedzielnego etapu. Z kolei drudzy przez trzy dni trzymali się planu związanego z konsekwentną i pozbawioną ryzyka jazdą, ale również i ich warunki wyprowadziły „w pole”.
- Warunki były trudne do samego końca, a dobór opon w niedzielny poranek był bardzo stresujący. Droga zaczęła pokrywać się lodem już po przejeździe szpiegów.
- Niestety, Taka i Sami wypadli i być może powinienem im mocniej zasugerować, aby dokonali bezpieczniejszego wyboru. W tym rajdzie chodziło jednak tylko o zdobycie doświadczenia.
- Koniec końców nasze załogi były górą i podziękowania dla nich. Poza tym był to bardzo interesujący rajd i wydaje mi się, że przed nami ekscytujący sezon.
Polecane video:
Oglądaj: Rajd Monte Carlo 2025 - Power Stage
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.