Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska
WRC Rajd Safari

Następny alarm w Hyundaiu

Hyundai drugi rok z rzędu przeżył w Kenii spore rozczarowanie. Załogi korzystające z i20 N Rally1 trapione były problemami technicznymi. Rywale z Toyoty zdominowali rywalizację w Rajdzie Safari.

Esapekka Lappi, Janne Ferm, Hyundai World Rally Team Hyundai i20 N Rally1

Po dublecie w Rajdzie Sardynii - zdaniem wielu w tym roku trudnością zbliżonym do Safari - Hyundai przystępował do rywalizacji w Afryce ze sporymi nadziejami.

Jednak najpierw szanse na dobry wynik stracili Thierry Neuville i Martijn Wydaeghe. W ich i20 N Rally1 nie wytrzymało zawieszenie. Blisko podium byli Esapekka Lappi i Janne Ferm. Samochód Finów zatrzymał się jednak z awarią wału napędowego pod koniec drugiego dnia rywalizacji. Podobna usterka przytrafiła się dwukrotnie podczas odcinka testowego, a bez problemów nie obyło się także w trakcie finałowego etapu. Z tercetu załóg koreańskiego producenta najwyżej - jednak dopiero na piątej pozycji - sklasyfikowano Daniego Sordo i Candido Carerrę. Hiszpanów spowolniły „tylko” kłopoty ze wspomaganiem kierownicy.

Czytaj również:

W podsumowaniu mało udanej wyprawy do Kenii przedstawiciele Hyundaia zapowiedzieli dokładną analizę usterek zwłaszcza w samochodzie Lappiego i Ferma. W zespole liczą, że uporanie się z problematycznym wałem napędowym obędzie się bez konieczności zmian projektowych, które możliwe będą dopiero na jesieni. Tak istotne zmiany konstrukcyjne wymagają bowiem użycia homologacyjnego jokera.

Cyril Abiteboul uważa, że Rajd Safari to dla Hyundaia kolejne światełko ostrzegawcze.

- Myślę, że potrzebowaliśmy takiego przebudzenia, czegoś, co zmotywuje nas do zmian - przyznał Abiteboul w rozmowie z Motorsport.com. - Mamy już dział kierowniczy skompletowany i jesteśmy świadomi słabości samochodu. Owe słabości po części związane były także z dotychczasowym sposobem działania.

- Nie mamy już wymówek i zmiany są konieczne. Wprowadzimy je równolegle z zastosowaniem środków zaradczych na najbliższe rajdy. Wytężony wysiłek inżynierów powinien pomóc dotrzeć do sedna tego bardzo dziwnego problemu, dotyczącego tylko jednego samochodu.

- To trochę taka tajemnica Kenii. To, co się stało, było naprawdę dziwne. Traktujemy to bardzo poważnie i odpowiednio zareagujemy. Musi to być solidna odpowiedź, jednak odmienna od tej znanej w zespole w przeszłości. Potrzebujemy innego podejścia, kompleksowego, a nie odruchowej reakcji. Nie wydaje mi się też, że będziemy musieli skorzystać z ratunkowego jokera. Musimy to dokładnie zrozumieć i upewnić się, że mamy środki zaradcze na najbliższy rajd oraz plan średnio- i długoterminowy. Zaczniemy od tego, czego brakowało w przeszłości, czyli solidnej i szczerej analizy porażki.

Pytany o potencjalne obawy związane z awarią zawieszenia w samochodzie Neuville’a i Wydaeghe’a, Abiteboul odparł:

- To jedna z tych rzeczy, które pokazują, że jeśli chcemy walczyć o mistrzostwo, potrzebujemy większej liczby kilometrów. Tego brakowało nam w przypadku samochodu Thierry’ego. Inaczej niż w przypadku Esapekki. Tutaj dystans był duży i zmieniliśmy wszystko, co było możliwe. Zgaduję, że potrzebujemy większej samodyscypliny.

Czytaj również:

Polecane video:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Czwarty Hyundai w mistrzostwach świata?
Następny artykuł Na stadionie także superoes

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska