Tytuł celem Kajetanowicza

Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak w najbliższy piątek rozpoczną czwarty sezon występów na szczeblu światowego czempionatu. Cel jest jeden - triumf w WRC 3.

Tytuł celem Kajetanowicza

Program zakłada obecność na starcie siedmiu rajdów. Kajetanowicz i Szczepaniak skorzystają ze Skody Fabii Rally2 evo, przygotowanej przez hiszpańską stajnię RaceSeven - tę samą, z którą współpracowano w sezonie 2020. Polska załoga po raz pierwszy zmierzy się z rywalami już pod koniec bieżącego tygodnia na trasach Rajdu Chorwacji.

Z Kajetanem porozmawialiśmy o ubiegłym, „pandemicznym” sezonie, sukcesach, niedosycie, młodej gwardii w rajdach samochodowych oraz porównaniach z czeskim mistrzem kierownicy.

Motorsport.com [M.com]: - Sezon 2020 to przede wszystkim pandemia i związane z nią: niepewność i zakłócenia harmonogramu. Gdy dobiegł końca pojawiła się tylko ulga czy zostaną również jakieś dobre wspomnienia?

Kajetan Kajetanowicz [KK]: - I to, i to. Z jednej strony ulżyło i pojawiła się pewna radość, ponieważ ACI Rally Monza nie był dla nas, z wielu powodów, łatwym rajdem, a z drugiej był jednak i niedosyt. Jestem człowiekiem, który umie docenić to, co ma, więc zadowolenie generalnie przeważa w tym wszystkim, ponieważ podium w końcowej klasyfikacji udało się zachować.

- Punktacja sprawiła także, że nie był to fajny rajd do jechania. Strategię musieliśmy układać sobie na bieżąco, głównie myśląc o tym, by zdobyć oczka zapewniające podium. W takiej sytuacji nigdy nie jedzie się fajnie. Na pewno nie tak, jakby się chciało i w momentach, gdy do stracenia jest niewiele. Albo do stracenia praktycznie nic, a do zyskania wiele.

M.com: - Czyli sytuacja, w której - nawet podświadomie - zerkasz na swoją tabelę (WRC 3), bywa ograniczająca?

KK: - Tak, dlatego właśnie tak to wyglądało podczas „Monzy”. Mieliśmy niewiele do ugrania i dodatkowo nie zależało to tylko od nas samych, a do stracenia było bardzo dużo.

M.com: - Monza i tor. Przed rajdem mówiłeś, że kto się tam nie odnajdzie, może ponieść stosunkowo duże straty. Jak z twojej perspektywy to ostatecznie wyglądało?

KK: - Tor był nieprzewidywalny. Na łącznikach szutrowych wystawało sporo korzeni, nie brakowało betonowych progów, na których można było złapać kapcia. To, w kontekście tego, co mieliśmy tam osiągnąć, również sprawiało, że jechaliśmy trochę zachowawczo. Po [przygodzie] na Rajdzie Estonii, Monza decydowała o ostatecznym kształcie tabeli.

M.com: - Czy taki „przeplataniec” - dzień na torze, dzień w górach i powrót na tor, mogą wytrącać z rytmu?

KK: - Nie, takie zmiany nie wpływają na dyspozycję i nie rozregulowują. Przyzwyczajeni jesteśmy do zmiany warunków czy charakterystyki. Ja chwilami nawet nie wiem, na jaki oes jadę. Bywa, że dopiero dojeżdżając do startu, orientuję się, jaki to odcinek, gdy zobaczę charakterystyczne miejsce. Tak że myślę, iż nie ma to większego znaczenia.

M.com: - A jak z perspektywy czasu oceniasz przyjętą tam przez organizatorów koncepcję rundy mistrzostw świata?

KK: - Nie sądzę, aby była zupełnie zła. W Belgii też rajd zawita na tor F1. Natomiast nie rozstrzygnę teraz czy rozgrywanie większej części imprezy na torze jest właściwe. Jeżeli odcinki będą wystarczająco wymagające i skomplikowane - jestem za. Jednak w przypadku samego toru, bez żadnych łączników i urozmaiceń - nie.

M.com: - W 2021 roku czeka was kolejna solidna dawka rywalizacji w WRC 3.

KK: - Myślami już jestem przy tym, co przed nami i na tym koncentruję swoje siły. Bardzo się cieszę, że udało nam się złożyć program... Wiadomo, że ten rok też nie będzie łatwy i to nie tylko jeśli chodzi o same rajdy. Dotyczy to również naszych partnerów. Trudno cokolwiek zaplanować, także działalność biznesową. Dlatego też wydawanie pieniędzy na sponsoring jest ryzykowne bardziej niż kiedykolwiek. To również motywuje - chcę wywiązać się z obietnicy i wypełnić zadania, których realizacji się zobowiązałem.

M.com: - Otwarcie zapowiadacie walkę o mistrzostwo. Czujesz, że to jest ten sezon, ten moment, kiedy wszystko jest idealnie poukładane i cel uda się zrealizować? Takie zobowiązanie nakłada dodatkową presję?

KK: - Nie zastanawiam się czy to się uda. Po prostu taki jest cel i do tego będę zmierzał. Przez te słowa, które powiedziałem, i które będą powtarzał, jeśli będzie taka potrzeba, nie pojawia się dodatkowa presja. Będę starał się jechać tak szybko, żeby zdobyć mistrzostwo świata.

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Skoda Fabia Rally2 evo

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Skoda Fabia Rally2 evo

Photo by: Marcin Snopkowski

M.com: - Uparłem się trochę, aby charakterystykę tras Rajdu Chorwacji porównywać z polskimi oesami. Trochę tam elementów „Świdnickiego” i „Rzeszowskiego”. Można też dorzucić czeski „Barum”.

KK: - Tak, to nie jest rajd zgoła odmienny od polskich oesów. I z tego się nawet trochę cieszę, ponieważ lubię taką charakterystykę odcinków. Tu można przyciąć, tam pojawi się trochę brudu na drodze. Jak się na nich odnajdziemy? Czas pokaże. W każdym razie, na pewno jako rajd asfaltowy ma on charakterystykę bliższą polskim oesom niż, na przykład, Korsyka.

M.com: - Podczas testów w Polsce pogoda była, delikatnie mówiąc, kapryśna. Śnieg, deszcz, błoto, niska temperatura. Zakładając, że w czasie w Rajdu Chorwacji nie będzie „anomalii”, można cokolwiek wyciągnąć z takich zajęć, poza oczywistym „rozprostowaniem kości” w nowym samochodzie?

KK: - Rajdy już zdążyły nauczyć mnie, iż trzeba spodziewać się niespodziewanego. W tym samym czasie, kiedy my mieliśmy testy w Polsce, w Chorwacji, w Zagrzebiu też spadł śnieg. Nie mówię już nawet o oesach położonych wyżej. Niezależnie od tego, gdzie byśmy wtedy te testy przeprowadzili, w Polsce czy w Chorwacji, warunki byłyby bardzo podobne.

- W Polsce podczas tych dwóch dni zrobiliśmy to, co było możliwe. Jestem z nich zadowolony. Nie sądzę jednak, by takie warunki powtórzyły się w czasie rajdu, choć... nigdy nie wiadomo. Kilometry spędzone w samochodzie zdecydowanie są ważne. Tych po asfalcie nie było w ostatnich latach wiele. Skodą pojedziemy drugi rajd po tej nawierzchni.

M.com: - Młodość, nie tylko w rajdach, ale w całym motorsporcie, dochodzi coraz mocniej do głosu, a dolna granica wieku nieustannie się obniża. Odnoszę jednak wrażenie, że tacy Oliver Solberg czy Kalle Rovanpera, poza oczywistym talentem, mogą też liczyć na cierpliwość dojrzałego rajdowo otoczenia. Jeśli dowiozą bardzo dobry wynik - świetnie. Natomiast jeśli próba utrzymania tempa skończy się poza drogą, nie brakuje pochwał za pokazany potencjał...

KK: - Tak, jest trochę racji w tym, co mówisz. W przypadku tego przykładowego Solberga to czy on „walnie”, czy nie, nic za bardzo nie zmienia. Być może gdybym przyjął dokładnie taką samą postawę, przybyłoby osób, które mnie chwalą. Tyle, że mógłbym już nie dostać okazji, aby się z nim pościgać. Ponieważ, jeśli mówimy o pochwałach od kibiców czy mediów, nikt z nich bezpośrednio o pieniądzach na starty nie decyduje.

- Prawda jest też taka, że my na koniec sezonu byliśmy przed nim. I to pomimo tego, że nie pochodzimy z równie „rajdowego” kraju. U nas rajdy samochodowe, co prawda są popularne, ale nie aż tak, by miały bardzo rozwinięty „coaching”, mentorstwo czy „know-how”. Do wielu rzeczy dochodzimy sami. Jako kierowcy z Polski, w znacznej mierze mamy trudniej.

- Wszystkiego nie można dowiedzieć się z książek czy Internetu, choć ten drugi w ostatnich latach otworzył bardzo dużo możliwości. Część wiedzy trzeba nabyć drogą praktyczną. Dlatego fajnie jest być przed kierowcą, który w głowie nie musi mieć nic poza jeżdżeniem. Nie zajmuje się prowadzeniem zespołu, ponieważ dbają o to inni ludzie. Ostatecznie to pewnie on wolał być przed nami, a to mu się w zeszłym roku nie udało.

M.com: - Trochę ponad miesiąc przed tobą urodziny obchodził Jan Kopecky. Co prawda nie jesteście rówieśnikami, ale różnica wieku jest niewielka i uprawnia do porównań. Gdy ty debiutowałeś w 2003 roku na trasach RSMP „małym” Peugeotem, on był w trakcie drugiego sezonu za kierownicą auta WRC...

KK:- Nie jest to dla mnie wielkie zaskoczenie, bo jak popatrzy się nawet na kierowców jeżdżących w Polsce, można dostrzec, że mają sporo więcej przejechanych rajdów ode mnie. Jeśli chodzi o liczbę, nie mam ich jakoś strasznie dużo.

M.com: Nie chodzi nawet o samo doświadczenie czy liczbę startów. Biorąc pod uwagę, że teraz walczycie jak równy z równym, odnosisz wrażenie, że coś w trakcie kariery ci umknęło czy bardziej doceniasz fakt, iż przez lata ciężkiej pracy byłeś w stanie nadrobić ten dystans?

KK: - Nie patrzę na to w ten sposób. Dlatego, że nawet gdybym był synem milionera i mógł sobie pozwolić wówczas na jazdę „wurcem” i ściganie się z nim lub z innymi kierowcami, mogłoby się zdarzyć, że nie zdobyłbym żadnego z tytułów, które mam na swoim koncie. Przecież jedno wcale nie wynika z drugiego.

- Jednak nie zajmuje mnie to, naprawdę. Jestem szczęśliwym człowiekiem. Może gdybym miał więcej czasu - takiego codziennego - byłbym jeszcze szczęśliwszy. Patrząc na swoją karierę, czuję się jak Kopciuszek. Kiedy RaceSeven przywiózł tę Skodę, cieszyłem się jak dziecko. Wsiadłem do zupełnie nowego auta, którym będę się ścigał w mistrzostwach świata. Musiałem tylko zedrzeć folię...

- A już tak na marginesie, gdybym Cię nie znał, uznałbym to pytanie... może nawet za zuchwałe. Ja czuję się niemal jak dziecko w piaskownicy, a ty mnie pytasz o niedosyt. Po prostu bardzo łatwo wpaść w taką pętlę pod tytułem: chcemy jeszcze, jeszcze, jeszcze więcej, bez patrzenia na to, co już mamy. To w zasadzie bardzo ludzkie. Obiektywnie jednak - kto zdobył trzy tytuły w Europie pod rząd?

- Uważam, że mógłbym życzyć takiej kariery każdemu kierowcy, który zechce pracować tyle, co ja. Pomijam już nawet same wyniki. Nadal mogę robić to, co kocham i to na najwyższym poziomie. Mam zaufanie dużych firm i tych mniejszych, ale świetnych w swoich dziedzinach. Gdy wsiadam do rajdówki, nie myślę o tym czy rywal ma gorzej, czy lepiej. Wsiadam i mówię sam do siebie: „k***a, ale jestem szczęściarzem”.

- Wracając jeszcze do Kopeckiego. My jeździmy teraz w mistrzostwach świata, a on nie ma w tej chwili takiej możliwości. Nawet się nad tym zastanawiałem. Taki gość, tak regularny, szybki, z ogromnym doświadczeniem. I to też jest odpowiedź na główne pytanie. Trzeba się cieszyć z tego, co jest.

M.com: - Podczas jednej z rozmów w roku ubiegłym pytałem cię o typy dotyczące klasyfikacji generalnej WRC. Wtedy powiedziałeś, że najszybszym kierowcą w stawce jest Sebastien Ogier, a kolejny dowód na potwierdzenie tej tezy pojawił bardzo szybko. Teraz, dla odmiany, krajowe podwórko - kto zostanie mistrzem Polski? Stawka zapowiada się interesująco.

KK: - Szczerze? Nie zagłębiałem się w to jeszcze. Jednak powinno być ciekawie, ponieważ zapowiada się większa liczba zawodników w samochodach R5. A myślami będę na pewno z moim sąsiadami - Jarkiem i Marcinem Szejami - i to chyba za nich kciuki będę trzymał najmocniej, ale każdemu życzę jak najlepiej.

Pierwszy oes Rajdu Chorwacji ruszy w piątek o godzinie 8:39. Na czwartek zaplanowano odcinek testowy.

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Skoda Fabia Rally2 evo

Kajetan Kajetanowicz, Maciej Szczepaniak, Skoda Fabia Rally2 evo

Photo by: Marcin Snopkowski

akcje
komentarze

Polecane video

Nowy termin Rajdu Finlandii
Poprzedni artykuł

Nowy termin Rajdu Finlandii

Następny artykuł

Jean-Joseph ostrzega Ogiera

Jean-Joseph ostrzega Ogiera
Załaduj komentarze