Pierwszy incydent w Mazda MX-5 Cup Poland

Tytuł dla Ratajczaka, efektowny pościg z końca stawki i pierwszy incydent wyścigowy na zakończenie sezonu MX-5 Cup Poland.

Pierwszy incydent w Mazda MX-5 Cup Poland

Wygrywając pierwszy wyścig ostatniej podwójnej rundy pucharu Mazda MX-5 Cup Poland, w miniony weekend na Torze Poznań, Krzysztof Ratajczak zapewnił sobie tytuł mistrza Polski w pierwszej edycji pucharu. 200-konne roadstery japońskiego producenta wzięły udział w piątek i w sobotę w dwóch wyścigach sprinterskich oraz w dwugodzinnym wyścigu endurance.

Pierwsza, piątkowa sesja kwalifikacyjna zakończyła się zwycięstwem lidera punktacji Krzysztofa Ratajczaka. W wyścigu po 25 minutach walki na torze poznaniak pewnie wygrał po raz siódmy w tym sezonie i zapewnił sobie tytuł mistrzowski. Drugi przyjechał na metę Marcin Fedder, a na najniższym stopniu podium stanął Nikodem Wiśniewski. Kolejne miejsca zajęli Grzegorz Grzybowski, Krzysztof Siadkowski i Marcin Siadkowski.

Drugi, sobotni wyścig przyniósł największą do tej pory porcję emocji. Krzysztof Ratajczak z powodów osobistych opuścił poranną sesję kwalifikacyjną i startował z końca stawki. Pierwsze pole startowe wywalczył Marcin Fedder, przed Nikodemem Wiśniewskim i Krzysztofem Siadkowskim. Wkrótce po starcie Wiśniewski wyprzedził Feddera i objął prowadzenie. Na trzecim okrążeniu stracił pozycję lidera, a wychodząc z ostatniego zakrętu zaliczył efektowny piruet i znalazł się w alei serwisowej, którą pokonał w regulaminowym tempie 60 km/h. Stracił w ten sposób sporo czasu i spadł na piątą pozycję. Tymczasem Krzysztof Ratajczak szybko dogonił czołówkę. Na szóstym okrążeniu wyprzedził Feddera i został liderem. Przez kilka okrążeń ta dwójka toczyła porywający pojedynek o prowadzenie i zwycięstwo w wyścigu. Ostatecznie to Ratajczak okazał się lepszy. Tymczasem metę ósmego okrążenia niemal razem pokonali Grzybowski, Wiśniewski i Krzysztof Siadkowski. Na hamowaniu przed zakrętem numer 1 doszło do kolizji, w której dwaj pierwsi wypadli z toru i uderzyli w barierę. Obydwa samochody zostały mocno uszkodzone. Wywieszono żółte flagi i wyścig zakończył się za samochodem bezpieczeństwa. Zwyciężył Ratajczak przed Fedderem i braćmi Krzysztofem i Marcinem Siadkowskimi. Krzysztof Ratajczak bezapelacyjnie zdobył tytuł mistrzowski, wygrywając wszystkie osiem wyścigów w sezonie, chociaż wygrane nie zawsze przychodziły mu łatwo.

W sobotę po południu trzy pucharowe Mazdy stanęły na starcie dwugodzinnego wyścigu endurance w stawce 36 załóg. W załodze Mazdy nr 075 z Krzysztofem Ratajczakiem zadebiutował Wojciech Smorawiński, wnuk zmarłego kilka miesięcy temu Adama Smorawińskiego, legendy polskiego sportu motorowego. Wcześniej tego samego dnia poznaniak wygrał wyścig pucharu 318iS Cup, nazwany memoriałem jego sławnego dziadka.

Ratajczak i Smorawiński wygrali wyścig, pokonując różnicą jednego okrążenia załogę Marcin Fedder/Grzegorz Grzybowski, a najniższy stopień podium zajęli bracia Siadkowscy. Trzy Mazdy uplasowały się w klasyfikacji generalnej wyścigu endurance na 10, 11 i 12 pozycji, ustępując tylko znacznie mocniejszym samochodom. Fedder i Grzybowski zapewnili sobie tytuł mistrzowski w klasyfikacji sezonu w wyścigach endurance.

- To był niezwykle emocjonujący weekend przy wspaniałej pogodzie, jak na zamówienie - powiedział uszczęśliwiony Krzysztof Ratajczak. - Drugi wyścig był wyjątkowo ekscytujący. Udało mi się wyprzedzić wielu rywali, a gdy doszedłem Marcina, przez kilka okrążeń toczyliśmy świetną walkę. W ten weekend zdobyłem też nowe doświadczenie - pierwszy raz wystartowałem w wyścigu długodystansowym i bardzo mi się podobało. Przez całe dwie godziny coś się działo. Komplet zwycięstw, tytuł mistrzowski - czego chcieć więcej? Jestem bardzo zadowolony z wyników i ze startów w Pucharze MX-5 Cup.

- Pierwszy start Mazdą i to od razu w wyścigu endurance był dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem i sporym wyzwaniem - powiedział debiutant za kierownicą MX-5, Wojciech Smorawiński. - Na torze był ogromny tłok i ruch. Krzysztof jadący na pierwszej zmianie wypracował sporą przewagę nad rywalami, więc w drugiej godzinie miałem nieco ułatwione zadanie i udało mi się dowieźć zwycięstwo w klasie do mety. Mazda prowadzi się nieco inaczej, niż moje poprzednie samochody. Musiałem szybko przyzwyczaić się do nieco innej charakterystyki i dostosować swój styl jazdy do nowego auta. Bardzo dziękuję Mazdzie za tę szansę, to była naprawdę świetna zabawa.

- Za nami najbardziej ekscytujący weekend sezonu! - powiedział Paweł Skucha z firmy TG Auto, dyrektor Pucharu. - Po starcie z ostatniego pola lider punktacji pokonał całą stawkę po efektownym pościgu. Mieliśmy pierwszy incydent wyścigowy, w którym ucierpiały samochody, ale szczęśliwie kierowcy wyszli bez szwanku. Cieszymy się z debiutu Wojtka Smorawińskiego, kolejnego kierowcy w naszym gronie. Jak na pierwszy sezon, wszystko przebiegło zgodnie z oczekiwaniami. Samochody okazały się niezawodne. Przez cały sezon nie mieliśmy żadnej, nawet najmniejszej awarii mechanicznej! Nasz puchar wzbudza coraz większe zainteresowanie i mamy nadzieję, że przyczynił się do wzrostu popularności polskich wyścigów. Bardzo dziękujemy organizatorom mistrzostw Polski za współpracę w tym sezonie - Polskiemu Związkowi Motorowemu i Automobilklubowi Wielkopolskiemu. Z niecierpliwością czekamy na kolejny sezon.

Punktacja końcowa Mazda MX-5 Cup Poland po 8 wyścigach:

1. Krzysztof Ratajczak 200
2. Marcin Fedder 138
3. Grzegorz Grzybowski 70
4. Marcin Siadkowski 52
5. Krzysztof Siadkowski 49
6. Nikodem Wiśniewski 39
7. Łukasz Byśkiniewicz 33
8. Błażej Buliński 27
9. Krzesimir Kwasiborski 26
10. Piotr Więcek 18
11. Jakub Wyszomirski 12
12. Anna Bigos 12

informacja prasowa

Czytaj również:

 

akcje
komentarze
WSMP 2021 na mecie
Poprzedni artykuł

WSMP 2021 na mecie

Załaduj komentarze