Mówią po Limanowej

akcje
komentarze
Mówią po Limanowej
12 lip 2010, 11:48

GRZEGORZ DUDA: - Wspaniałe zawody, co tu dużo mówić - trasa super przygotowana, organizacyjnie wszystko szło jak po nitce, miła obsługa.

W takich zawodach chce się startować. Gratuluję tak wspaniałego przygotowania Auto Moto Klubowi z Limanowej, miastu Limanowa oraz władzom Powiatu Limanowskiego, które wspólnie z działaczami dołożyły starań w przygotowanie wspaniałych rund Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. To co działo się w miniony weekend to był wielki teatr i spektakl, którego my zawodnicy byliśmy tylko aktorami. Dziękuję kibicom, którzy sprawili, że czułem się jak u siebie w domu. Z wyniku jestem zadowolony. Wygrana w grupie A dała mi cenne punkty do rocznej klasyfikacji. Mogłoby być oczywiście jeszcze lepiej w generalce o 2-3 oczka ale warunki sprzętowe na to nie pozwalają. Teraz szykujemy się na wyjazd do Banovców na międzynarodowe rundy wyścigów górskich. Fot. Arek Torski.

Aleksander Michałowski | Fot. Ewa Manasterska

ALEKSANDER MICHAŁOWSKI: - GSMP Limanowa nie zostanie zaliczona do udanych wyścigów w tym sezonie. Podczas drugiego podjazdu wyścigowego wybuchł mi silnik w mojej Różowej Panterze. Taki jest motorsport, że raz wyjdzie, a czasem coś się zepsuje. Postaramy się wyrobić na Banovce i zaprezentować naszym południowym sąsiadom naszą super ultra szybką broń. Niestety, brak dostępności części do naprawy silnika powoduje, że musimy poczekać aż dotrą do nas z Wielkiej Brytanii. Chciałbym odbudować silnik w takiej specyfikacji, jak był poprzednio. W ramach rekompensaty już jutro startuję w turnieju tenisowym. Tam na pewno mogę liczyć, że silnik nam nie wybuchnie. Fot. Ewa Manasterska.

Waldek Janecki | Fot. Ewa Manasterska

WALDEK JANECKI: - Trasa w Limanowej okazała się idealna. Wszystkie zakręty były obstawione przez tłumy kibiców. Warunki pogodowe też były fantastyczne. Sobota to kolejne zwycięstwo w klasie HS-750. Niedziela można powiedzieć, powtórka z rozrywki i pudło padło moim łupem. Jestem jak na razie niedoścignionym liderem HS-750 czyli Polskich Fiatów 126p. Atmosfera podczas zawodów była fantastyczna i nie ma na co narzekać. Nie złapały mnie żadne awarie i z tego cieszę się najbardziej. Niestety, nie pojawię się na Banovcach, bo zdecydowałem się wystartować w Rajdzie Krakowskim, który startuje już jutro. Dziękuję kibicom za wspaniały doping i ekipie www.wyscigigorskie.pl za patronat w sezonie 2010. Fot. Ewa Manasterska.

Marcin Kozłowski | Fot. Ewa Manasterska

MARCIN KOZŁOWSKI: - Wyścig w Limanowej okazał się bardzo ciekawy. Nowa trasa robiła na nas wrażenie już od piątku. To całkowicie coś innego niż rok temu, kiedy ścigaliśmy się w zimie, ze śniegiem na poboczach i lodem na trasie. W klasie wygrałem wszystko, co się tylko dało. Dwa pierwsze miejsca przybliżają mnie do kolejnego tytułu Mistrza Polski. Mam ogromną przewagę w klasyfikacji rocznej HS/J, co daje mi fory przed kolejnymi rundami w Banovcach. Wspólnie z Pawłem Dytko i Krzyśkiem Siwkiem wywalczyliśmy dwa drugie miejsca w klasyfikacji zespołowej, jako Opolskie Racing Team. Fajnie ściga się wspólnie z kolegami z klubu i zbiera cenne punkty do kolejnego tytułu drużynowych Mistrzów Polski. Chciałbym podziękować mojemu zespołowi, który świetnie przygotował samochód. Był ze mną mój syn i żona - i wspólnie we wspaniałej atmosferze spędziliśmy ten wakacyjny weekend. Fot. Ewa Manasterska.

Krzysztof Siwek | Fot. Ewa Manasterska

KRZYSZTOF SIWEK: - Zdobywam kolejne doświadczenie za kierownicą Hondy Civic. Po wyścigach w Korczynie coraz bardziej zaczynam czuć moje auto. Zawieszenie zostało poprawione, jechałem na nowych gumach. To wszystko spowodowało, że moje wyniki były coraz lepsze z podjazdu na podjazd. W sobotę zaliczyłem 7 miejsce w mocno obsadzonej A-1600. Niedziela to wygrany pierwszy podjazd wyścigowy z Ewą Wójtowicz, która dysponuje super mocnym Citroenem C2R2 Max, co dało mi 4 miejsce w klasie. Niestety, Ewa mocno przyspieszyła i po drugim wyścigu zająłem 5 miejsce. Bardzo cieszę się, że samochód jest coraz lepszy, teraz tylko kierowca musi przełamać swoje bariery. Podczas kolejnych rund na pewno powalczę o jeszcze lepsze miejsca, a na koniec sezonu może o podium, co jest moim celem. Jako zespół Opolskie Racing Team pojechaliśmy świetnie Paweł Dytko zebrał sporo punktów, Marcin Kozłowski punktował kompletem wygranych podczas sobotniej i niedzielnej rundy GSMP Limanowa. Ja dołożyłem kilka swoich oczek i Łukasz Strzelecki, który jest naszym koordynatorem mógł odbierać wspaniałe puchary w klasyfikacji zespołowej. Dziękuję wszystkim moim sponsorom - firmie Protec oraz Grand Tour Venus. Podziękowania dla chłopaków z serwisu, którzy dbali o moją wyścigówkę podczas zawodów. Moje starty w tym sezonie wspierają TEAM PROMOTION Studio oraz portal www.wyscigigorskie.pl, na który zapraszam wszystkich kibiców.Fot. Ewa Manasterska.

Waldek Kluza

WALDEK KLUZA: - Trasa GSMP Limanowa wywarła na mnie wiele pozytywnych wrażeń i cieszę się, że mogłem tam wystartować. Tak jak się spodziewałem, walka była bardzo zacięta i widowiskowa. Powiększa się ciągle grono zawodników, którzy mogą walczyć o wysokie miejsca, a dzięki temu rywalizacja z każdą kolejną rundą staje się ciekawsza. Obawiałem się, że na najdłuższym odcinku w GSMP o wiele mocniejsze samochody mogą być poza moim zasięgiem, tymczasem jestem bardzo zadowolony z trzeciego miejsca w sobotniej rundzie. Mateusz Banaś i Mariusz Stec byli tego dnia szybsi ale i tak myślę, że to dobry wynik jak na debiut w tym wyścigu.
Drugiego dnia podczas pierwszego podjazdu wyścigowego awaria skrzyni biegów wyeliminowała nas z dalszej walki. Straciliśmy cenne punkty, lecz tak to już bywa w tym sporcie. Do tej pory samochód spisywał się bez zarzutu a punkty da się jeszcze odrobić.
Podziękowania dla zespołu, który wykonał jak zwykle świetną robotę. Bardzo dobrze czułem się w Limanowej, wśród tak licznych rzeszy kibiców, których nie odstraszył żar lejący się z nieba. Serdecznie dziękuję kibicom za doping i zapraszam na kolejne rundy! GSMP Limanowa ma zostać rozegrana jeszcze raz w tym sezonie, w miejsce odwołanych rund. Mam nadzieję, że zdobyte na trasie doświadczenie zaprocentuje jeszcze w tym roku.
Dziękuję wszystkim sponsorom: PROFIAUTO, MONROE, TRW, GATES, ACV, BudExpert i Xpoint.
Korzystając z okaz, zapraszam wszystkich do odwiedzania mojej oficjalnej strony internetowej: waldekkluza.pl (waldemarkluza.pl). Znajdziecie pod tym adresem najświeższe informacje, zdjęcia, materiały wideo i wiele innych przydatnych informacji.

Marcin Bełtowski | Fot. Ewa Manasterska

MARCIN BEŁTOWSKI: - Jesteśmy po kolejnej podwójnej rundzie Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Po występie w Sopocie za kierownicą N14, tym razem powróciłem do swojego potwora N12. Na pięknej trasie na Przełęczy pod Ostrą zebrało się mnóstwo kibiców, którzy dopingowali nas do walki. Nie zawiodła też pogoda i rywalizacja odbywała się w 30-stopniowym żarze, lejącym się z bezchmurnego nieba. W sobotę miałem trochę problemów technicznych z moim samochodem. Całe szczęście, że nasi mechanicy spisali się na piątkę z plusem usuwając awarię ładowania turbo na niedzielne zawody. Do VIII rundy startowałem z dobrą znajomością trasy. To pomogło mi w osiągnięciu wspaniałego wyniku. Rekord trasy i wygrana w klasyfikacji generalnej bardzo mnie ucieszyły. To moje pierwsze zwycięstwo nad Mariuszem Stecem. Myślę, że ten wynik zapowiada ostrą batalię do końca sezonu podczas każdej rundy wyścigów górskich.
Chciałem podziękować mojemu zespołowi za super pracę podczas weekendu. Wspólnie jako Bełtowski Motorsport spisaliśmy się na medal i wywieźliśmy sporo punktów i drugie miejsce w klasyfikacji zespołowej. Podziękowania także dla wszystkich, którzy przyczynili się do naszej wygranej. Zapraszamy na stronę www.beltowski.pl, gdzie znajdziecie zdjęcia z wyścigów oraz najnowsze filmy ekipy z pod znaku Subaru. Już niedługo będziecie mogli oglądać nasz portal w nowej szacie graficznej. Partnerami zespołu, którzy wspierają nasze starty jest firma EKOstandard, Franco Ferruzi i Volkswagen Audi Subaru Bełtowski. Fot. Ewa Manasterska.

Wojciech Bełtowski / Fot. Ewa Manasterska

WOJTEK BEŁTOWSKI: - To był super weekend. Zawody rozegrane zostały w upalnej, wakacyjnej pogodzie. Mieliśmy sporo rywalizacji na trasie wyścigu. Zawodnicy po starcie w Sopocie rozkręcają się bardzo szybko i wszyscy jeździmy coraz szybciej. Walka na tysięczne sekund zapowiada emocjonujący koniec sezonu. Małe kłopoty techniczne w zespole z samochodem Marcina nie pozwoliły nam osiągnąć oczekiwanego wyniku podczas sobotnich zawodów. Na szczęście mamy świetnych fachowców od szybkich samochodów i Marcin mógł w sobotę pokazać się z najlepszej strony i wygrać zawody. Jego rekord trasy zaskoczył chyba wszystkich a na pewno czołówkę GSMP. Ponad 2 sekundy przewagi nad Mariuszem Stecem dało nam rekord trasy w Limanowej. Wspólnie z Marcinem i Bogdanem Bożykiem osiągnęliśmy dobry wynik. Wszyscy stanęli na podium i dopisaliśmy kolejne oczka w klasyfikacji zespołów sponsorskich, stając na 2 miejscu podium. Zawody w Limanowej zostały przygotowane wzorowo. Cała oprawa sprawiła duże zaskoczenie. Była scena, wręczenie nagród tuż po zakończeniu każdej rundy, były tłumy kibiców, które wiwatowały na trasie, jedym słowem pełen profesjonalizm. Władze lokalne i organizator AMK Limanowa, stanęli na wysokości zadania przygotowując co tu dużo mówić, najlepsze zawody sezonu 2010. Sądzę, że nie raz powrócimy na tę trasę i chciałbym, żeby już w przyszłym roku rozegrane zostały zawody FIA CEZ Trophy, które dodadzą smaczku całemu przedsięwzięciu. Już w ostatni weekend lipca wybieramy się na kolejne rundy GSMP na Słowację. Na trasie Jankov Vrsok w Banovcach będziemy rywalizowali czterema samochodami. Marcin w swojej N12, ja za kierownica N14, Bogdan Bożyk pojedzie swoim niebieskim Subaru i dołączy do nas Andrzej Lipski. Do zobaczenia na trasie wyścigu. Zapraszam na naszą stronę www.beltowski.pl, gdzie znajdziecie zdjęcia z wyścigów oraz najnowsze filmy ekipy z pod znaku Subaru. Partnerami zespołu, którzy wspierają nasze starty, są firma EKOstandard, Franco Ferruzi i Volkswagen Audi Subaru Bełtowski.

Bogdan Bożyk | Fot. Ewa Manasterska

BOGDAN BOŻYK: - Świetnie przygotowana trasa, zaplecze całego wyścigu nie do poznania, dobra organizacja i kibice, których pozazdrościć powinien każdy organizator rund Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Tak w skrócie mogę podsumować ostatni weekend w Limanowej. W tak przygotowanych warunkach można ścigać się i robić wyniki. To cieszy tym bardziej, że nasz zespół był jednym z głównych sponsorów rund GSMP rozgrywanych na najdłuższej trasie w Polsce. Tym razem udało mi się pojechać bardzo dobrze i ustrzelić dublet trzecich miejsc podczas VII i VIII rundy wyścigu górskiego Przełęcz pod Ostrą i stanąć na podium grupy N. Oczywiście, zbierałem kolejne doświadczenie podczas ostatniego weekendu, podróżując bardzo szybko moim niebieskim Subaru. Trasa jest piekielnie szybka i najlepsi osiągali tu prędkości ponad 240 km/godz. Z wyścigu na wyścig mam coraz więcej motywacji i chęci do zaciętej walki podczas kolejnych rund. Fantastyczna atmosfera, jaka panuje podczas wszystkich wyścigów, jest czymś fenomenalnym. Jest tu i miejsce na przyjaźń i zdrową rywalizację bez zawiści. Przykładem tego może być wypadek, jaki spotkał Tomka Mikołajczyka. Jak tylko dowiedzieliśmy się o tym w górnym parku, to od razu padły słowa: szkoda, że zakończył rywalizację, bo na pewno byłoby bardzo ciekawie. Cóż, taki jest motorsport, że zdarzają się takie wypadki ale najważniejsze, że między wszystkimi zawodnikami jest miła sportowa atmosfera i przyjaźń, a także chęć pomocy w każdej sytuacji.
Partnerami zespołu, którzy wspierają nasze starty, są firmy EKOstandard, Franco Ferruzi i Volkswagen Audi Subaru Bełtowski. Zapraszam wszystkich fanów na stronę internetową www.beltowski.pl. Tam znajdziecie zdjęcia z naszych występów w na górskich trasach.

Mariusz Stec

MARIUSZ STEC: - Mam bardzo mieszane uczucia po tych zawodach, bo z jednej strony to chyba najwspanialsza polska trasa wyścigowa, mnóstwo kibiców, a z drugiej jestem rozczarowany, bo nie wszystko grało tak jak powinno i efektem było przegranie obu rund. Na szczęście moim bezpośrednim rywalom poszło też nie za dobrze i dzięki temu utrzymałem fotel lidera zarówno w klasyfikacji generalnej, jak i grupie Open. Szkoda tylko klasyfikacji sponsorskiej, ale to tylko jeden puncik więc mam nadzieję, że szybko to nadrobimy i znów obejmiemy prowadzenie.

Michał Sowa

MICHAŁ SOWA: - Jestem zachwycony Limanową! Piękna trasa, bardzo profesjonalnie przygotowane zawody, sporo szybkich samochodów. Bardzo jestem zadowolony ze swojej jazdy, bo jako debiutant nawet nie śniłem, że za każdym razem będę dostawał dzbanek.

 

Saab Pawła Hoffmana

PAWEŁ HOFFMAN: - Do Limanowej postarałem się jeszcze lepiej przygotować swojego SAAB-a, jak do poprzednich wyścigów. Przede wszystkim dobrze wyregulowałem silnik i zastosowałem niższe opony, ale i tak było to najwyższe auto na wyścigach. Wszystko na początku szło dobrze, dopóki nie rozpoczęły się biegi wyścigowe. Na pierwszym wyścigowym SAAB zaczął przerywać i dopiero, kiedy silnik przekroczył 4000 obr./min, pojazd kontynuował jazdę prawidłowo. Niestety, straciłem kilkanaście sekund. Po zjeździe do serwisu silnik pracował bardzo dobrze, ale i tak przeglądnęliśmy układ paliwowy. Usterka nie ujawniła się, do czasu kiedy wystartowałem do drugiego podjazdu wyścigowego. Po przełączeniu na czwarty bieg silnik zgasł. Po chwili uruchomił się i pracował dobrze, ale do rywalizacji już nie powróciłem. Sobota nie został zaliczona.
Do późnego wieczora wraz z mechanikami, dwoma Krzyśkami, pracowaliśmy przy zdiagnozowaniu usterki, która tylko ukazywała się podczas wyścigu. Dokumentnie przeglądnęliśmy układ paliwowy z gaźnikiem włącznie - i układ zapłonowy. Wymieniliśmy w końcu kondensator i cewkę, która nieznacznie mocniej się grzała. To było przyczyną niepowodzeń.
Niedziela, jeszcze kilka poprawek i samochód jest gotowy do startu. Tym razem we wszystkich podjazdach silnik sprawował się dobrze. Nie osiągnąłem zamierzonego celu czasowego, jednak jechałem równomiernie i zawody ukończyłem z przyzwoitym wynikiem, biorąc pod uwagę, że posiadam samochód z silnikiem z lat pięćdziesiątych XX wieku.
Tutaj chciałbym podziękować swoim mechanikom, Krzyśkom, Marcinowi, żonie, oraz sponsorom i firmie Shell. Nie mogę oczywiście zapomnieć o kibicach z Automobilklubu Rzeszowskiego, którzy przez całą niedzielę w spiekocie słońca trzymali za mnie kciuki.

Dariusz Łuczyński

DARIUSZ ŁUCZYŃSKI: - Było bardzo gorąco i to nie tylko z powodu grubo powyżej trzydziestostopniowych upałów. Temperaturę dodatkowo podnosiła nam zacięta rywalizacja. Bogata lista zgłoszeń i ośmiu zawodników w mojej klasie, już przed startem gwarantowały wysoki poziom zawodów. Na tej bardzo szybkiej trasie pierwszy raz startowaliśmy w zeszłym roku, ale w jakże zgoła odmiennych warunkach! Wtedy trawa i pobocza pokryte były śniegiem, a temperatura schodziła do zera. Jak ogromny to miało wpływ na osiągane wyniki niech świadczy fakt, że tym razem na tej sześciokilometrowej trasie uzyskałem czas lepszy aż o 23 sekundy! W wynikach znaczenia nabrały ułamki sekundy. Mnie zabrakło zaledwie ośmiu tysięcznych, aby w klasyfikacji generalnej wskoczyć oczko wyżej! Rywalizacja była na mega poziomie!
Trasa wyścigu na Przełęcz pod Ostrą jest najdłuższa w całym cyklu GSMP i robi wrażenie nie tylko ze względu na osiągane tutaj prędkości, ale godne podziwu jest również jej przygotowanie. W mojej ocenie, w tej chwili jest to zdecydowanie najbezpieczniejsza trasa w kraju. Widać jak dużo dobrego zostało tutaj zrobione od zeszłego roku. Każdemu z organizatorów pozostałych rund Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski życzyłbym takiej współpracy z władzami lokalnymi, jak ta z Panem Janem Puchałą. Być może wtedy mielibyśmy przynajmniej dwa wyścigi więcej w sezonie, myślę o odwołanych klasykach w Rościszowie i Górze Św. Anny, głownie ze względu na fatalny stan nawierzchni i barier.
W Limanowej wystartowałem dzięki wsparciu, jakie otrzymuję od moich sponsorów: producenta 5 Power Energy Shot, Pentosin - producenta oryginalnych olejów do dwusprzęgłowych skrzyń biegów, Citroen Opole, a także moich patronów medialnych: redakcji Serwisu Sportów Samochodowych TopRally.pl, gazety Auto-Moto Biznes, portalu wyscigigorskie.pl i Radia Eska Opole. Dodatkowe informacje, zdjęcia i filmy sukcesywnie umieszczam na mojej stronie internetowej pod adresem www.europolteam.pl, na którą serdecznie zapraszam.

Marcin Gładysz | Fot. Ewa Manasterska

MARCIN GŁADYSZ: - Od trzech tygodni co weekend siedzę w wyścigowym samochodzie. Rozpoczęliśmy od Poznania, później Sopot, a w miniony weekend pojawiłem się na trasie wyścigu górskiego w Limanowej. Świetna atmosfera wyścigowego pikniku panowała już od piątku w okolicach Starej Wsi koło Limanowej. Ponad 70 zawodników, jacy pojawili się na wyścigach górskich, zapowiadało bardzo ekscytujący weekend. Nowa trasa, góry i temperatura zapowiadały zaciętą rywalizację. Odcinek o długości 6200 m został świetnie przygotowany przez organizatorów z AMK Limanowa. Po raz kolejny wykorzystaliśmy Seata Leona Supercopa, którym startowałem w Sopocie. To auto przygotowane na takie odcinki jak ten. Tralki, super asfalt daje dużo możliwości rozwijania dużych prędkości. Chłopaki osiągali średnia prędkość w granicach 159 km/godz., co jest naprawdę niesamowite. Przy takich średnich Marcin Bełtowski osiągnął nieprawdopodobny czas 2.29.657, który jest od minionej niedzieli rekordem trasy. W sobotę było całkiem nieźle,ale podczas podjazdu wyścigowego miałem problemy z przeładowaniem ciśnienia i wskoczył mi tryb awaryjny. Niestety, nie miałem w serwisie swoich fachowców od silników, którzy pojawili się dopiero w niedzielę. Tomek Szywała przygotował samochód i mogłem zakończyć VIII rundę na 7 pozycji w klasyfikacji generalnej i pierwszym w nieoficjalnej klasyfikacji ośki. Niedzielne zawody to spore poruszenie na trasie. Mieliśmy kilka poważnych dzwonów. Mirek Pryga w Clio zderzył się z barierą a na koniec Mateusz Banaś, który wygrał sobotnie zawody wpadł tyłem swojego Lancera w barierę i zakończył podjazd wyścigowy. Niestety, wyścigi samochodowe to nie szachy i każdy z nas musi liczyć się z ryzykiem, jakie podejmujemy startując w takich zawodach. GSMP Limanowa zostanie na długo w mojej głowie. Będę dobrze wspominał te zawody i na pewno wrócę tu za rok. Gratuluję wspaniałej profesjonalnej organizacji Auto Moto Klubowi Limanowa. Trasa była w 100% przygotowana do rozegrania Mistrzostw Europy, które myślę, że w przyszłym roku zagoszczą na tym terenie. Gratuluję też Marcinowi Bełtowskiemu, który wykręcił rekord trasy, trudny do pobicia. Duże słowa uznania należą się Mariuszowi Stecowi, który dzielnie walczył o utrzymanie prowadzenia w GSMP. Dobrze, że zaczęła się rywalizacja o tysięczne sekund. Podziękowania należą się tez mojemu tacie i bratu Adamowi, którzy wspierali mnie przez cały weekend. Chłopaki z zespołu spisali się świetnie i mam nadzieję, że są zadowoleni z mojego wyniku. Świetna i profesjonalna obsługa ekipy TEAM PROMOTION zaprocentuje w materiałach filmowych, jakie będziecie mogli obejrzeć na portalu www.wyscigigorskie.pl, na który serdecznie zapraszam. Fot. Ewa Manasterska.

Roman Baran | Fot. Ewa Manasterska

ROMAN BARAN: - Frekwencja podczas GSMP Limanowa zaskoczyła chyba wszystkich. Po zawodach w Sopocie, które rozegrane zostały tydzień wcześniej, nikt nie liczył na tak fanatyczną zabawę podczas kolejnych zawodów. Park serwisowy w Starej Wsi rozciągał się na ponad 3 kilometry i to pokazuje, jak mocno do przodu w tym sezonie poszły wyścigi górskie. Zawody były chyba najlepiej przygotowanymi rundami wyścigów górskich w dziejach tej dyscypliny. Bardzo bezpieczna trasa z kilometrami barier, super miły i pomocny organizator, pokazuje, że jeśli się chce to można zrobić świetne zawody. AMK Limanowa włożył ogrom pracy i mam nadzieję, że w przyszłym roku będziemy mogli ścigać się na najdłuższej polskiej trasie wyścigowej w ramach Mistrzostw Europy w wyścigach górskich. Same zawody były bardzo ciekawe i owocowały w zaciętą rywalizację. Sobota to wygrana w Open-2000 i kolejne pierwsze miejsce na podium. Niedziela to bardzo dobra i szybka jazda Teodora Kocura, który wygrał ze mną o 611 tysięcznych. Szczęśliwie jesteśmy na mecie, samochód cały i czekamy już na kolejne zawody, które tym razem rozegrane zostaną na Słowacji. Banovce to kolejna z moich ulubionych rund. Tysiące kibiców, super techniczna trasa to pole do popisu. No i oczywiście rywalizacja z zagranicznymi kierowcami to sprawdzian naszych umiejętności. Dziękuję moim sponsorom za wsparcie podczas kolejnych zawodów GSMP 2010. Gratuluję organizatorom w 100% przygotowanej trasy, świetnej współpracy z zawodnikami. Zapraszam na portal www.wyscigigorskie.pl, gdzie znajdziecie najnowsze informacje o naszych startach oraz filmy z występów na trasach górskich wyścigów samochodowych. Fot. Ewa Manasterska.

Grzegorz Dul

GRZEGORZ DUL: - Zawody w Limanowej ułożyły się w 100% po mojej myśli. Auto przygotowane przez High-Tec sprawowało się świetnie, dobrze przygotowana trasa na Przełęcz Ostrą i sprawna organizacja sprawiły, że start w tych zawodach był czystą przyjemnością. Jedyna rzecz, która zastrajkowała to mikrofon w kamerze do onboardów, przy panujących na zewnątrz i w aucie temperaturach to i tak minimum strat. Od strony sportowej było dobrze. Kolejne dwie wygrane w grupie N dają nadzieję, że dalsza część sezonu będzie równie udana. Trasa była szybka i przyczepna, co dawało pewną przewagę mocniejszym autom, tym bardziej cieszę się, że seryjnym Lancerem udało się utrzymać kontakt z czołówką, Zająłem 6 i 4 miejsce w klasyfikacji generalnej i myślę, że to wszystko co dało się uzyskać. Z drugiej strony być może dzięki temu, że moje auto jest słabsze, nie mam większych problemów z awariami.
Następny start planuję na wymagającej trasie Jankov Vrsok w Banovcach nad Bebravou. Wystartuję dzięki firmie AUTOPART, producentowi akumulatorów. Mam nadzieję, że występ będzie równie udany.

Paweł Dytko

PAWEŁ DYTKO: - Po półtoramiesięcznej przerwie powróciłem na trasy GSMP w czasie wyścigu w Limanowej. Niestety, tydzień temu musiałem zrezygnować ze startu w Sopocie bowiem moja poprzednia wyścigówka została sprzedana i nie zdążyliśmy na czas z budową nowego egzemplarza Evo X. Ponad 30-stopniowe upały i najdłuższa trasa w Polsce (6200 metrów), dały się we znaki nie tylko nam, ale i naszym samochodom. Mieliśmy wysyp awarii i na szczęście niegroźnych wypadków u konkurentów. Moja nowa Dziesiątka generalnie spisywała się bez zarzutu, jednak nie obyło się bez drobnych chorób tak zwanego wieku dziecięcego. Były one jednak od razu usuwane przez moich mechaników. W sobotę nie udało mi się wskoczyć na pudło - suma moich czasów dała 4 miejsce - ale w niedziele było znacznie lepiej i zostałem sklasyfikowany na 3 miejscu w generalce. Niestety, po opuszczeniu połowy dotychczas rozegranych eliminacji spadłem na 6 miejsce ale sytuacja jest otwarta i wciąż mam szansę znaleźć się na pudle na koniec sezonu. Na pewno pojadę we wszystkich rundach, jakie zostały w tym roku. Najbliższy start planuję w ostatni weekend lipca w słowackich Banovcach.

Następny artykuł
Zadecydował ostatni pit stop

Poprzedni artykuł

Zadecydował ostatni pit stop

Następny artykuł

W upale popękał asfalt

W upale popękał asfalt
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Wyścigi
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości