Formuła 1
28 mar
Race za
68 dni
11 kwi
Canceled
W
Emilia Romagna GP
16 kwi
Kolejne wydarzenie za
87 dni
09 maj
Kolejne wydarzenie za
107 dni
23 maj
Race za
124 dni
W
Azerbaijan GP
06 cze
Race za
138 dni
13 cze
Race za
145 dni
27 cze
Race za
159 dni
04 lip
Kolejne wydarzenie za
163 dni
18 lip
Race za
180 dni
W
Hungarian GP
01 sie
Race za
194 dni
29 sie
Race za
222 dni
05 wrz
Race za
229 dni
12 wrz
Race za
236 dni
26 wrz
Race za
250 dni
W
Singapore GP
03 paź
Kolejne wydarzenie za
254 dni
10 paź
Race za
264 dni
W
United States GP
24 paź
Race za
278 dni
31 paź
Race za
285 dni
W
Brazilian GP
07 lis
Race za
292 dni
W
Australian GP
21 lis
Race za
306 dni
W
Saudi Arabia GP
05 gru
Race za
320 dni
W
Abu Dhabi GP
12 gru
Race za
327 dni
Zobacz pełną wersję:

Grosjean o ucieczce z płonącego samochodu

akcje
komentarze
Grosjean o ucieczce z płonącego samochodu
Autor:

Romain Grosjean opowiedział ze szczegółami historię ucieczki z płonącego samochodu Formuły 1, po wypadku w GP Bahrajnu. Przyznał, że obawiał się o swoje życie.

Kierowca Haasa na pierwszym okrążeniu zderzył się z Daniiłem Kwiatem w zakręcie numer 3 i wypadł z toru. Po uderzeniu w barierę Armco samochód rozpadł się na dwie części i eksplodował. Po wypadku, Grosjean został przetransportowany do szpitala Bahrain Defence Force Royal Medical Services. Początkowo podejrzewano uraz żeber, ale prześwietlenia nie wykazały żadnych złamań. Doznał poparzeń stopy oraz dłoni.

Czytaj również:

Grosjean początkowo nie zdawał sobie sprawy z tego, że samochód płonie, gdy podjął pierwszą próbę wydostania się. Miał trudności z wyjściem z kokpitu, był zaklinowany.

- Dla mnie to nie trwało 28 sekund, a bardziej, jak półtorej minuty - powiedział Francuz.

- Kiedy samochód się zatrzymał, otworzyłem oczy i od razu odpiąłem pasy bezpieczeństwa. Rzecz w tym, że przez następne dni nie pamiętałem, co zrobiłem z kierownicą, czy sam ją zdjąłem.

- Zespół powiedział mi, że kierownica spadła między moje nogi, a cała kolumna kierownicza była urwana. Wtedy więc, nie musiałem zajmować się kierownicą i próbowałem wyskoczyć. Czułem jednak, że coś dotyka mojej głowy. Usiadłem więc z powrotem w samochodzie i uznałem, że poczekam na pomoc. Sądziłem, że leżę do góry kołami, pod ścianą i zaraz pojawi się ktoś, kto mnie wyciągnie.

Grosjean w tym momencie sądził, że największe niebezpieczeństwo minęło i dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że wszystko płonie.

- Nie sądziłem, że jestem w niebezpieczeństwie i nie wiedziałem, że jest pożar. Jednak patrzę w prawo, patrzę w lewo i widzę, że wszystko płonie. Powiedziałem sobie, nie mogę tu tak siedzieć i czekać. W tej sytuacji kolejną rzeczą, której spróbowałem, to wychylić się bardziej w prawo, ale to nie pomogło. Następnie w lewo, ale też się nie udało. Przypomniał mi się wówczas wypadek Nikiego Laudy i pomyślałem, że to nie może się tak skończyć, to nie może być mój ostatni wyścig. Znowu spróbowałem się wydostać, ale byłem zakleszczony.

To był najtrudniejszy moment. Zaczął zastanawiać się, czy to przeżyje i jaki ból go czeka.

- Pojawił się nieprzyjemny moment, kiedy moje ciało zaczęło się rozluźniać. Byłem w jednym pokoju, sam ze sobą i myślałem, że umrę. Zadałem sobie pytanie, czy spali się mój but, stopa, czy ręka. Czy to będzie bolesne i kiedy to się zacznie?

- Wydawało mi się, że minęło od dwóch do czterech sekund, choć tak naprawdę to były milisekundy. Pomyślałem też o dzieciach, że nie mogą stracić ojca. Nie wiem dlaczego to zrobiłem, ale przekręciłem wówczas kask na lewą stronę, sam też zdołałem się obrócić. Jednak utknęła moja stopa. Zacząłem więc mocno szarpać lewą nogę i wyciągnąłem stopę z buta.

- Przepchnąłem ramię przez szczelinę, jaka byłą dostępna i gdy to się udało, wiedziałem, że wyskoczę, ale obydwie ręce miałem już w ogniu.

- Moje rękawiczki są normalnie czerwone, ale widziałem, jak zwłaszcza ta lewa zmienia kolor, zaczyna się topić i robić czarna. Czułem ból w dłoniach, ale również ulgę, że jestem już poza samochodem. Wspiąłem się na barierę, a potem Ian [Roberts] chwycił mnie za kombinezon. Wiedziałem już, że nie jestem sam.

Zobacz również:

Gdy wyskoczył z samochodu, bał się, że jest kulą ognia.

- Gdy już zeskoczyłem, zaczęli poklepywać mnie po plecach, dlatego przestraszyłem się, że jestem kulą ognia. Wspomniałem film, gdy FIA robiła test i podpaliła kogoś, pokazując, jak wytrzymałe są te kombinezony.

- Potem szybko zdjąłem rękawiczki, bo oczyma wyobraźni widziałem, jak skóra jest w pęcherzach, topi się, a rękawiczki przywierają do niej. Ściągnąłem je więc jak najszybciej.

- Następnie Ian mówi do mnie „Siadaj!”. Jednak ja sprzeciwiłem się i poprosiłem, „mów do mnie normalnie proszę”. Chyba zrozumiał, że ze mną w porządku. Gdy już usiedliśmy, niedaleko ognia, usłyszałem krzyki strażaków, „bateria się pali, przynieś jakąś inną gaśnicę przynieś, jakąś inną gaśnicę”.

- Potem poszliśmy do samochodu medycznego. Usiedliśmy. Położyli mi na dłoni zimny kompres. Powiedziałem im, że mam poparzone ręce, że mam złamaną stopę, a ból naprawdę zaczynał być bardzo mocny, zwłaszcza w lewej stopie. 

Gdy karetka była w drodze, Grosjeanowi powiedziano, że zostanie zabrany do niej na noszach. Francuz jednak chciał o własnych siłach pójść do ambulansu, aby pokazać światu, że nie odniósł poważnych obrażeń.

- Ian wyjaśnił mi, że nadjeżdża karetka i wsadzą mnie na nosze. Ja jednak powiedziałem „nie, nie, pójdziemy na piechotę do karetki”. Na co oni „nie, nie, już prowadzą nosze”. Sprzeciwiłem się. Wysiadłem z samochodu i powiedziałem „idziemy”. Uznali w końcu, że ok i mi pomogą.

- Z medycznego punktu widzenia to nie była idealna decyzja, ale zrozumieli, że to było dla mnie kluczowe w tamtym momencie. Musiałem wysłać wiadomość, że nic mi nie jest i że dojdę do ambulansu. Później, każdemu kogo spotkałem, powtarzałem, że mam poparzone ręce i złamaną stopę. Obawiałem się, jaki jest mój stan, ale chciałem, żeby wszyscy w moim otoczeniu, którzy się mną opiekowali, wiedzieli co się dzieje.

- To jest cała historia tych 28 sekund - zakończył.

Czytaj również:

 

Russell najszybszy w FP1

Poprzedni artykuł

Russell najszybszy w FP1

Następny artykuł

Resta z Ferrari do Haasa

Resta z Ferrari do Haasa
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Formuła 1
Autor Marcin Wyrzykowski