Hamilton nie jest niezastąpiony

Eddie Jordan stwierdził, że na miejscu kierownictwa Daimlera pożegnałby Lewisa Hamiltona, gdyby siedmiokrotny mistrz świata upierał się przy swoich żądaniach, związanych z nową umową.

Hamilton nie jest niezastąpiony

Dotychczasowy kontrakt Hamiltona wygasł wraz z końcem 2020 roku. Nowa umowa nie została jeszcze podpisana, a rozmowy - wielokrotnie odkładane w czasie - wciąż się przedłużają. Choć Mercedes nie komentuje plotek, kością niezgody są prawdopodobnie finanse. Daimler w obliczu kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa niechętnie spełni żądania siedmiokrotnego mistrza świata.

Mimo że trudno sobie wyobrazić, by Hamilton rozstał się z Mercedesem, Jordan uważa, że zespół nie powinien go zatrzymywać za wszelką cenę.

- Najwyraźniej obie strony nie mogą się porozumieć w kwestii warunków [kontraktu] - powiedział Jordan w rozmowie z F1-Insider. - Słyszałem, że Lewis chce więcej, niż Mercedes jest skłonny zapłacić.

- Chodzi również o dzielenie się dochodami zespołu i wpływową rolę w grupie Mercedesa. Gdybym był szefem Daimlera, wskazałbym mu drzwi. Albo jeździsz na naszych warunkach, albo odchodzisz.

- Powiedziałbym mu również to, co stwierdził Bernie Ecclestone po śmierci Ayrtona Senny. Mimo że był zszokowany i smutny, jak my wszyscy, jako pierwszy doszedł do siebie i powiedział nam: „przestańcie jęczeć, każdego można zastąpić”. Lewis powinien już o tym wiedzieć.

Jordan wypowiedział się również na temat angażu Sebastiana Vettela w Astonie Martinie. 72-latek stwierdził, że ekipa z Silverstone popełniła błąd, zatrudniając czterokrotnego mistrza świata, który ma za sobą bardzo słaby sezon w barwach Ferrari.

- Bardzo [Vettela] lubię, ale Aston Martin popełnił błąd. Dwa lata przeciwko [Charlesowi] Leclercowi w Ferrari były żałosne. Nie wiem czemu wyglądał tak słabo. W końcu cztery razy zdobywał mistrzostwo. Myślę jednak, że najlepsze ma już za sobą. W każdym razie zatrzymałbym Sergio Pereza.

Czytaj również:

 
akcje
komentarze
Brivio dyrektorem wyścigowym Alpine F1

Poprzedni artykuł

Brivio dyrektorem wyścigowym Alpine F1

Następny artykuł

Optymizm w Portugalii

Optymizm w Portugalii
Załaduj komentarze