Pechowy weekend Polaków w Genk

akcje
komentarze
Pechowy weekend Polaków w Genk
Autor:
22 maj 2019, 12:22

Na Kartingowym torze w Genk, nazywanym "Home of Champions", odbyła się w miniony weekend druga runda Mistrzostw Europy.

Kartingowe Mistrzostwa Europy
Kartingowe Mistrzostwa Europy 2019
Kartingowe Mistrzostwa Europy 2019
Kartingowe Mistrzostwa Europy 2019
Kartingowe Mistrzostwa Europy 2019
Kartingowe Mistrzostwa Europy 2019
Kartingowe Mistrzostwa Europy 2019

Na starcie zobaczyliśmy trzech Polaków: Tymoteusza Kucharczyka, Marcela Kuca i Karola Pasiewicza, wszystkich w kategorii Junior OK. Tym razem grono rywalizujących w tej kategorii zawodników liczyło 77 kierowców.

Po pierwszej rundzie najwyżej sklasyfikowany z naszych reprezentantów był Tymoteusz Kucharczyk, który był czwarty w klasyfikacji generalnej. Zawodnik włoskiego zespołu Babyrace w tym sezonie jeździ wyjątkowo regularnie i wierzyliśmy w jego ponowny dobry występ. Już podczas kwalifikacji zobaczyliśmy, że nasz zawodnik jest szybki. Kucharczyk miał 11 czas kwalifikacji. Marcel Kuc w tej części rywalizacji był 16, a Karol Pasiewicz 47.

Pięć wyścigów kwalifikacyjnych, które mieli do przejechania kierowcy, przebiegały dla naszych reprezentantów ze zmiennym szczęściem.
Najlepiej poszło najszybszemu z biało-czerwonych. Kucharczyk w swoich wyścigach jechał w czołówce. Dojeżdżał na 6, 3, 11, 7 i 8 miejscu, co po podsumowaniu wyników dało mu start do finału z 10 pozycji.

Za największego pechowca w naszej ekipie zdecydowanie można uznać Marcela Kuca. Dwukrotnie w biegach kwalifikacyjnych Marcel sklasyfikowany został na miejscu 19 ale, co ważniejsze, miał też bardzo dobre starty. Pozycje 4,5 i 14 pokazują wielki potencjał jaki drzemie w Kucu. Pech, o którym mowa, dopadł go w drugim starcie, kiedy to po małej kolizji Marcel przebił oponę i dojechał do mety bez powietrza w kole. Ale to był tylko przedsmak tego, co wydarzyło się w czwartym starcie Kuca. Na ostatnim kółku rywalizacji młody kierowca przewodził stawce, na trzy zakręty przed metą jednak spadł deszcz i zarówno on, jak i czołówka stawki wypadła z toru. W ostatnim swoim starcie ponownie zabrakło szczęścia. Jadąc na trzecim miejscu rywal uderza w Marcela, a ten nie ma możliwości kontynuowania biegu. Ostatecznie Kuc zajął 36 miejsce i nie awansował do finału, do którego zabrakło mu dwóch punktów!

W finale zobaczyliśmy za to trzeciego z Polaków. Karol Pasiewicz z dużą regularnością dojeżdzał w swoich biegach kwalifikacyjnych na pozycjach w połowie drugiej dziesiątki. Był 17, 14, 16 i 12. Przebłyskiem jego umiejętności i możliwości był jednak pierwszy start, w którym to wyprzedzając wielu kierowców dojechał do mety na 4 miejscu. Głównie dzięki temu wyścigowi awansował na 34 (ostatnim) miejscu do wielkiego finału.

W ostatnim wyścigu tego weekendu Pasiewicz dojeżdża do mety jako ostatni, ale walczy nieustępliwie, regularnie pojedynkując się z rywalami. Sklasyfikowany zostaje na miejscu 26. W stawce tej rywalizacji aż 8 kierowców nie ukończyło biegu. Dla Karola był to pierwszy start na torze w Genk, bez wcześniejszych treningów, tak więc wynik ten zdecydowanie można uznać za całkiem niezły.

Na 16 pozycji finał kończy Tymek Kucharczyk. Jak opowiada tata młodego kierowcy - Maciej Kucharczyk - "Jest pewien niedosyt. W całym wyścigu udało się poskładać tylko jedno szybkie kółko, a poza tym brakowało nam czasowo do pierwszej dziesiątki całkiem sporo. Generalnie mamy problem z przejazdami na dłuższym dystansie, z regularnością czasów, ale zespół ciężko pracuje nad tym, by to poprawić i wyeliminować błędy."

Kucharczyk do finałowego biegu startował z 10 pozycji, co ważne do tej części rywalizacji nie awansował Ugo Ugochukwu. Reprezentant Stanów Zjednoczonych, był po pierwszej rundzie ex-aequo na 3 miejscu z Kucharczykiem. Można było więc odskoczyć od bezpośredniego rywala, a jeden punkt zdobyty w Genk przyjmowany jest jako niedosyt.

Finał wygrał, po fantastycznej walce, Francuz Marcus Amand przed Alexandrem Dunne oraz Holendrem Thomasem Ten Brinke. Na metę Ten Brinke wpadł jako czwarty, ale kara nałożona na Nikitę Bedrina sprawiła, że wskoczył on na podium. W klasyfikacji kierowców OK Junior po dwóch rundach, prowadzi Ten Brinke mając na koncie 49 punktów. Drugi jest Amand z 43 punktami a trzeci Dunne, który uzbierał dotychczas 38 oczek. Kucharczyk zajmuje obecnie 6 pozycję w klasyfikacji generalnej mając na koncie 19 punktów. Do rozegrania zostały jeszcze dwa weekendy Kartingowych Mistrzostw Europy.

Następna runda odbędzie się na przełomie maja i czerwca w szwedzkim Kristianstad. Kucharczyk trenował na tym torze tydzień temu. Jak mówi jego tata: "Tymek bardzo lubi ten tor. Jechał na nim już w ubiegłym roku. Wywalczył tam wówczas 10 wynik w czasówce. Wierzymy, że po wyeliminowaniu błędów, w Szwecji stać Tymka na podobny wynik."

Do czasu kolejnego startu czeka więc Tymoteusza Kucharczyka i jego zespół sporo pracy. W pierwszej kolejności sprawdzać będą silniki od nowego tunera, a dalszy kierunek prac ustali jeszcze zespół.

W Szwecji zobaczymy też Kuca, który również ma za sobą testy na torze w Kristianstad. Już trzy tygodnie temu Marcel wraz z zespołem miał tam sesje treningowe. Marek Kuc, tata Marcela jest pełen pozytywnych emocji przed tym startem. " Przed Genk zespół zbudował Marcelowi wózek od podstaw, był bardzo szybki, tylko szczęścia zabrakło w miniony weekend. Te zawody mogą być ostatnimi w kategorii Junior OK, który przenosi się do wyższej kategorii Senior OK."

W Szwecji nie zabraknie Karola Pasiewicza, z tą różnicą, że młody łodzianin nie trenował ani nigdy nie ścigał się na tym torze. Będzie to dla niego absolutny debiut na tamtejszym obiekcie.

Następny artykuł
Blisko setka zawodników w Kartingowych Mistrzostwach Polski

Poprzedni artykuł

Blisko setka zawodników w Kartingowych Mistrzostwach Polski

Następny artykuł

Rywalizacja Rokersów nabiera rumieńców

Rywalizacja Rokersów nabiera rumieńców
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Karting
Autor Bartosz Musiał
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości